INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY
iPSB
  wyszukiwanie zaawansowane
 
  wyszukiwanie proste
 
Biogram Postaci z tego okresu
 Cyprian Ksawery Gerard Walenty Norwid     

Cyprian Ksawery Gerard Walenty Norwid  

 
 
1821-09-21 - 1883-05-23  
Biogram został opublikowany w 1978 r. w XXIII tomie Polskiego Słownika Biograficznego.
.
 
 
 
Spis treści:
 
 
 
 
 

Norwid Cyprian Ksawery Gerard Walenty, w l. 1846–61 podpisujący się w druku C. K. N. albo Cyprian Kamil Norwid (1821–1883), poeta, myśliciel i malarz (głównie grafik), uprawiający również małe formy rzeźbiarskie. Ur. 21 IX w dziedzicznej wiosce matczynej Laskowo-Głuchy koło Wyszkowa; ochrzczony 1 X w pobliskiej Dąbrówce. Był synem Jana (zob.) i Ludwiki ze Zdzieborskich, bratem Ludwika (zob.) i Ksawerego (zob.). Wcześnie osierocony przez matkę i pozbawiony opieki ojca, stale urzędującego z dala od rodziny, wychowywał się w l. 1825–30 w Strachówce koło Sulejowa, w gościnnym staropolskim domu prababki macierzystej, Hilarii z Buynów Sobieskiej (1761–1830), wdowy po wojskim liwskim Józefie (1741 – po 1809), potomku tego samego Sebastiana Sobieskiego (zm. 1557), który był pradziadem króla Jana III. Tam właśnie nauczył się czytać, na polskim przekładzie „Don Kiszota” (Franciszka Podoskiego, 1786), i tam również narodził się jego kult dla króla Jana, łączący się w umyśle poety z mylnym przekonaniem o normańskim pochodzeniu Norwidów. Po śmierci prababki (lipiec 1830) N. został prawdopodobnie oddany pod opiekę jednego z krewnych (Jana Sobieskiego z Wólki Kozłowskiej albo Ksawerego Dybowskiego z Dembinek), gdy zaś wybuchło powstanie 1830 r., znalazł się w Warszawie, gdzie osiadł wtedy jego ojciec. Tu również został przyjęty we wrześniu 1831 do II klasy Gimnazjum Warszawskiego na Lesznie, już jednak w n. r. przerwał naukę, prawdopodobnie ze względu na brak odpowiedniej opieki. Podjął ją na nowo w r. 1833 w Gimnazjum Gubernialnym przy Krakowskim Przedmieściu (wrzesień 1833) i po raz drugi przerwał po kilku miesiącach, zmuszony do tego nowymi komplikacjami rodzinnymi. Wtedy właśnie był świadkiem publicznej chłosty, wymierzonej na dziedzińcu Gimnazjum Gubernialnego tym wszystkim uczniom, którzy 26 XI 1833 udali się na miejsce kaźni Artura Zawiszy oraz jego trzech kolegów-emisariuszy (co znalazło również odbicie w twórczości N-a z l. 1849–51).

Sytuacja szkolna N-a ustabilizowała się na krótko dopiero na jesieni 1834, gdy oddano go «na stancję» do guwernera Ferdynanda Sahlinga (przy ul. Orlej) i ponownie zapisano do Gimnazjum na Lesznie. Przebywał tam do połowy 1837 r., «nie bardzo świetnie się ucząc…, za to talent już objawiając niepośledni» (F. Faleński). Głównym powodem zarówno owych szkolnych, jak i w ogóle życiowych niepowodzeń N-a była, jak to sam z czasem określił, ta «konieczna przypadkowość, jaka nie rozłącza się od wczesnego sieroctwa». W lipcu 1835 umarł mianowicie Jan Norwid, jego dzieci zaś, pozostawione w trudnej sytuacji finansowej, zostały oddane pod opiekę rady familijnej, której przewodniczącym został Ksawery Dybowski, skarykaturowany później przez poetę w opowiadaniu Łaskawy opiekun (1840). W dwa lata później N. porzucił ostatecznie Gimnazjum na Lesznie, nie kończąc z powodu choroby kl. V, i przeniósł się do prywatnej szkoły malarskiej Aleksandra Kokulara, gdzie zaprzyjaźnił się z Tadeuszem Brodowskim. Owocem tych nowych studiów stały się wkrótce liczne karykatury oraz długa seria rysunków o zacięciu satyrycznym. Na ten sam okres przypadła również pierwsza chłopięca miłość poety (1839), której bohaterką stała się Brygida Aleksandra Dybowska (1824–1889), młodsza córka jego surowego opiekuna, wydana w r. n. za mąż, przez N-a zaś pożegnana wierszem Mój ostatni sonet, będącym równocześnie jego poetyckim debiutem w druku („Piśm. Krajowe” dod. do „Gaz. Porannej” luty 1840).

N. stykał się wówczas często z przedstawicielami środowiska spiskowego. Znaleźli się pośród nich i Gustaw Ehrenberg, i Karol Levittoux (którego «znał doskonale»), przywódca łukowsko-warszawskiego spisku młodzieżowego. Gdy zaś w czerwcu 1839 skończył się w Warszawie polityczny proces «Świętokrzyżców», wśród których było wielu jego starszych kolegów z Leszna, poeta wybiegał nocą na miasto, aby choć swoją obecnością «zasłać pożegnanie» wywożonym wtedy kibitkami skazańcom. Pamięć tych spraw była w nim tak żywa, że jeszcze w r. 1848 potrafił wyliczyć Zygmuntowi Krasińskiemu «imię po imieniu, dwustu współuczniów, prawie wszystkich, z którymi znał się i uczył, wywiezionych na Sybir, pomarłych w Cytadeli lub na drodze, albo dojechałych i jęczących tam». Takie właśnie obserwacje i doświadczenia odbiły się w najdawniejszym znanym wierszu N-a Samotność (1839). One to również przeniknęły i ukształtowały prawie całą jego lirykę młodzieńczą, w której pomysłowo zaszyfrował, pod osłoną niedomówień, aluzji, symbolów i rozmaitych kostiumów poetyckich (użytych w celu wprowadzenia w błąd ówczesnej cenzury), nastroje i refleksje nurtujące wówczas patriotycznie myślącą młodzież warszawską (wiersze Sieroty, Noc, Skowronek, Do piszących, Wieczór w pustkach i in.). Rozgłos tej poezji, spowinowaconej stylowo z IV cz. „Dziadów” Adama Mickiewicza, z «czarnymi» partiami „Marii” Antoniego Malczewskiego oraz z poematami Tomasza Augusta Olizarowskiego, a także współpraca N-a z „Piśmiennictwem Krajowym” Hipolita Skimborowicza i z „Przeglądem Warszawskim” Jakuba Budziłowicza, zbliżyły poetę do innych młodych pisarzy warszawskich (Karol Kucz, Antoni Czajkowski, Aleksander Tyszyński, Edmund Chojecki), a nawet (przejściowo) do grupy «cyganów» (Seweryn Filleborn, Seweryn Zenon Sierpiński, Aleksander Niewiarowski), których specyficzny styl życia całkowicie mu zresztą nie odpowiadał i którzy z kolei nazywali go z przekąsem «Wykwintnisiem» albo «Książątkiem». Równocześnie szeroko otworzono przed nim drzwi salonów warszawskich, przede wszystkim salonu Magdaleny Łuszczewskiej. Tym skwapliwiej, że w listopadzie 1840 N. uległ perswazjom swego ciotecznego dziada, płka Michała Sobieskiego, i podjął bezpłatną aplikację w wydziale technicznym Heroldii Król. Pol.

Nowe zajęcia nie przekreśliły ani studiów malarskich N-a, które kontynuował w prywatnej pracowni artysty-oryginała, Jana Klemensa Minasowicza, ani jego prac literackich, które obok liryki objęły również dramat (Dobrzy ludzie, Chwila myśli). Na początku 1841 r. nawiązał korzystny kontakt autorski z „Biblioteką Warszawską” oraz zyskał nowych przyjaciół i wielbicieli, m. in. Augusta Cieszkowskiego (który pokładał w nim wielkie nadzieje na przyszłość), Alberta Szeligę Potockiego i Józefa Bogdana Dziekońskiego, już jednak wiosną t. r. ta pomyślna sytuacja uległa zagrożeniu z powodu aresztowania Levittoux oraz wielu członków i sympatyków jego tajnej organizacji. Poeta usiłował wtedy uwolnić się od pracy w Heroldii i wyjechać do Berlina (kwiecień t. r.), dokąd kierował go Cieszkowski, żądane zwolnienie otrzymał wszakże dopiero w czerwcu, w końcu lipca zaś niebezpieczeństwo przestało być aktualne, Levittoux bowiem popełnił w Cytadeli samobójstwo, nie wydawszy ani jednego ze swoich dawnych kolegów. Miesiące letnie 1841 r. (sierpień-październik) wypełniła poecie krajoznawcza podróż «malownicza» po Król. Pol., odbyta w towarzystwie Władysława Wężyka. Zwiedził wtedy Lubelskie zatrzymując się na krótko w Piotrowicach u Kajetana Koźmiana, skąd dalsza droga powiodła go do Czarnolasu i Zwolenia, a potem do Sandomierza i na Łysą Górę (do klasztoru Benedyktynów), w Sieradzkie i Wieluńskie. Ostatnim dłuższym przystankiem była Częstochowa, skąd w końcu października wrócił do Warszawy, przywożąc w tece tzw. Wiersz przecudowny, którego nie mógł co prawda ogłosić z powodów cenzuralnych, ale który odczytał na jednym z niedzielnych poranków u Leona Łubieńskiego. W rękopisie musiał pozostać również wiersz Burza, z przejrzystymi jedynie dla wtajemniczonych aluzjami do śmierci Levittoux. Obydwa te wiersze, a także garść innych, które ogłosił w l. 1840–2, wysunęły N-a na pierwsze miejsce wśród ówczesnych poetów warszawskich, zyskując mu sławę poety-myśliciela. W marcu 1842 znalazło to dobitny wyraz w entuzjastycznym artykule Karola Wittego, który dojrzał w N-dzie «zaród wielkości». Sam poeta dusił się już jednak w paskiewiczowskiej Warszawie, usilnie starając się o zezwolenie na wyjazd za granicę, «aby udoskonalić się w sztuce rzeźbiarskiej». Upragniony paszport przyznano mu wreszcie wiosną 1842, redakcja „Biblioteki Warszawskiej” dołożyła się zaś do tego jakąś poważniejszą subwencją i urządziła dla poety stosowną ucztę pożegnalną. Albert Szeliga Potocki odczytał na niej swój wiersz „Do Cypriana Norwida wyjeżdżającego za granicę”, zapowiadając, że Polska obwoła z czasem młodego artystę «poetą swych wnętrzności, synem swych boleści», Antoni Czajkowski zaś (również bodaj na owej uczcie) pożegnał go z kolei dłuższym wierszem patriotycznym, w którym po raz pierwszy padły słowa wielokrotnie podejmowane później przez nieprzyjaciół poety: «Orle Norwidzie!».

