INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY
iPSB
  wyszukiwanie zaawansowane
 
  wyszukiwanie proste
 
Biogram Postaci z tego okresu
 Franciszek Ksawery Branicki, h. Korczak     

Franciszek Ksawery Branicki, h. Korczak  

 
 
XVIII w. - 1819  
Biogram został opublikowany w 1936 r. w II tomie Polskiego Słownika Biograficznego.
 
 
 
Spis treści:
 
 
 
 
 

Branicki Franciszek Ksawery, h. Korczak († 1819), hetman w. kor., ur. około r. 1730 jako syn Piotra, kasztelana bracławskiego, i Walerji z Szembeków, kasztelanki oświęcimskiej. O dzieciństwie nic nie wiadomo. W r. 1752 odprawił nieme poselstwo na sejm grodzieński z wdztwa bełskiego, 18 II 1757 otrzymał pułkownikostwo chorągwi pancernej, poczem przy boku królewicza Karola pośpieszył jako ochotnik do armji austrjackiej wojować z Prusakami. Przeżył bitwę pod Pragą (6 V) i oblężenie tego miasta. W sierpniu odznaczył się pod Zittau (lipiec 1757), a później przy armji rosyjskiej pod Zorndorfem (25 VIII 1758); między jedną a drugą kampanją towarzyszył Karolowi do Petersburga, gdzie wszedł w poufały stosunek ze Stanisławem Poniatowskim i oddał jemu oraz Katarzynie II pierwszą niezapomnianą usługę, zasłaniając ich w drastycznej chwili przed wściekłością zdradzonego męża, wiel. ks. Piotra (6 VII 1758). Przez tę usługę stracił jednak łaskę królewicza i godność królewskiego szambelana i generał-adjutanta. Znów szukał przygód w wojnie siedmioletniej od r. 1759–60, tym razem w armji francuskiej pod marszałkiem de Broglie w Westfalji. Wrócił, narobiwszy w Paryżu długów, których zdaje się nigdy nie spłacił. Latem r. 1762 jest w Polsce i posłuje z woj. bełskiego na sejm październikowy jako stronnik »familji«. Po raz drugi ratuje stolnika litewskiego z opałów na reasumpcji trybunału wileńskiego w kwietniu 1763. Przed zerwaniem »familji« z Brühlem zdążył jeszcze uzyskać starostwo halickie; w r. 1763 werbował już milicję za pieniądze Czartoryskich i Rosji na użytek w zamierzonym zamachu stanu. Został deputatem ruskim na niedoszły trybunał 1763 r., potem posłem na konwokację. Tanie triumfy odniósł nad niedołężnym hetmanem Janem Klemensem Branickim, pędząc go z pomocą Rosjan za Karpaty. Nagrodzony za to 7 XII 1764 generał-porucznikostwem w armji kor., 21-go podstolstwem kor., 28-go starostwem przemyskiem, i jeszcze na sejmie koronacyjnym generalstwem artylerji lit., bo też na służbie wojskowej znał się, jak mało kto w otoczeniu nowego króla. 7 IV 1766 otrzymał godność łowczego koronnego, a w styczniu 1767 odstąpił starostwo halickie Józefowi Potockiemu. Zdolny i ambitny, marzył zawczasu o buławie wielkiej koronnej, choć przy burzliwym temperamencie, braku zasad moralnych i skłonności do pijaństwa niebardzo się na ministra wojny nadawał. Awantur doznał od młodości do późnego wieku coniemiara: 5 III 1766 podziurawili się nawzajem w pojedynku o jakąś baletnicę ze słynnym Casanovą; kiedyindziej miał na głowie łapę rannego niedźwiedzia itd. Licząc na nieograniczoną wdzięczność Poniatowskiego za nadstawianie karku w paru przygodach oraz na poparcie siostry, Elżbiety Sapieżyny, która była kochanką króla, próbował od początku panowania mieszać się do polityki wbrew radom doświadczonych Czartoryskich. W lutym 1765 jeździł z zawiadomieniem o koronacji do Berlina, gdzie miał zarazem bronić praw polskich w zatargu o cło generalne i o komorę kwidzyńską; za tę bezskuteczną misję nagrodzony w grudniu Orłem Białym. Pod wrażeniem zetknięcia z Fryderykiem W. nabrał przekonania, że jego król i przyjaciel nie znajdzie ratunku poza Rosją.

