INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY
iPSB
  wyszukiwanie zaawansowane
 
  wyszukiwanie proste
 
Biogram Postaci z tego okresu
 Jerzy Ossoliński h. Topór     

Jerzy Ossoliński h. Topór  

 
 
1595-12-15 - 1650-08-09  
Biogram został opublikowany w 1979 r. w XXIV tomie Polskiego Słownika Biograficznego.
 
 
 
Spis treści:
 
 
 
 
 

Ossoliński Jerzy h. Topór (1595–1650), podskarbi nadworny, wojewoda sandomierski, podkanclerzy, potem kanclerz koronny. Ur. 15 XII w Sandomierzu, był czwartym synem Zbigniewa (zob.) i jego drugiej żony Anny z Firlejów, bratem przyrodnim Maksymiliana (zob.) i Krzysztofa (zob.). Matka odumarła go w r. 1600. Opiekunką jego została z polecenia matki Jadwiga Młodnicka. Oddany w r. 1604 do kolegium jezuickiego w Pułtusku, skończył tam dwie klasy. W r. 1607 był z ojcem na sejmie w Warszawie, po czym w grudniu t. r. wyjechał do Grazu, do kolegium jezuickiego. Po skończeniu gimnazjum jezuickiego wrócił do Polski w r. 1612, by w r. n. wyjechać do Lowanium, gdzie stanął 15 VII 1613. Słuchał tu wykładów, m. in. Gerarda Corseliusa i Eryka Puteana, uczęszczał też do sławnego kolegium trójjęzycznego, gdzie wygłosił mowę pt. Monarchia sive de optimo Reipublicae statu, którą następnie ogłosił drukiem. W mowie tej oświadczył się za modną wówczas formą rządu, tzw. «monarchia mixta», uważając, że Rzplta szlachecka urzeczywistnia ten model państwa. Po rocznym pobycie w Lowanium udał się O. w podróż po Europie; zwiedził Anglię, Holandię i Francję. W Paryżu stanął w lipcu 1614 i zatrzymał się tu czas jakiś, pobierając lekcje jazdy konnej i tańca, przysłuchując się rozprawom w zgromadzeniu Stanów Generalnych oraz parlamentów. W kwietniu 1615 udał się przez Orlean, Burgundię do Włoch, gdzie zwiedziwszy Turyn, Wenecję i inne miasta zatrzymał się prawie cztery miesiące w Padwie. Uczył się języka włoskiego, szlifował znajomość języka łacińskiego. Pod koniec października udał się w dalszą podróż po środkowych Włoszech, zatrzymał się czas jakiś w Bolonii, a wreszcie w grudniu stanął w Rzymie. Zabawił tu 2 miesiące i przy tej okazji zaznajomił się z historykiem Abrahamem Bzowskim. Z Rzymu pojechał do Neapolu, gdzie przebywał 2 miesiące, ucząc się m. in. jazdy konnej. Wróciwszy potem do Rzymu, wezwany przez ojca wyjechał do kraju przez Florencję, Padwę potem Austrię i Morawy i w maju 1616 stanął w Krakowie.

Mógł O. zacząć służbę na dworze królewskim, wolał jednak wstąpić w służbę królewicza Władysława wyruszającego na wyprawę do Moskwy po koronę carską. W marcu 1617 przystał na sługę rękodajnego królewicza i z nim razem wyruszył na wschód. Początkowo cieszył się O. łaską Władysława, rychło jednak jego duma, niechęć do dzielenia się względami królewicza ze Stanisławem Kazanowskim sprawiły, że królewicz począł się do niego odnosić niechętnie, zwłaszcza że podejrzewał go o denuncjowanie przyjaciół wobec króla. Próby odzyskania względów Władysława skończyły się dla O-ego niepowodzeniem. Nie pomogło poparcie hetmana w. litewskiego Jana Karola Chodkiewicza, który odnosił się życzliwie do swego młodego krewniaka. Podobnie nie powiodły się próby O-ego pozyskania sobie królewicza przez udział w specjalnie trudnych operacjach wojskowych, zwłaszcza w czasie oblężenia stolicy Moskwy. Przeciwnicy O-ego wmówili też w królewicza, że O. był sprawcą tego, iż komisarze wyznaczeni na wyprawę przez sejm zawarli wbrew woli królewicza rozejm z Moskwą. Toteż gdy O. zjawił się w lutym 1619 w Warszawie, przywiózł ze sobą listy, w których Władysław domagał się na niego «pomsty jako największej», na szczęście jednak listy te nie zepsuły mu reputacji u króla.

Wróciwszy do kraju, wszczął O. starania o rękę córki podskarbiego koronnego Mikołaja Daniłowicza Izabeli, na którą zwrócił uwagę jeszcze w r. 1617, należała ona bowiem do jednej z najlepszych partii w Polsce. Sprawa nie przedstawiała się prosto, albowiem o rękę tej panny ubiegali się różni magnaci, wśród nich zamożny książę Janusz Ostrogski. Na szczęście jednak dla O-ego Ostrogski zmarł nieoczekiwanie, co O. przypisał osobliwej łasce bożej. Z początkiem też 1620 r. obiecano mu rękę Izabeli. Przed ślubem otrzymał od ojca Ossolin z kilku majątkami oraz ekspektatywę na Klimontów. Wesele, uświetnione obecnością pary królewskiej i nuncjusza, odbyło się w Warszawie 17 V 1620. O. jednak niedługo zabawił w domu, albowiem po klęsce cecorskiej wyznaczył go Zygmunt III na posła do Anglii w celu uzyskania pomocy od króla Jakuba I. Otrzymawszy instrukcję i wsparty finansowo przez teścia, udał się O. w podróż 27 I 1621 przez Poznań, Szczecin, Lubekę, Bremę, Antwerpię do Vlissingen, skąd statkiem popłynął do Gravesend, by następnie Tamizą dojechać do Londynu. Dn. 28 III uzyskał posłuchanie u króla; wygłosił dłuższą mowę (ogłoszoną potem drukiem), w której wyłuszczył cel swego poselstwa. Mimo kłopotów spowodowanych przez niedbałość kancelarii koronnej udało się O-emu, dzięki nawiązaniu dobrych stosunków z ministrami angielskimi i z wpływowym na dworze angielskim wówczas posłem hiszpańskim Gondomarem, osiągnąć cel poselstwa, mianowicie zgodę króla angielskiego na zaciąg parotysięcznego oddziału piechoty angielskiej dla króla polskiego. W sierpniu wyruszył O. morzem ze zwerbowanymi żołnierzami do Polski, napotkał jednak nieoczekiwanie na przeszkodę ze strony króla duńskiego Chrystiana IV, który nie chciał przepuścić tych oddziałów przez Sund i dopiero po długich staraniach O-ego zgodził się na przepuszczenie 300 żołnierzy angielskich do Polski. Od r. 1621 używał O., jak i jego bracia, tytułu «hrabiego z Tęczyna», podobno (relacja Zbigniewa Ossolińskiego) uprawniony do tego przez kaszt. wojnickiego Jana Tęczyńskiego.

