INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY
iPSB
  wyszukiwanie zaawansowane
 
  wyszukiwanie proste
 
Biogram Postaci z tego okresu
 Kajetan Ignacy Sołtyk h. własnego     

Kajetan Ignacy Sołtyk h. własnego  

 
 
1715 - 1788-07-29  
Biogram został opublikowany w latach 2000-2001 w XL tomie Polskiego Słownika Biograficznego.
 
 
 
Spis treści:
 
 
 
 
 

Sołtyk Kajetan Ignacy h. własnego (1715–1788), biskup krakowski, zesłaniec. Podawane są trzy daty jego urodzin: 12 VI w Chwałowicach w woj. krakowskim, a chrztu 2 VIII w Borowej koło Mielca (proces informacyjny na biskupstwo kijowskie), 12 XI (K. Rudnicki), lecz sam S. zwykł był obchodzić urodziny 2 VIII (i taka data figuruje w „Acta episcopalia” vol. 117). Był synem kaszt. lubelskiego Józefa (zob.) i Konstancji z Drzewickich, bratem woj. łęczyckiego Tomasza (zob.) i kaszt. warszawskiego Macieja (zob.).

Wczesną młodość spędził S. prawdopodobnie na dworze prymasa Teodora Potockiego, u którego urząd marsz. dworu pełnił jego ojciec. Na lata dziecinne przypadają początki jego wieloletniej przyjaźni z Jerzym Augustem Mniszchem. Uczył się też u jezuitów. Niższe święcenia przyjął 27 I 1732 w Łowiczu u misjonarzy z rąk stryja, bpa sufragana chełmskiego Macieja Aleksandra Sołtyka (zob.). Potockiemu zawdzięczał S. najwcześniejsze swe godności: 22 XII 1731 kanonię łowicką, następnie scholasterię łęczycką (w r. 1733 lub 1734). W poł. 1735 wyjechał do Rzymu i podjął naukę na uniwersytecie La Sapienza. W listopadzie kontaktował się z przebywającym tam ks. Józefem Andrzejem Załuskim, m.in. w sprawie wyjaśnienia Stolicy Apostolskiej postępowania prymasa (zapewne chodziło o uznanie Augusta III). W r. 1736 został jednym z trzech prowizorów hospicjum nacji polskiej przy kościele św. Stanisława w Rzymie i brał udział w zabiegach o przywrócenie po 8-letniej kurateli jego pełnej autonomii. Po wyjeździe Załuskiego przewodził małej społeczności polskich studentów w Rzymie; w r. 1737 za nadużycia finansowe usunął rektora hospicjum ks. Jana Szczycińskiego. Dn. 22 V 1738 uzyskał S. doktorat obojga praw, wkrótce potem kard. J. A. Guadagni udzielił mu święceń (8 VI subdiakonat, 20 VII diakonat, 3 VIII kapłańskie). W czasie studiów uczestniczył w życiu towarzyskim; po latach wspominał udział w uczonych «assamblach». Zawarł bliską znajomość z M. Hamiltonem, późniejszym bpem Ołomuńca, i zaprzyjaźnił się z Franciszkiem Czernym, wkrótce kanonikiem krakowskim. Podczas pobytu w Rzymie otrzymał prepozyturę w kolegiacie kaliskiej i kanonię w katedralnej kapitule gnieźnieńskiej (instalowany 22 X 1736). Jednak sytuacja materialna S-a była trudna; nie miał za co wrócić do kraju, gdyż matka po śmierci ojca pozostała w długach i prosił przez Załuskiego (pocz. 1738) o wsparcie finansowe króla (zapewne Stanisława Leszczyńskiego). W drodze powrotnej chciał odwiedzić we Francji Załuskiego i Ossolińskich. Dn. 6 IX 1738 otrzymał drugą kanonię łowicką, fundi Łaguszew. W l. trzydziestych został konsultorem Bractwa Świętych Aniołów Stróżów kolegiaty łowickiej, był też (inskrypcja z r. 1777) członkiem tamtejszego Bractwa św. Jana Nepomucena.

Po powrocie do kraju, w r. 1740, został S. delegatem kapituły gnieźnieńskiej na Tryb. Kor., następnie jego wiceprezydentem. Związał się z bpem krakowskim, kard. Janem Lipskim i przebywał stale na jego dworze jako «prałat domowy». Dzięki jego protekcji został kanonikiem w krakowskiej kapitule katedralnej (instalował się 3 IX 1742); t.r. wizytował dobra kapituły Łęgonice. Jako uposażenie otrzymał wieś Rzezawę koło Bochni, zamienioną w maju 1743 na Bosutów pod Krakowem. T.r. został koadiutorem z prawem następstwa po stryju, bpie Macieju Sołtyku na probostwie gnieźnieńskim. Towarzyszył Lipskiemu podczas pobytu w Grodnie na sejmie 1744 r. Był wówczas sędzią delegowanym kurii biskupiej. Po śmierci kardynała (1746) był wykonawcą jego testamentu. Obecny w Warszawie podczas sejmu 1746 r., starał się wpływać łagodząco na posłów w trakcie sporów o rugi. W r. 1747 zrezygnował z kanonii łowickich. Prawdopodobnie zaangażował się, wspólnie z Czartoryskimi, w akcję przeprowadzenia podczas Tryb. Kor. w r. 1748 indygenatu dla Brühlów i dopomógł w sfabrykowaniu wywodu genealogicznego, łączącego ich z Brylami na Ocieszynie. Zapewne na tym trybunale poznali S-a Matuszewiczowie, a nie w r. 1746, jak podał Marcin Matuszewicz w pamiętnikach. Jako koadiutor proboszcza gnieźnieńskiego uchylił się S. w r. 1748, mimo nacisków kapituły, od procesu z protestantami z Chojnic na Pomorzu, którzy wyremontowali swoją świątynię. Dowodził, że traktat oliwski zezwalał na naprawy zborów.

Dn. 13 VIII 1748 bp kijowski Samuel Ożga przybrał S-a na koadiutora; 22 IX 1749 papież Benedykt XIV prekonizował go na bpa tytularnego Emaus, a 9 XI t.r. w Toruniu udzielił mu sakry biskupiej Wojciech Leski, bp chełmiński. Miesiąc później, po śmierci stryja bpa Macieja, S. objął po nim probostwo gnieźnieńskie. Do diec. kijowskiej wybrał się z końcem 1750 i wkrótce rozpoczął wizytację w towarzystwie dwóch kanoników. Odwiedzili także część diecezji pozostającą pod panowaniem rosyjskim; S. odbył wjazd do Kijowa, gdzie goszczony był przez miejscowego gubernatora oraz przez wyższe duchowieństwo prawosławne. Na posiedzeniach kapituły w Żytomierzu zajął się sprawą uposażeń oraz dyscyplinowaniem kleru; pod jego wpływem kanonicy podjęli w r. 1751 zobowiązania dotyczące udziału w nabożeństwach i w katechezie ludności. Na podstawie wizytacji duszpasterskiej z r. 1751 sporządził S. relację o stanie diecezji, przesłaną do Rzymu w r. 1754. W Żytomierzu konsekrował kościół katedralny, wzniesiony przez bpa Ożgę i ufundował seminarium, jednak nie wiadomo, jakie sumy na nie przeznaczył, ani dla ilu kleryków przewidziana była fundacja. Prawdopodobnie seminarium nie funkcjonowało wcale, albo tylko krótko, ponieważ ponownie zostało erygowane w r. 1783. Wg niektórych przekazów, S. wzniósł (może tylko przebudował) pałac biskupi w Żytomierzu. Na prośbę karmelitów z Berdyczowa poparł w r. 1751 ich starania o ukoronowanie obrazu Matki Boskiej, a już jako ordynariusz diecezji 16 VII 1756 dokonał ceremonii koronacji. W wygłoszonym podczas uroczystości kazaniu przestrzegał wiernych, by nie wyjeżdżali na pielgrzymki do Kijowa i Perejasławia, gdzie w «schizmatyckim» otoczeniu ich wiara mogłaby ulec skażeniu. W r. 1753 uśmierzał jakieś bunty hajdamackie, a następnie zainicjował zakrojony na szeroką skalę proces przeciw Żydom o mord rytualny. Spowodował oskarżenie 33 osób, podobno zwożonych nawet z dalszych okolic. Osądzeni w sądzie konsystorskim, byli następnie przesłuchiwani i torturowani w sądzie grodzkim w Żytomierzu. Trzynaście osób skazano na śmierć w męczarniach, dwie wyrzekły się swej wiary i im darowano życie na prośbę S-a, a pięciu, którzy dopiero w ostatniej chwili prosili o chrzest, ścięto. Tych pięciu Żydów S. uroczyście i osobiście pochował na katolickim cmentarzu. O wypadkach tych ogłosił list, opublikowany razem z Dekretem o zamęczeniu przez Żydów dziecięcia katolickiego… (Kr. 1753).

Aktywny politycznie i bliski dworowi, S. był postrzegany w r. 1752 jako jeden z kandydatów na bpstwo warmińskie, z którego często następowały awanse na prymasostwo. Z tego względu poseł francuski Ch. de Broglie radził pozyskać go dla partii profrancuskiej. W r. 1754 starał się S. o bpstwo kujawskie. Był już wtedy «w faworach dworskich i wielkiej przyjaźni» z marsz. nadw. kor. Jerzym Augustem Mniszchem (Matuszewicz), szefem tworzącej się prodworskiej kamaryli; wraz z braćmi Józefem i Michałem Zboińskimi należał do grona najbliższych doradców marszałka, toteż starający się o dworską protekcję szukali jego poparcia. Sporo przywilejów i godności uzyskał S. dla krewnych. Brał udział w planowaniu kampanii przed sejmikami; wiadomo, że doradzał Matuszewiczom zwalczanie podskarbiego w. lit. Jerzego Flemminga (członka «familii») na sejmiku brzeskim lit. i posyłał swego dworzanina z dyspozycjami do Brześcia. Jeździł też z Mniszchem do Krotoszyna, «układać» po myśli dworu sejmiki wielkopolskie. Na początku 1755, po powrocie do swej diecezji, wizytował na prośbę Mniszcha star. białocerkiewskie (które właśnie otrzymał Mniszech), a widząc szkody poczynione przez wojsko, wystąpił do hetmana Wacława Rzewuskiego, by przeniósł oddziały na inne miejsce. Był we Wschowie podczas rady senatu w maju 1755 i uczestniczył w rozdziale wakansów; m.in. przez niego zabiegali Jabłonowscy o woj. nowogródzkie dla Józefa Aleksandra, a dla poparcia swych starań ustąpili bratu S-a, Feliksowi, bogate star. zwinogrodzkie.

W r. 1756, po śmierci bpa Ożgi, został S. 19 IV bpem ordynariuszem kijowskim (22 IV zrzekł się kanonii krakowskiej); uboga, kresowa diecezja nie satysfakcjonowała ambitnego S-a, niemniej zyskał dzięki tej nominacji krzesło senatorskie. Przebywał przeważnie w Warszawie, gdzie przy zmuszonym do opuszczenia Saksonii przez pruską okupację królu Auguście III gromadził się dwór. Otrzymał w r. 1756 Order Orła Białego. W r. 1757 uchodził za pretendenta do kanclerstwa kor. (w razie wakansu), t.r. dostał też dochodowe opactwo komendatoryjne bożogrobców w Miechowie. Był w stolicy podczas sejmu 1758 r., a po zerwanym sejmie na radzie senatu 30 X 1758 dziękował królowi za biskupstwo i opactwo. W odpowiedzi na królewskie pytania skierowane przed radą do senatorów popierał oddanie Kurlandii królewiczowi Karolowi, a zrywaniu sejmów radził zapobiec poprzez zwołanie sejmu nadzwycz., na którym zajęto by się tym problemem. Do Turcji radził wysłać podkomorzego kor. Jana Karola Mniszcha. Jako koadiutor, a potem ordynariusz, niewiele czasu spędził w diec. kijowskiej, jednak poczynił szereg istotnych zmian. Działalność jego wywołała sprzeciw sporej części miejscowej szlachty, która zarzuciła mu pychę, skąpstwo i zdzierstwa z krzywdą obywateli, miasta, kleru, Żydów i poddaństwa. Nie podobały się szlachcie kijowskiej decyzje personalne S-a w kapitule, z której «godnych imion szlachtę relegowawszy, chłopami obsadził» („Kopia listu obywateli woj. kijowskiego do J. A. Załuskiego […] 1 VII 1759”, B. Narod.: rkp. 3259). Po odejściu z diec. kijowskiej starał się utrzymać w niej kontakty i wpływać na obsadę stanowisk przez swego następcę J. A. Załuskiego.