Wyjazd poety – który w kraju pozostawił nie tylko rodzeństwo, ale również, jak się wydaje, narzeczoną: Kamilę L. (nazwiska jej nie udało się dotychczas ustalić) – nastąpił w połowie maja 1842, karetą pocztową z Warszawy do Krakowa. W podróży towarzyszył mu Władysław Wężyk, któremu N. zawdzięczał również gościnę w Minodze pod Ojcowem, posiadłości jego stryja, poety Franciszka. W Krakowie podróżnicy znaleźli się 19 V, po czym Wężyk powrócił do Warszawy, N. zaś, zwiedziwszy Kraków i jego okolice (wielkie wrażenie wywarły na nim trzy mogiły-kopce, w szczególności mogiła Wandy) oraz zapoznawszy się z paroma wybitniejszymi krakowianami (m. in. z Michałem Wiszniewskim, Wojciechem Stattlerem oraz Janem Nepomucenem Głowackim), wyjechał w drugiej połowie czerwca do Drezna. Druga połowa sierpnia (16–26) zastała poetę w Marienbadzie, dokąd przybył w towarzystwie Heliodora Jankowskiego i skąd wyruszył z kolei do Pragi, zwiedzając tam m. in. zabytkowe obserwatorium Tychona Brahe. Październik spędził kolejno w Dreźnie, Norymberdze (tu powstał wiersz Adam Krafft) oraz w Monachium, gdzie znalazł się 23 X i gdzie zatrzymał się na jesień i zimę 1842/3. Pobyt w Monachium wykorzystał na pisanie dramatu Patkul (zaginionego) oraz na studia artystyczne, prowadzone w tamtejszych muzeach i pracowniach malarskich. Zaprzyjaźnił się tam również z Aleksandrem Lesserem i poczynił znajomości wśród tamtejszej kolonii polskiej, pragnąc podobno (jak zanotował wywiad rosyjski) sformować w jej łonie własne stronnictwo polityczne.

Wczesną wiosną 1843 N. znalazł się w Wenecji, gdzie pozostał – z przerwami na wycieczki po północnych Włoszech (m. in. do Werony i Ferrary) – do października. I tu studia artystyczne przeplatał osobistymi kontaktami z kolegami-malarzami (Tytus Byczkowski, uwieczniony w opowiadaniu Menego, oraz Antoni Kolberg), a także z przebywającymi tu «ludźmi szlachetnymi» z południowej Słowiańszczyzny: z Czarnogórza, Bośni i Chorwacji. W listopadzie był już we Florencji, gdzie od razu znalazł przyjaciół w osobach dawnych znajomych warszawskich: Ignacego Zaleskiego, zamożnego ziemianina z Litwy, oraz jego syna Antoniego, który w Warszawie był uczniem malarni Kokulara, wtedy zaś rozpoczął studia na florenckiej Akademii Sztuk Pięknych. Oni to również, jak się wydaje, zetknęli N-a z prof. Giuseppe Bezzuolim, który najpierw zarekomendował poetę słynnemu rzeźbiarzowi Luigi Pampaloniemu, później zaś (kwiecień 1844) zezwolił mu uczęszczać do prowadzonej przez siebie w Akademii klasy aktu. Cały ów okres florencki (listopad 1843 – styczeń 1845) odegrał bardzo poważną rolę w rozwoju twórczości N-a, który dzielił wtedy swój czas pomiędzy studia u Pampaloniego i Bezzuolego, zwiedzanie zabytków Florencji oraz jej pracowni rzeźbiarskich (m. in. Lorenzo Bartoliniego, który opowiadał mu o Byronie), lekturę klasyków (Dante, Michał Anioł, Torquato Tasso, Salvatore Rosa, Benvenuto Cellini), teatr, kawiarnię oraz życie towarzyskie. Pomyślny bieg tych zajęć został zakłócony na wiosnę 1844 listem Kamili, która zerwała w nim zaręczyny z poetą i zawiadomiła go o rychłym ślubie z kim innym. Wywołało to kilkomiesięczną depresję psychiczną N-a, którą starał się rozproszyć dłuższą podróżą po Włoszech (Rzym, Neapol, Pompeja; w programie był również wyjazd do Berlina) i która odbiła się w jego twórczości szeregiem bardzo osobistych wierszy lirycznych („Czarna suita”: m. in. Moja piosnka [I], To rzecz ludzka..., Do mego brata Ludwika), opublikowanych w r. n. w prasie warszawskiej. Na początku lipca N. był już z powrotem we Florencji, gdzie poznał Ludwika Orpiszewskiego, rzymskiego agenta politycznego Hotelu Lambert, który zaznajomiwszy się zarówno z samym poetą («jest zupełnie niepospolitych zdolności człowiek, wszystko rozumiejący» – pisał o nim do Adama Jerzego Czartoryskiego), jak i z jego reputacją postanowił skaptować go dla obozu Czartoryskich. Tymczasem jednak N. pozostał aż do końca roku we Florencji, gdzie kontynuował studia artystyczne (rozszerzone teraz na rytownictwo) i gdzie doczekał się przybycia nowych rodaków: małżeństwa Hoffmanów (Karola i Klementyny z Tańskich) oraz pięknej Marii Kalergis, która podróżowała wtedy po Europie w towarzystwie Marii Trębickiej, brzydkiej, ale znakomicie wykształconej i rozumnej córki gen. Stanisława Trębickiego, zabitego przez podchorążych 29 XI 1830.

Namowy Orpiszewskiego, połączone z niedawno przeżytym zawodem sercowym oraz z wyjazdem obu Zaleskich do kraju, spowodowały, że poeta opuścił w pierwszej dekadzie 1845 r. Florencję i udał się przez Civitavecchia do Rzymu, gdzie od razu nawiązał ścisły kontakt z agencją Czartoryskich. Stał się wtedy jedną z centralnych postaci młodej Polonii rzymskiej i zyskał ogromny szacunek Orpiszewskiego, który za jego pośrednictwem urabiał z kolei dla Hotelu Lambert przebywających w Rzymie arystokratów polskich, a także młodych ziemian przybyłych tam z ziem litewsko-ruskich. Dn. 27 III poeta wziął udział w uroczystym bierzmowaniu, jakiego osiemnaściorgu Polakom udzielił kardynał G. F. Franzoni, i przyjął wtedy dodatkowe imię Kamil (przez wzgląd na utraconą narzeczoną), które na kilkanaście lat stało się cząstką jego sygnatury autorskiej. Mniej więcej w tym samym czasie odnowił stosunki z przybyłymi do Rzymu dwiema przyjaciółkami-podróżniczkami, co stało się w następstwie zaczątkiem jego wielkiej kilkunastoletniej miłości do Marii Kalergis. To było również powodem, że w maju (?) opuścił Rzym i udał się śladem obu pań na południe, zatrzymując się w Neapolu i robiąc razem z nimi oraz z ich towarzystwem wycieczki do Herkulanum, Pompei, Amalfi, Sorrento, a także na Wezuwiusz. Na przełomie lipca i sierpnia Kalergis i Trębicka wyjechały do Niemiec, poeta jednak nie mógł im towarzyszyć, zachorował bowiem i został w Rzymie. Podróż podjął dopiero w miesiąc później (morzem do Triestu, a stąd do Wiednia), kierując się w pierwszej kolejności na Śląsk Pruski, do Mikołowa, gdzie mieszkał wtedy Władysław Wężyk, mogący bezpieniężnego N-a wspomóc jakimś poważniejszym zasiłkiem. Tam również zetknął się z Maksymilianem Jatowttem, uciekinierem z Król. Pol., któremu udzielił pomocy pieniężnej i ofiarował własny paszport, ułatwiając mu w ten sposób dalszą podróż do Francji. W Berlinie był już w październiku, zastając tam jeszcze Kalergis (która wkrótce potem wyjechała dalej) i serdecznie zaprzyjaźniając się z Trębicką, która przebywała tu jeszcze do 14 XII i stała się wtedy, na wiele lat, powierniczką poety, «wypłakującego» na jej ręce swą beznadziejną miłość do jej urodziwej przyjaciółki. (Kalergis z kolei póty tylko tolerowała zaloty N-a, póki był on «w modzie», bezwzględnie zaś odsunęła go od siebie, gdy stracił tę sławę i gdy zaczął być dla niej niewygodny).

Pobyt w Berlinie, przeciągnięty do połowy 1846 r., zetknął N-a z tamtejszą Polonią, m. in. z Józefem Gołuchowskim, Wojciechem Cybulskim oraz Janem Koźmianem, a także z tymi działaczami politycznymi (jak Bronisław Dąbrowski czy Karol Ruprecht), którzy przygotowywali w konspiracji powstanie na ziemiach polskich. Uczęszczał wtedy jako wolny słuchacz na uniwersytet, studiował w bibliotekach i muzeach, pracował artystycznie („Album berliński”, projekt pomnika Jana Kochanowskiego itd.) i stale korespondował z przebywającą w kraju Trębicką. W końcu lutego przebywał w Poznańskiem (prawdopodobnie w Pudliszkach u Łubieńskich, rodziców Włodzimierza, studenta uniwersytetu berlińskiego, z którym się serdecznie zaprzyjaźnił), co później starał się zatuszować w obawie przed władzami pruskimi, ścigającymi wtedy zarówno uczestników konspiracji, jak i tych wszystkich, którzy byli z nimi związani. Gorzej powiodło się mu w czerwcu, gdy do ambasady rosyjskiej w Berlinie nadeszła z Paryża wiadomość o paszporcie przekazanym Jatowttowi oraz o kontaktach poety z politycznie podejrzanym Wężykiem. Sekretarz ambasady (F. Fonton), znający talent i reputację N-a, zaproponował mu najpierw współpracę, gdy zaś poeta stanowczo odrzucił tę propozycję, spowodował uwięzienie go przez pruską policję polityczną. W więzieniu przesiedział N. cały miesiąc: pierwszy tydzień (28 VI – 4 VII?) «na słomie i we wilgoci» (co miało być przyczyną jego późniejszej, a stale powiększającej się głuchoty), następne – w klinice więziennej, odwiedzany tam przez przyjaciół, m. in. przez młodego Łubieńskiego, dla którego sporządził wtedy pięknie iluminowany modlitewnik (z fragmentem przekładu z „Boskiej Komedii”). Uwolniony dzięki usilnym staraniom życzliwych ludzi (m. in. Fryderyka Wilhelma Radziwiłła) wnet po 26 VII, już w pierwszej dekadzie sierpnia wyjechał do Brukseli, a stąd do Ostendy, gdzie przebył cały miesiąc na kuracji wypoczynkowej, kontynuując tłumaczenie Dantego i zawierając przyjaźń z przebywającym tam wtedy gen. Janem Skrzyneckim. Następne cztery miesiące (od końca września) spędził w Brukseli, dwukrotnie tylko odwiedzając (na parę dni) Paryż, przeważnie jednak albo studiując w tamtejszym muzeum, albo rysując w domu, stale w trudnej sytuacji finansowej. Brukselę opuścił ostatecznie 24 I 1847 udając się do Rzymu, gdzie ściągnęli go przyjaciele, obiecując konkretne zamówienia artystyczne, i gdzie znajdowała się właśnie Maria Kalergis.