Jakiś czas przebywał potem O., jak się zdaje, w zaciszu domowym, jednak już w r. 1622 został wybrany na posła woj. sandomierskiego na sejm 1623 r. Następnie posłował w r. 1625 i w r. 1627. W tym ostatnim roku odgrywał O. w izbie niemal rolę trybuna szlacheckiego, atakując ostro dygnitarzy zarówno świeckich, jak i duchownych za skupianie w swych rękach bezprawnie kilku godności. Na sejmie 1629 r. miał się, wg Pawła Piaseckiego, przyczynić do tego, że szlachta zgodziła się na uchwalenie podymnego. W t. r. też, zdaje się, otrzymał godność podstolego koronnego i został przez sejm wyznaczony na deputata do rokowań pokojowych ze Szwedami. Wziął też czynny udział w rokowaniach pokojowych w Altmarku, następnie zaś pertraktował z przedstawicielami miasta Gdańska, by ich skłonić do zgody na pobieranie przez Szwedów ceł w ich porcie. Zdaje się, że za te posługi otrzymał O. starostwo radoszyckie, potem adzelskie. W r. 1631 osiągnął O. szczyt kariery parlamentarnej, mianowicie został marszałkiem sejmu odbywającego się w t. r. Rachując się wówczas z opinią szlachty, zajął ostrożne stanowisko wobec wysuniętego przez Zygmunta III projektu elekcji królewicza Władysława vivente rege. Niemniej jednak względów króla nie utracił, skoro ten powierzył mu 27 IV 1632, leżąc na łożu śmierci, godność podskarbiego nadwornego (formalna nominacja 22 II 1633). Przypuszczalnie przyczyniła się do tej nominacji Urszula Meierin, znająca O-ego jako gorliwego katolika i zwolennika Habsburgów. Być może też dzięki niej odzyskał względy królewicza Władysława i podczas bezkrólewia występował jako człowiek jego zaufania.

W czasie konwokacji i elekcji (1632) dał się O. po raz pierwszy poznać jako gorący obrońca katolicyzmu i przeciwnik innowierców. Bronił on tych duchownych, którzy protestowali przeciw tolerancyjnym uchwałom konwokacji, 14 X zaś zaatakował specjalnie ostro różnowierców, stwierdzając, że religia ewangelicka jest «przychodniem» w Polsce, podczas gdy właściwym gospodarzem jest tu Kościół katolicki. Dn. 19 X został wybrany do komisji dla załagodzenia sporów między unitami i dyzunitami. Po wyborze Władysława wygłosił w jego imieniu mowę do stanów, zapewniając, że okaże się on nie tyle władcą, ile ojcem poddanych. W czasie uroczystości w kolegiacie Św. Jana po krótkim przemówieniu króla, O. wygłosił dłuższą mowę, wychwalającą Władysława. Z końcem stycznia 1633 udał się O. do Krakowa, by przed sejmem usprawiedliwić późniejsze przybycie króla, spowodowane jego chorobą. Odpowiedni list przekazał stanom sejmowym 31 I. Następnie z początkiem lutego brał udział w uroczystościach koronacyjnych nowego władcy. Na sejmie koronacyjnym wystąpił ostro przeciw nadaniu Jakubowi Zadzikowi prepozytury miechowskiej jako nagrody za udział w rokowaniach altmarskich, zwracając izbie uwagę na to, że Zadzik i tak jest dobrze zaopatrzony. Nie znajdując posłuchu, wyszedł nawet z protestacją z izby, ale nie wstrzymało to jednak dalszych obrad. Gdy przedmiotem debaty stała się sprawa dysydencka, O. oświadczył, że przodkowie zapewnili różnowiercom pokój, ale nie godzili się na to, by budowali kościoły. Gdy nie udało się w izbie osiągnąć zgody między unitami a dyzunitami, O. prosił króla o pośrednictwo w tej sprawie. Po sejmie brał udział w uroczystościach złożenia hołdu przez posła elektora Jerzego Wilhelma, który obdarował O-ego tytułem wdzięczności za życzliwość kwotą 3 000 złp. W marcu 1633 wynagrodził król hojnie O-ego za usługi w czasie bezkrólewia. Otrzymał on 60 000 złp., starostwo bydgoskie, wiele drogich sprzętów i 6 pięknych koni. Równocześnie przeznaczył go król na posła do Rzymu, by usprawiedliwił wobec papieża ustępstwa poczynione prawosławnym, załatwił parę spornych spraw między szlachtą a duchowieństwem, wreszcie złożył obediencję papieżowi.