Dn. 16 XII 1758 zmarł w Krakowie bp krakowski Andrzej Stanisław Załuski, a już 19 XII uzyskał S. list królewski do kapituły krakowskiej, zalecający go na to biskupstwo. Królewską nominację ułatwił podobno fortel (przesłanie wiadomości przez odgłos wystrzałów z rozstawionych na trasie moździerzy), dzięki któremu S. wcześniej dowiedział się o śmierci Załuskiego niż poważny konkurent, podkanclerzy kor. Michał Wodzicki i zdołał przychylnie usposobić króla do swej kandydatury. Już 25 XII kapituła przeprowadziła elekcję S-a i wystosowała do niego delegatów z zaproszeniem do objęcia rządów. Papież Klemens XIII prekonizował go 12 II 1759, a z początkiem marca nadeszły odpowiednie bulle. Dn. 7 III upoważnił S. sufragana krakowskiego Franciszka Potkańskiego, któremu powierzył równocześnie oficjalat konsystorza i wikariat generalny, do objęcia diecezji w jego imieniu (co nastąpiło 10 III). Tego dnia otrzymał też po prymasie Adamie Komorowskim kompanię wojska. Z okazji nominacji i ingresu na bpstwo krakowskie ogłosił listy pasterskie (14 III i 20 IV 1759). Przeprosił kapitułę, że odłożył ingres, tłumacząc to interesami króla. Sam zjechał 28 IV do siedziby biskupów w podkrakowskim Prądniku, a nazajutrz odbył uroczysty wjazd do miasta i do katedry, po czym wkrótce powrócił do Warszawy, skąd wydał listowne dyspozycje dla kapituły. Z Warszawy też wyznaczył deputata do trybunału księstwa siewierskiego, powierzył opiekę nad seminarium zamkowym kanonikowi Walentemu Pruskiemu, a dla siebie poprosił o wydzierżawienie dóbr kapitulnych Piotrawin (obecnie Piotrowin). Zajął się przygotowaniami do rozprawy w Tryb. Kor. w Lublinie z kanclerzem w. kor. Janem Małachowskim, pozwanym przed ten sąd przez marszałka Mniszcha. Proces, inspirowany przez S-a, dotyczył wsi sąsiadujących ze star. białocerkiewskim, a uważanych przez starostów za należące do dóbr królewskich. Po różnych etapach sporu Mniszech za radą S-a oskarżył Małachowskiego o niezgodny z prawem wyrok w sądzie asesorskim. Ten bezprecedensowy spór, w którym jeden minister oskarżał drugiego, równorzędnego, przed niewłaściwym forum, uważany był powszechnie za nadużycie prawa. Chcąc złamać skrupuły deputatów stronnictwo, z S-iem na czele, zorganizowało wielką akcję korupcyjną. S. w tym właśnie okresie rozpoczął wizytowanie diecezji w Lublinie, by czuwać nad procesem na miejscu.

Po wygranym procesie, wobec dłuższej choroby marszałka, S. przejął na parę miesięcy jego funkcję w otoczeniu królewskim i podawał królowi przywileje do podpisu. Miał już i tak wpływ na tę prerogatywę królewską i za jego pośrednictwem uzyskiwano wiele stanowisk oraz rozmaitych przywilejów. Wg Jędrzeja Kitowicza, «Bryll [Henryk Brühl, saski premier], Mniszech […] i Sołtyk» to «trzy matedory [!] dworskie». Odgrywał też S. ważną rolę w przygotowaniach sejmików poselskich i deputackich. W planach kampanii przedsejmikowych z reguły podejmował się odpowiedzialności za sejmiki sandomierskie i częściowo lubelskie, dbał też o krakowskie oraz używał swoich wpływów w woj. kijowskim. Pisywał listy do wielu działaczy sejmikowych, także lokalni działacze, szukający dworskiego poparcia, zabiegali o nie u S-a. Wiadomo, że nieraz za jego pośrednictwem przekazywano Brühlowi pieniądze za przywileje i nadania. Posługiwał się krewnymi, zwłaszcza brat Tomasz był jego zaufanym powiernikiem i współpracownikiem, a dzięki małżeństwu z Antonillą z Małachowskich ułatwiał kontakty dworu z krajczym kor. Adamem Małachowskim. Kuzyn S-a, superior jezuitów Stanisław Sołtyk, cieszył się zaufaniem kanclerza Małachowskiego i przez niego docierały do S-a i Mniszcha informacje z jego otoczenia. Należąc do osób odpowiadających za politykę dworu, S. skupiał też na sobie wiele zarzutów i niechęci, zwłaszcza wobec trudnej sytuacji kraju podczas wojny siedmioletniej. W kwietniu 1761 wybuch bomby w warszawskim mieszkaniu poczmistrza K. Marschalla von Bibersteina, dokonany przed przyjęciem, na które miało przybyć wiele osób z dworskiego kierownictwa, przedstawiono w prasie jako zamach na życie S-a. Uczestniczył S. w naradzie senatu i obradach sejmu 1760 r.; dziękował wówczas za bpstwo krakowskie. W r. 1761 na sejmie i posejmowej radzie senatu sprzeciwił się projektowi przeprowadzenia redukcji monety poza sejmem, jednak w końcu poparł redukcję, przeprowadzoną przez podskarbich. Po zerwanym sejmie 1762 r. wniósł na radzie senatu projekt przebudowy izb sejmowych w Warszawie i Grodnie w taki sposób, by uniemożliwić arbitrom mieszanie się z posłami. Domagał się zwołania sejmu nadzwycz., na którym zajęto by się poprawą sposobu i skuteczności obradowania. Sejmowe i senackie mowy S-a, uchodzącego za najlepszego mówcę wśród senatorów, były na bieżąco publikowane.

W r. 1760 brał S. udział w radzie biskupów (zebranej z okazji obrad sejmu), na której postanowiono zwrócić się do papieża Klemensa XIII o utrzymanie przywilejów Uniw. Krak. i Akad. Zamojskiej, zagrożonych po utworzeniu przez jezuitów nowej akademii we Lwowie. W maju r.n. kolegium biskupów zdecydowało, by utrzymywać własnych przedstawicieli w Rzymie i w Warszawie; S. wpłacił na ten cel najwyższą składkę, 6 tys. fl. Dn. 3 XI 1762 wystosował obszerną odpowiedź na rozesłaną przez prymasa Władysława Łubieńskiego ankietę, dotyczącą spraw Kościoła w Polsce. Opowiedział się w niej za organizowaniem stałych, obowiązkowych i tajnych narad biskupów, najlepiej z okazji obrad sejmu, chciał, by zwrócono się do papieża o zgodę na stałe uiszczanie kontrybucji przez duchowieństwo (także zakony) na rzecz państwa, krytykował zakony, postulował też akcję na rzecz podniesienia poziomu wykształcenia kleru i poprawy stanu kaznodziejstwa.

Obejmując największą i najbogatszą w Polsce diecezję S. uzyskał także tytuł książęcy, związany z należącym do biskupstwa udzielnym księstwem siewierskim. Jako ks. siewierski miał prawo zwoływania sejmiku tego księstwa (zwołał go w r. 1760) i nadawania nobilitacji. Nosił się podobno z zamiarem umożliwienia szlachcie siewierskiej wykupu dawnych dóbr rycerskich, włączonych do domeny biskupiej. W diec. krakowskiej pod jego jurysdykcją znalazły się obszary od Bytomia i Tarnowskich Gór (pod panowaniem pruskim) po Kielce, Radom, Sandomierz, Lublin, Nowy Sącz, Spisz, księstwa oświęcimskie i zatorskie. Do diecezji należało ponad 1 tys. parafii w 51 dekanatach i ponad 1 mln wiernych, sześć seminariów duchownych, 13 szpitali. Dochód z dóbr stołowych, obejmujących 17 kluczy, trzy zamki (Iłża, Bodzentyn, Lipowiec), cztery pałace (Warszawa, Kraków, Lublin, Kielce) oraz 15 miast i 2 245 wsi wynosił 1 mln 200 tys. złp. rocznie. W dobrach kieleckich i kluczu sławkowskim funkcjonowały od wieków kopalnie i huty metali (żelaza, ołowiu i miedzi) oraz rozmaite zakłady przetwarzające kruszce. S. był kanclerzem Uniw. Krak. i Akad. Zamojskiej. Objął protektorat nad hospicjum i kościołem św. Stanisława w Rzymie, mianując w r. 1759 rektorem ks. Antoniego Sierakowskiego, a w r. 1763 ks. Adama Łętowskiego. Po objęciu rządów w diecezji dokonał wielu zmian personalnych w administracji dóbr. Jego decyzje wywoływały liczne sprzeciwy; głośny stał się spór z rodziną Dembińskich i z Uniw. Krak. (prof. Kazimierzem Jarmundowiczem) o dochody z dzierżaw propinacji. W r. 1763 uzgodnił S. z arcybpem lwowskim Wacławem Sierakowskim korektę granic diecezji i przyłączenie miasta i parafii Jaśliska do diec. przemyskiej.

S. rozpoczął urzędowanie na bpstwie krakowskim z wielką paradą i przepychem. Zorganizował liczny dwór (rezydował głównie w Warszawie), a wystawnością starał się przewyższyć innych dygnitarzy. Zaraz po objęciu diec. krakowskiej poruszał się z wielką świtą i orszakiem; po roku jednak zrezygnował z nadmiernej ostentacji. Podjął prace przy przebudowie pałacu bpów krakowskich w Warszawie (zatrudnił najpewniej Jakuba Fontanę), które ukończone zostały w r. 1762. Fontana miał też zająć się przebudową rezydencji biskupich w Krakowie i w podkrakowskim Prądniku, nadto w Kielcach i Bodzentynie (Borzęcinie). Plany te zostały zrealizowane w niewielkim stopniu, dokonano jedynie pewnych przeróbek zamków w Iłży i w Bodzentynie. Na zlecenie S-a malarz Antoni Brygierski wykonał portrety bpów krakowskich dla zamku w Iłży i dla seminarium w Kielcach. Przy pomocy Fontany planował S. urządzić mauzoleum dla saskiej rodziny królewskiej w katedrze na Wawelu, mimo że istniały wcześniejsze plany autorstwa Franciszka Placidiego. Ściągnął na swój dwór poetę i tłumacza Onufrego Korytyńskiego, ceniąc jego przekłady Horacego. Jeszcze w czasach pasterzowania w diec. kijowskiej zatrudnił młodego ks. Ignacego Krasickiego i zatrzymał go po przeniesieniu się na bpstwo krakowskie przede wszystkim w charakterze korespondenta. Przyczynił się też do jego wyjazdu do Rzymu w r. 1759 w roli opiekuna podstolego kor. Jana Rzewuskiego. W związku z tym krążyły pogłoski, że Krasicki miał się starać dlań o kapelusz kardynalski. S. utrzymywał kapelę, urządzał koncerty i przedstawienia teatralne, iluminacje, zatrudniał gwardię liczącą ok. 500 osób, wydawał cotygodniowe obiady; zapisał się w dziejach obyczajów jako biskup, który otwarcie łamał posty. Do r. 1761 najczęściej przebywał w Warszawie, gdzie oprócz pałacu biskupiego miał nieruchomości o charakterze gospodarczym na Rybakach (nr 2565) oraz posiadłość «pasztety» przy ul. Czerniakowskiej, przy której polecił urządzić piękny ogród kwiatowy. Potem, m.in. na skutek niesnasek w gronie stronnictwa dworskiego, opuścił stolicę i zamieszkał w swojej diecezji. Najchętniej przebywał w Kielcach, sporo też czasu spędzał w sąsiednim Bodzentynie. Odwiedzał także Kraków i Sandomierz. W Krakowie gościł w swym pałacu przejeżdżających przez miasto ks. kurlandzkiego królewicza Karola oraz królewicza Alberta (w kwietniu 1762).

Powodem nieporozumień między S-iem a Mniszchem i Brühlem stały się m.in. niechęć Marii Amelii Mniszchowej (córki Brühla) do biskupa i złe jego stosunki z posłem francuskim A. R. Voyer, markizem de Paulmy. Silna niechęć biskupa do Czartoryskich nie była w tym czasie na rękę kierownictwu stronnictwa dworskiego. W r. 1762 jego spór z Brühlem i Mniszchem nasilił się; w trakcie kampanii przedsejmowej latem 1762, wbrew marszałkowi, promował S. do wakującej pieczęci w. kor. brata Tomasza i doprowadził do zerwania sejmiku poselskiego w Środzie. Zimą 1762/3 konflikt narastał, S. przebywał z dala od stolicy, a po kraju rozchodziły się wieści o rozdźwiękach, łącznie z pogłoskami o możliwości związania się biskupa z Czartoryskimi. S. był przeciwny zwoływaniu rady senatu, jednak w marcu zjechał z braćmi i zaprzyjaźnionymi senatorami do Warszawy i podpisał jej uchwały. Zaraz potem, na rozpoczęciu sądów relacyjnych, wywołał zatarg proceduralny, domagając się pierwszeństwa głosów dla senatorów przed ministrami. Antagonizował tym wystąpieniem w miarę zgodny krąg senatorów skupionych wokół dworu. W ostatnim roku panowania Augusta III, poróżniony z marsz. Mniszchem, podjął próbę zorganizowania na dworze odrębnej koterii, sprzymierzając się z faworytą Brühla Joanną ze Steinów Lubomirską, wdową po chorążym kor. Jerzym Lubomirskim.