Nowa karta w jego burzliwym żywocie otwiera się z wybuchem konfederacji barskiej. Kiedy król pod naciskiem Repnina zdecydował się połączyć pułki polskie z uśmierzycielami tego buntu, Rosjanami, B. przyjął dowództwo wraz z rublami jaknajchętniej (w maju r. 1768). Przez Lwów, Chodorów, Rohatyn nadbiegł pod Bar, aby skłaniać do posłuszeństwa zbuntowanych żołnierzy komputowych i kusić łaską konfederatów. W pierwszym ataku natracił ludzi, ale Bar z gen. Apraksinem zdobył (21 VI), z wielkim krwi bratniej rozlewem. Zgodnie z instrukcją przyjął potem do łaski i służby około 800 żołnierzy komputowych, których zagarnęli byli Barzanie. Zaraz musiał spieszyć na Ukrainę z ekspedycją karną na hajdamaków; tych dla dogodzenia rozżalonej szlachcie musiał wytracić około 700. Chętnieby dalej tępił szablę na współobywatelach, ale mu tego zabronił król, ulegający wówczas radom Czartoryskich. B. rozciągnął kordon pikiet nad Dniestrem, za którym schronili się w Mołdawji Barzanie, i próbował porwać zdradą ich szefów. Króla pouczał listownie, że na miłość Polaków zarabiać nie warto, lepiej ich trzymać krótko i twardo. Odwołany, w styczniu złożył regimentarstwo.

W następnych latach, kiedy Stanisław wciąż szukał zgody z narodem i odmawiał Rosjanom współdziałania, B. chwytał każdą sposobność, by pokazać swe męstwo niewyszkolonym powstańcom. Tak 20 VI 1769 gonił partyjkę od Ożarowa do Sochaczewa, 25 II 1770 zbił Bachowskiego pod Brześciem, a 17 XII tegoż roku zniósł Sawę pod Wysokiem Mazowieckiem. Próbował także wielkiej polityki: na wyścigi z Adamem Ponińskim planował konfederację rusofilską przy majestacie, tudzież przymierze przeciw Turkom, łudząc się, że Rosja odda za to Polsce zdobytą Mołdawję. Nie umiał zresztą współpracować nawet ze zwolennikami tej samej orjentacji: np. z ks. Kazimierzem Poniatowskim, podkomorzym koronnym, szpetnie kłócili się o przyszłe hetmaństwo. W końcu r. 1770 przypadła B-mu naprawdę ważna misja polityczna. Oto wykrył on w Petersburgu rozbiorową robotę ks. Henryka pruskiego, wmówił Katarzynie, że Polskę można jeszcze uśmierzyć pod wyłącznym protektoratem Rosji, wyjednał zniesienie sekwestru z dóbr prześladowanej »familji« i zamówił do Warszawy poselstwo pojednawcze Salderna. Argumenty B-go brzmiały teraz tak groźnie, że król ugodził się z nowym ambasadorem i posłał łowczego na konfederatów. Po bezskutecznych rozmowach B-go z Pułaskim i Zarembą doszło do walk w Sieradzkiem, w których wprawdzie naginęło sporo konfederatów, ale 23 VI B. poniósł od Zaremby srogą porażkę pod Widawą. Później, kiedy siły rosyjskie odeszły na Litwę gromić hetmana Ogińskiego, B. paraliżował inicjatywę wojsk Generalności w Małopolsce. Kusił się, zresztą z wielką niesławą, o zdobycie Tyńca (1–2 X 1771), a zaraz po zamachu na Poniatowskiego znalazł się przy jego boku, by mu jeszcze raz zalecać związek z Rosją tudzież konfederację regalistów jako jedyny sposób ratowania kraju i tronu. W tem zapewne przekonaniu ruszył w lutym 1772 odbierać Choisy’emu zdobyty Wawel. Właściwie odbierał go Suworow, ale B. uważał siebie za wodza równorzędnego, nawet starszego rangą; jego ułani odcinali od Krakowa odsiecze. Po kapitulacji zamku próbował B. ratować od Sybiru przynajmniej instruktorów francuskich, lecz nadaremnie. Pod jesień miał przykry zaszczyt odbierać z rąk Rosjan dla króla twierdzę częstochowską.