Instrukcję poselską otrzymał O. dopiero w połowie lipca, po czym zajął się skompletowaniem orszaku poselskiego i zebraniem gotówki, gdyż jego ówczesne roczne dochody dochodziły jedynie do 30 000 złp. Ostatecznie, zaciągnąwszy pożyczkę w wysokości ok. 200 000 złp., wyruszył 15 IX z Krakowa w podróż. Jadąc przez Wiedeń, Padwę, Ferrarę, Loreto, stanął 20 XI w Rzymie. Uroczysty jednak wjazd do wiecznego miasta odbył dopiero 27 XI, budząc okazałością swego orszaku podziw mieszkańców Rzymu. Wjazd ten uwiecznił potem artysta Stefan della Bella w znanym szkicu. Posłuchanie u papieża uzyskał dopiero 6 XII. Wygłosił wówczas dłuższą przemowę pełną pochwał dla narodu polskiego, omawiającą też szerokie plany polityczne nowego króla. Dużym sukcesem O-ego było, że skłonił powolny zazwyczaj dwór papieski do stosunkowo szybkiego i korzystnego dla króla załatwienia spraw. Dn. 12 XII, otrzymawszy od papieża tytuł księcia, mógł O. opuścić Rzym. W drodze powrotnej zatrzymał się we Florencji (gdzie m. in. oglądał ewentualną kandydatkę na żonę króla, księżniczkę Katarzynę Medici) i w Wenecji (gdzie pertraktował o pomoc dyplomatyczną Republiki na dworze sułtańskim). W Wiedniu przyjmował O-ego niezwykle życzliwie cesarz Ferdynand II i mianował go księciem Rzeszy Niemieckiej. Król wywdzięczył się O-emu nadaniem rozległych dóbr w województwach: czernihowskim i smoleńskim, szlachta jednak potępiła przyjęcie przez O-ego tytułów książęcych. Mimo to został O. posłem woj. sandomierskiego na sejm 1634 r.

Na sejmie pierwszym 1635 r. O. został wybrany na marszałka izby. Dn. 14 II składał relację z poselstwa do Rzymu. Wyznaczony przez sejm na deputata do rokowań ze Szwedami, nie wziął jednak udziału w pertraktacjach w Sztumsdorfie (Sztumskiej Wsi). W czerwcu uczestniczył w rokowaniach z posłem brandenburskim w sprawie zapewnienia bezpieczeństwa Księstwu Pruskiemu i podpisał odpowiednią asekurację w tej sprawie. Następnie wyjechał w otoczeniu króla do Prus Książęcych, gdzie potem pozostał w charakterze legata, a właściwie namiestnika królewskiego z prawem decydowania o wszystkich ważniejszych sprawach tej prowincji. Na tym stanowisku rozwinął O. niezwykłą energię, werbując żołnierzy, fortyfikując poszczególne miejscowości, przygotowując czajki dla Zaporożców, których potem ściągnięto do Prus, wreszcie dopilnowując obrad sejmiku pruskiego, na którym pełnił funkcję posła królewskiego. W czasie tych prac napotykał O. na znaczne trudności, ponieważ, jak sam pisał, panowała tu «nieochota in exequendis mandatis WKMci, słów więcej aniżeli rzeczy samych». Prowincję tę opuścił dopiero w połowie września, gdy zawarcie rozejmu w Sztumsdorfie likwidowało niebezpieczeństwo wojny ze Szwecją. Regenci pruscy docenili przy tym okazywaną im życzliwość i wypłacili mu na wyjezdnym 3 000 talarów.

W listopadzie t. r wziął O. udział w sejmie jesiennym oraz w kilkudniowych obradach senatu w sprawie małżeństwa królewskiego, aczkolwiek, nie należąc oficjalnie do grona senatorów, nie zabierał w tej sprawie głosu. W styczniu 1636 przybył razem z królem do Gdańska, gdzie na jego zlecenie przejrzał rachunki miejskie. Po powrocie do domu otrzymał nieoczekiwanie pod koniec maja 1636 polecenie udania się w charakterze posła królewskiego do Ratyzbony na odbywający się tam sejm Rzeszy. O. nie kwapił się do tej misji, jednak ostatecznie uległ naleganiom króla, z którym omówił w Mereczu punkty instrukcji. Wg niej miał w Ratyzbonie poprzeć kandydaturę syna cesarskiego do tronu, skłonić cesarza do przyjęcia mediacji królewskiej w sporze ze Szwedami, wreszcie zbadać perspektywy małżeństwa króla z córką cesarza. W drogę wyruszył z Ossolina 17 VI 1636 i przez Pragę przybył 15 VII do Linzu, gdzie przebywał cesarz. Dn. 18 VII miał posłuchanie u cesarza, po czym konferował z ministrami cesarskimi oraz ze spowiednikiem cesarza, wpływowym jezuitą Lamormaini. Gdy cesarz z kolei wyruszył do Ratyzbony, O. pojechał za nim i stanął 6 VIII w tym mieście. Rychło przekonał się, że cesarz nie myśli o przyjęciu pośrednictwa króla polskiego. Niemniej oddał cesarzowi poważne usługi, łagodząc nieporozumienia powstałe między dworem cesarskim a posłem angielskim, polecając gorąco 25 IX na sejmie elekcję syna cesarskiego. Przeciągający się pobyt O-ego w Ratyzbonie pociągnął za sobą znaczne koszty, toteż O. jeździł specjalnie do Augsburga, by zaciągnąć tam pożyczkę u kupców tego miasta, jednak bez powodzenia. W październiku przybył do Ratyzbony O. Walerian Magni, któremu król zlecił prowadzenie rokowań w sprawie małżeństwa. Tym samym O. został usunięty na drugi plan. Równocześnie jednak otrzymał nominację na wojewodę sandomierskiego (30 XI 1636). Dziękując królowi za wyróżnienie pisał: «Jestem ja prosta glina w rękach WKMci i Dobrodzieja mego, racz sam formare naczynie, jakie się podoba do usługi swej i panowania swego». W jakim stopniu przyczynił się O. do zawarcia małżeństwa Władysława IV z Cecylią Renatą, trudno ocenić. W połowie listopada opuścił Ratyzbonę, udając się do kraju.