W Rzymie stanął N. 6 II i już tego samego dnia odwiedził Orpiszewskiego, ponownie starającego się wciągnąć poetę w orbitę obozu Czartoryskich, tym razem mającego jednak konkurencję w osobach polskich księży zmartwychwstańców, którym zarekomendowali N-a Jan Koźmian oraz gen. Skrzynecki. Ten drugi pobyt w Rzymie, otwierając poecie oczy na prawdziwy charakter Marii Kalergis («dla całej płci waszej – pisał do Trębickiej – jedno dzisiaj tylko nam uczucie, to jest: czułą pogardę»), przyniósł mu nie tylko nowe a ważne znajomości i przyjaźnie (Stefan Witwicki, Stanisław Egbert Koźmian, Józef Bohdan Zaleski), ale również nowy rozkwit jego talentu. «Beletrysta, krytyk, poeta, rzeźbiarz, malarz – pisał o nim wtedy Stanisław Egbert Koźmian – daje on co dzień dowody nieprzebranej obfitości i twórczości». Pracował wtedy nad symbolicznym obrazem Chrystus błogosławiący z krzyża, a później nad ambitną Wizją nakolizejską (zamówioną bodaj przez Seweryna Mielżyńskiego do Miłosławia), która miała liczyć ok. 30 figur naturalnej wielkości, wykonał setki rysunków piórem, rzucił na papier główne elementy «wstępu do historii sztuk» i napisał w całości pierwsze wersje dwóch misteriów z bajecznych dziejów Polski: Wandy (której rękopis przesłał do Paryża J. B. Zaleskiemu) oraz Krakusa. Siedząc stale w Rzymie, robił jednak wycieczki do Tivoli, Albano, Grotta Ferrata i Nettuno, na początku sierpnia 1847 spędził zaś parę dni w Bagni di Lucca, przywożąc stamtąd kunsztowny poemacik Wesele. W samym Rzymie z kolei zaczął urządzać na przełomie 1847/8 r., razem z Edwardem Łubieńskim, stałe dyskusyjno-artystyczne sobotnie posiedzenia, które odbywały się w jego pracowni malarskiej przy Via San Felice, odbijając się po paru latach w obu dialogach Promethidiona.

Wybuch rewolucji lutowej oraz rewolucyjne ruchy włoskie popchnęły N-a do polityki, odrywając od zajęć artystycznych oraz studiów archeologicznych (starożytny Rzym) i historycznych (pierwsze wieki Kościoła). Zaangażował się wtedy po stronie prawicy społecznej, co było spowodowane równoczesnym wpływem zmartwychwstańców i Orpiszewskiego, przede wszystkim zaś Z. Krasińskiego, z którym serdecznie zaprzyjaźnił się na początku 1848 r. Określiło to również jego zachowanie się na emigranckich sejmikach z 25 i 27 III, kiedy to najpierw zapisał się w poczet członków projektowanego Legionu Polskiego, następnie zaś wymazał swoje nazwisko i ostro zaatakował Mickiewicza, którego „Skład zasad” uznał za szkodliwy dla sprawy narodowej. Przedstawiony na początku maja papieżowi Piusowi IX, który obdarzył go wtedy przywilejem odpustowym, jeszcze bardziej utwierdził się w swych przekonaniach. Stało się to również zaczątkiem żarliwego kultu, jaki przez całe życie miał dla tego papieża. Zdecydowany już w kwietniu na wyjazd do Prus, wykorzystał resztę pieniędzy, jakie ofiarował mu Krasiński, i wyjechał tam w pierwszym tygodniu lipca, zatrzymując się w Pudliszkach koło Leszna, w gościnie u W. Łubieńskiego. W nie ustalonych jeszcze okolicznościach powrócił do Włoch i wkrótce potem wyruszył w dłuższą podróż morską, która doprowadziła go w pobliże Grecji. Na początku października był już z powrotem w Rzymie, gdzie silnie przeżył zabójstwo P. Rossiego (15 XI), a później ucieczkę Piusa IX do Gaety (24 XI). Pracował wtedy nad dramatem politycznym Zwolon i wysyłał korespondencje do krakowskiego „Czasu”. W Paryżu ukazała się na jesieni jego poetycka ulotka Wigilia (druk. Paryż 1848), drugą zaś: Jeszcze słowo (druk. Paryż 1849), zabrał ze sobą do Paryża, dokąd wyjechał 22 I 1849 (albo zaraz po tej dacie) i gdzie stanął w pierwszych dniach lutego, zastając tu brata Ksawerego.

Ów pierwszy pobyt w Paryżu (1849–52), wypełniony beznadziejną walką N-a z nędzą, chorobą (powiększająca się głuchota, zaburzenia nerwowe itd.) i nieżyczliwością dawnych przyjaciół, wpłynął w decydujący sposób na przyszłe losy poety. Początkowo mile przyjmowany w Hotelu Lambert, zadomowiony w salonie Marceliny Czartoryskiej i protegowany przez Krasińskiego i Cieszkowskiego (którzy udzielali mu sporadycznych zasiłków) – nie wliczając w to przyjaznych stosunków ze Słowackim, Chopinem i Zaleskim – naraził się im wszystkim wskutek swoich kontaktów z paryskimi przedstawicielami lewicy społecznej, z którymi zetknął go Edmund Chojecki. Głównym miejscem owych kontaktów (1849–50) był salon Georga i Emmy Herweghów, gdzie N. poznał m. in. Aleksandra Hercena oraz Iwana Turgieniewa, uważając siebie samego za «ostatnie przysposobione dziecię prawdziwych bojowników o wolność». Wyraźne ślady tych nowych inspiracji ideowych, osłabionych zresztą tradycjonalistycznymi poglądami N-a, znalazły się zarówno w jego ówczesnej prozie publicystycznej (Listy o Młodej Emigracji, 1849, Memoriał o Młodej Emigracji, 1850), jak i w jego Pieśni społecznej (1849–50), cyklu trzech wierszowanych traktatów społeczno-politycznych: Pieśni społecznej cztery stron (P. 1849, wyd. staraniem W. Łubieńskiego), Pięć pytań (inaczej Niewola) oraz Psalmów-psalm. Ujmował się w nich za żywotną tradycją narodową, głosił ideały wolności, pokoju i braterstwa, piętnował niewolę, definiował ojczyznę jako «wielki-zbiorowy-obowiązek», domagając się analogicznego poczucia obowiązku od wszystkich «właścicieli» («mienie to sumienie»), uznawał wreszcie prawo narodu do swoistego «zniecierpliwienia», ale przeciwstawiał się krwawym zrywom rewolucyjnym, wierząc w postęp dokonywany pokojowo: «przez wykonania stopniowe, po całość». Poglądy N-a, skrytykowane publicznie przez J. Koźmiana (marzec 1850), naraziły go szczególnie mocno Z. Krasińskiemu, który na kilkanaście miesięcy przerwał kontakt z poetą (w czerwcu 1849 potraktował zaś jego protest w obronie «czerwonych» jako «dziecinne deklamacje»).

Przypadło to na bardzo trudny okres życia N-a, który w skutek zgonu W. Łubieńskiego (październik 1849) stracił swoją główną podporę: moralną i materialną. Nie mogąc utrzymać się wtedy z prac artystycznych (cykle rysunków «salonowych», akwaforty «biblijne» itd.), podjął się napisania historii sztuki i wziął na nią 1 500 fr. zaliczki od Adama Potockiego. Wstrzymało to na pewien czas jego twórczość literacką, która w r. 1849 przyniosła ponadto poemat Pompeja, a w r. 1850 komedię Noc tysiączna druga oraz dialogi wierszem Bogumił («rzecz o sztuce») i Wiesław («rzecz o prawdzie»). Powrót do pióra nastąpił w listopadzie 1850 po gwałtownych dysputach z przybyłymi do Paryża Krasińskim i Cieszkowskim, którzy nie zgodzili się pomóc N-owi przy wydaniu jego utworów, zarzucając im ciemność i niezrozumiałość. Rezultatem tych dysput było nie tylko zerwanie poety z obydwoma przyjaciółmi (poprzedzone wysłaniem im protestu Jasność i ciemność), a zarazem z A. Potockim (któremu przesłał tytułem rekompensaty rysunki Rafaela i E. Le Sueura), ale również pośpieszne (m. in. dzięki zachętom Mickiewicza) przygotowanie do druku Promethidiona. Objął on dialogi Bogumił i Wiesław, poprzedzone teraz tekstem wprowadzającym i dopełnione ważnym Epilogiem (prozą), bliżej wyjaśniającym poglądy N-a na sztukę narodową («podnoszenie ludowego do Ludzkości») oraz jej stosunek do pracy («piękno na to jest, by zachwycało Do pracy»), a także na posłannictwo artysty narodowego, co tak «organizuje wyobraźnię narodową», jak np. polityk organizuje siły stanu. Ogłoszenie drukiem Promethidiona (Paryż luty 1851, nakładem generałowej M. Dziekońskiej), a wkrótce potem Zwolona (Poznań 1851, nakładem braci Koźmianów, którzy nie zgodzili się jednak opublikować Niewoli) spotkało się z gorącymi (ale nie ujawnionymi drukiem) pochwałami J. B. Zaleskiego, równocześnie jednak stało się pretekstem do długiego szeregu gwałtownych napaści na N-a, inspirowanych w dużej mierze przez Krasińskiego. Wypowiedziom publicznym (drukowanym): Lucjana Siemieńskiego («chaos pretensjonalnego humoryzmu»), Władysława Dienheim-Chotomskiego i Juliana Klaczki («androny»), towarzyszyły wtedy «prywatne» drwiny Konstantego Gaszyńskiego (który był totumfackim Krasińskiego), Franciszka Morawskiego, Franciszka Wężyka oraz całego konserwatywno-klerykalnego klanu Koźmianów (Kajetana, Andrzeja Edwarda, Jana i Stanisława Egberta), nadając ton prawie wszystkim późniejszym sądom o N-dzie i utrwalając w opinii publicznej przekonanie o nikłej wartości jego «ciemnych» utworów.