Rozbiór był dlań niespodzianką, ale go do rachunku sumienia nie doprowadził. W pierwszej chwili chciał się rzucać z ułanami na pułki austrjackie, potem, słysząc o pomyślnym zamachu stanu w Szwecji Gustawa III, padł na kolana przed królem, zaklinając, by z jego pomocą naśladował ów przykład. Wreszcie podjął się desperackiej misji do Francji, by zyskać dla króla-przyjaciela choćby dyplomatyczne poparcie Zachodu. Zawiózł wtedy konfederatom na emigrację słowa pojednania; mówił z ministrem d’Aiguillonem, nasłuchał się od niego przykrych rzeczy, nadokazywał, wreszcie, doczekawszy się w Paryżu dyplomu na hetmaństwo polne (z 10 IV), wrócił z niczem. Bądźcobądź ucierpiał wtedy za ojczyznę, bo Austrjacy zasekwestrowali mu dobra, a wobec sejmu 1773–5 r. zachował się też dość zaszczytnie, popierał bowiem króla w walce z Ponińskim o prerogatywy majestatu. W początkach r. 1774, mianowany hetmanem wielkim (8 II), jeździł do Petersburga jako wielki poseł, aby uprosić Katarzynę o hamowanie dalszych pruskich i austrjackich zaborów oraz o niewprowadzanie antykrólewskiej instytucji Rady Nieustającej. Tego ostatniego celu nie osiągnął, ale interwencję dyplomatyczną zjednał i odtąd występował w roli obrońcy całości Polski. Jego kwietniowe mowy na sejmie (1775) zdumiewały słuchaczy gorącym tonem patrjotycznym i śmiałością ataków na Fryderyka II. Wdzięczny król dał mu wtedy (6 VIII 1774) na własność starostwo białocerkiewskie oraz kamienicę w Warszawie po Wielopolskich wartości 30.000 dukatów; za te dary odpłaci mu wnet niewierny przyjaciel szeregiem zniewag, szykan i upokorzeń.

W Radzie Nieustającej odczuł hetman przedewszystkiem wędzidło na oligarchję, do której mógł się już wtedy zaliczać, a jeszcze bardziej bolało go skrępowanie hetmaństwa. Wkrótce skupił koło siebie najmożniejszych panów Korony i Litwy, nawet tak światłych jak Adam Czartoryski, Stanisław Lubomirski, Michał Ogiński, początkujący Ignacy Potocki, nie mówiąc już o Sewerynie Rzewuskim, i z właściwym sobie tupetem porwał ich wszystkich do walki z ambasadorem Stackelbergiem, pośrednio zaś także z królem. Wydał w r. 1775 szereg regulaminów i ordynansów, zaleciwszy wojsku, by tylko jemu, a nie Radzie Nieustającej, zaprzysięgło posłuszeństwo. Z szefem gabinetu wojskowego króla, gen. J. Komarzewskim, byłym swoim adjutantem, kłócił się zawzięcie. W r. 1775 jeździł po raz czwarty do Petersburga w towarzystwie ks. Adama, aby przez nowego faworyta Potemkina podkopać kredyt Stackelberga. Podczas następnej wycieczki (11 II do 8 V 1776), odbytej z Ignacym Potockim, podał ministrom rosyjskim memorjał oskarżający króla o despotyczne zachcianki: niech tylko Stanisław August omota Radę swoim wpływem, a stanie się podobnym absolutystą, jak Gustaw szwedzki. Tym razem jednak carowa przyjęła Branickiego ozięble, a w. książę Paweł i minister Panin jeszcze gorzej. Nasłuchał się hetman morałów, a sam zrobił wrażenie tak fatalne, że Panin podsuwał Fryderykowi II myśl schwytania go i osadzenia na pokucie w jednej ze śląskich twierdz. Na skonfederowanym sejmie 1776 r. hetman poniósł jeszcze jedną klęskę: zwinięto tam wprawdzie Komisję Wojskową, ale buławy podano w ścisłą zależność od Departamentu Wojskowego Rady. Rozgoryczony warchoł po dwóch latach, w lipcu 1778 r., podjął się dla Fryderyka Wielkiego utworzyć konfederację, któraby nie dopuściła do udziału Polaków w wojnie sukcesyjnej bawarskiej po stronie Austrji – krok dziwnie sprzeczny z zasadniczą linją polityki hetmana, który przez całe niemal życie przeciwdziałał Prusom.