Podczas pierwszych czterech lat na stolicy bpstwa krakowskiego S. rozpoczął wizytację diecezji. Odwiedził Lublin, gdzie wydał m.in. ustawy dla kapituły kościoła św. Michała Archanioła i własnym kosztem wzniósł kapitularz i archiwum na akta kapituły. W Lublinie odnowił też oficjalat generalny (akt z 6 VI 1760, wystawiony w Bodzentynie), mianując na stanowisko oficjała bpa bakowskiego, franciszkanina Stanisława Jezierskiego. Wizytował także Nowy i Stary Sącz, doprowadzając do rozstrzygnięcia na korzyść miasta sporu z klasztorami starosądeckimi. Za jego pontyfikatu nastąpiło uruchomienie ufundowanego przez A. S. Załuskiego seminarium akademickiego w Krakowie, a w Lublinie (przed r. 1765) połączenie dwóch seminariów w jedno. S. ogłosił okólniki do kleru swej diecezji (1759, 1761), list pasterski do duchowieństwa z okazji wizytacji (Lublin 16II 1760), pisma dotyczące obrzędów, nauki śpiewu itp. Ogłaszał modły w intencjach pomyślnego rezultatu sejmów. Z jego inicjatywy od r. 1760 umieszczano w tzw. rubrycelli (kalendarzu liturgicznym) diecezji różne rozporządzenia i dekrety biskupa, czasami listy pasterskie oraz indeks ksiąg zakazanych. W r. 1761 ustanowił dwa nowe święta diecezjalne: 11 III św. Remigiusza i 12 III św. Kanuta. W r. 1759 zganił rajców krakowskich za uwolnienie protestantów od asystowania procesji na Boże Ciało (w r.n. nieoficjalnie wycofał ten zarzut), odmówił prośbom dysydentów ze star. lipnickiego, którzy prosili o pozwolenie dla predykantów na pewne posługi religijne, ponadto ostro potraktował Żydów w Krakowie, spierających się z neofitami. Wg potocznej opinii, przekazanej przez pamiętnikarzy, S. dla korzyści majątkowych posuwał się do szantażu wobec gmin żydowskich, grożąc procesami o czary lub mord rytualny. Natomiast troskliwie opiekował się neofitami. W sprawie kolekty na ich rzecz wydał 10 XII 1759 list pasterski. Brał udział w popieranej przez dwór i część episkopatu akcji chrzczenia frankistów. Pozwolił Żydom nowosądeckim (20 IX 1763) na wybudowanie nowej szkoły w obrębie miasta koło Bramy Krakowskiej. Demonstrowana surowość wobec protestantów nie pokrywała się z jego mniej rygorystycznym stanowiskiem wobec zatargów między nimi a katolikami w star. spiskim, należącym do luteranina Henryka Brühla.

Po śmierci Augusta III w r. 1763 złożył S. wyrazy współczucia rodzinie królewskiej, odebrał listy od pretendujących do tronu polskiego królewiczów Fryderyka Chrystiana i Karola, sam jednak długo trzymał się na uboczu, nie deklarując się po żadnej stronie. W styczniu r.n. wydał Proces o szczęśliwy sukces sejmu konwokacyjnego i elekcyjnego (Kielce, 14 I 1764) i list do szlachty woj. lubelskiego (281), w którym wzywał do pogłębienia wiary i darowania uraz, nie chciał wyłączenia «Piasta» ani cudzoziemca, radził ułożyć pacta conventa na sejmie konwokacyjnym i domagać się spraw możliwych do osiągnięcia. Do kwietnia 1764 przebywał w Warszawie, próbując porozumieć się z popierającym «familię» prymasem Władysławem Łubieńskim oraz omijając konkurencyjne narady stronników hetmana Jana Klemensa Branickiego. Nie podpisał 7 V manifestu wniesionego przez «republikantów» przeciw zdominowanej przez Czartoryskich konwokacji, natomiast towarzyszył prymasowi w uroczystej mszy św. na rozpoczęcie sejmu konwokacyjnego. Jednak wieczorem tego dnia, albo następnego z rana, porozumiał się z obozem hetmańskim i gdy hetman opuścił stolicę, sam pozostał, by prowadzić działalność przeciw konwokacji i zawiązanej pod laską woj. ruskiego A. Czartoryskiego konfederacji. Dn. 10 V z braćmi Tomaszem i Maciejem oraz bpami kijowskim J. A. Załuskim i kamienieckim Adamem Krasińskim przyłączył się do protestu i podpisał manifest (oblatowany 15 V w Zakroczymiu) przeciw otoczeniu wojskiem miejsca obrad sejmowych. Odnowił też kontakty z Jerzym Mniszchem. W Warszawie konferował z ministrami obcych krajów, posłem rosyjskim N. Repninem i posłem pruskim F. H. Carolath-Beuthenem v. Schönaich oraz rosyjskimi dowódcami, gen. N. Chomutowem i A. Daszkowem, którzy starali się zapobiec jego wyjazdowi z Warszawy i połączeniu ze stronnictwem hetmańskim, obiecując bezpieczeństwo dla rodziny i łaski przyszłego króla Stanisława Poniatowskiego. S. jednak nawiązał kontakt z posłem austriackim F. Mercy d’Argenteau, który spodziewał się umieścić go na czele antyfamilijnej opozycji.

Mimo gróźb rosyjskich, 14 V 1764 zdecydował się S. wyjechać z Warszawy; w ślad za nim ruszyli ułani i dragoni z jego świty. Dn. 15 V zagaił naradę opozycji w Kozienicach. Był zrazu wielkim orędownikiem zawiązania rekonfederacji, jednak widząc słabość wojskową i finansową obozu, powstrzymywał te zamiary i zalecał odłożyć ogłoszenie związku do czasu zebrania stosownych sił i środków. Hetmanowi Branickiemu doradzał wyjazd na Ruś. Na naradzie przyjęto ułożony przez niego skrypt, zobowiązujący do zachowania w tajemnicy treści obrad oraz zawierający protesty przeciwko ograniczeniu władzy hetmanów i marszałków. Wobec braku porozumienia, 16 V opuścił Kozienice woj. kijowski Franciszek Salezy Potocki. S. w tym czasie jeździł oglądać most na Wiśle, wznoszony na sejm elekcyjny, a po powrocie sprzeciwił się inicjatywie podpisywania blankietu rekonfederacji i oparł się prośbom hetmanów Branickiego i Rzewuskiego, by wyjechać wspólnie na Ruś. Rankiem 17 V bez pożegnania, opuścił Kozienice i wyjechał do Iłży. Był tam już 19 V, ponownie odmówił Branickiemu wyjazdu do Mościsk i rozpoczął kompletowanie załogi oraz fortyfikowanie twierdzy. Na kolejne wezwanie Branickiego zdecydował się wyruszyć na naradę uchodzącego i topniejącego obozu hetmańskiego do Krosna, jednak nie dotarł tam, lecz podążył za hetmanem przez Duklę (siedzibę Mniszcha) do Bardiowa na Słowacji, w granicach cesarskich, dokąd przybył 27 VI, a nazajutrz wygłosił ostrą mowę, wzywającą hetmana do oddalenia zdradzieckich doradców i powrotu w granice Rzpltej. Na krótko przejął S. inicjatywę w obozie uchodźców, wykazując wielką aktywność i energię. Za jego radą «republikanci» przenieśli się z obozem do Lubomli na Spiszu, skąd 30 VI rozesłali wezwania do przybycia (m.in. do F. S. Potockiego i W. Rzewuskiego) oraz wyprawili z poselstwem do Drezna i Berlina gen. Andrzeja Mokronowskiego, a następnie (do Saksonii) Jana Nepomucena Ponińskiego, którzy mieli zabiegać o pomoc finansową i wojskową. Wezwania nie przyniosły rezultatu, a wśród uchodźców pogłębiały się rozdźwięki. Od S-a odsuwali się zwolennicy zawiązania rekonfederacji; on sam wraz z bpem Adamem Krasińskim w topniejącym gronie oponentów tworzył partię «ambitnych» (wg J. Ponińskiego przesadnie sądzących o sobie i dających się ująć pochlebstwem), dystansującą się od pozostałych odłamów. Z Lubomli wysłał list do bpa smoleńskiego Jerzego Hylzena ze skargami na postanowienia sejmu konwokacyjnego, tj. ograniczenie władzy hetmanów i podskarbich oraz na projekt przeprowadzenia koronacji w Warszawie i na zagarnięcie stanowisk przez «familię». List miał być pokazany posłowi rosyjskiemu H. Keyserlingowi i miał ostrzec go przed niekorzystnymi dla Rosji planami reformatorskimi Czartoryskich. Wielu zwolenników saskiej kandydatury i stronników hetmana Branickiego zarzucało S-owi zaprzepaszczenie szans tego obozu; S. otrzymał na potrzeby konfederacji antyfamilijnej niewielkie fundusze z Saksonii, jednak powstrzymywał się od decyzji i działań, długo żywiąc nadzieję, że w obronie obozu sasko-hetmańskiego wystąpią zaprzyjaźnione państwa europejskie, przede wszystkim Saksonia, Francja i Austria.

Jako jeden z pierwszych S. opuścił obóz hetmański w Lubomli i przez Iłżę udał się na sejm elekcyjny do Warszawy, gdzie przybył 21 VIII 1764. Zatrzymał się w pałacyku na Solcu, a nie w siedzibie bpów krakowskich, protestując w ten sposób przeciw zamiarowi sejmu, który chciał zakazać mu używania baldachimu. Po dwóch dniach wysłano doń delegację w imieniu prymasa i skonfederowanych stanów z prośbą o przybycie do Warszawy i przystąpienie do konfederacji, domagając się odstąpienia od manifestu przeciw konwokacji. S. z kolei zażądał uszanowania prawa do wolności elekcji, bez asysty obcych wojsk i wyznaczenia na mediatorów między nim a konfederacją arcybpa lwowskiego W. Sierakowskiego i bpa łuckiego Antoniego Erazma Wołłowicza. Dn. 25 VIII wyznaczeni mediatorzy podjęli rozmowy z S-iem i zgromadzonymi przy nim przedstawicielami opozycji (m.in. F. S. Potockim i S. Rzewuskim), lecz S. postawił warunki nie do przyjęcia przez stronę przeciwną, wywołując oburzenie prymasa i «familii». Próbowano złamać jego opór, grożąc podziałem diec. krakowskiej na trzy biskupstwa. Do zgody namawiali go kandydat do tronu Stanisław Poniatowski, z którym wymienił wizyty i nuncjusz A. E. Visconti, lecz 29 VIII wyjechał S. z Warszawy, by uniknąć wizyty pruskich dyplomatów, F. Carolath-Beuthena von Schönaich i G. Benoîta. Jego wyjazd wywołał oburzenie na sejmie elekcyjnym, pojawiły się postulaty, by zmusić go siłą do recesu, a ze strony władz konfederackich wysłano siedem chorągwi do majątków biskupich, grożąc wysłaniem dalszych oddziałów. S. zabiegał o wycofanie wojsk u woj. ruskiego A. Czartoryskiego, w końcu zaczął namawiać Mniszcha i Branickiego do uznania nowego króla, lecz nie doczekawszy odpowiedzi złożył z braćmi Maciejem i Tomaszem reces od manifestu z 10 V, oblatowany 28 IX w grodzie chęcińskim. Dn. 4 X wydał w Kielcach okólnik, wzywający do modłów za pomyślność sejmu koronacyjnego, a dwa dni później król-elekt wystosował doń list z wyrazami radości.