Jak się zdaje, nie brał O. udziału w pierwszym sejmie 1637 r., za to odegrał ważną rolę na drugim sejmie t. r. odprawionym w czerwcu. Wystąpił na nim jako gorący zwolennik projektu nałożenia w porcie gdańskim ceł. Projekt ten narodził się w otoczeniu królewskim, przy czym O. był jeśli nie twórcą, to w każdym razie propagatorem tego pomysłu i jeszcze przed sejmem rozpowszechniał pisma, w których wyłuszczał powody przemawiające za jego realizacją, wskazując przede wszystkim na wielkie korzyści finansowe, jakie można było uzyskać na tej drodze bez obciążania włościan podatkami. Skoro na sejmie zbliżeni do dworu posłowie wnieśli oficjalnie o ustanowienie ceł, O. poparł gorąco wniosek i przyczynił się do uchwalenia w tej mierze celowo nie dość jasno sformułowanej konstytucji. Ostateczne wykonanie tego projektu przełożono na czas późniejszy ze względu na przybycie do Polski Cecylii Renaty i jej ślub z królem. O. witał w sierpniu arcyksiężniczkę w Krakowie, w czasie zaś koronacji niósł jabłko królewskie. Po ślubie konferował z przybyłymi z Cecylią Renatą dostojnikami w sprawie małżeństwa siostry króla Anny Katarzyny z arcyksięciem Ferdynandem Karolem tyrolskim, jednak bez rezultatu. We wrześniu 1637 było już wiadomo, że O., wraz z Gerardem Denhoffem, mieli wprowadzić w życie pomysł nałożenia ceł w porcie gdańskim. Istotnie zjawili się oni z początkiem 1637 r. na polskim wybrzeżu i przy pomocy dwu statków królewskich ustanowili komorę celną u ujścia Wisły, «ogłaszając dominium maris i potestatem zleconą wybierania ceł». O. spotkał się jednak z oporem Gdańska: miasto zamknęło port i nie przyjmowało okrętów, które opłaciły cło królewskie. Nie powiodło się O-emu również w Piławie, gdzie usiłował wymusić zgodę na cło. Podejmowane próby porozumienia się z Gdańskiem skończyły się niepowodzeniem, ostatecznie zaś interwencja okrętów duńskich położyła kres imprezie celnej.

Sprawa ceł gdańskich miała być załatwiona na sejmie 1638 r. Równocześnie miał być zrealizowany popierany przez O-ego pomysł założenia bractwa orderowego Najśw. Panny, mającego być zalążkiem wyraźnego stronnictwa prokrólewskiego. Ponieważ zarówno pomysł ceł, jak i bractwa spotkał się z niechętnym przyjęciem przez szlachtę i część magnaterii, O., którego atakowano również za to, że przyjął tytuł księcia naruszający równość szlachecką, stał się na tym sejmie przedmiotem silnych ataków. By ocalić przynajmniej projekt celny, skłonił króla do rezygnacji z pomysłu bractwa orderowego, tzw. kawalerii, zapewnił, że nie będzie używał tytułu książęcego, za to wystąpił silnie w obronie pomysłu ceł, przedstawiając obszernie w przemówieniu 13 III postępowanie króla w tej sprawie i wykazując pożytki, jakie osiągnęłaby Rzplta z ceł. Pozwanie miasta Gdańska przed sąd sejmowy za opór stawiany władzy królewskiej miało skłonić miasto do uległości. Ostatecznie jednak O. osiągnął jedynie połowiczny sukces. Rzplta wprawdzie akceptowała ustanowienie ceł, ale równocześnie wzięła sprawę w swe ręce, co było równoznaczne z zaprzepaszczeniem tego pomysłu. Król ujrzał się też zmuszony do zawieszenia postępowania sądowego przeciw Gdańskowi. Gdy w czasie obrad sejmowych szlachta upomniała się stanowczo o przedstawianie jej protokołów obrad senatu, O., zapewne w celu odwrócenia uwagi posłów od pozostałych spraw, a pozyskania sobie gorliwych katolików, wysunął sprawę Rakowa i wykroczeń uczniów tamtejszej szkoły. Niewątpliwie też przyczynił się do tego, że właściciela Rakowa Jakuba Sienieńskiego osądzono na specjalnym procesie w senacie, orzekając likwidację szkół i zboru ariańskiego w Rakowie. W wydanym później piśmie „Errores nowego pieczętarza…” obwiniano O-ego, który podczas tego sejmu 20 III otrzymał pieczęć mniejszą, o to, że stał się głównym sprawcą katastrofy ariańskiego zboru.

W parę miesięcy po zakończeniu sejmu wyruszył O. z małżonką w otoczeniu króla do Baden w Austrii, gdzie król miał się leczyć, korzystając z term tamtejszych. Po powrocie do kraju przyjmował w Ossolinie «po królewsku prawie» Władysława IV i jego dwór. Okazją był chrzest wnuka kanclerza z jego córki Tekli, zamężnej za Aleksandrem Lubomirskim. W grudniu 1638 poprowadził rokowania z syndykiem miasta Gdańska, który proponował królowi odszkodowanie za zrzeczenie się pretensji do ceł. Rokowania te jednak skończyły się niepowodzeniem. W styczniu 1639 wziął O. udział w rokowaniach króla z elektorem brandenburskim Jerzym Wilhelmem w Grodnie w sprawie wprowadzenia w życie cel piławskich, po czym razem z królem udał się do Wilna. Na ten okres przypada czas silnej rywalizacji O-ego z Adamem Kazanowskim o wpływy na dworze. Walkę tę toczył O. ze zmiennym szczęściem. Udało mu się przeforsować, dzięki poparciu królowej, na stanowisko prymasa protegowanego przez siebie Jana Lipskiego, lecz za to przegrał w sprawie obsadzenia stanowiska marszałka dworu królowej, którym został forytowany przez Kazanowskiego, a niechętnie widziany przez królową, Kasper Denhoff. W dn. 15–25 VII wziął udział O. w spotkaniu króla z elektorem w Szczytnie, w czasie którego omawiano sprawę nieudanego napadu Hermana Bootha na Inflanty oraz propozycje elektora udzielenia synowi jego wcześniej inwestytury. O. odniósł się do tego projektu życzliwie wyraźnie dlatego, by nie zrażać sobie elektora, któremu zawdzięczano zgodę na pobieranie ceł piławskich. Na sejmie 1639 r. wygłosił 11 X wotum, w którym ostro zaatakował miasta pruskie, specjalnie Gdańsk, zarzucając temu ostatniemu, że bez pozwolenia króla przyjmuje posłów obcych państw. W czasie tego sejmu ujawniła się silnie rywalizacja O-ego z kanclerzem Piotrem Gembickim. Zaatakowany przez stronników Gembickiego, posłów mazowieckich, O. obraził jednego z nich, Stanisława Baranowskiego, co stało się powodem zerwania sejmu. Dn. 4 XII t. r. dostał od króla starostwo lubomelskie.