Około tego czasu potęga B-go, zasilona Białocerkiewszczyzną i dochodami w. buławy, dochodzi do szczytu. Uniezależnił się od Stanisława Augusta, a uzależnił od Katarzyny II przez niezwykły ożenek. Nieokiełznany rozpustnik, konkurował był dawniej o księżniczkę Teodorę Jabłonowską, potem szalał w Warszawie za księżną Adamową, a w Petersburgu za frejliną Matuszkinówną, wreszcie 12 X 1781 r. zaślubił Aleksandrę Engelhardtównę, rzekomą siostrzenicę Potemkina, w rzeczywistości zaś córkę Katarzyny II, za którą otrzymał posag ogromny. Pycha jego i zachłanność nie miały teraz granic; czerpiąc z samej Białej Cerkwi 750.000 zł dochodu (a ogółem z majątków Łęczny, Rokitny, Kłodna, Lubomla, Lisianki etc. dwa miljony), nie zawahał się gwałtem wcielić do starostwa białocerkiewskiego klucza Kamieniobrodu, to znowu zrzucił na skarb opłatę pewnego dożywocia z Lubomla; na sejmie r. 1782, pokłóciwszy się z królem o pewien remanent kasowy, którego ów nie chciał przeznaczyć na powiększenie wojska, groził mu po pijanemu, że zwoła pospolite ruszenie i przepędzi go z kraju. Szacunku w poważnych kołach nie miał, zato plecy w Petersburgu niezawodne, i król musiał nieraz sprowadzać na niego aż stamtąd admonicje. Na nowo zacieśnił konszachty z opornymi magnatami (tzw. partji galicyjskiej) po sprawie Dugrumowej (1785–6), i zażyłość ta potrwa aż do wielkiego sejmu. Podczas zjazdu w Kaniowie sam Potemkin darmo pracował nad pojednaniem hetmana z królem: B. we wrześniu 1787 do spółki ze Szczęsnym Potockim podjął się teraz zawiązać z pominięciem króla konfederację rusofilską, która dostarczy carowej przeciw Turkom wojska i ochotników. Gdy Katarzyna odrzuciła tę ofertę i dała magnatom lekcję patrjotyzmu, oni za jej plecami porozumieli się w styczniu 1788 r. z Potemkinem. W rozpoczynającej się wojnie wschodniej był hetman w. kor. zawczasu upatrzony przez Katarzynę na jednego z trzech dowódców korpusu polskiego przy armji rosyjskiej, od Potemkina zaś miał podobno obiecane po zwycięstwie księstwo na Śmile.