Zaniepokojony pogłoskami o wprowadzeniu bpów unickich do senatu i planowanym równouprawnieniu dysydentów na sejmie koronacyjnym, a zarazem przyjmując postawę wyczekującą, i być może pojednawczą, S. zjechał 21 X do Warszawy i zatrzymał się w pałacu Szaniawskich. Następnego dnia miał audiencję u króla. Postawa S-a przyczyniła się do wycofania wojsk z jego dóbr. Podczas pobytu w stolicy bywał goszczony i odwiedzany, jednak nie zapraszano go do narad w ścisłym kręgu doradców Stanisława Augusta. Wziął udział w zbiórce pieniędzy na sprowadzenie francuskiej trupy aktorskiej. Utrzymywał wówczas kontakty głównie z podskarbim Teodorem Wesslem. Uczestniczył w ceremonii koronacji Stanisława Augusta, prowadząc króla do ołtarza; był też na uroczystym balu z tej okazji, a 7 XII zabrał głos na sejmie koronacyjnym. Chwaląc w swej Mowie… (W. 1764) zalety i wykształcenie władcy, wypowiedział się przeciw ograniczeniom nałożonym na urzędy hetmanów i przeciwko obecności wojsk rosyjskich, wezwał też króla do obrony stanu religii, pozycji i swobód Kościoła katolickiego oraz do sprowadzenia do Krakowa zwłok Augusta III i Marii Józefy. Chciał, by sejm odbywał się także w Krakowie, na przemian z Warszawą i Grodnem. Prosił sejm o aprobatę dla szkoły rzemieślniczej pijarów w Opolu (lubelskim), a 18 XII dla fundacji na rzecz kościoła św. Stanisława i domu narodowego w Rzymie. Jego postulaty uwzględniono tylko częściowo; pomimo wcześniejszych obietnic nie włączono go do komisji do rozsądzania sporów między duchowieństwem a świeckimi. Zapewne to oraz niechęć do udziału w inwestyturze Piotra Birona na księstwo kurlandzkie (S. pozostał wierny królewiczowi Karolowi) przyspieszyły w końcu grudnia 1764 wyjazd S-a z Warszawy do Kielc. Ponadto od jakiegoś czasu chorował, a dolegliwości nasilały się.

S. odsunął się od polityki i zajął sprawami biskupstwa. W kwietniu 1765 wyjechał do Siewierza, by przeprowadzić sprawę rozgraniczenia księstwa siewierskiego i leżących na Śląsku (pod panowaniem pruskim) dóbr barona J. Henckla. Na miejscu dowiedział się, że król pruski Fryderyk II nie wyznaczył komisarzy do rokowań, ponieważ uważał, że stosowne negocjacje mogą prowadzić tylko przedstawiciele króla, a nie bpa krakowskiego. S. przeciągnął jednak pobyt w Siewierzu i do Krakowa wrócił 10 V. Na jego życzenie została sporządzona szczegółowa mapa granic księstwa siewierskiego ze Śląskiem. Kanclerzowi siewierskiemu, kanonikowi Józefowi Gorzeńskiemu, udało się wyjednać w Warszawie zgodę na wyznaczenie przez biskupa jako suwerennego księcia siewierskiego komisarzy do tych rokowań. S. mianował brata Tomasza, stolnika krakowskiego Antoniego Michałowskiego oraz ich zastępców, kaszt. bieckiego Stanisława Ankwicza i podkomorzego krakowskiego Stanisława Łętowskiego. Po kolejnym pogorszeniu zdrowia w czerwcu 1765, rozpoczął 8 VII t.r. wizytację Uniw. Krak. na mocy listu apostolskiego papieża Klemensa XIII z 4 V i listu królewskiego z 15 VI t.r. Z grona kanoników wyłoniono 10 VII kilka komisji do rozpatrzenia stanu i potrzeb uczelni. S. wyznaczył też delegata do wizytacji kolonii uniwersyteckiej we Lwowie, jednak ta decyzja spotkała się ze sprzeciwem arcybpa Sierakowskiego, który utrzymywał, że jest to zwykła szkoła parafialna, podlegająca miejscowemu ordynariuszowi. Na prośbę króla S. nadzorował przeniesienie archiwum kor. z zamku wawelskiego do Warszawy; zapewnił transportowi asystę swej dragonu. Odmówił jednak współpracy Stanisławowi Augustowi, który proponował marszałkostwo Tryb. Kor. lub przyszłego sejmu Tomaszowi Sołtykowi, tłumacząc, że nie może wesprzeć królewskiej inicjatywy, skoro zatrudnił wcześniej brata w komisji ds. siewierskich. Ponownie udał się do Siewierza 21 VIII 1765, ale na miejscu okazało się, że pruscy komisarze są upoważnieni do rozgraniczenia prywatnych dóbr Hencklów i bpstwa krakowskiego, a nie Śląska i księstwa siewierskiego. Podczas tego pobytu postanowił S. powołać milicję w księstwie siewierskim i przeznaczył na jej uposażenie podymne, łanowe i wagowe od bydła. Po powrocie bawił krótko w Radłowie; nosił się z zamiarem kupna dóbr Kościelniki i pałacu po podskarbim Józefie Massalskim w Krakowie (dla bratanka Stanisława). Przeprowadził też w r. 1765 reorganizację dekanatów, przyłączając do archidiakonatu wojnickiego cztery dekanaty odłączone od archidiakonatu nowosądeckiego. W tym czasie pracował nad relacją dla Stolicy Apostolskiej o stanie diecezji, którą powinien był sporządzić do roku po objęciu rządów, ale pozwolono mu odłożyć termin jej oddania. Wyraził w niej zadowolenie ze swych wiernych, zapewnił, że dysydentów «trzyma w ryzach», nie pozwala im na chrzty i śluby w granicach diecezji, skarżył się na zakony męskie oraz na dominację Żydów w miastach i handlu. Relacja S-a, obszerna, zawierająca sporo danych liczbowych, wzorowana była na relacji sporządzonej przez bpa A. S. Załuskiego. Misję jej przekazania powierzył stryjecznemu bratankowi, kanonikowi Michałowi Sołtykowi (zob.), udającemu się do Rzymu na studia i w zastępstwie S-a z wizytą «ad limina». Sporządził dla niego szczegółową instrukcję, dotyczącą studiów i kontaktów z Kurią rzymską.

W otoczeniu króla podejmowane były próby ściągnięcia S-a do Warszawy. Z misją tą przybyła do Krakowa wojewodzicowa mścisławska Elżbieta z Branickich Sapieżyna; obiecywano zgodę na baldachim i podjęcie starań o kapelusz kardynalski, pośredniczyli także wojewodzina lubelska Zofia z Krasińskich Lubomirska i podkanclerzy Andrzej Młodziejowski, przez których król, próbujący uniezależnić się od wujów Czartoryskich, usiłował zjednać biskupa. Jeszcze w grudniu 1765 przyjechał do Kielc bp kujawski Antoni Ostrowski, namawiał S-a do przybycia na rezydencję od 1 I 1766 i do częstszego przebywania w Warszawie, obiecywał mu udział w radzie i dostęp do dystrybucji łask. Jednak S., uważający siebie za człowieka «starego stylu», źle się czuł w stanisławowskiej Warszawie, nie ufał i nie dał się nakłonić do przyjazdu, wymawiając się chorobą. «Familia» podejrzewała go, że spiskuje z Saksonią i marsz. Mniszchem. Wzmożony nacisk Rosji w sprawie równouprawnienia szlachty dysydenckiej i pogorszenie stosunków między Rosją a «familią» wpłynęły na sformowanie zalążków nowego ugrupowania, związanego z Rosją, ale przeciwnego Czartoryskim i królowi. Prowadzący w styczniu 1766 wstępne rozmowy z N. Repninem T. Wessel liczył na obecność w tym stronnictwie m.in. S-a, Mniszcha i F. S. Potockiego, lecz prawdopodobnie nie porozumiał się z nimi w tej sprawie. Odpowiedź Repnina była na razie ogólnikowa. S., pozostający poza głównym nurtem wydarzeń, wizytował w dalszym ciągu Uniw. Krak. Kazał wznieść most drewniany na Wiśle w Wawrzeńczycach «jakiego pewnie równego w Polsce nie masz» (pocz. 1766), lecz z racji wysokiego mostowego popadł w konflikt z sąsiadami i z komisją skarbową. Z początkiem 1766 (13 I) polecił proboszczom, by regularnie prowadzili i przesyłali do kurii tabele z zestawieniem liczb urodzin, zaślubin i zgonów.

Przez Michała Sołtyka, który korzystając z jego wsparcia kształcił się w Rzymie, S. utrzymywał poufne kontakty ze Stolicą Apostolską; na sekretne spotkanie umawiał się też z Mniszchem w Piotrawinie (czerwiec – lipiec 1766). Odrzucił królewską prośbę, by wspólnie naradzić się w sprawie instrukcji sejmikowych, obstawał przy zaleceniu sejmikom twardego stanowiska wobec żądań dysydentów. Dn. 8 VII 1766 podpisał list pasterski do diecezjan, w którym ostrzegał wiernych przed roszczeniami dysydentów i nakazywał modły w intencji sejmu. Wezwał senatorów i posłów do obrony wiary i wolności duchowieństwa Rzpltej. List wywołał w otoczeniu króla wielkie niezadowolenie; Repnin zwrócił się do swego dworu o pozwolenie na wprowadzenie wojsk do dóbr biskupa. Dn. 23 VII Wessel poprosił S-a, by wysłał kogoś z zaufanych do Warszawy w sprawach wielkiej wagi. S. posłał swego spowiednika, pijara Ćwierzniewskiego, któremu 29 VII przekazano (w obecności Repnina i woj. podlaskiego Stanisława Gozdzkiego) zapewnienie, iż w razie zgody biskupa na współpracę zdobędą Sołtykowie życzliwość i łaski carowej Katarzyny II, w przeciwnym wypadku do dóbr biskupa i jego rodziny wprowadzone będzie wojsko, a dochody zostaną zasekwestrowane. Samemu S-owi grożono aresztem, wywołując jedynie jego oburzenie. Król i podkanclerzy Młodziejowski podjęli próby osłabienia konfliktu, lecz nie zdołali ułagodzić S-a, który zapowiedział rozesłanie ostrzeżeń na sejmiki poselskie. W tym czasie zwracali się doń kandydaci do funkcji poselskiej, pytając, czy radzi im starać się o poselstwo i prosząc o kierowanie ich krokami.

S. podjął próbę samodzielnej akcji w Petersburgu i 5 VIII 1766 wysłał do G. Orłowa, faworyta carycy, kpt. dragonii biskupiej Olszewskiego. Akcja ta oparta była na przekonaniu, że Repnin przekroczył instrukcje i trzeba o tym powiadomić carycę. S. liczył, że mający ponoć poparcie dworu wiedeńskiego Orłow zdoła przeciwstawić się N. Paninowi i że za tym nastąpi upadek Repnina. Orłow miał zostać przekonany, iż S. jako polski biskup musiał przyjąć taką postawę, a skargi dysydentów są bezzasadne. W ślad za tym, próbując zmontować ligę w obronie panującej religii, S. rozesłał 10 VIII listy do katolickich władców europejskich, m.in. do Marii Teresy, Ludwika XV, króla Hiszpanii Karola III i elektorów Rzeszy, prosząc ich o przeciwdziałanie dążeniom dysydentów i wskazując na płynące z rozmaitości wyznań zagrożenie dla jedności państwa. Dn. 13 VIII wystosował list na sejmiki przedsejmowe, w którym postulował rozwiązanie konfederacji, usunięcie wojsk rosyjskich, obronę wiary oraz wyraził opinię, że zawieranie traktatów nie jest potrzebne, ponieważ Rzplta nie prowadzi, ani nie zamierza prowadzić wojny. Sprzeciwiał się projektowanym podatkom i doradzał ostrożność w rokowaniach z Rosją o korekturę granic. Zirytowany Repnin chciał wprowadzić wojska do majątków biskupich, jednak powstrzymywali go król i Czartoryscy, starający się zarazem powściągać maksymalistyczne żądania Rosji w sprawie dysydentów. Wyniki sejmików poselskich tylko częściowo zadowoliły S-a; nie był kontent z sejmiku opatowskiego, ale cieszył się z krakowskiego i lubelskiego. Zdecydował się przybyć na sejm do Warszawy, gdzie zjawił się 18 IX i podjął kroki przeciwko kandydaturze cześnika kor. Tadeusza Dzieduszyckiego do marszałkostwa sejmu. Podczas pobytu w stolicy złożył królowi Informację krótką o Akademii Krakowskiej (b.m.w. 1766), owoc całorocznej pracy wizytatorów, w której przedstawiono stan organizacyjny i finansowy uczelni oraz wiele postulatów związanych z weryfikacją dochodów, licząc m.in. na hojność króla. Rezultatem informacji o złym stanie finansów Uniw. Krak. było przekazanie przez sejm na jego uposażenie dochodów z pierwszego wakującego opactwa komendatoryjnego.