W styczniu i w lutym 1640 O., razem z K. Denhoffem, brał udział w Gdańsku w rokowaniach z radą miejską, starając się zakończyć zatarg celny miasta z królem. Ponieważ jednak miasto w żaden sposób nie chciało się zgodzić na przyznanie królowi udziału w dochodach celnych portowych, rokowania rozbiły się. Podobno wówczas gdańszczanie usiłowali bezskutecznie przekupić O-ego, ofiarowując mu 35 000 złp. Na sejmie wiosennym 1640 r. O., jakby dla pozyskania sobie większości katolickiej, zaatakował ostro różnowierców, domagając się surowego sądu na sprawców rzekomego obrażenia kościoła katolickiego Św. Michała w Wilnie. Niewątpliwie jego wystąpienie przyczyniło się do usunięcia zboru kalwińskiego w Wilnie z miasta na przedmieście. Z początkiem 1641 r. zaabsorbowała O-ego sprawa inwestytury pruskiej po śmierci Jerzego Wilhelma. Popierał on stanowisko króla, że nadanie lenna należy do spraw załatwianych jedynie przez króla. Odpowiednio też przemawiał 27 VIII na sejmie, w czasie zaś rokowań z posłami brandenburskimi starał się im iść na rękę, zapewniając, że król nie wysunie zbyt daleko idących żądań. Ostatecznie też warunki zasadnicze lenna omówiono już po zakończeniu sejmu. O. brał potem udział w uroczystościach z okazji składania przez Fryderyka Wilhelma hołdu w Warszawie. Od nowego elektora otrzymał wówczas pierścień wartości 9000 złp. Wotując na sejmie 1642 r. upominał się 13 II głównie o zapłacenie wojska i długów królewskich. Latem t. r. brał udział w uroczystościach weselnych siostry króla Anny Katarzyny Konstancji z księciem neuburskim Filipem Wilhelmem. Nie wiemy dokładnie, w jakim stopniu był O. wtajemniczony w planowane przez króla wciągnięcie Danii do wojny przeciw Szwecji, w każdym razie jednak brał udział w marcu t. r. w posiedzeniu senatu, na którym aprobowano pomysł króla spotkania się osobiście z królem duńskim Chrystianem IV; pomysł ten jednak z winy króla duńskiego nie został zrealizowany. W sierpniu 1642 posłował O. oficjalnie do Prus w celu lustracji fortyfikacji w Piławie, w gruncie rzeczy jednak dla wybadania planów matrymonialnych młodego władcy. Relację z tego poselstwa składał na posiedzeniu senatu w lutym 1643. Na sejmie odbywającym się wówczas wygłosił 18 II znane przemówienie, będące m. in. pochwałą ustroju Rzpltej, dzięki któremu państwo polskie ma zapewniony pokój, podczas gdy inne państwa europejskie trapione są wojnami i rewolucjami. W czasie tego sejmu po przejściu P. Gembickiego na biskupstwo krakowskie otrzymał O. 18 II wielką pieczęć, którą mu wręczył marszałek w. kor. Łukasz Opaliński. O. przyczynił się na tym sejmie do tego, że izba uchwaliła znaczne podatki na zapłacenie długów królewskich. W marcu 1644 umierająca królowa Cecylia Renata powierzyła O-emu opiekę nad synem. O. wziął udział w jej pogrzebie.

W t. r. (1644) O. wraz z królem próbowali wykorzystać sytuację powstałą wówczas w środkowej Europie skutkiem rozpalenia się wojny szwedzko-duńskiej i doprowadzić do wmieszania się Rzpltej w wojnę trzydziestoletnią. W tym celu rokował O. z posłem cesarskim, usiłując skłonić cesarza do naruszenia granic Polski, by przez to sprowokować Szwecję do napaści na Polskę i w ten sposób umożliwić królowi w sposób legalny wszczęcie wojny ze Szwecją oraz udzielenia pomocy Danii. Zarówno jednak ten pomysł, jak i wysunięta później propozycja mediacji Władysława IV w sporze cesarza z ks. Jerzym Rakoczym wobec niechęci dworu wiedeńskiego spaliły na panewce. Wszystko to razem sprawiło, że O., podobnie jak i król, próbował odtąd szukać szczęścia w zbliżeniu się do Francji, do czego wstępem miało być małżeństwo króla z księżniczką francuską Ludwiką Marią Gonzagą. W lipcu 1645 prowadził O. wstępne rokowania w tej sprawie z przybyłym do Warszawy posłem francuskim de Bregy. O. też potem, gdy omówiono już dokładnie warunki małżeństwa, nakłonił Krzysztofa Opalińskiego, by udał się do Paryża po nową królową. Dn. 10 III 1646 witał przybyłą do stolicy Ludwikę Marię w kościele Św. Jana. W r. 1645 przewodniczył w rozmowie różnowierców z katolikami w Toruniu (colloquium charitativum). Otworzył posiedzenie przemową wygłoszoną 28 VIII t. r., jednak rychło, wobec swego nietaktownego postępowania, odwołany z Torunia przez króla, oddał przewodnictwo Janowi Leszczyńskiemu. W t. r. prowadził O. rokowania z posłami cesarskimi w sprawie zastawu księstw opolskiego i raciborskiego.