N. zerwał wtedy stosunki z poznańskim „Gońcem Polskim” Władysława Bentkowskiego (gdzie w l. 1850–1 umieścił sporo wierszy i felietonów) i zarzucił wiele dawnych znajomości, przybliżając się z kolei do Francuzów (Ary Scheffer, J. Michelet). Odmienił również tematykę literacką, kreśląc liczne fraszki, odtwarzając zaginione misteria: Krakusa i Wandę, oraz pisząc Bema pamięci żałobny rapsod (1851), który zresztą utkwił na kilkadziesiąt lat w redakcyjnej szufladzie w Poznaniu. Tę różnorodną działalność sparaliżowała z kolei długa seria zawodów i niepowodzeń, jakie spotkały go w r. 1852: w lutym dostał kosza od M. Trębickiej (której oświadczył się, źle zrozumiawszy słowa jej listu), w marcu jury paryskiego Salonu odrzuciło mu przesłany na wystawę rysunek, a w kwietniu otrzymał odmowną odpowiedź od zmartwychwstańców, do których zakonu pragnął wtedy wstąpić, odbywszy u nich rekolekcje i napisawszy następnie litanię Do N. Panny Marii. Podobnym niepowodzeniem zakończyła się jego krótkotrwała praca w jakimś paryskim zakładzie złotniczym?) oraz bliżej nie znana «robota» w Fontainebleau (czerwiec–lipiec), to wszystko zaś ponownie skierowało myśli poety w stronę dawno już (od początku 1851 r.) żywionego projektu opuszczenia Europy. W październiku otworzyły się przed nim trzy możliwości takiej ucieczki: wyjazdu do Poznańskiego (na rezydencję do Józefa Łubieńskiego), do Chin (z kuzynem Michałem Kleczkowskim) albo do Stanów Zjednoczonych (dzięki stosunkom płka Władysława Zamoyskiego). Poeta wybrał tę ostatnią i już 29 XI wyjechał koleją do Dunkierki, stąd zaś statkiem «City of Rotterdam» do Londynu, gdzie stanął 3 XII, po dziesięciu godzinach żeglugi; 11 XII znalazł się z kolei na pokładzie żaglowca «Margaret Evans» (tu powstał wiersz Z pokładu „Marguerity”), który 13 XII opuścił Gravesend, udając się w długą (62 dni) i ciężką podróż do Nowego Jorku, dokąd dotarł 12 II 1853.

Pobyt N-a w Nowym Jorku, skąd tylko raz bodaj wybrał się na wycieczkę do «lasów pierwotnych» (wrzesień 1853), trwał prawie półtora roku. Pierwsze tygodnie upłynęły mu w ciężkich warunkach (choroba, brak środków do życia), już jednak w kwietniu 1853 otrzymał doskonale płatne zajęcie rysownika w prowadzonej przez K. E. Doeplera pracowni graficznej, w której przygotowywano pamiątkowy album Światowej Wystawy w Nowym Jorku, i pracował w niej do września 1853. Zarobione pieniądze skończyły się zapewne w tym samym czasie, gdy do Stanów doszły wiadomości o wybuchu wojny krymskiej, toteż N. natychmiast podjął starania o powrót do Europy, pisząc w tej sprawie do Mickiewicza i do Hercena, ale znikąd nie mogąc uzyskać potrzebnych mu na powrotną podróż funduszów. Pierwsze miesiące 1854 r. spędził już o głodzie i chłodzie, «radykalnie chory i absolutnie opuszczony», ogarnięty nostalgią (wiersz Moja piosnka [II]) i nawiedzany chorobliwymi wizjami i pokusami. Jedyną osłodą tych cierpień były mu listy M. Trębickiej (której zwierzył się, że jeszcze kocha Marię Kalergis!), a później pomoc księcia Marcelego Lubomirskiego, który w maju 1854 wziął go nawet do siebie, a w czerwcu 1854, gdy musiał wyjechać do Europy w związku ze zgonem matki, opłacił mu przejazd na tym samym parowcu «Pacific». N. wyjechał z Nowego Jorku 24 VI i po krótkiej podróży, wypełnionej lekturą Byrona oraz pisaniem poematu Szczęsna (który przesłał następnie Trębickiej), wylądował 5 VII w Liverpool, w Londynie zaś, gdzie zamieszkał w Hotelu Nelson (przy Drummond Street), znalazł się już przed 14 VII. Podczas pobytu w Londynie, który przeciągnął się aż do grudnia, napisał poemat Epimenides i nawiązał osobiste stosunki z kapitanem Józefem Łussakowskim, «mierosławczykiem», korespondencyjne zaś z gen. Józefem Wysockim, przesyłając mu do Stambułu obszerny memoriał polityczny dotyczący sprawy polskiej na Wschodzie. W drugiej połowie grudnia znalazł się już w Paryżu, gdzie natychmiast odnowił kontakt z Teofilem Lenartowiczem oraz z J. B. Dziekońskim, opowiadając im «cuda» o Ameryce.

Pierwsze osiem lat drugiego pobytu w Paryżu (1854–62) to nieustanna walka poety o zawłaszczenie coraz to nowych terenów sztuki i o przełamanie dawnych uprzedzeń krytyki, toczona w niezmiennie trudnych warunkach materialnych. Rzadko bywając teraz w salonach arystokratycznych, wolał je zamienić na pracownie malarskie: francuskie (Ary Scheffer, Paul Delaroche) oraz polskie (Wojciech Gerson, Franciszek Tepa, Juliusz Kossak, Tytus Maleszewski i in.). Śmierć Delaroche’a (listopad 1856) stała mu się nawet inspiracją do napisania mistyczno-pamiętnikarskiego eseju Czarne kwiaty (z «dagerotypowymi» wizerunkami Mickiewicza, Słowackiego i Chopina), ten zaś z kolei wywołał medytacyjno-pamiętnikarskie Białe kwiaty (obydwa eseje w: „Czas. Dodatek Miesięczny” 1856 i 1857), w których przedstawił swoją oryginalną teorię estetyczną, polegającą na osobliwej, patetycznej wymowie rzeczy, spraw i słów «białych», tj. niepozornych i nic przez się nie znaczących, gdy znajdą się w pewnych specyficznych układach. Na tym również tle powstała broszura O sztuce (dla Polaków) (druk. Paryż 1858), zawierająca pochwałę sztuki i stanowiąca równocześnie odprawę udzieloną J. Klaczce jako autorowi studium „Sztuka polska” (1857). Równolegle z teorią zajmował się N. i praktyką artystyczną, obsyłając swymi kompozycjami wystawy krakowskie (1856: Krzysztof Kolumb w pracowni oraz Chrystus w pretorium Piłata; 1857: Jutrznia), wykonując własne akwaforty (Modlitwa dziecka, 1855, Chrystus na krzyżu, 1856, Alleluja, 1857) i symboliczne litografie (L’Echo des Ruines, Solo, Scherzo – wszystkie 1861), a nawet ryjąc na stali cudze kompozycje lub poprawiając cudze rysunki. Wykonał nadto medalion z wizerunkiem głowy Z. Krasińskiego (1860, brąz), a także symboliczne płaskorzeźby zdobiące kilka grobów polskich w Paryżu i jego okolicach.

Wszystkie te prace powstały na tle bardzo różnorodnej twórczości literackiej, której głównym dziełem stała się «przypowieść» Quidam (1855–7), obszerny poemat psychologiczno-historiozoficzny o słabo rozbudowanej fabule, rzuconej na realistycznie odmalowane tło Rzymu z czasów cesarza Hadriana. Poecie bardzo zależało na publikacji tego dzieła (które zyskało przychylną opinię jego przyjaciół), toteż prowadził w tej sprawie długie, ale daremne pertraktacje (1857–9), nie pomijając nawet niechętnego sobie Krasińskiego, który szydził z tych starań za plecami N-a. Temat klasyczny wykorzystał również w mikrotragedii Słodycz (1856) oraz w poemacie prozą Garstka piasku (1858), podczas gdy nowelistyczne «legendy» Bransoletka (1858, napisana podczas kuracji N-a w Cette nad Morzem Śródziemnym) i Cywilizacja (1861), a także komediodrama Aktor (1862) przyniosły ostrą krytykę znienawidzonej przez poetę kapitalistycznej, «kupieckiej» cywilizacji XIX w., roszczącej sobie pretensje do miana «postępowej». Na marginesie tych wszystkich dzieł powstawały liczne okolicznościowe wiersze liryczne (Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie, 1856, Sława, 1858, Na zgon śp. Jana Gajewskiego, druk. Paryż 1858), wśród których coraz częściej zaczęły się pojawiać apoteozy wielkich współczesnych (Do obywatela Johna Brown, 1859, Do emira Abd el Kadera, 1860 i in.). Obok nich rodziły się z kolei utwory eksperymentalne, jak np. słynna «suita hermetyczna» z r. 1860: Waga, Sfinks (druk. Paryż 1861, w osobnej ulotce z Moją ojczyzną) oraz Wczo-ra-i-ja.