Na Sejm Wielki wprowadził B. czeredę krzykliwych swoich »patrjotów«, w tej liczbie Zajączka, W. Suchodolskiego, Kurdwanowskiego, Mierzejewskiego, którzy pospołu z całą opozycją doprowadzili do skasowania najpierw Departamentu Wojskowego, potem samej Rady Nieustającej. Dzięki temu może należał wówczas hetman w pewnych kołach do ludzi popularnych. Wnet jednak orjentacje malkontentów się rozeszły: stronnicy Potockich utworzyli jądro nowej większości, szukającej oparcia w Prusiech, klienci buławy trwali przy Rosji. Sam hetman długo drażnił opinję, harcując z kozakami w obozie Potemkina pod oblężonym tureckim Oczakowem: »Eto prawo dla niewo komanda«, powiedział wtedy trafnie faworyt. Przyjechawszy do Warszawy, zagaił 21 XII 1788 Komisję Wojskową Obojga Narodów, ale jej przewodniczył rzadko. Widocznie z wiekiem żyłka intrygancka brała w nim górę nad butą, bo Lucchesiniego pytał na wstępie, czy Prusy naprawdę chcą odrodzenia Polski, czy też prowadzą grę o odzyskanie przyjaźni Katarzyny; w obu wypadkach ofiarowywał swe usługi. Dostroiwszy się do panującego tonu, wchodził do tajnego komitetu, co miał zrewoltować Galicję. Na aukcję wojska wpłynął ujemnie, broniąc z Michałem Walewskim demagogicznego wniosku o pomnożenie konnicy narodowej kosztem piechoty (26 I 1789), której jako formacji chłopskiej nie ufał. Również na ruch wyzwoleńczy mieszczan patrzał niechętnie: cały wieczór 25 XI 1789 przesiedział z Kurdwanowskim u siebie z pistoletami nabitemi na stole. Im śmielej sejm zdążał do reform, tem więcej hetman tracił w jego oczach. Kiedy Ponińskiego pociągnięto do odpowiedzialności (czerwiec 1789), chcieli niektórzy przypozwać i B-go – niesłusznie, gdyż ów, choć rusofil, z Ponińskim, jak wiemy, walczył i całości kraju w l. 1771 i 4 bronił. Posadzono go tedy wśród sędziów a nie na ławie oskarżonych. Zato przy omawianiu rewizji donatyw w r. 1775 wymierzono mu ofiarę roczną 30% dochodu (23 III 1790) i odebrano dobra kamieniobrodzkie (w kwietniu). Zdeklarowany wróg dziedziczności tronu, więc do poufnych spraw konstytucyjnych nie dopuszczony, przez pierwsze miesiące 1791 stronił B. od sejmu, a powróciwszy, przemawiał rzadko i mętnie. Pod koniec kwietnia, przeczuwając coś wielkiego, sondował Ignacego Potockiego, obmyślał rekonfederację i wypatrywał dla niej marszałka. W dniu 3. maja, gdy go kreatury pytały: »co, panie Ksawery, machniemy?«, na gwałtowny opór się nie zdobył, owszem obłudnie oświadczył się królowi z jednomyślnością, czem złudzony Stanisław powołał go nawet do Straży, aby go do reszty unieszkodliwić i przezeń ugłaskać Rosję (»bo on w tę Straż wpadł jak wilk w jamę«).

»Wilk« tymczasem wszedł w czucie z ryjącymi zagranicą Sewerynem Rzewuskim i Szczęsnym Potockim, podobnie jak na miejscu z grupą skrajnych warchołów. Zagranicę nie jechał, »boby mu sejm głowę zdjął«; bał się zwłaszcza mieszczan, a 24 VI przemawiał nawet z ramienia króla o potrzebie zakładania obozów i odbywania ćwiczeń wojskowych. Tymczasem, korzystając z limity sejmu, knuł bez udziału klientów Szczęsnego zamach na nową konstytucję; że jednak i teraz spiskowcom zabrakło odwagi, więc w październiku B. udał się do Jass, do łoża umierającego Potemkina. W Jazłowcu zjechał się z Potockim i Rzewuskim, a owocami narad podzielił się w Jassach z kanclerzem Bezborodką, ofiarowując się carowej z Szymonem Kossakowskim do wywrócenia nowego ustroju. Jednak Bezborodko i obaj magnaci nie ufali byłemu regaliście, i on także pisał pogardliwie o ich bałamuctwach, a królowi zapowiadał powrót do obowiązków. Kiedy w sejmie 6 XII piętnowano konszachty B-go i towarzyszy, marszałek Kazimierz Nestor Sapieha ręczył głową za swojego wuja; ów też po powrocie z Jass grał do wiosny komedję lojalności, chociaż po odsądzeniu Potockiego i Rzewuskiego od godności (27 I) usunął się za kulisy. Przez Ignacego Potockiego i Kołłątaja próbował sobie wyrobić pozwolenie na podróż do Petersburga; wreszcie pod koniec marca ruszył tam samowolnie wślad za Potockim i Rzewuskim, dawszy królowi słowo honoru, że wróci i będzie mu wierny.