Choć po rozpoczęciu sejmu zdecydowano dla dobra reform odłożyć sprawy dysydenckie, S. zaraz w Mowie… z 11 X apelował o «ubezpieczenie wiary» i poskromienie dysydentów, którzy pobudowali zbory na Spiszu i przekroczyli limit innowierców w radzie miejskiej Torunia. Podkreślał, że dysydenci, zwracając się do obcych mocarstw, stwarzają niebezpieczeństwo dla ojczyzny. Domagał się, by nawet za starania o równouprawnienie wymierzano dysydentom kary aż do konfiskaty majątku. Wystąpienie S-a krzyżowało plany współpracowników króla, którzy zamierzali ocalić reformy sejmów konwokacyjnego i koronacyjnego, może za cenę pewnych ustępstw wobec dysydentów. Nieprzejednana postawa biskupa zaogniła sytuację, a publiczne demaskowanie prób wyłączenia pewnych istotnych materii sejmowych (spraw skarbowych) z kategorii praw uchwalanych jednomyślnie, pozwoliły Repninowi wykorzystać spór dla walki o nienaruszalność liberum veto. Wraz z posłem pruskim G. Benoîtem przeniósł on nacisk ze sprawy dysydentów na gwałtowne zwalczanie dworskich prób ograniczenia liberum veto. Nie pomogły namowy królewskiego brata Kazimierza Poniatowskiego na naradzie u bpa Wołłowicza 2 XI, by opozycjoniści «pomogli co dobrego skrycie zrobić dla ojczyzny przed sąsiadami»; twarda postawa S-a i innych obrońców dawnego porządku, nie wahających się dla nadziei strącenia z tronu Stanisława Augusta i obrony liberum veto szukać pomocy nawet Rosji, obaliła wątłe nadzieje obrońców konfederacji i obozu ściśle związanego z królem. S. spodziewał się, że Repnin odstąpi od forsownego popierania dysydentów w zamian za pomoc w obronie liberum veto. Na sesji 11 XI oskarżano go o zmowę z Repninem, gdy uchylił się od czytania własnego wniosku o obronie wiary katolickiej. Próba rozerwania jego chwilowego porozumienia z ambasadorem nie powiodła się; konfederacja została rozwiązana, liberum veto potwierdzone, a przywileje religii katolickiej zabezpieczone. Projekt Wiara święta katolicka rzymska, wniesiony przez S-a jednogłośnie przyjęto na sesji 24 XI i umieszczono na czele konstytucji sejmowych. Zawierał on pewne zabezpieczenia dotyczące sprawowania kultu przez innowierców, jednak nie przewidywał ich politycznego równouprawnienia. Aktywny, przemawiający często i sugestywnie S. (11 jego Mów z tego sejmu ogłoszono drukiem) mógł czuć się zwycięzcą sejmowej batalii, mimo że nie udało się obalić króla. W trakcie tych zmagań wszedł w bliższy kontakt z referendarzem kor. ks. Gabrielem Podoskim, prowadzącym rokowania z Repninem i montującym z jego poduszczenia sasko-prorosyjskie stronnictwo. Brał udział w towarzyszącej obradom sejmowym konferencji biskupów, próbował też przeprowadzić w sejmie projekt obioru komisarzy skarbowych i wojskowych na sejmikach, a nie na sejmie. Sprzeciwiał się także projektom reformy podatków.

W r. 1766 odnowił S. gruntownie kościół paraf. w Tumlinie pod Kielcami, a 23 VI 1766 restaurował farę w Skalbmierzu. Zimę 1766/7 spędził w Kielcach, znów chorując (skarżył się na częste bóle głowy). Projektował urządzenie w Prądniku dwóch drukarni na potrzeby publicystyki politycznej, jednej dla siebie, drugiej dla Mniszcha. Wsparł rozbudowę drukarni seminaryjnej, działającej w pałacu biskupim w Krakowie. W styczniu 1767 opublikował pismo polemiczne w związku z trwającym sporem między katolikami a dysydentami: Proces obwieszczający artykuły nieunitom i dysydentom ostrzeżenie (datowane 13 I 1767), ponadto pomagał Załuskiemu w redagowaniu odpowiedzi episkopatu na zarzuty dysydentów. W r. 1767 ustanowił w Lublinie sufraganię terenową, powołując na sufragana ks. Jana Leńczowskiego. Był współprotektorem fundacji «Bidzińskiej», zajmującej się wykupem jeńców z niewoli tureckiej.

Na przełomie l. 1766 i 1767 wzmogła się agitacja rosyjska wśród dysydentów i malkontentów. Repnin liczył, że zdoła utworzyć z tych dwóch skrzydeł stronnictwo gotowe popierać Rosję i zawiązaną pod osłoną jej wojsk konfederację. Z jego ramienia odwiedzał S-a w Kielcach (S. chorował i nie był na naradzie malkontentów w Krakowie) w lutym i marcu 1767 Podoski, by przekonać go do tego projektu. S., któremu najbardziej chodziło o detronizację Stanisława Augusta, podejrzewał, że głównym celem Rosji jest równouprawnienie dysydentów i nieufnie odnosił się do zaproszeń na naradę do Warszawy; wymawiając się kuracją w Bodzentynie, wysyłał w zastępstwie Wessla, a sam zwlekał z wyjazdem, mimo ponagleń Repnina. Od wkroczenia wojsk rosyjskich i zawiązania konfederacji dysydenckich w marcu 1767 rosła podejrzliwość i «fanatyzm» S-a; nad zmianą jego nastawienia pracował Podoski, starając się także łagodzić wystąpienia Repnina. S. zgodził się przybyć na wyznaczone na 25 V senatus consilium, a do przyjazdu zaczął też namawiać Mniszcha i Michała Wielhorskiego. Dopiero w poł. maja (by uniknąć królewskich imienin), zjechał na krótko do Warszawy, a po wyjeździe przebywał głównie w Bodzentynie. W czerwcu, gdy zmarł prymas W. Łubieński, poparł wobec nuncjusza A. E. Viscontiego (25 VI) i przez ks. M. Sołtyka w Rzymie forsowaną przez Repnina, niezwykle kontrowersyjną kandydaturę Podoskiego do prymasostwa i uzyskał (3 VII) dlań rekomendację kapituły krakowskiej. Dn. 27 IX t.r. S. udzielił Podoskiemu sakry biskupiej.

Akt zawiązanej w Radomiu 23 VI 1767 konfederacji pod laską Karola Radziwiłła zawierał deklarację wierności królowi, co sprawiło, że grupa malkontentów (w tym S.), spodziewając się po pertraktacjach z Repninem przede wszystkim detronizacji, nie przystąpiła do związku. Prowadzone były rozmowy, głównie za pośrednictwem Podoskiego, z przebywającą u S-a w Bodzentynie grupą biskupów-zelantów, tj. obok niego bpem Krasińskim i arcybpem Sierakowskim, lecz perspektywy porozumienia słabły. Repnin odrzucił ułożoną 2 VII w Bodzentynie formułę ich akcesu do konfederacji, zaprezentowaną 4 VII jako wynik wspólnej narady, nie przyjął też następnej, zaproponowanej 15 VIII przez prymasa-nominata. W końcu lipca gościł u S-a w Bodzentynie zmierzający do Warszawy nowy nuncjusz A. Durini. Dn. 15 VIII ogłosił S. list do województw, w którym nawoływał sejmiki do gorliwości w obronie wiary i zalecał, by w instrukcjach domagano się uniwersałów na inny sejm, ponieważ nadchodzący, zwołany jedynie dla spraw dysydentów, nie ma należytej rangi. Do duchowieństwa swej diecezji rozesłał Proces (28 VIII), wzywający do publicznych modłów, postów i jałmużny dla odwrócenia zagrażających wierze niebezpieczeństw. Są pewne podstawy, by sądzić, że przygotowywał plan zawiązania rekonfederacji w obronie wiary i niezawisłości, której początkiem miałoby być zgromadzenie opozycji w Dębicy 5 X w dniu rozpoczęcia sejmu. Projekt ten zapewne został zaniechany lub odłożony. Na przełomie sierpnia i września S. był na naradzie w Białymstoku, m.in. w sprawie opracowania instrukcji dla posłów, których zamierzano wysłać do Rosji; po powrocie uspakajał 6 IX Repnina, że załatwiał z hetmanem Branickim (kaszt. krakowskim) jedynie fundację szpitala w Krakowie. Ambasador odrzucił wówczas zaproponowane przez niego ustępstwa w formule akcesu do konfederacji radomskiej, S. z kolei nie przystał na jego wymagania, wzmocnił natomiast skargi na gwałty wojsk i aresztowanie Szczęsnego Czackiego i Franciszka Kożuchowskiego, ponawiając przypuszczenie, że dzieje się to wbrew woli carycy. Przy rozstaniu wyraził chęć częstszych kontaktów z Repninem. Dn. 8 IX ów zagroził S-owi przez Podoskiego aresztowaniem i wywiezieniem na Sybir, jednak pogróżki wzmogły jedynie opór biskupa, który sporządził ostatnią wolę i ostentacyjnie rozpoczął przygotowania do podróży. Tymczasem Panin, który dotąd doradzał łagodniejsze środki wobec bpa krakowskiego, zgodził się na zastosowanie aresztu i sekwestru w czasie wybranym przez Repnina.

Przed sejmem prowadzona była wciąż mediacja za pośrednictwem Podoskiego, by nakłonić biskupów do akcesu. S. także podejmował próby zbliżenia z obozem przeciwnym, m.in. zaprosił na 20 IX na obiad obecnych w Warszawie dysydentów i dyzunitów oraz nuncjusza Duriniego, jednak do spotkania nie doszło, bo zaproszeni nie chcieli przyjść bez Repnina. Napięcie i poczucie zagrożenia rosło; 27 IX gen. P. Kreczetnikow otrzymał rozkaz wprowadzenia oddziałów do dóbr bpstwa krakowskiego oraz zabrania zbóż i bydła na potrzeby wojska rosyjskiego. Rozpuszczano też pogłoski o planowanej przez S-a napaści na innowierców, potęgując nastroje lęku i konfrontacji. Dn. 3 X, na konferencji biskupów, Podoski w imieniu Repnina prosił oponentów już nie o akces, lecz o ostrożność w wypowiedziach. S. zwoływał do Warszawy swoich zwolenników i zapowiadał, że nie da się zastraszyć pogróżkom Repnina, który obiecywał uczynić go «księciem sybirskim». Nie jest jasne, czy i w którym momencie nastąpił jego formalny akces do konfederacji radomskiej. Przed sejmem w warszawskim pałacu S-a i w jego bliskim otoczeniu przebywał star. warecki Józef Pułaski, z którym układano plany zbrojnego powstania. Następna konferencja biskupów, zwołana w dniu rozpoczęcia sejmu 5 X przez S-a, bez wiedzy Podoskiego, za to w obecności nuncjusza Duriniego, przebiegała w atmosferze mobilizacji w obronie wiary. S. wystosował tego dnia list do Podoskiego, w którym podkreślił swe zasługi w Rzymie dla uzyskania dlań prymasostwa i wzywał go do rozstrzygnięć zgodnych z nakazami sumienia. W pierwszym dniu obrad sprzeciwił się przyjęciu przedstawionego przez K. Radziwiłła aktu limity i zażądał trzech dni na rozważenie tego projektu. Był też przeciwny pomysłowi wyłonienia delegacji, która po zalimitowaniu sejmu prowadziłaby prace i przygotowała traktaty. Dopuszczał jedynie wyłonienie delegacji przez sejm (a nie drogą nominacji królewskiej) i jako warunek stawiał zatwierdzenie jej prac przez całe zgromadzenie. Nie godził się na traktaty z posłem Rosji, skoro Rzplta nie jest z nią w stanie wojny. Uważał, że Repnin przekroczył upoważnienia i chciał, by pokazał swe instrukcje wyznaczonym przedstawicielom obu izb. Dn. 6 X, po innych mowach przeciwko wyznaczeniu delegacji, król odłożył obrady do 12 X, dając sześć dni na «deliberację». Podczas zebrania biskupów 9 X i na sesjach prowincjonalnych ambasador starał się odebrać S-owi zwolenników. Tymczasem próbował nawiązać kontakt z S-em ukrywający się na Pradze przed Repninem bp Krasiński. S., nie chcąc go narażać, nie spotkał się z nim osobiście, nakłaniał go jednak do oficjalnego przybycia do stolicy i wsparcia opozycji. Krasiński, który w innych działaniach widział szanse oporu i rozpoczął rozmowy z Turcją, szukając poparcia dla projektowanej konfederacji, namawiał S-a, aby daremnie nie wystawiał się na niebezpieczeństwo. Po wznowieniu 12 X obrad sejmowych S. odpowiedział w swym wystąpieniu na wyrzuty króla, czynione przywódcom konfederacji radomskiej: uznał konfederację za środek ostateczny, zarzucił marszałkowi i konfederatom brak doświadczenia, potępił wysłanie listów do carycy i wezwanie obcych wojsk. Tłumaczył, że zmusił ich do tego despotyzm (króla), wytknął też szereg uchybień konfederatów i przekroczenia praw o sejmowaniu z r. 1764. Zapowiedział, że nie pozwoli na żadne projekty, uchwalone pod przymusem. Ponieważ uzyskał gromkie poparcie, król przeniósł sesję na 16 X, by dać czas na rozważenie sprawy limity i delegacji na sesjach prowincjonalnych.