W tym mniej więcej czasie pozyskał O-ego Władysław IV dla myśli wszczęcia wojny z Tatarami. O. akceptował ten pomysł, zgodnie jednak ze swymi przekonaniami uważał, że może to nastąpić jedynie w wypadku gdy Tatarzy, napadając na Polskę, sami dadzą powód do wojny. W celu sprowokowania ich do wojny radził na sejmie 1645 r. wstrzymać płacenie upominków Tatarom, zapowiadając, że król chce położyć kres ich stałym napadom na wschodnie ziemie Rzpltej. Po zerwanym sejmie prowadził O. w imieniu króla rokowania z posłem weneckim J. B. Tiepolo w tej sprawie. Skoro jednak następnie król rozszerzył swój pierwotny zamysł, planując wojnę również i z Turkami, i skoro przystąpił bez pozwolenia stanów do werbunku wojsk, O. przeciwstawił się, podobnie jak większość senatorów, planom królewskim. Na radzie senatu, odbytej w lipcu 1646 w Krakowie, oświadczył się za zwołaniem w tej sprawie sejmu. Po tej radzie i koronacji nowej królowej pojechał O. razem z królem do Lwowa; skłonił też króla do oddania małej buławy Marcinowi Kalinowskiemu, ojcu swego zięcia. Na rozpoczętym w październiku 1646 sejmie O. wygłosił 27 X propozycję od tronu, w której poddał pod rozwagę izby projekt wojny z Tatarami. Gdy izba jednak oświadczyła się przeciw bezprawnym zaciągom, O. nie myślał występować w obronie króla, zapewniał też, że jego kancelaria nie pieczętowała listów przypowiednich, a «pieczęci pokojowej – jak mówił – nie mamy w naszej mocy». Usiłował, aczkolwiek bez większego powodzenia, pośredniczyć między izbą poselską a królem, brał też udział 1 XII w rozmowie senatu z izbą poselską. W konsekwencji też nie sprzeciwiał się żądaniom posłów rozpuszczenia poczynionych przez króla zaciągów. Gdy zaś król mimo postanowień sejmu nie rozpuszczał zaciągniętych żołnierzy, O. nie protestował przeciw temu, spodziewając się, że Tatarzy, sprowokowani niepłaceniem upominków, uderzą jednak na Polskę i tym samym dadzą powód do wojny obronnej. Na sejmie 1647 r., jakby dla pozyskania większości katolickiej, atakował różnowierców, po sejmie zaś wyjechał w tajnej misji na Ukrainę, prawdopodobnie po to, by skłonić Kozaków lub też magnatów kresowych do zaczepienia Tatarów.

Po powrocie z Ukrainy dostał O. od króla starostwo puckie i bolemowskie. Wieść o powstaniu kozackim doszła go w Warszawie. Wybrał się wówczas do bawiącego na Litwie króla, ale po drodze zaskoczyła go wiadomość o śmierci Władysława IV. Nowina ta dotknęła go tak silnie, że został rażony atakiem, zresztą niegroźnym, paraliżu. Przyszedłszy do siebie, udał się do stolicy, gdzie wobec podeszłego wieku prymasa wziął w swe ręce sprawę obrony kraju. Za jego radą zwołano też posiedzenie senatu do Warszawy. Na tym posiedzeniu niewątpliwie pod wpływem O-ego wezwano województwa do zaciągania żołnierza powiatowego, proponowano skrócenie czasu bezkrólewia, mianowano wreszcie regimentarzy, którzy mieli dowodzić wojskiem w zastępstwie wziętych do niewoli przez Bohdana Chmielnickiego hetmanów. Mimo tych przygotowań wojennych usiłował O. nawiązać kontakt z Chmielnickim przez Adama Kisiela i doprowadzić do pokojowego ułożenia stosunków z Kozakami. Na konwokacji rozpoczętej 16 VII stał się O. przedmiotem ostrych ataków, ponieważ pomawiano go o sprowokowanie powstania kozackiego. Przemawiając 20 VII zapewniał, że jako kanclerz nie wydał ze swej kancelarii żadnych dokumentów przeciwnych prawu. Z czasem też zdołał przekonać posłów o konieczności prowadzenia rokowań z Kozakami. Doprowadził też do tego, że sejm akceptował mianowanych poprzednio regimentarzy i dodał do ich boku 32 komisarzy.

Dość wcześnie oświadczył się też O. jako zwolennik królewicza Jana Kazimierza, uważając, że będzie on odpowiedniejszym władcą niż kandydujący również bp Karol Ferdynand. Gdy do stolicy nadeszła wiadomość o klęsce piławieckiej, O. zdołał opanować panikę, powstrzymując przede wszystkim królową od opuszczenia stolicy. Podobno on wpłynął na królową, by poparła kandydaturę Jana Kazimierza za cenę pojęcia jej za żonę. Wybór Jana Kazimierza na króla 17 XI zapewnił O-emu na jakiś czas pierwsze miejsce w państwie obok monarchy, który nagrodził go 27 I 1649 bogatym starostwem lubelskim. Z czasem wyrósł mu groźny rywal w osobie Andrzeja Leszczyńskiego, podkanclerzego kor., z którym stosunki O-ego układały się źle. W początkach panowania Jana Kazimierza prowadził O. nadal politykę pokojową wobec Kozaków. Wygłaszając 26 I 1649 na sejmie koronacyjnym propozycję od tronu, wskazywał na zagrożenie państwa z różnych stron i w konsekwencji radził szukać ugody z Kozakami. Przemawiając potem od siebie, wzywał mimo wszystko do powiększenia liczby wojska, wypowiedział się też stanowczo przeciw szukaniu sprawców tego powstania. «Autores tej rebelii – mówił – szukać nie potrzeba, myśmy sami winni, żeśmy proportionata nie obmyśleli praesidia». Gdy pod koniec sejmu posłowie nie chcieli się zgodzić na jego prolongatę, O. gorącym przemówieniem skłonił ich jednak do przedłużenia obrad. W ostatnim dniu sejmu sprzeciwił się stanowczo pociąganiu do odpowiedzialności uciekinierów spod Piławiec. Po sejmie, aczkolwiek coraz bardziej malała szansa na porozumienie z Chmielnickim, O. konsekwentnie sprzeciwiał się zwołaniu pospolitego ruszenia, obawiając się, że szlachta zacznie obradować zamiast walczyć. W pierwszych dniach czerwca, gdy już całkiem zginęła nadzieja na pokojowe rozwiązanie konfliktu z Kozakami, O. proponował najważniejsze sprawy na konwokacji senatorskiej, gdzie też uchwalono, że król ma się udać na pole walki na czele zebranych wojsk. O., który na tę wyprawę zaciągnął oddział piechoty, wyruszył z królem. Po krótkim pobycie w Lublinie, gdzie podejmował króla jako tamtejszy starosta, udano się pod oblężony Zbaraż. O. został wówczas mianowany naczelnym dowódcą zebranych wojsk. Armia królewska, posuwając się bez należytego rozpoznania przez Sokal, stanęła pod Zborowem, gdzie została otoczona przez przeważające siły tatarsko-kozackie. Zaskoczony tym O. początkowo myślał o przebiciu się wojsk polskich z królem przez pierścień nieprzyjacielski, ostatecznie jednak zaproponował układy z chanem. Istotnie chan okazał się skłonny do układów, które poprowadził sam O. Za cenę wypłacenia zaległych upominków i zapewnienia Chmielnickiemu buławy oraz wciągnięcia do rejestru 40 000 Kozaków doszło do zawarcia przymierza z chanem, po czym O. spisał punkty ugody z Chmielnickim (15 VIII 1649). Powróciwszy z wyprawy usiłował O. przedstawić ugodę zborowską jako sukces polityki króla, w kraju jednak odezwała się surowa krytyka kanclerza. Gdy na sejmie jesiennym 1649 r. składał relację z rokowań prowadzonych pod Zborowem i oceniał je pozytywnie, przyjęto jego przemówienie z oburzeniem i drwinami. Na sejmie tym doszło do zatargu między O-m i Jaremą Wiśniowieckim, przy czym król stanął po stronie Wiśniowieckiego. Była to zapowiedź zmierzchu znaczenia O-ego. W parę miesięcy później stwierdził król, mówiąc o kanclerzu: «praetendit mną rządzić, czego nie dokaże».