Kto z nich pierwszy i kto gorliwiej klecił konfederację targowicką (ułożoną właściwie w Petersburgu pod redakcją Popowa), niewiadomo; w każdym razie B. popełnił krzywoprzysięstwo, gdy firmował i sam akt i poniżającą suplikę do imperatorowej. 10 IV wyjechał z Petersburga; 23-go, stanąwszy w Kijowie, próbował zachęcać szlachtę do odstępstwa, ale na razie bez skutku. Dopiero gdy za armją Kreczetnikowa ruszył przez Berdyczów i Winnicę na zachód, poszła mu agitacja wywrotowa sprawniej niż Szczęsnemu. On to zawiązał w ciągu lipca konfederację wołyńską, czernihowską, później bełską, chełmską, lubelską, bo też posługiwał się terorem i gwałtem bez skrupułów. Zwierzał się Katarzynie z jakichś »idées d’extrémité« przeciw królowi, które ona odrzucała. Głównie szło mu, jak i Rzewuskiemu, o przywrócenie prerogatyw buławy sprzed r. 1717, kiedy marszałek Generalności Szczęsny ani nie podzielał tej ideologji, ani nie pochwalał gwałtów. Stanąwszy 23 VIII w Warszawie, przeforsował B. zniesienie Komisji Wojskowej, żołnierzy znów zaprzysiągł na swoje imię. Za Potockim przeniósł się do Brześcia i stamtąd w asyście Rzewuskiego, Kossakowskiego etc. odprawił huczne poselstwo do Katarzyny, uwieńczone mową 14. listopada o tym Polaku, co »patrzał już na wieczyste kajdany, które prawnuków jego krępować miały. Wejrzeli nań Bóg i Katarzyna, upadł bałwan zwodniczy, pierzchnęli onego twórcy i czciciele. Powstał Polak podobny swoim naddziadom, wzniósł ręce ku niebu a oczy łez czułości pełne ku swojej wybawicielce«.

Przyjaciele Moskale odradzili mu powrót do wyzwolonej, lecz wnet rozszarpanej ojczyzny. W r. 1793, mając zapewnione generalstwo en chef w armji rosyjskiej, złożył buławę, którą schwycił Piotr Ożarowski. Co robił podczas powstania, nie wiadomo. Ostatnich lat 25 żywota spędził w komforcie Białej Cerkwi, dogadzając swemu ciału, a nie okazując ani przebłysku żalu za grzechy. Czy stawił się na pamiętny zjazd puławski 1805, gdzie przygotowywano z Aleksandrem I pogrom Prus, nie wiemy, wiadomo natomiast, że w l. 1807–9 brał udział z synem w wojnie rosyjsko-tureckiej. Gospodarnej żonie ulegał »Branio« coraz bardziej, mówił o sobie: »nie jestem cudzoziemcem, bom się w Polsce urodził, nie jestem Polakiem, bo Polski niema«. Są zresztą dowody, że uważał się za coś lepszego od Rosjan. Dwór trzymał pyszny, polski, ale pod osłoną żoninych kozaków. Poufalił się głównie z targowiczaninem Złotnickim, stany niższe traktował ze wzgardą. W r. 1816, gdy Aleksander I po przybraniu tytułu króla polskiego zajechał do Białej Cerkwi, B. wyszedł doń z chlebem i solą w generalskim polskim mundurze z Orłem Białym i rzekł: «Szczęśliwy starzec, nie umrę już, nie zobaczywszy króla mej ojczyzny«. Umarł w kwietniu 1819 r., pozostawiając syna Władysława, oraz córki: Katarzynę Stanisławową Potocką (synową Szczęsnego), Zofję Arturową Potocką i Elżbietę Michałowa Woroncow.