Dn. 13 X 1767 na sesji prow. małopolskiej, po zagajeniu przez arcybpa Sierakowskiego, S. wygłosił mowę, przygotowaną na sesję sejmową, raz jeszcze protestując przeciw uznaniu wojsk obcych za auksyliarne oraz przeciw zawieraniu przez delegację traktatu z Rosją i powierzaniu losów kraju garstce delegatów. Dysydentom doradzał upominanie się o sprawiedliwość we własnym kraju, dopiero w razie fiaska prac stosownej komisji dozwalał powołanie komisji międzynarodowej z królem francuskim Ludwikiem XV jako mediatorem. Na zakończenie wręczył Sierakowskiemu własny projekt komisji, a właściwie delegacji sejmowej, jej składu (prymas, 4 senatorów, po 12 posłów z każdej prowincji) i kompetencji (doradcze). Po sesji udał się na obiad do marsz. Mniszcha, a ostrzeżony o zbieraniu się wojska rosyjskiego wokół pałacu bpów krakowskich, postanowił przenocować w jego pałacu przy ul. Senatorskiej. Jednak i tę rezydencję otoczyły oddziały rosyjskie, a ok. godziny 2-ej w nocy, na rozkaz Repnina, płk O. Igelström na czele grenadierów siłą wtargnął do pałacu. S. spalił jakieś dokumenty i oczekiwał spokojnie aresztowania. Władzę duchowną przekazał sufraganowi Franciszkowi Potkańskiemu i archidiakonowi Józefowi Olechowskiemu, natomiast zarząd dóbr stołowych kanonikowi Tomaszowi Michałowskiemu. Zatrzymanemu nie pozwolono zabrać nikogo ze służby, a w obawie przed rozruchami w Warszawie wywieziono go na Pragę. Tam dołączyli aresztowani także tej nocy bp J. A. Załuski, hetman W. Rzewuski z synem Sewerynem, star. dolińskim, posłem na sejm. Pod silnym konwojem 14 X więźniowie zostali wywiezieni do Wilna; nie mogli porozumiewać się ze sobą ani komunikować z otoczeniem, a każdemu z nich przydany został oficer, po drodze omijano miasta. Tymczasem porwanie senatorów i posła wywołało szok i wzburzenie w stolicy. Repnin ogłosił 14 X deklarację o uwięzieniu, oskarżając aresztantów o ubliżenie godności carycy. Dn. 15 X zabiegi o uwolnienie aresztowanych podjęli posłowie i senatorowie; król wyznaczył z ich grona deputację, która zwróciła się w tej sprawie do Repnina, jednak spotkała się z odmową. Następnego dnia na sesji małopolskiej żądano, by marsz. konfederacji K. Radziwiłł interweniował u ambasadora, ale nie podjął się on tej misji. Nie nastąpiła też żadna oficjalna interwencja Stolicy Apostolskiej. Rozpowszechniano pogłoski, że do porwania przyczynił się Stanisław August. Jednak to król upominał się przez swego rezydenta Jakuba Psarskiego o uwięzionych, natomiast odmówili wstawiennictwa posłowie konfederacji radomskiej w Moskwie.

Dn. 24 X aresztowani przybyli do Wilna; stąd udało się S-owi za pośrednictwem dworzanina Józefa Kownackiego, który zdołał przekraść się przez straże, ogłosić manifest przeciw porwaniu, datowany 13/14 X a oblatowany w Grodnie. Podkreślił w nim bezsilność króla wobec bezprawia i przekonanie, że caryca nie wydała tego rozkazu. Z 13 X pochodzi też pożegnanie diecezji (zapewne przygotowane, podobnie jak manifest, tuż przed aresztowaniem), w którym S. wzywał do modlitw o całość wiary i utrzymanie wolności narodowych. Wg wieści, które dotarły do Warszawy w listopadzie, S. dobrze znosił niewolę; wg innych, wykazywał w drodze wielkie rozdrażnienie. Łudził się, że zawiozą ich do Moskwy i będzie miał okazję przedstawić swe żądania i stanowisko Katarzynie II. Kolejny rozkaz polecił jednak odstawić uwięzionych do Smoleńska, dokąd wyruszyli 30 XII 1767. W Smoleńsku nadal pozostawali w odosobnieniu, choć warunki pobytu mieli dobre, to nie dopuszczano do nich żadnych wiadomości z Polski. Wg niektórych źródeł, pozostawali pod stałym nadzorem oficerów rosyjskich, którzy nie pozwalali na rozmowy o sprawach polskich. Pod koniec 1768 zostali przeniesieni do Kaługi, na południe od Moskwy, gdzie pozwolono na kontakty i spacery, a biskupom na odprawianie nabożeństw. S. poróżnił się wkrótce z bpem Załuskim, przede wszystkim na tle różnic w ocenie saskiego panowania w Polsce (S. był jego apologetą). Kontakty z krajem ograniczono do rzadkich, cenzurowanych listów. Uwięzieni spędzali czas, modląc się i muzykując; S. grywał na «flotrowersie» (flecie poprzecznym). Zajmowali się też pracami ręcznymi, tj. szyciem czapek i rękawic. Ponad pięcioletnie odosobnienie niewątpliwie oddziałało na usposobienie S-a.

W r. 1771 nawiązane zostały pierwsze kontakty z uwięzionymi; z tego czasu pochodzi też instrukcja, którą S. sporządził w Kałudze dla ulubionego bratanka Stanisława (zob.), wybierającego się w obce kraje na naukę. W r. 1772 przedarł się do S-a w przebraniu jego zaufany urzędnik Bonawentura Winkler (z którym, wg wspomnień Józefa Kossakowskiego, S. porozumiewał się jeszcze w Wilnie) i przekazał korespondencję z kraju. S. wysłał 13 IV pro memoria dla Olechowskiego, zawierające polecenia organizacyjne, m.in. dotyczące obsady stanowisk oraz przeznaczenia zebranych pod jego nieobecność dochodów na fundacje, w tym na kościoły w Żytomierzu, Siewierzu i Piotrawinie oraz zapisy charytatywne i na fundusz edukacyjny dla ubogiej szlachty w trzech województwach należących do diec. krakowskiej. Wydał też dyspozycje dotyczące projektowanego grobowca Sołtyków w kaplicy Świętokrzyskiej na Wawelu (zatrudnić chciał Dominika Merliniego). W dokumencie wydał nadto polecenie, by wymienić stare okna witrażowe w katedrze krakowskiej (ale je «konserwować propter antiquitatem») i zastąpić je «taflami kryształowymi zwierciadłowymi» z Wiednia. Otrzymane w odpowiedzi informacje Olechowskiego o spustoszeniu diecezji w trakcie działań wojennych i braku dochodów przyjął z rezygnacją. Otrzymał też 17 XI t.r. dokładne sprawozdanie archidiakona o wysłanym z jego polecenia na studia do Rzymu bratanku, ks. Macieju Kajetanie (zob.).

Starania króla i nuncjusza G. Garampiego o zwolnienie więźniów, ponowione w październiku 1772 przez Stanisława Augusta, oraz opinia ministerium carycy, wg której S. przestał być zagrożeniem dla polityki Rosji, przyniosły decyzję imperatorowej z 6 I 1773, by odstawić uwięzionych do granicy z Rzpltą. Dn. 19 I list ten dotarł do Kaługi, a już 12 II przybył S. do Warszawy. Powrót przybrał charakter manifestacji religijno-patriotycznej, uwolnionych witały dzwony i tłumy rozradowanych wiernych. Naprzeciw zmierzającego do Warszawy biskupa wyjechał na czele wielu senatorów i dostojników nuncjusz. W Warszawie S. został obdarowany i entuzjastycznie powitany przez lud, rozdawał wzajemnie witającym własnoręcznie wykonane w Kałudze czapeczki i rękawiczki. Olechowski oznajmił o powrocie pasterza do diecezji i w podzięce nakazał we wszystkich kościołach diec. krakowskiej solenną wotywę i śpiewanie „Te Deum”; nuncjusz udzielił odpustu uczestnikom tych nabożeństw. Dn. 13 II wydał S. list pasterski o swym powrocie, równocześnie z listem i podziękowaniem dla papieża Klemensa XIV. By uczcić dzień, w którym otrzymał zawiadomienie o uwolnieniu z Kaługi, ustanowił świętem diecezji dzień św. Henryka. Zadowolony z zarządu diecezją podczas swej nieobecności, zatwierdził decyzje i nominacje Olechowskiego, a 3 III, przejmując władzę administracyjną, mianował go audytorem. Na początku marca poprzez Gdańsk nawiązał kontakty z przebywającą na emigracji Generalnością konfederacji barskiej. Podczas pobytu w Warszawie uzyskał obietnicę Marii Teresy, że będzie miał dożywotnio zabezpieczone posiadanie dóbr na zabranym przez Austrię obszarze diecezji.

Z kraju i z zagranicy płynęły gratulacje i powinszowania; 6 III gratulacyjne brewe wysłał papież Klemens XIV. W związku z uwolnieniem S-a i towarzyszy rozbudzone zostały w kraju i na emigracji ogromne nadzieje na odwrócenie tragicznego dla Rzpltej biegu wypadków. Do S-a zwracali się m.in. ks. kurlandzki Karol, licząc, że poprze jego prawa do Kurlandii, arcybp unicki Florian Wołodkowicz chciał widzieć w nim obrońcę unii, a papież obrońcę wiary katolickiej, konfederaci barscy na wychodźstwie upatrywali w nim duchowego przywódcę, wielu spodziewało się, że wokół S-a skupią się siły patriotyczne i wzmocnią opór przeciw przemocy na nadchodzącym sejmie. On sam deklarował wolę służby i ofiary dla wolności i wiary, ale najprawdopodobniej nie zdawał sobie sprawy z sytuacji politycznej państwa i nie orientował się w nastrojach społeczeństwa, które z kolei w l. konfederacji barskiej wyidealizowało jego postać, widząc w nim symbol ofiary i nieugiętego oporu. S. najwyraźniej nie umiał sprostać tym wygórowanym nadziejom i jego chaotyczna działalność po powrocie nosiła znamiona dezorientacji i zagubienia. Początkowo zamierzał pozostać w Warszawie do sejmu, wyznaczonego na 19 IV. Dziękował nowemu ambasadorowi Rosji O. Stackelbergowi za uwolnienie i podjął starania o zjednanie sobie jego sympatii; wielokrotnie wypowiadał też swą wdzięczność dla Katarzyny II. Na sejmie zamierzał odegrać rolę przywódcy narodowego i obalić dotychczasowe reformy, choćby z pomocą nowego ambasadora. Stackelberg zdjął sekwestr z dóbr bpstwa krakowskiego. Równocześnie S. próbował wpływać na sejmiki, by wzmocnić opór przeciw projektowanej na sejmie sankcji rozbiorów; wahając się między agitowaniem za zrywaniem sejmików a wybieraniem zaufanych posłów, ostatecznie ograniczył listy do podziękowań za starania o swe uwolnienie i do wezwań religijnych. Nawiązał korespondencję z bpem Krasińskim, namawiając go do przyjazdu do Warszawy; w odpowiedzi odebrał przestrogi, by nie pertraktował z ambasadorem rosyjskim i ostrzeżenia przed planowanymi rzekomo przez stronę dworską reformami w duchu absolutyzmu. Gromił S. publicznie za brak gorliwości i obrażał wiele osób. Wydawał wystawne przyjęcia, organizował koncerty (sam grywał na flecie), na których bywał król. Nawiązywał też kontakty z emigracyjną Generalnością konfederacji barskiej i snuł projekty polityczne zbudowane na niepewnych pogłoskach i własnych nadziejach, że państwa europejskie wystąpią w obronie Polski i nie dopuszczą do rozbioru. Wg relacji samego S-a, przekazanej w liście do Mniszcha, Stackelberg w poufnych rozmowach snuł plany detronizacji Stanisława Augusta i zastąpienia go przez bratanka S-a, Stanisława Sołtyka. Skoro niedostatecznie skutkowało pochlebstwo, ambasador rosyjski straszył S-a groźbą ponownego uwięzienia. Na konferencji ministrów 14 III rozważano wtajemniczenie go w dokumenty z ostatnich lat, by wyleczyć go z iluzji, lecz zaniechano tych planów, znając jego niedyskrecję. Opinię publiczną zbulwersowało zachowanie S-a, gdy 1 IV 1773, podczas hucznej zabawy odłączył się od współbiesiadników i rozpoczął żarliwą modlitwę. Następnego dnia opuścił wczesnym rankiem stolicę, ulegając radom krewnych i przyjaciół, których niepokoiło jego ekstrawaganckie i prowokujące zachowanie oraz groźba ewentualnego odwetu zaborców. Władze pruskie, obawiając się, że mógłby wzniecać zbrojny opór przeciw obcym wojskom, okupującym Polskę, obwieściły 2 IV pisemnie o szaleństwie S-a.