O. był jednym z najwybitniejszych mężów stanu i dyplomatów polskich. Dawniej upatrywano w nim zwolennika absolutyzmu i silnej władzy monarszej. W gruncie rzeczy jednak O. takim nie był. Nieodrodny syn republikanina Zbigniewa, cenił sobie wysoko «polską swobodę», wytrzymującą próbę czasu, aczkolwiek przyznawał, że «to opuszczenie rąk w wczesnym zabieżeniu niebezpieczeństwom Rzplitej, zacięte w jej potrzebach targi, to odkładanie do ostatniej nocy prawa» może grozić upadkiem państwa. Toteż dopuszczał do siebie myśl wzmocnienia władzy monarchy, usprawnienia obrad sejmu, przy równoczesnym wzmożeniu znaczenia i władzy senatu. Przy całym też szacunku dla polskiego parlamentaryzmu odnosił się w gruncie rzeczy z pewnym lekceważeniem do średniej i biedniejszej szlachty, niemniej jednak daleki był od zamysłów obalenia praw szlacheckich i w gruncie rzeczy pilnował sumiennie, by polityka państwa była prowadzona z pełnym poszanowaniem istniejących praw. Stąd też nawet jeśli dopuszczał do siebie myśl wciągnięcia Rzpltej do wojny, chciał, by to odbyło się przy przestrzeganiu istniejących praw państwowych. Był O. niewątpliwie nietolerantem, nieodrodnym synem epoki i wychowankiem zakonu jezuickiego. Niejednokrotnie jednak odnosimy wrażenie, że jego wystąpienia przeciw różnowiercom były podyktowane również i względami politycznymi. Gładki w obejściu, pokorny wobec swych władców, nie lubił jednak O. rywali przy swym boku. Świadczy o tym jego stosunek do Kazanowskich, w których widział rywali przy boku Władysława, oraz do jego kolegów pieczętarzy, Piotra Gembickiego, Andrzeja Leszczyńskiego, z którymi popadał w liczne zatargi i konflikty. Mowy jego, aczkolwiek nieco zeszpecone makaronizmami, cieszyły się wówczas wielkim uznaniem, a i dziś jeszcze mogą się podobać. O tym, że O. był nieprzeciętnym stylistą, świadczy jego pamiętnik (niedokończony), najpiękniejszy, obok pamiętnika Żółkiewskiego, pomnik prozy polskiej tego okresu (najnowsze wydanie krytyczne w opracowaniu W. Czaplińskiego, W. 1976). Na uwagę też zasługuje jego diariusz podróży do Ratyzbony (wyd. A. Hirschberg, Lw. 1877, Bibl. Ossol. Zbiór Materiałów do Historii Polski, z. 4).

Mimo iż O. sam twierdził (1648), że w stosunku do swoich poprzedników na kanclerstwie niewiele od króla dostał, zebrało się tego dosyć, aby starczyło i na powiększenie dóbr dziedzicznych, i na budowę pałaców, i na pobożne fundacje. Oprócz królewskiej łaski (której zawdzięczał przede wszystkim 7 starostw) do materialnej pomyślności O-ego przyczyniła się jego wyjątkowa gospodarność, która znalazła uznanie w oczach Leibniza („Wybór króla w Polsce”, 1669). L. Kubala obliczał dochód roczny O-ego na 300 000 złp. Podkreślał on przy tym, że majątek O-ego nie był zbyt duży, lecz – co w owych czasach było rzadkością – nie był zadłużony. Skromną dość ojcowiznę powiększył O. m. in. o takie majętności, jak Batoryn, Tajkury (kupione za 100 000 złp. od J. Wiśniowieckiego), Konotopy i Targowicę. Z racji swych kanclerskich obowiązków przebywał O. głównie w Warszawie i tam właśnie wzniósł w l. 1639–42 swoją najwspanialszą rezydencję, pałac (późniejszy pałac Brühlowski, obecnie nie istniejący), naśladujący pałace wznoszone we Włoszech przez A. Palladia. W pałacu tym, ozdobionym marmurami i rzeźbami, zgromadził galerię obrazów najwybitniejszych artystów. W rodowym Ossolinie wystawił (ok. r. 1635) rezydencję skromniejszą, renesansowy pałac o regularnym planie, otoczony włoskim ogrodem. W pobliżu ufundował w r. 1640 podziemną kaplicę, wzorowaną na kaplicy w Betlejem (do przykrycia sklepienia sprowadził ziemię właśnie z Betlejem). W Klimontowie dokończył zaczętą przez ojca fundację dla dominikanów, a nadto ufundował kolegiatę, budowaną w l. 1643–50 wg planów Wawrzyńca Senesa, ze stiukami Jana Chrzciciela Falconiego. Był O. nadto współfundatorem kolegium jezuickiego w Bydgoszczy i klasztoru Kamedułów pod Warszawą, oraz fundatorem hebanowego ołtarza dla obrazu Matki Boskiej w klasztorze jasnogórskim.