Mało bywając w świecie, tym większą wagę przywiązywał teraz N. do korespondencji prywatnej, przede wszystkim z przyjaznymi sobie kobietami. W r. 1856 główną partnerką była mu «najbliższa nierodzona» Trębicka; później, gdy zerwał z nią, urażony jakimś jej nietaktem, zastąpiły mu ją Michalina Dziekońska (późniejsza Zaleska) oraz panie Łuszczewskie (Magdalena i jej córka «Deotyma», z którą zetknął się osobiście w r. 1860), przede wszystkim jednak Konstancja Górska (której zawdzięczał publikację Garstki piasku, Paryż 1859) oraz jej kuzynka, marszałkowa Joanna Kuczyńska («Pani na Korczewie»). Wśród mężczyzn podobną rolę odgrywał kuzyn poety Michał Kleczkowski, przebywający na placówce dyplomatycznej w Chinach, a także Marian Sokołowski, młody historyk sztuki, inspirujący się wówczas oryginalnymi przemyśleniami poety. Listopad 1858 przyniósł mu, co ważniejsza, pojednanie z Krasińskim, który ze łzami w oczach opuścił jego ubogą izdebkę przy rue Bellefond 38 (był to już piąty paryski adres N-a od r. 1855). Inną taką radością stało się otrzymane wiosną 1861 pismo Piusa IX, zawierające czysto formalne podziękowanie za przesłane mu przez poetę skromne świętopietrze, co w oczach N-a jednak, wdzięcznego za każdy wyraz uznania, nabrało charakteru czegoś bardzo cennego i wyjątkowego.

Te pierwsze lata po powrocie N-a z Ameryki zaznaczyły się w jego biografii dwoma jeszcze ważnymi wydarzeniami. Pierwszym z nich były jego publiczne wykłady o poezji, ze szczególnym uwzględnieniem twórczości Słowackiego, które wygłosił w Czytelni Polskiej między 7 IV a 12 V 1860 (druk. O Juliuszu Słowackim, Paryż 1861), a których ważnym dopełnieniem stały się później Objaśnienia żądane, komentarz autorski, jakim opatrzył wiersz Do L. K. (1861). W wykładach sformułował mianowicie postulat obowiązującej poetów «współczesności obywatelskiej», w Objaśnieniach zaś dokonał ważnego rozróżnienia poezji «natury» i poezji «historii» oraz dobitnie opowiedział się po stronie tej drugiej, stanowiącej ponadnaturalną i trzeźwą «pieśń sumień», dobrze zaś zilustrowanej jego własnymi wierszami z r. 1861: Moja ojczyzna, Improwizacja na zapytanie o wieści z Warszawy oraz Żydowie polscy. Drugim takim istotnym wydarzeniem była równoczesna (1858) inicjatywa dwóch dawnych przyjaciół N-a: Antoniego Czajkowskiego i Antoniego Zaleskiego, z których każdy opowiedział się za koniecznością zbiorowego wydania rozproszonych utworów poety, przy czym Czajkowski podjął się pertraktować w tej sprawie z księgarzem-wydawcą Bolesławem Maurycym Wolffem w Petersburgu, Zaleski zaś z wydawcą poznańskim Janem Konstantym Żupańskim. Obydwaj inicjatorzy zawiedli. Czajkowski włączył przynajmniej garść juweniliów N-a do XI tomu „Skarbczyka Poezji Polskiej” (Pet. 1859) i doprowadził do publikacji poematu Szczęsna (tamże 1859, razem z mikrokomedią Auto-da-fé). O wiele gorzej wywiązał się ze swoich obietnic Zaleski, pomimo dostarczonych sobie rękopisów i wskazówek N-a. Rzecz się ostatecznie rozchwiała, zgromadzonymi materiałami zaopiekował się zaś Walenty Pomian Zakrzewski, szkolny jeszcze kolega poety, obdarzony przez niego w r. 1859 listem poetyckim Do Walentego Pomiana Z., a w styczniu 1862 pożegnany osobnym wspomnieniem nekrologicznym. Natomiast z początkiem lutego 1862 N. otrzymał od lipskiej firmy F. A. Brockhaus (której zaproponował publikację misterium Krakus) niespodziewaną propozycję ogłoszenia drukiem osobnego (15–20 arkuszy) tomu swoich poezji zebranych. Rezultatem tej propozycji stała się wytężona praca poety, który już w marcu 1862 przesłał do Lipska bardzo starannie opracowany wybór swoich utworów, otrzymując 500 fr. honorarium autorskiego. Wybór ten, do którego N. nie mógł włączyć wielu wierszy lirycznych znajdujących się jeszcze wśród papierów Zakrzewskiego, objął nie tylko Krakusa (w tekście definitywnym), ale również poematy Quidam (pierwodruk), Dwa męczeństwa (1850), Epimenides (pierwodruk) i Garstka piasku, a ponadto cykl Pięć zarysów obyczajowych (1847–52, pierwodruk), dialog Rozmowa umarłych (1857), wiersz Człowiek (1857, pierwodruk), rozprawę O sztuce, obydwie nowele-«legendy» (pierwodruk) oraz 11 wierszy skupionych w dziale Harfa, czyli Liryczna i okolicznościowa część poezji. Wszystkie te utwory, otworzone programowym wierszem Próby (1861?), a zakończone równie programowym wierszem Polka (1861), zostały ułożone w starannie przemyślanym porządku dialektycznym, stanowiąc sumiennie wyważoną propozycję nowej poezji narodowej, wyrosłej z romantyzmu, ale przekraczającej jego granice i wskazującej nowe drogi młodszym poetom. Tom N-a (Poezje, Lipsk 1863) ukazał się w listopadzie 1862 i mógł odegrać przełomową rolę w dziejach poezji polskiej, gdyby nie dwie nader istotne okoliczności: utrwalone już w opinii krytyków i czytelników przekonanie, że N. to ciemny poeta-dziwak (do wypowiedzi z l. 1849–52 doszły nowe, a równie ujemne: Karola Balińskiego, A. E. Koźmiana, J. Klaczki i Eustachego Januszkiewicza) oraz wybuch powstania 1863 r. Jedno i drugie spowodowało, że Poezje nie doczekały się ani jednej recenzji, wywołując jedynie listowną uwagę J. I. Kraszewskiego, że N. «dorżnął się na sławie swej» owym zbiorem. Sam autor nie znał oczywiście owej wypowiedzi, toteż wkrótce po wybuchu powstania, które na dwa lata stało się głównym przedmiotem jego zainteresowań («Gdybym miał z półtora tysiąca franków, wyjechałbym ku Polsce …»), zwrócił się do Kraszewskiego z propozycją założenia i wspólnego redagowania czasopisma przeznaczonego do informowania o powstaniu oraz jego celach Polaków zamieszkałych poza Król. Pol. Projekt ten (odrzucony przez Kraszewskiego) był tylko jednym z wielu ówczesnych postulatów N-a, który – pozostając w ścisłym kontakcie z Karolem Ruprechtem, paryskim pełnomocnikiem Rządu Narodowego, i korespondując z W. Bentkowskim, J. B. Zaleskim, Leonardem Chodźką, A. Cieszkowskim i in. – pisał wtedy notę po nocie, domagając się m. in. odpowiedniego kształtowania opinii publicznej: polskiej i obcej, nawiązania kontaktu z postępowymi przedstawicielami społeczeństwa rosyjskiego i z Watykanem, zorganizowania międzynarodowej opieki nad rannymi obu stron wojujących, uzyskania dla powstańców praw przysługujących żołnierzom armii regularnej oraz zwołania w tym celu międzynarodowego kongresu militarnego. W sierpniu 1863 niektóre z tych postulatów przedstawił przybyłemu do Paryża Romualdowi Trauguttowi, 1 IX przekazał na ręce Ruprechta Memoriał o prasie, a w listopadzie wysłał do kilku osobistości emigracyjnych (m. in. do Ludwika Mierosławskiego i W. Zamoyskiego) Notę z dziewięciu punktów. Tego rodzaju działalność polityczna odciągnęła go od twórczości poetyckiej i nawet wstrzymała pracę nad przygotowaniem do druku poematu Niewola, mającego wyjść u Brockhausa nakładem Henryka Prendowskiego. Początek 1863 r. przyniósł jednak dwa gwałtowne wiersze-protesty: Do wroga oraz „Buntowniki czyli Stronnictwo-wywrotu” (druk. w „Dzien. Liter.” 1863), jego koniec zaś nie tylko filozoficzno-polityczny poemat Fulminant (dodany do Niewoli i ogłoszony razem z nią jako «dwa rapsody», Lipsk 1864), ale również słynny Fortepian Szopena. Poemat ten, inspirowany warszawskimi wypadkami z września 1863 (zamach na F. F. Berga i niszczenie pałacu Zamoyskich), zawierał również poetycki wykład teorii N-a dotyczącej ideału «całości», ukształtowanej pod niejakim wpływem G. W. F. Hegla i wyrażanej stałą dialektyczną grą «niedopełnionego», «dopełniającego» i «dopełnionego», które z kolei stale wyrzucało z siebie, niby pierwsze ogniwo następnej triady, «zadatek» nowych wydarzeń. Obok utworów literackich N. wykonał w tym okresie trzy akwaforty: Sforza w więzieniu (1863), Pythia (1863) oraz Sybilla (1864), które w r. 1865 zostały wystawione na publicznej wystawie w Nîmes.