 

Portrety: jeden w mundurze kawalerji narodowej, drugi w zbroi, trzeci najpóźniejszy. Wszystkie reprod. u K. M. Morawskiego z podaniem właścicieli.

Szkice biograficzne: Powidaj L. w »Dzien. Literackim«, Lw. 1859; Bartoszewicz J., w Enc. Org.; Złota Księga XXI; Morawski K. M., Dwie rozmowy Stan. Augusta z Ksaw. Branickim, »Kw. Hist.« 1910; Konopczyński, Polska w dobie Wojny Siedm., 2 t., W. 1909–11; tenże, Kazimierz Pułaski, Kr. 1931; tenże, Konfed. Barska I, W. 1936; tenże, Geneza i ustan. Rady Nieust, Kr. 1917; Sidorowicz St., W cieniu prokonsula, dzieje pol. polityki zagr. 1776–88 (rkp.); Kalinka W., Ostatnie lata panowania St. Aug., P. 1868; tenże, Sejm czteroletni, Kr. 1880 i n.; Kraszewski, Polska w czasie trzech rozbiorów, 3 t., II wyd., W. 1902; Korzon T., Wewn. dzieje; Dembiński Br., Polska na przełomie, Lw. 1913; Smoleński Wł., Ostatni rok s. wielkiego, Kr. 1896; tenże, Konfederacja Targowicka, Kr. 1903; Sołowjew, Ist. Rossii, XXV–XXIX; – Diarjusze sejmowe 1752 (wyd. Konopczyński), dalsze od 1762 druk spółcz.; diarjusz 1773–5 r. w B. Czart., rkp. 825; Listy B-go z l. 1757–60 w »Athenaeum« Kraszewskiego, 1851; Gumplowicz L., Koresp. St. Aug. z Ks. Branickim, Kr. 1872; Relacje S. L. Gereta w »Dzien. Literackim« 1868 i n.; Mottaz, St. Poniatowski et Maurice Glayre, Paryż 1897; Pułaski K., Szkice i poszukiwania, III, Kr. 1906; Lauda wiszeńskie, wyd. A. Prochaska; L. halickie, wyd. W. Hejnosz; Sbornik imp. russk. istor. obszczestwa, 67, 87, 97, 118, 135; Polit. Corresp., XXIV i n.; Mémoires St. Aug. Poniatowskiego, 2 t., Moskwa 1914; pamiętniki M. Matuszewicza, Casanovy (Mémoires, ed. Garnier, t. VII; osobno wyszło: Il Duello, episodio autobiografico, ed. Pollio, Genova 1914). T. Sapieżyny, St. Lubomirskiego, Ad. Moszczeńskiego, Niemcewicza, G. Olizara (Lw. 1898, str. 200. i n.); Heleniusza (Iwanowskiego) Listki, Kr. 1901, I 107 i n.); Z rkpsów najważniejsze B. Czart. 708 (koresp. E. Sapieżyny), B. A. U. 1663.

Władysław Konopczyński

 
 
 
Za treści publikowane na forum Wydawca serwisu nie ponosi odpowiedzialności i są one wyłącznie opiniami osób, które je zamieszczają. Wydawca udostępnia przystępny mechanizm zgłaszania nadużyć i w przypadku takiego zgłoszenia Wydawca będzie reagował niezwłocznie. Aby zgłosić post naruszający prawo lub standardy współżycia społecznego wystarczy kliknąć ikonę flagi, która znajduje się po prawej stronie każdego wpisu.
 
 

Postaci z tego okresu

 

Jan Mier h. własnego

1 poł. XVIII w. - 1790-08-06
poseł na sejmy
 

Piotr Michałowski

1800-07-02 - 1855-06-09
malarz
 
więcej  
  Wyślij materiały Wyślij ankietę
 
     
Mecenas
 
Uzywamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Informację o realizacji Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO) przez FINA znajdziesz tutaj.