Z drogi S. wysłał listy do Stackelberga, zapewniając, że do czasu zakończenia aktów rozbioru usuwa się od działalności politycznej, przyjmując postawę filozofa-obserwatora. Dzielił się podejrzeniami, że poseł austriacki K. Revitzky zamierza szpiegować go w Krakowie. Po drodze odwiedził w Dąbrowie chorego brata Tomasza, zatrzymał się w Opolu (lubelskim) u Zofii z Krasińskich Lubomirskiej, gdzie spotykał się z licznym towarzystwem, m.in. z księżną kurlandzką Franciszką i bratem Maciejem. Zwrócił uwagę obecnych gorączkowym zachowaniem i szybką, nieprzerwaną mową. W rozsyłanych z podróży listach usprawiedliwiał się, że nie porzucił senatorskich obowiązków, lecz nie chce w żadnej formie godzić się na rozbiory. Do Krakowa przybył 10 IV; był jeszcze w Dukli (25 V 1773) u Mniszcha, który dla uczczenia jego powrotu i wieloletniej przyjaźni kazał nowemu dzwonowi w kościele dukielskim nadać imiona «Kajetan» i «Jerzy». Podobno S. snuł projekty ożenienia bratanka Stanisława z córką Mniszcha Józefiną.

Wkrótce po powrocie do swej diecezji zetknął się S. z piętrzącymi się trudnościami. Najpoważniejszą był podział diecezji na część północną, która pozostała przy Rzpltej i południową, zajętą przez Austrię, oraz podwójna zależność ordynariusza. Austriackie gubernium z miejsca podjęło kroki zmierzające do podporządkowania sobie nowych poddanych, w tym kleru diec. krakowskiej. S. musiał złożyć hołd cesarzowi Józefowi II; dokonał tego w jego zastępstwie ks. Ferdynand Kicki (upoważniony 2 XII 1773) przed lwowskim gubernium. Inną troską była ogłoszona 30 IX 1773 kasata zakonu jezuitów, do których S. miał wiele sympatii. Starał się u gubernatora A. Pergena o zabezpieczenie ich bytu, poprzez nuncjusza w Wiedniu G. Dorię próbował wpłynąć na złagodzenie stanowiska papieża w ich kwestii (grudzień 1773), a skoro nie udało się niczego uzyskać, we własnym zakresie dopomagał pozbawionym środków do życia kapłanom, obsadzając nimi parafie. Ułożył też projekt, dotyczący rozporządzenia pięcioma kościołami i kolegiami zlikwidowanego zakonu w Krakowie, Sandomierzu i w Lublinie. Siedzibą S-a w Krakowie stał się zakupiony przezeń pałac «Pod Krzysztofory». Miał też przy Rynku kamienicę «Trzy Gwiazdy» (do r. 1783). Skompletował dwór i oddawał się hucznym rozrywkom, koncertom, utworzył trupę teatralną z pokojowców i przygodnych amatorów (najpewniej wówczas debiutował Wojciech Bogusławski, pokojowiec S-a), sam «układał opery buffa» (J. I. Kraszewski), chciał dawać sztuki francuskie i niemieckie. Wystawiano m.in. „Meropę” Woltera i „Harpagona” Moliera, „Le triomphe de l’amour” A. F. Planarda (?). Zaangażował włoskich muzyków, braci G. i D. Colle, uprzednio zatrudnionych na dworze królewskim, grających na mało znanych instrumentach ludowych (colascione, rodzaj lutni). Protegował kantora katedralnego Franciszka Ksawerego Kratzera, który kierował przedstawieniami opery (może właśnie tej, na której wg Kitowicza «grana była historia św. Stanisława z królem Bolesławem») w pałacu «Pod Krzysztofory». Gromadził wokół siebie wesołą kompanię, czym budził zdziwienie, a nawet zgorszenie. Zimą 1773/4 urządzał huczne szlichtady (sanny) i wyjazdy na Bielany, połączone z fajerwerkami i strzelaniem. Wg S. Wodzickiego oprowadzał po katedrze bawiącego nieoficjalnie w Krakowie cesarza Józefa II. Upomniany przez cesarza, któremu komendant stacjonujących za Wisłą oddziałów austriackich poskarżył się na hałasy i niepokoje wywołane strzelaniem, popadł w depresję i zamknął się w swoim pałacu. Przyczyn jego odosobnienia upatrywano też w odmowie ręki Józefiny Mniszchówny dla Stanisława Sołtyka i w rozczarowaniu po spotkaniu z cesarzem.

Przez prawie osiem lat S. pozostawał w odosobnieniu. Przebywał w pałacu «Pod Krzysztofory» lub w letniej rezydencji na Prądniku. Odmawiał kontaktów towarzyskich, spotkań z senatorami, dygnitarzami i rodziną. Nie uczestniczył w życiu politycznym, w ograniczonym stopniu zajmował się sprawami religijnymi i gospodarczymi diecezji. Odsuwając się od życia publicznego, S. uchylił się też od podpisania traktatu rozbiorowego. W następstwie rozbioru przed S-iem pojawiło się wiele nowych problemów wynikających z administrowania obszarami diecezji należącymi do trzech państw. Już w r. 1773 administracja pruska domagała się poszerzenia uprawnień jurysdykcji kościelnej obydwóch dziekanów w Bytomiu i Pszczynie, kosztem uprawnień ordynariusza diec. krakowskiej. S. oparł się tym żądaniom. Władze austriackie, które zajęły znaczną część diecezji, systematycznie zmierzały do ograniczenia jego uprawnień. W r. 1774 (15 III) na ich życzenie ogłosił S. redukcję świąt. Musiał też sporządzić wykaz dochodów biskupich, klasztorów i domów zakonnych z imiennym wyliczeniem zakonników i zakonnic, polecono mu też wykonać spis parafii i ich uposażenia. Dn. 6 VIII 1774 na żądanie lwowskiego gubernium ogłosił duchowieństwu w Galicji, że nie może udawać się bez paszportu do konsystorza biskupiego. Starania S-a spowodowały złagodzenie niektórych wymogów austriackich – odstąpiono od żądania, by duchowni do siedziby diecezji zmuszeni byli jechać przez Lwów (siedzibę gubernium) i ograniczono wymagania paszportowe. W następstwie utrudnień ze strony władz zmalała ilość spraw w konsystorzu; pod naciskiem austriackim 27 IX 1777 utworzył S. w Zakrzówku pod Krakowem osobny konsystorz generalny dla zawiślańskiej (Cisvistulana) części diecezji, powierzając ten urząd bpowi pomocniczemu F. Potkańskiemu. Wiosną 1774 poważnie chorował; zachodziły obawy o jego życie, co spowodowało nasilenie austriackich zabiegów o separację galicyjskiej części diecezji. Podjęto przygotowania do wyznaczenia następcy i wytypowano kandydata na stanowisko wikariusza apostolskiego na wypadek śmierci S-a. Poprawa jego stanu zdrowia odroczyła austriackie dążenia do rozdzielenia diecezji.

Sprzeczne relacje dotyczące stanu zdrowia S-a w okresie izolacji i odosobnienia nie pozwalają jednoznacznie ustalić, czy podejmowane wówczas decyzje pochodziły od niego, czy były realizowane w jego imieniu. Najbliższym, zaufanym współpracownikiem S-a był w tym czasie J. Olechowski, od r. 1775 archidiakon, obdarzony przez niego w r. 1774 Bolechowicami pod Krakowem. Niewątpliwie suwerenną decyzją S-a było przybranie koadiutora z prawem następstwa. Został nim 3 IV 1775 brat królewski, bp płocki Michał Poniatowski. W rewanżu pozostawił on dochody z sufraganii stryjecznemu bratankowi S-a, ks. Michałowi Sołtykowi. Dzięki tej nominacji S. zyskał pomoc w swych sprawach z władzami austriackimi, jednak po ujawnieniu faktu przybrania koadiutora nastąpiły wzmożone nalegania ze strony austriackiej, by wyznaczył koadiutora także dla «Cisvistulany». Wsparcie nuncjusza w Warszawie G. Garampiego i papieża Piusa VI pozwoliły S-owi odrzucić te żądania (1777).

Zapewne S. brał też udział w trudnych pertraktacjach z dworem austriackim i lwowskim gubernium, które stopniowo zmierzało do ograniczenia władzy bpa krakowskiego w galicyjskiej części diecezji. Władze austriackie zarządziły przedkładanie pism i okólników biskupich do kontroli władzom administracyjnym (1775), nawet treść kazań miała być aprobowana przez stosowne cyrkuły, zakazano tworzenia bractw religijnych bez zgody władz, ograniczono wiele przywilejów. Stosowaną od r. 1773 praktykę cenzurowania pism papieskich zatwierdzono patentem z 26 III 1781; nie mogły być one publikowane przez ordynariusza bez wcześniejszej zgody administracji cesarskiej. Pod wpływem coraz silniejszych nacisków austriackich S. wyraził 26 II 1781 zgodę na przeniesienie siedziby oficjała i wikariusza generalnego części galicyjskiej z Zakrzówka do Tarnowa i mianował nowym oficjałem ks. Jana Duvalla. Z okazji kanonizacji św. Jana Kantego ogłosił 27 V 1775 list pasterski, a następnie Obwieszczenie (Kr. 1775) o nabożeństwach ku czci świętego w dn. 15 i 16 VII t.r. Wydał 1 X Proces o zwiększeniu składki na «subsidium charitativum», a 20 X t.r. Proces rozporządzający lustrację dla części diecezji leżącej w Polsce (b.m.w.). W r. 1776 obchodzony był jubileusz Roku Świętego; S. nie brał osobiście udziału w ceremoniach kościelnych, jedynie w swojej rezydencji sprawował nabożeństwa, wydał jednak z tej okazji pisma: 24 II, Doniesienie […] o jubileuszu (b.m.w.), 11 III list pasterski, ogłaszający jubileusz, wraz z instrukcją dotyczącą obchodów, a 3 IV Ogłoszenie i rozrządzenie jubileuszu… (Kr. 1776) dla obu części diecezji. W l. 1773–80 opublikował szereg Procesów, zarządzających modlitwy za zmarłe osoby (m.in. prymasa Podoskiego, cesarzową Marię Teresę, swoich braci i kuzynów). Szerzył w diecezji kult św. Józefa, proponował ustanowienie św. Stanisława patronem całej Galicji, a św. Wacława patronem południowej części diec. krakowskiej. Był natomiast zwolennikiem ukrócenia niektórych form wybujałej ludowej pobożności i jeszcze w r. 1761 zakazał różnych zwyczajowych, lokalnych ceremonii wielkopostnych. Na żądanie władz austriackich oprócz redukcji świąt ogłosił instrukcje dotyczące sposobu obchodzenia dni świątecznych oraz zakazywał praktykowania niektórych zabobonów (np. przebijania upiorów kołkiem osinowym).

Z okresu «melancholii» i odosobnienia S-a pochodzą różne inicjatywy gospodarcze, zmierzające do poprawy stanu majątkowego diecezji, w których zapewne brał udział. Np. ufundował w l. 1776–8 drewniane dwory w siedzibach folwarków biskupiego klucza kieleckiego: Woli Kopcowej, Brzezinkach, Masłowie i Domaszowicach. Na jego polecenie w r. 1781 odrestaurowano budynki i urządzenia papierni założonej w Sukowie nad Czarną Nidą. W Samsonowie w r. 1778 zarządził budowę nowego pieca hutniczego. W r. 1775, realizując zwyczajowe zobowiązanie jeszcze z czasu ingresu, ufundował S. dla katedry krakowskiej złoty kielich, prawdopodobnie roboty francuskiej, ze scenami z życia św. Stanisława. Srebrny, pozłacany kielich, wykonany na jego zlecenie dla kolegiaty kieleckiej, został przekazany w r. 1784. Z jego też inicjatywy i na jego koszt przeprowadzono w l. 1782–4 przebudowę kościoła w Siewierzu. Także za czasów S-a dokończono w katedrze wawelskiej prace nad wystrojem barokowym wnętrza katedry, przebudowując portale, ołtarze i epitafia. Wspólnie z kapitułą S. ufundował w r. 1780 w katedrze epitafium z portretem J. Mniszcha. W Kielcach przy kościele św. Leonarda fundował szpital i klasztor dla sióstr miłosierdzia (szarytek), którego budowę rozpoczęto na przełomie l. siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, ponadto zarządził przebudowę wnętrz pałacu biskupiego i zmianę wystroju komnat mieszkalnych. Łożył też fundusze na konwenty reformatów w Krakowie, Stopnicy i Pińczowie oraz na szpital w Szańcu. Ofiarował kapitule dom przy ul. Kanoniczej, wspomógł odnowienie seminarium zamkowego.