O. dotkliwie odczuł upadek swoich wpływów i katastrofę swojej polityki. Wiosną 1650 pisał o nim Krzysztof Opaliński: «kanclerz haniebnie deficit, pije we dnie i w nocy, a puchlina w nogach. Daj mu Boże pożyć według woli swej świętej». Mimo złego stanu zdrowia wybierał się O. z pielgrzymką do Rzymu, po drodze zaś chciał odwiedzić Jasną Górę. Nieoczekiwanie jednak 8 VIII uległ silnemu atakowi apopleksji, po czym rankiem 9 VIII 1650 zmarł w swoim pałacu w Warszawie. Pochowany został w kościele kolegiackim w Klimontowie.

Z małżeństwa z Izabelą z Daniłowiczów oprócz syna Franciszka, zmarłego w r. 1648, O. miał trzy córki: Urszulę, żonę Samuela Kalinowskiego, oboźnego koronnego (zob.), Helenę Teklę, żonę woj. krakowskiego Aleksandra Lubomirskiego (zob.), wreszcie Annę Teresę, wydaną za Zygmunta Denhoffa, rotmistrza husarskiego (zob.).

O. występuje w utworach dramatycznych Józefa Szujskiego: „Dwór królewicza Władysława” (1867) i „Śmierć Władysława IV” (1876), stanowiących część planowanej trylogii pt. „Jerzy Ossoliński” (cz. III tylko w drobnych fragmentach), w „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza oraz w dramacie Marii Dąbrowskiej „Geniusz sierocy” (1939).

 

Portret współczesny pędzla Bartłomieja Strobla (replika warsztatowa) w pałacu w Wilanowie; Dwa portrety w kościele pokolegiackim w Klimontowie; Miedzioryty W. Hondiusa i J. Falcka w Gabinecie Rycin B. Uniw. Warsz.; Podob. na srebrnej plakietce w zbiorach Ermitażu w Leningradzie; Rzeźba (głowy, brąz) Andrzeja le Bruna w Muz. Narod. w W.; – Nowy Korbut, III; Katalog dokumentów tureckich. Cz. I, W. 1959; Katalog zabytków sztuki w Pol., II z. 11 s. 10, 13, 38; – Podstawowa bibliografia opracowań i źródeł w monografii: Kubala L., Jerzy Ossoliński, W. 1924, dzieła nie wykorzystane w tej pracy i później wydane: Baranowski B., Stosunki polsko-tatarskie w latach 1632–1648, Ł. 1949; Cichocki M., Mediacja Francji w rozejmie altmarskim, Kr. 1928; Czapliński W., Na dworze króla Władysława IV, W. 1959; tenże, Polska a Bałtyk w latach 1632–1648, Wr. 1952; tenże, Polska a Prusy i Brandenburgia za Władysława IV, Wr. 1947; tenże, Władysław IV i jego czasy, Wyd. 2., W. 1976; tenże, Władysław IV wobec wojny 30-letniej (1637–1645), Kr. 1937; tenże, Wstęp do Pamiętnika Jerzego Ossolińskiego, W. 1976; Czermak W., Plany wojny tureckiej Władysława IV, Kr. 1895; Częścik Ł., Sejm warszawski w 1649/50 roku, Wr. 1978; Hruševs’kyj, Istorija, VIII č. III i č. II; Jobert A., De Luther à Mohila. La Pologne dans la crise de la Chrétiénte 1517–1648, Paris 1974; Leszczyński J., Władysław IV a Śląsk w latach 1644–1648, Wr. 1969; Nowak-Dłużewski J., Elita orderowa Jerzego Ossolińskiego, „Roczniki Human. KUL” T. 20: 1972 z. 2; Sajkowski A., Krzysztof Opaliński wojewoda poznański, P. 1960; tenże, Włoskie przygody Polaków, W. 1973; Seredyka J., Walka o incompatibilia na sejmie warszawskim 1627 r., „Spraw. Opolskiego Tow. Przyj. Nauk” Wydz. I S.A., Wr. 1968 nr 4; Szelągowski A., O ujście Wisły. Wielka wojna pruska, W. 1905; tenże, Rozkład Rzeszy a Polska za panowania Władysława IV, Kr. 1907; Targosz K., Uczony dwór Ludwiki Marii Gonzagi, Wr. 1975; Tatarkiewicz W., O sztuce polskiej XVII i XVIII wieku, W. 1966; Tazbir J., Arianie i katolicy, W. 1971; Tomkiewicz W., Jeremi Wiśniowiecki, W. 1933; tenże, Więzień kardynała, W. 1957; Tomkowicz W., Pędzlem rozmaitym, W. 1970; – Acta Poloniae Maritima, Gd. 1951–9 VII cz. I i II A; Dyplomaci w dawnych czasach. Relacje staropolskie z XVI–XVIII stulecia, Oprac. A. Przyboś, R. Żelewski, Kr. 1959; Elementa ad Fontium Editiones, XX, XXIX; Leben und Taten d. Valerian Magni O. F. M. Cap, Würzburg 1976; Listy Krzysztofa Opalińskiego do brata Łukasza, Wr. 1957; Radziwiłł, Memoriale, I–IV; – AGAD: Metryka Kor. t. 180 k. 53–53v., 182 k. 139–140; Deutsches Zentralarchiv w Merseburgu: Rep. Polen; Staatsarchiv w Wiedniu: Polonica.

Władysław Czapliński

 

 
 

Powiązane artykuły

 

Druga połowa XVI wieku

Druga połowa XVI wieku, a przede wszystkim interesujący nas okres panowania ostatniego Jagiellona – Zygmunta Augusta – to okres dominacji wojsk zaciężnych, co przekładało się na konieczność......
 

Powiązane ciekawostki

   
 
Za treści publikowane na forum Wydawca serwisu nie ponosi odpowiedzialności i są one wyłącznie opiniami osób, które je zamieszczają. Wydawca udostępnia przystępny mechanizm zgłaszania nadużyć i w przypadku takiego zgłoszenia Wydawca będzie reagował niezwłocznie. Aby zgłosić post naruszający prawo lub standardy współżycia społecznego wystarczy kliknąć ikonę flagi, która znajduje się po prawej stronie każdego wpisu.
 
     
Mecenas
 
Uzywamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Informację o realizacji Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO) przez FINA znajdziesz tutaj.