Końcowy okres powstania nie znalazł już w N-dzie początkowego entuzjasty, ale surowego krytyka, który dojrzał w jego prowadzeniu niepożądaną przewagę energii nad trzeźwą ideą, a ponadto nadmierny rozlew krwi, nie zrównoważony konkretnymi korzyściami, oraz naiwne liczenie na trafy i na szczęśliwe wypadki. Wyrazem tego rozczarowania był m. in. wiersz Święty-pokój, przede wszystkim zaś liczne listy poety do Mariana Sokołowskiego, który na parę lat stał się głównym odbiorcą jego refleksji społeczno-politycznych oraz historiozoficznych. Był to równocześnie okres powrotu N-a do własnych, zaniedbanych prac literackich, które zaczął od prawie symbolicznego poetyckiego protestu przeciwko nazbyt już «realistycznym» organicznikowskim hasłom społecznym upowszechnianym w publicystyce galicyjskiej po upadku powstania 1863 r. (wiersz Praca, 1864, druk. w „Czasie” 1865). Następnym etapem było pisanie antycznej tragedii Tyrtej (1865), przerwane w połowie 1865 r., gdy otrzymał od Brockhausa niespodziewaną propozycję wydania drukiem drugiego tomu swoich poezji. Stało się to genezą zbioru Vademecum, najambitniejszego dzieła N-a, nad którym pracował do końca marca 1866, pragnąc dokonać nim «skrętu koniecznego w poezji polskiej» oraz pokazać współczesnym, «co jest właściwa językowi polskiemu liryka». Rezultatem tej wytężonej pracy stał się istny majstersztyk architektoniczny, złożony ze stu numerowanych wierszy-ogniw – bądź dawnych (z rękopisu), bądź wtedy dopiero napisanych – a tworzący podróż poety-moralisty po swojej współczesności, a zarazem jego gorzki poetycki pamiętnik („Album”, „Zielnik”). Była to równocześnie prezentacja i program nowej poezji narodowej, świadomie rezygnującej z rozmaitego rodzaju efektów (malarskich, psychologicznych itd.), operującej przemilczeniem, wyciszeniem i kondensacją wypowiedzi lirycznej, do swoich «wdzięków» zaś zaliczającej, wbrew dotychczasowym konwencjom, «myśl i prawdę, sens i rozsądek». W kwietniu 1866 Vademecum znalazło się już w Lipsku, tuż przed wybuchem wojny prusko-austriackiej, co spowodowało, że Brockhaus zdążył się jeszcze wycofać ze swoich obietnic (nie sformalizowanych umową autorską) i zostawił N-a w położeniu zdecydowanie bez wyjścia. Poeta usiłował jeszcze kołatać do niego za pośrednictwem J. I. Kraszewskiego, gdy wszystko jednak zawiodło, zaczął poszukiwać innego wydawcy, nadaremnie zwracając się o pomoc do Lenartowicza (1866), Henryka Merzbacha (1866), J. K. Żupańskiego (1867), Kazimierza Władysława Wójcickiego (1869), Jadwigi Łuszczewskiej (1871), nareszcie Cieszkowskiego (1878). Wszystkie te starania spełzły na niczym i w rezultacie najważniejsze dzieło N-a zostało opublikowane, i to w postaci rozsypanych ogniw poetyckich, dopiero przez Zenona Przesmyckiego (1901–33).

Zawód sprawiony poecie odmową Brockhausa, a pomnożony jeszcze niepowodzeniem jego starań w sprawie wystawienia na scenie Aktora (w Warszawie albo we Lwowie) oraz nowym szeregiem lekceważących wypowiedzi o jego twórczości (Władysław Nehring, Antoni Małecki, J. I. Kraszewski), osiągnął swoje apogeum na jesieni 1867, gdy M. Kleczkowski skasował maleńką rentę miesięczną (50 fr.), którą wypłacał N-owi od r. 1865. Stanowiła ona jedyny stały i pewny dochód poety, tym ważniejszy ponadto, że nie mógł już wtedy liczyć ani na brata Ludwika (który w r. 1866 stracił cały majątek), ani na wdowę po bracie Ksawerym (która z kolei wstąpiła w trzeci związek małżeński). Cały r. n. (1868) to w konsekwencji powolny upadek N-a, któremu Kleczkowski zaproponował nawet w pewnym momencie (lipiec 1868) dobrowolne wejście do Zakładu Św. Kazimierza, utrzymywanego przez polskie szarytki, przeznaczonego zaś na ostatnią przystań dla emigrantów-weteranów. N. z oburzeniem odrzucił propozycję krewniaka (ożenionego nb. z milionową Amerykanką), postanawiając zarzucić literaturę i całkowicie poświęcić się pracom malarskim i graficznym. Decyzję tego rodzaju uwarunkowały dwie mianowicie okoliczności: przyjęcie akwaforty N-a Le Musicien inutile na wiosenny Salon paryski 1867 r., opublikowanie dwóch innych jego akwafort w formie osobnych dodatków do poważnego miesięcznika „L’Artiste” (luty–marzec 1868: Sforza i Sybilla) oraz zapisanie się N-a do francuskiej Société des Artistes Réunis (18 VI 1868 był już na jej walnym zebraniu). I te nadzieje artystyczne prędko jednak zawiodły, toteż poeta dalej żył w nędzy, wspomagany od czasu do czasu przez Cieszkowskiego, głównie jednak utrzymując się z wyprzedaży lub zastawiania ostatnich cenniejszych pamiątek. W listopadzie 1868 Zarząd Stowarzyszenia Pomocy Naukowej udzielił mu 100 fr. zasiłku, zyskując w zamian publiczną lekturę poetyckiego traktatu N-a O wolności słowa, wygłoszonego 13 V 1869 w sali Grand Orient de France, wobec blisko 600 słuchaczy, którzy z entuzjazmem oklaskiwali prelegenta. Jeszcze w tym samym miesiącu ukazały się entuzjastyczne recenzje tego wykładu, pióra A. Gillera («epopeja słowa») oraz Zofii Węgierskiej («wytrysk diamentów»), którą N. poznał na jesieni 1868, stale bywając od tego czasu na jej niedzielnych wieczorach w «Sofiówce» przy rue de Laval (spotykał się tam z Sewerynem Goszczyńskim, Marcelim Guyskim, Władysławem Żeleńskim oraz Bronisławem Zaleskim, który stał się ok. r. 1866 najbliższym przyjacielem poety).

Ów koleżeński początkowo, a od lata 1869 bardzo intymny związek z Węgierską (która w swoich „Kronikach paryskich” była często tubą N-a) skierował go ponownie w stronę literatury (w r. 1869 skończył fantazję dramatyczną Za kulisami, stanowiącą II część Tyrteja) oraz zbliżył do wielu akcji emigracyjnych (projekt medalu na rocznicę Unii Lubelskiej, projekt Biblii Polskiej itd.), toteż niespodziewany zgon przyjaciółki (8 XI 1869) okrył go głęboką żałobą. Domieszała się do niej gorycz z powodu losu Rzeczy o wolności słowa, której cały nakład, wydrukowany, po przezwyciężeniu wielu trudności, kosztem wielbicieli N-a (Paryż październik 1869), został złożony w komisie u Władysława Mickiewicza, nie czyniącego żadnych starań, aby go uruchomić. Jedyną pociechą N-a stała się znów poezja (w r. 1870 powstał poemat Assunta) oraz ukochane amatorskie studia starożytnicze (historyczne i filologiczne), które zaprowadziły go w marcu 1870 do paryskiej Société Philologique. Na przełomie 1869/70 r. przetłumaczył również kilka dłuższych fragmentów „Odysei”, a ich udana recytacja w salonie hr. Eleonory Czapskiej (4 II 1870) doprowadziła nawet do propozycji Jana Działyńskiego, aby poeta przetłumaczył całość tej epopei. Wybuch wojny prusko-francuskiej sparaliżował wiele prac i pomysłów N-a, który cały jej okres przepędził w nadzwyczaj ciężkich warunkach materialnych, a przy tym w ciągłej obawie o los swoich rękopisów (wtedy nb. powstała La Philosophie de la guerre, 1870). W jeszcze większym niebezpieczeństwie znalazł się podczas Komuny, jako Polak zaprotestował bowiem publicznie (w „Temps” z 21 IV) przeciw atakom prasowym na Polaków, jako żarliwy katolik – przeciwko aresztowaniu, a później rozstrzelaniu kilku duchownych (m. in. proboszcza G. Deguerry, wielkiego polonofila) oraz profanowaniu kościołów, a jako artysta – przeciwko zburzeniu kolumny Vendôme (14 V). Jeden z takich publicznych protestów (przeciwko klubistkom, które zajęły kościół de l’Assomption, znajdujący się pod opieką zmartwychwstańców) zaprowadził go nawet przed władze Komuny, ale zakończył się jedynie łagodnym ostrzeżeniem («obywatelu, wiemy, kim jesteś; nie wątpimy o dobrych twych chęciach i właśnie dlatego przestrzegamy cię …»). Przeżycia z r. 1871 odbiły się w kilku napisanych wkrótce potem utworach N-a: w poematach Emil na Gozdawiu oraz „A Dorio ad Phrygium” (obydwa 1871) oraz w szkicach prozą Przyczynek do „Rzeczy o wolności słowa” (1871) i Obywatel Gustaw Courbet (1872). We wszystkich konkretne zarzuty łączyły się z trzeźwym uświadomieniem sobie nowej «godziny», jaka wybiła na zegarze dziejowym. Pisanie tych utworów odbywało się na tle beznadziejnej walki poety o utrzymanie się na powierzchni życia (na jesieni 1871 udało mu się np. sprzedać po wielomiesięcznych staraniach cykl bogato iluminowanych ilustracji do pieśni „Bogurodzica”, a na początku 1872 r. – kilka egzemplarzy nowej akwaforty: Dialogue des morts).

Początek 1872 r. zastał N-a «ledwo ruszającego się» z powodu postępującej choroby, co nie przeszkodziło, że na wieść o konkursie dramatycznym ogłoszonym w Krakowie zabrał się do pisania (czy też kończenia?) tragedii historycznej Kleopatra i Cezar. Pracę nad nią przerwał mu 1 VIII jakiś bliżej nie znany afront, który spotkał go ze strony Jadwigi Zamoyskiej (wdowy po gen. Władysławie), w której salonie recytował 4 VI „Powieść Wajdeloty” Mickiewicza. Po przyjściu do siebie po tym «nieuleczalnym ciosie» powrócił do pracy, nie nad Kleopatrą jednak (zatrzymaną w poł. III aktu), tylko nad dramatem Pierścień Wielkiej Damy (literacka sublimacja niedawnych przeżyć), który ukończył 19 XI, ale którego nie wysłał już bodaj do Krakowa. Pisany białym wierszem i opatrzony licznymi didaskaliami, utwór ten miał zapoczątkować nowy typ dramatu, przeznaczonego zarówno do czytania, jak i do wystawienia na scenie, w którym tragiczność, nie dochodząc do przelania krwi (ani zgonów), dawałaby «tragedię-białą».

Wszystkie te przejścia sprawiły, że l. 1873–6 – pomimo większego zaangażowania się N-a w sprawy emigracyjne, co wyraziło się m. in. w jego częstych wystąpieniach publicznych: społeczno-organizacyjnych (udział w trzech «mityngach», 1873) lub rocznicowo-ideologicznych (listopad 1873 Dzieje i znaczenie emigracji polskiej; 29 XI 1874: W rocznicę Powstania 1830 r.; 22 I 1875: W rocznicę Powstania Styczniowego; październik 1875: Apatia ze stanowiska moralno-politycznego) – przyniosły nieliczne tylko utwory literackie (rozprawa „Boga-Rodzica” pieśń ze stanowiska historyczno-literackiego, 1873; szkic archeologiczny Sfinks, 1874; garść liryków) czy artystyczne (ukończenie zaczętego w r. 1866 dużego obrazu olejnego Wizja św. Stanisława Kostki, który N. ofiarował szarytkom z Zakładu Św. Kazimierza, 1874). Poeta zarzucił wtedy większość swoich dawnych kontaktów osobistych (z wyjątkiem osoby B. Zaleskiego), przebywając najczęściej w kręgu rodziny Józefa Bohdana Wagnera, gdzie zyskał żarliwych «uczniów» i wielbicieli w osobach młodego malarza Pantaleona Szyndlera i młodego technika Mieczysława Geniusza, oraz w kręgu młodych artystów polskich (Henryk Piątkowski, Jan Rozen, Jacek Malczewski, Aleksander Cetner i in.). Na sam koniec tego okresu (czerwiec–październik 1876) przypadł romans N-a z powieściopisarką Marią Sadowską (pseud. Zbigniew), bardzo interesującą kobietą, która mieszkała w Paryżu z mężem oraz trzema córeczkami. Pragnąc za wszelką cenę zerwać ów wielce ciążący mu stosunek, poeta postanowił wyjechać do Włoch, aby zaś zgromadzić potrzebne na to fundusze, zaapelował równocześnie do kilku osób (Wojciech Gerson, J. I. Kraszewski, Zygmunt Sarnecki, Cyprian Lachnicki, E. Chojecki), prawie wszędzie spotykając się albo z milczeniem, albo z wyraźną odmową. Ostatnią deską ratunku wydał się N-owi Władysław Czartoryski, którego prosił 18 I 1877 o pożyczenie na rok 500 fr., zyskując w odpowiedzi najpierw przychylną obietnicę, później zaś coś podobnego raczej do jałmużny, co z oburzeniem odrzucił, chociaż opuścił już wtedy własne mieszkanie, wszystkie rzeczy zaś albo sprzedał na pokrycie długów, albo wysłał koleją do Florencji. Tragiczną sytuację poety wykorzystał kuzyn Kleczkowski, który ponowił swoją propozycję umieszczenia go w Zakładzie Św. Kazimierza przy rue du Chevaleret (na samym krańcu Paryża) oraz wpłacenia odpowiedniej kwoty na ręce przełożonej, matki Teofili Mikułowskiej. Tym razem poeta nie miał już siły zaprotestować.

Zamieszkanie N-a w Zakładzie (9 II 1877) zapoczątkowało ostatni, najspokojniejszy, ale zarazem wyjątkowo tragiczny okres jego życia. Pędził je teraz w coraz większej samotności, zwłaszcza od zgonu zakładowego kolegi, T. A. Olizarowskiego (maj 1879), oraz B. Zaleskiego (styczeń 1880), którego zdążył jeszcze obdarować (1879) słynnym listem poetyckim Do Bronisława Z. Inne jego kontakty, wyjąwszy rzadkie wizyty u małżeństwa Seweryny i Franciszka Duchińskich, Wincentego Mazurkiewicza oraz Geniusza i Szyndlera, ograniczyły się przeważnie do korespondencji. Z biegiem czasu coraz gorzej znosił pobyt w Zakładzie; w niemiłym otoczeniu, a ponadto chory, bezpieniężny, zawiedziony w nadziejach autorskich i boleśnie odczuwający zapomnienie swojej osoby przez krewnych i przyjaciół. «Ja po prostu coraz jaśniej … widzę – zwierzał się – że się gubię tu». Nastroje takie odbiły się również w jego rysunkach (np. w satyrycznych cyklach ofiarowanych Geniuszowi), przede wszystkim zaś w liryce, o wiele częściej niż poprzednio wypełnionej ironią, drwiną i sarkazmem (podobnie jak i komedia: Miłość-czysta u kąpieli morskich). W styczniu 1879 w warszawskim „Przeglądzie Tygodniowym” (nr 1–3) ukazał się co prawda duży artykuł poświęcony jego osobie (Walerii Marrené-Morzkowskiej), był on jednak tak powierzchowny i płaski, że mógł tylko rozdrażnić poetę, który jedyną ulgę znajdował teraz we własnej twórczości, choćby nawet nie publikowanej (ostatni drukowany wiersz N-a ukazał się, w ramach cudzego felietonu, w r. 1880). Poświęcił wtedy dużo pracy malowaniu małych akwarel, które stanowiły główne źródło jego rzadkich i skromnych zarobków, wygładził tekst Assunty (posłanej następnie J. B. Zaleskiemu) oraz Kleopatry i nakreślił dwa nader oryginalne eseje: jeden filozoficzno-estetyczny, Milczenie (1882?), w którym zawarł swoją teorię «przemilczenia» (wywodząc z niej następnie schemat kolejno następujących po sobie okresów historycznych), drugi, filozoficzno-moralistyczny, Ostatnia z bajek (1882), w którym poruszył zagadnienie mowy zwierząt oraz ich «współpołożenia» z człowiekiem. Gwałtowne pogorszenie się zdrowia N-a w 2. poł. 1882 r. skłoniło go do gorączkowego poszukiwania funduszu, który umożliwiłby mu wyjazd na południe. Fundusz ten pragnął zdobyć drukując i sprzedając na własny rachunek trzy nowele napisane na przełomie 1882/3 r.: Stygmat, „Ad leones!” oraz Tajemnica lorda Singelworth. W marcu 1883 wszystkie te nowele były już gotowe, ani jedna z nich nie poszła jednak do druku, N-owi nie udało się bowiem, pomimo podjętych starań, zdobyć pieniędzy potrzebnych na ich publikację. Ostatnie znane słowa, jakie napisał, brzmiały: «C. N. zasłużył na dwie rzeczy od Społeczeństwa Polskiego, to jest, ażeby oneż społeczeństwo nie było dlań obce i nieprzyjazne».

Wiosną 1883 r. N. wpadł w głęboką melancholię i prawie cały maj spędził w łóżku, nie chcąc przyjmować nikogo ze znajomych. Ostatnie słowa jego były «Przykryjcie mnie lepiej!». Zmarł 23 V 1883 o godzinie 7 rano: «Raczej zasnął niż umarł» (T. Mikułowska). Pogrzeb odbył się 25 V na cmentarzu w Ivry, gdzie dla zwłok poety zakupiono pięcioletnią koncesję grobową. Ekshumowane stamtąd 28 XI 1888, zostały przeniesione do Montmorency i pochowane, na koszt Michaliny Zaleskiej, w polskim «narodowym» grobie zbiorowym (nr 42), gdzie wszakże, z niewiadomych powodów, nie wykupiono miejsca «wieczystego» (na co pozwalały fundusze), ale tylko czasowe (na 15 lat). Rezultatem tego zaniedbania stała się ich druga z kolei ekshumacja (1904), a następnie przeniesienie, tym razem już na stałe, do jednego z tych grobów zbiorowych, w których chowano «domowników» Hotelu Lambert. Grobu tego dotychczas nie udało się zidentyfikować, toteż wszystkie cmentarne uroczystości norwidowskie odbywają się w Montmorency przy symbolicznym już tylko dzisiaj grobie z r. 1888 (dywizja 3, rząd 9).

Śmierć N-a wywołała chwilowe zainteresowanie jego osobą, spowodowała bowiem niespodziewanie dużo poświęconych mu wspomnień i artykułów nekrologicznych, powierzchownych zresztą i krzywdzących zmarłego poetę. Wyróżniały się spośród nich artykuły A. Niewiarowskiego, sprzeciwiającego się sądom innych nekrologistów i przepowiadającego poezji N-a przyszłe zwycięstwo, jeśli tylko znajdzie się jakiś szlachetny «dziwak», który «zadawszy sobie trud nie lada, odszuka i zgromadzi te wszystkie fragmenta, by je wydać w edycji zbiorowej». Pierwszą, nieudaną, próbą takiej rehabilitacji był publiczny apel norwidowski Wiktora Gomulickiego (1896), który w dwa lata później obwieścił w druku, że N. to «wielki poeta, ani za życia, ani dotąd nie poznany»; drugą, decydującą, włączenie się do tej akcji Z. Przesmyckiego, który w l. 1898–1900 w Paryżu wszedł w posiadanie całej rękopiśmiennej spuścizny po N-dzie i po powrocie do kraju zaczął ją systematycznie publikować na łamach „Chimery” (1901–7). Momentem przełomowym stał się osobny norwidowski tom tego czasopisma (VIII), wydany w r. 1905 i będący prawdziwym literackim wskrzeszeniem zapomnianego i osławionego poety. Stało się to zarazem początkiem coraz lepiej rozwijających się badań nad jego życiem i twórczością, których ważnymi cezurami stały się norwidowskie obchody rocznicowe: 1933, 1946, 1958 i 1971 (rocznica N-a została wtedy wprowadzona do programu Światowej Rady Pokoju). W rezultacie N., umieszczony w zbiorowej pamięci narodowej obok Kochanowskiego, Mickiewicza i Słowackiego oraz powszechnie uważany za patrona nowoczesnej poezji polskiej, jest dzisiaj ceniony głównie jako wielki poeta myśli, w którego «obywatelskiej» twórczości, nasyconej głębokim niepokojem moralnym, harmonijnie łączą się elementy narodowe oraz uniwersalne.

Należyta percepcja twórczości N-a była przez długie lata utrudniona brakiem pełnej zbiorowej edycji jego dzieł, postulowanej już w r. 1883. Edycję taką dwukrotnie usiłował opublikować Z. Przesmycki: najpierw w postaci obszernie komentowanych Pism zebranych (W.–Kr. 1912–14 tomy A, C, E i niepełny F), później w postaci pozbawionych objaśnień Wszystkich pism (W. 1937–9 III–VI, VIII–IX; cały nakład t. VII spłonął w r. 1944), obydwa te wydania zostały jednak przerwane wybuchem dwu kolejnych wojen światowych. Zamierzenie Przesmyckiego zrealizował dopiero Juliusz Wiktor Gomulicki, który początkowo wydał komentowane Pisma wybrane (W. 1968; wyd. 2. zmienione 1978 I–V), potem zaś Pisma wszystkie (W. 1971–6 I–XI), włączając w ich ramy również listy i «rozmowy» N-a, a także liczne reprodukcje jego wybranych dzieł plastycznych. Renesans literacki N-a znalazł również odbicie w literaturze pięknej i w sztukach plastycznych. Autorami wierszy do N-a albo o N-dzie byli m. in.: J. Liebert, M. Jastrun, J. Lechoń, M. Piechal, J. Czechowicz, S. R. Dobrowolski, a po r. 1945 W. Mrozowski, W. Słobodnik, J. B. Ożóg, T. Kubiak, S. Grochowiak oraz E. Bryll, a za granicą B. Taborski i A. Czerniawski. Adolf Nowaczyński uczynił N-a głównym bohaterem komedii obyczajowej „Cyganeria Warszawska” (1911), inspirując z kolei S. Grochowiaka, który pozostawił po sobie scenariusz widowiska telewizyjnego osnutego na biografii poety. Powieści o N-dzie wyszły spod pióra Hanny Malewskiej („Żniwo na sierpie”, 1946) i Lwa Kaltenbergha („Dno czary”, 1965), stał się on również epizodycznym bohaterem utworów powieściowych J. Opatoszu („Rok 1863”, 1925) oraz S. Flukowskiego („Płomień róży”, 1959), który poświęcił mu ponadto osobne opowiadanie („Ocean”, 1933). Rzeźbiarskie portrety N-a wykonali m. in.: S. Ostrowski (ok. r. 1910), X. Dunikowski, A. Karny, K. Węglewski (medalion na grobie w Montmorency), F. Jarocha, statuy zaś S. Gosławski i I. Wabiszewska; portrety graficzne – F. Siedlecki (1904, akwaforta), W. Radwan (1933), J. Jarnuszkiewicz (1947, drzeworyt) i in.

 

19 Autoportretów (z l. 1843 – ok. 1880), obrazy olejne R. Chojnackiego (portret zbiorowy 1844, reprod. „Krokwie” 1921 nr 2) i P. Szyndlera (1879, 1882), rys. węglem T. Maleszewskiego (1857, dwa inne przepadły) oraz pięć fotografii (z l. 1856 – ok. 1862) – wszystkie (wyjąwszy obraz Chojnackiego) reprod. w: Norwid C., Pisma wszystkie, XI i Gomulicki J. W., Cyprian Norwid. Przewodnik…; C. Norwid w 150 rocznicę urodzin, W. 1971 (13 Autoportretów w tece); C. Norwid. Wystawa w 125 rocznicę urodzin. Katalog, W. 1946; Przesmycki Z., Ikonografia N-a, „Chimera” T. 8: 1905 s. 425–7; Wallis M., Autoportrety artystów polskich, W. 1966; – Nowy Korbut, VIII, IX (niekrytycznie, z błędami); [Borowy W.], Bibliografia N-a (adnotowana, do r. 1946), w: Pamięci C. N-a, W. 1947; Gomulicki J. W., Wprowadzenie do biografii N-a, W. 1965 s. 129–42 (biobibliogr. N-a); Grajewski, Bibliografia ilustracji; Jastrzębski Z., „Nekrologia” N-a, „Ruch Liter.” 1963 nr 5/6; Jastrzębski Z., Starnawski J., Materiały do bibliografii N-a, w: Prace o N-dzie, L. 1958; Łuczak-Wild J., Polnische norwidiana 1945–1969, „Zeitschr. f. Slavische Philologie” Bd 35: 1971 H. 2–3; Pol. Bibliogr. Liter. za l. 1971–3 i n.; Filoz. w Pol. Słown.; Thieme–Becker, Lexikon d. Künstler; Biblioteka Narodowa. Katalog rękopisów, W. 1963 VI 80–115; Gomulicki J. W., Liryka i druk. Katalog wystawy książek C. N-a, książek o nim oraz norwidowskich druków okolicznościowych, W. 1969; – Biografia: Biliński B., Gli anni romani di C. Norwid, Wr. 1973; Gomulicki J. W., C. Norwid. Przewodnik po życiu i twórczości, W. 1976 (kalendarz biograficzny, itinerarium, chronologia twórczości, bibliografia podmiotowa, materiały ilustracyjne, 128 reprod. prac plastycznych N-a); tenże, Norwid i Pani na Korczewie, [wstęp do:] Norwid C., Do Pani na Korczewie, W. 1963; Kossowski S., Wśród romantyków i romantyzmu, W.–Lw. 1916 (tu: Krasiński a Norwid); Trojanowicz Z., (Muszyńska Z.), Na wielkopolskim tropie N-a, w: Literackie przystanki nad Wartą, P. 1962; taż, Rzecz o młodości N-a, P. 1968; Wyka K., Norwid w Krakowie, „Pam. Liter.” T. 58: 1967 z. 2; – Twórczość: Arcimowicz W., C. Norwid na tle swego konfliktu z krytyką, Wil. 1935; Borowy W., O N-dzie, W. 1960; Braun K., C. N-a teatr bez teatru, W. 1971; C. Norwid w 150-lecie urodzin, Red. M. Żmigrodzka, W. 1973; Cywiński S., O gwiaździsty diament N-a, Wil. 1935; Feliksiak E., Norwidowski świat myśli, w: Polska myśl filozoficzna i społeczna, W. 1973 I; Fik I., Uwagi nad językiem C. N-a, Kr. 1930; Gömöri G., C. Norwid, New York 1974; Gomulicki J. W., Dodatek krytyczny do: Norwid C., Wiersze, W. 1966 (Norwid C., Dzieła zebrane, II); tenże, Patos i milczenie, [wstęp do:] Norwid C., Białe kwiaty, Wyd. 3. zmienione, W. 1977; Jastrun M., Gwiaździsty diament, W. 1971; Lisiecka A., Norwid, poeta historii, Londyn 1973; Łapiński Z., Norwid, Kr. 1971; Norwid żywy, Red. W. Günther, Londyn 1962; Nowe studia o N-dzie, Red. J. W. Gomulicki, J. Z. Jakubowski, W. 1961; Pamięci C. N-a, Red. W. Borowy, W. 1947; Piechal M., Mit Pigmaliona, W. 1974; Prace o N-dzie, Red. I. Sławińska, Roczniki Human. Tow. Nauk. KUL, L. 1958 VI z. 1; Przesmycki Z., Wybór pism krytycznych, Kr. 1967 II 259–389; Rostworowski M., „Jutrznia” – obraz C. N-a, w: Ikonografia romantyczna, W. 1977 s. 285–98; Sławińska I., Reżyserska ręka N-a, Kr. 1971; Szmydtowa Z., Studia i portrety, W. 1969; Wyka K., C. Norwid, poeta i sztukmistrz, Kr. 1948; – Actes de la Société Philologique, Paris 1872–4 I, III (pod 8 III, 4 i 19 V 1870, 16 IV i 14 V 1872, 2, 16 i 31 XII 1873, 27 I 1874); Brockhaus Konversations-Lexikon, Wyd. 11., Leipzig 1867 s. 898 (na podstawie ankiety); Catalogue du Salon de 1868, Paris 1868 s. 544; Koźmian K., Wężyk F., Korespondencja literacka, Wyd. S. Tomkowicz, Arch. do Dziej. Liter., Kr. 1914 XIV; Krasiński Z., Listy do A. Cieszkowskiego, Oprac. J. Kallenbach, W. 1912 II; tenże, Listy do Koźmianów, Oprac. Z. Sudolski, W. 1978; tenże, Listy do S. Małachowskiego, Kr. 1885 s. 144, 153, 211, 215, 216, 224, 235, 236, 239, 241; tenże, Listy do L. Orpiszewskiego, Wyd. J. Kallenbach, w: Pamiątkowa księga 1866–1906. Prace byłych uczniów S. Tarnowskiego, Kr. 1904 s. 259, 261, 265, 266, 268–70, 276, 278; tenże, Listy do D. Potockiej, Oprac. Z. Sudolski, W. 1975 III; Kraszewski J. I., Kartki z podróży, Oprac. P. Hertz, W. 1977 II; Kraszewski J. I., Lenartowicz T., Korespondencja, Oprac. W. Danek, Wr. 1963 wg indeksu oraz s. 31, 36, 43, 45, 104, 157; Lenartowicz T., Listy do E. Estkowskiego, Oprac. B. Erzepki, P. 1922 s. 19, 24, 47, 51, 89; Liste der im Jahre 1842 angekommenen u. abgereisten Badegästen in Marienbad, Marienbad 1842 nr 53, 56; Livret de l’Exposition des Beaux-Arts de la ville de Nîmes, Nîmes 1865 s. 28; Rozen J., Wspomnienia, Spisała A. Leo, W. 1933 s. 65–7; Stowarzyszenie Pomocy Naukowej w emigracji, Paryż 1870 s. 15, 24; Szymanowski W., Niewiarowski A., Wspomnienia o Cyganerii Warszawskiej, Oprac. J. W. Gomulicki, W. 1964; Węgierska Z., Listy do C. N-a, Oprac. I. Kleszczowa, „Pam. Liter.” T. 67: 1976 z. 3; Zaleski J. B., Korespondencja, Wyd. D. Zaleski, Lw. 1900–4 II–V; – B. Narod.: rkp. 6290 (Korespondencja N-a), 6293 (Dokumenty rodzinne i osobiste N-a), 6296 (Książka pamiątkowa N-a), 6319–6325 oraz 6329–6331 (materiały norwidowskie Z. Przesmyckiego); – Archiwum norwidowskie J. W. Gomulickiego w Warszawie.

Juliusz W. Gomulicki

 

 
 

Powiązane zdjęcia

   

Powiązane audio

 
"Myśli" (1).

"Myśli" (1).

160 odsłuchań
"Myśli" (2).

"Myśli" (2).

80 odsłuchań
"Myśli" (3).

"Myśli" (3).

74 odsłuchania
"Myśli" (4).

"Myśli" (4).

103 odsłuchania
"Myśli" (5).

"Myśli" (5).

70 odsłuchań
"Oczarowania".

"Oczarowania".

87 odsłuchań
 

Powiązane ciekawostki

   
 
Za treści publikowane na forum Wydawca serwisu nie ponosi odpowiedzialności i są one wyłącznie opiniami osób, które je zamieszczają. Wydawca udostępnia przystępny mechanizm zgłaszania nadużyć i w przypadku takiego zgłoszenia Wydawca będzie reagował niezwłocznie. Aby zgłosić post naruszający prawo lub standardy współżycia społecznego wystarczy kliknąć ikonę flagi, która znajduje się po prawej stronie każdego wpisu.

Postaci powiązane

  więcej  
 

Postaci z tego okresu

 

Józef Eryk Natanson

1854 lub 1855 - 1929-02-05
przyrodnik
 

Zygmunt Rewkowski

1807-06-24 - 1893-12-25
matematyk
 

Ignacy Karol Milewski

1846-04-27 - 1926-10-16
pisarz polityczny
 
więcej  
  Wyślij materiały Wyślij ankietę
 
     
Mecenas
 
Uzywamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.