Od r. 1777 przeprowadzano na zlecenie KEN reformę Uniw. Krak. Odpowiedzialnym za jej przebieg był ks. Hugo Kołłątaj, od r. 1774 kanonik krakowski z papieskiej nominacji. S. był do niego wrogo usposobiony; nie akceptował go jako kanonika, nie zgadzał się z jego planami przekształcenia uczelni, biorąc stronę starszych profesorów zaniepokojonych zmianami. Próbował pośredniczyć między S-em a Kołłątajem archidiakon Olechowski, początkowo przychylnie nastawiony do reformy. Kolejny zatarg Kołłątaja z kapitułą krakowską, spowodowany sporem o dobra Bieńczyce, skończył się przed sądem biskupim, w którym wziął udział sam S. Nakłoniony przez kapitułę i Olechowskiego, znających jego negatywny stosunek do Kołłątaja, zdecydował się 17 X 1781 wyjść z odosobnienia i rozsądzić spór. Dn. 12 XI 1781 sąd pod przewodnictwem S-a skazał Kołłątaja na miesiąc rekolekcji w seminarium zamkowym; ponieważ Kołłątaj odwołał się do KEN, kwestionując swą podległość jurysdykcji biskupiej, doprowadzony do furii S. obłożył go 22 XI klątwą i pozbawił beneficjów oraz kanonii krakowskiej. Także obrońcy Kołłątaja stracili beneficja.

W r. 1781 wizytację w zastępstwie S-a kontynuował w dekanatach radomskim, kunowskim i zwoleńskim ks. Wincenty Jaworski. Od początku 1781 zaczął S. wychodzić z pałacu, lecz dopiero w związku z procesem Kołłątaja powrócił do aktywnego życia. W grudniu 1781 ogłosił powrót do zdrowia. Dn. 17 XII t.r. spisał testament, w którym prawie cały majątek zapisał bratankowi Stanisławowi, tylko niewielkie sumy pozostawiając jego rodzeństwu i to pod warunkiem, że nie będą kwestionować zapisu dla głównego spadkobiercy. Egzekutorem testamentu miał być m.in. archidiakon Olechowski. Przez lata zamknięcia i «melancholii» S-a został zgromadzony znaczny majątek; dochody diecezji nie były obciążone kosztami życia towarzyskiego, ani wydatkami związanymi z obowiązkami senatorskimi. Po wyjściu z odosobnienia S. zdołał popłacić wcześniejsze długi i zobowiązania, zaczął też podejmować nowe decyzje. Ponownie kompletował dwór, organizował bale, obiady i przyjęcia. Zarazem wykazywał wielką gorliwość religijną, brał udział w wielu nabożeństwach w mieście, rozdawał hojnie jałmużnę, sam chodził z posługą duszpasterską do chorych i ubogich. Dostrzegano jednak u niego niestabilność emocjonalną, gwałtowne reakcje lub zagubienie. Zaniepokojenie rodziny i kapituły budziły wydatki S-a. Hojnie obdarowywał osoby ze swego otoczenia, czynił zapisy na kościoły i cele dobroczynne. Zapisał m.in. 20 tys. złp. dla kolegiaty łowickiej, przeznaczając dar na restaurację kaplicy św. Wiktorii; zrealizowano ją wg projektu Efraima Schrögera. Podobny zapis dla kolegiaty łęczyckiej umożliwił przeróbki wież i wykonanie ołtarza głównego w Tumie pod Łęczycą (także przez Schrögera). Poważne zapisy otrzymały katedry gnieźnieńska i żytomierska (100 tys. złp.). Dn. 12 I 1782 Olechowski zawiadomił kapitułę o przekazaniu jej przez S-a 300 tys. złp. na katedrę, do czego wkrótce dodał 100 barył blachy cynkowanej na naprawę dachu. Kolegium mansjonarzy otrzymało ponad 4 600 złp., miasto Kraków – 5 tys. Na koszt S-a została odnowiona krakowska wieża ratuszowa. S. zamierzał też kupić szereg domów i pałaców sąsiadujących ze swą siedzibą, czemu jednak częściowo zapobiegła rodzina. Bratankowi Stanisławowi podarował 5 I 1782 pałac «Pod Krzysztofory». Rodzina Sołtyków podjęła rozmowy z królem, by wspólnie podjąć kroki zmierzające do powstrzymania tej niepomiarkowanej hojności.

Dn. 25 I 1782 wydał S. obwieszczenie o wizycie duszpasterskiej w dziewięciu dekanatach i szykował się do podróży, zamierzając odwiedzić zakordonową część diecezji. Równocześnie nasilały się objawy niezrównoważenia S-a; zdarzały się przypadki publicznego łajania i lżenia członków kapituły, którym S. wyrzucał brak pobożności. Podejmował też czynności liturgiczne bez odpowiednich przygotowań i oprawy, urządzał nocne nabożeństwa. Największy sprzeciw wzbudziło jego żądanie, by wyznaczeni kanonicy przybrali koadiutorów. Dn. 2 II kapituła krakowska wystosowała do niego list, w którym domagała się, by uznał, że jest chory i poddał się leczeniu, a w razie oporu zagroziła użyciem przewidzianych prawem środków. List podpisało 16 kanoników. Gwałtowna reakcja oburzonego tym krokiem S-a skłoniła kapitułę do zwrócenia się 9 II do koadiutora Poniatowskiego z prośbą o objęcie rządów w jego zastępstwie. Uznano, że z dn. 29 I 1782 postradał S. zmysły i anulowano wszelkie zapisy i akty wydane po tej dacie. W odpowiedzi S. wydał 10 II list pasterski z upomnieniem dla kapituły, ogłoszony razem z kopią pisma wystosowanego doń przez kapitułę; obwieścił usunięcie z urzędu J. Olechowskiego, zarzucając mu ponadto niewdzięczność i niskie pochodzenie. Pozbawił także ks. J. Gorzeńskiego urzędu kanclerza siewierskiego (13 II). Próby załagodzenia sporu podejmował ks. Ossowski, gdy jednak S. nie chciał się zgodzić na przeprosiny, kapituła nie stawiła się na wyznaczone przez niego 11 II obrady; S. zareagował nałożeniem interdyktu na kapitułę (z wyjątkiem przybyłego na wezwanie ks. Ossowskiego), który ogłoszono wkrótce drukiem. Dn. 14 II wysłał szereg listów (m.in. do Stanisława Augusta, prymasa Antoniego Ostrowskiego, kanclerza, marsz. w. kor. i kilku senatorów) ze skargami na postępowanie kapituły. W odpowiedzi na ogół doradzano mu troskę o swe zdrowie i zdanie się na pomoc koadiutora.

Sprawę S-a wniósł 15 II 1782 na obrady Rady Nieustającej (RN) bp Poniatowski. Uchwalono pomoc kapitule, zaniepokojonej nastrojami wśród ludności Krakowa, wysłano polecenie do gen. Stanisława Wodzickiego, dowódcy garnizonu krakowskiego, by strzegł bezpieczeństwa kanoników, a Dep. Wojskowy RN polecił udzielić kapitule zbrojnej pomocy. Dn. 18 II kapituła uznała formalnie Poniatowskiego administratorem diecezji i przyznała mu 6 tys. dukatów pensji. Wyznaczyła ks. Tymoteusza Gorzeńskiego na tymczasowego kuratora biskupa i domu. Dn. 20 II Poniatowski ogłosił w Warszawie, że przejmuje administrację diecezji, unieważnił decyzje S-a o pozbawieniu urzędów i zarządził modły o jego zdrowie. Tymczasem S. czynił przygotowania do podróży po galicyjskiej części diecezji, dawał też do zrozumienia, że będzie szukał pomocy u cesarza Józefa II, polecił wysłać przodem wozy z bagażami i kosztownościami. Zaalarmowani kanonicy 23 II zwabili go do seminarium i tu siłą zatrzymali; Olechowski obwieścił objęcie administracji przez Poniatowskiego z powodu choroby S-a. Postępek kapituły wywołał wielkie wzburzenie; ludność Krakowa podejmowała próby odbicia biskupa, szerzyły się pogłoski o konfederacji szlachty księstwa siewierskiego w jego obronie. Ogłoszono liczne paszkwile na króla i bpa Poniatowskiego, także wymierzone przeciw kapitule. Woj. bracławski Maciej Lanckoroński wniósł manifest do grodu krakowskiego przeciw pogwałceniu wolności obywatelskiej przez kapitułę, a w grodzie nowokorczyńskim manifestowali bracia stryjeczni S-a, Tomasz i Maciej Sołtykowie (zob.). Również szlachta woj. krakowskiego (42 osoby) wniosła 1 III manifest w obronie biskupa. Wyznaczony przez prymasa delegat, bp chełmski Maciej Garnysz, reprezentujący także nuncjusza, przybył 27 II do Krakowa, by na miejscu zorientować się w sytuacji. Na 1 III wezwał kapitułę dla rozsądzenia konfliktu.

Ponownie rozpatrywano sprawę S-a na posiedzeniu RN 1 III 1782; postępowanie kapituły wzbudziło sprzeciw marsz. Stanisława Lubomirskiego i żądanie, aby król i RN nakazali jego uwolnienie. Dn. 5 III król wyznaczył komisarzy, którzy mieli zająć się tą sprawą i zbadać stan zdrowia S-a. Zostali nimi m.in. kanclerz bp Antoni Okęcki, M. Garnysz, woj. sandomierski Maciej Sołtyk. Dn. 23 III rozpoczęli przesłuchania w Krakowie, a 2 IV odbyło się ostatnie posiedzenie sądu metropolitalnego pod przewodnictwem Garnysza. Zatwierdzono na nim uchwały kapituły, udzielając jej jednak upomnienia za niewłaściwe obejście się z biskupem i nakazano miesięczne rekolekcje i grzywny. Wobec S-a sąd Garnysza zalecił ograniczenie odwiedzin, kontrolę lekarską, przeglądanie korespondencji, zakaz sprawowania czynności kapłańskich, wydał jednak zgodę na uczestnictwo w liturgii i sakramentach oraz słuchanie muzyki. Z kolei komisarze królewscy orzekli, że S. nie jest w stanie rządzić ani diecezją, ani własnym mieniem i 9 IV na posiedzeniu RN wyznaczono kuratorów, którzy mieli przejąć opiekę nad S-iem i jego majątkiem. Zostali nimi woj. sandomierski Maciej Sołtyk, kanonik katedralny Adam Przerębski, kanonik Michał Sołtyk, a zamiast woj. krakowskiego Piotra Małachowskiego, który nie przyjął nominacji, kaszt. zawichojski Tomasz Sołtyk. Kuratorowie zjawili się w Krakowie 8 V, a 15 V został S. przez nich wywieziony do Kielc.

Odtąd przebywał S. w Kielcach pod opieką zmieniających się kuratorów, do których dołączył w r. 1787 także bratanek Józef Sołtyk. Zmienny, lecz pogarszający się stan jego zdrowia nie budził już wątpliwości co do choroby psychicznej, dziś zaliczanej do kręgu cyklofrenii, tj. psychozy maniakalno-depresyjnej. Towarzyszył S-owi prawie 80-osobowy dwór, w tym 16 muzyków grających mu od godz. 5 rano do późnego wieczora. W kraju nie milkły protesty przeciw uwięzieniu S-a. Hetman polny kor. S. Rzewuski pisał w jego obronie do króla, RN i do bawiącego w Wiedniu papieża Piusa VI, jednak nie otrzymał odpowiedzi. Sprawa uwięzienia S-a podzieliła opinię publiczną przed sejmem 1782 r.; opozycja zarzucała rodzinie królewskiej udział w ubezwłasnowolnieniu biskupa dla własnych korzyści. Pod szczególnym naciskiem znalazł się nowy administrator, bp Poniatowski; zarządzanie diecezją oddał w ręce dwóch najbliższych współpracowników S-a, Olechowskiego i Potkańskiego, a przyznany mu dochód za r. 1782 przekazał na cele dobroczynne. Podczas sejmu 1782 r., nazwanego «sołtykowskim», opozycja antykrólewska szczególnie ostro atakowała Dep. Wojskowy RN za udział w zamachu na wolność osobistą biskupa. Natychmiastowego uwolnienia S-a domagał się m.in. hetman F. K. Branicki. Burzliwe dyskusje wokół osoby i sprawy S-a wypełniły obrady tego sejmu.

Tymczasem trudną sytuację diecezji wykorzystały władze austriackie; już 20 III 1782 bp przemyski Józef Kierski zawiadomił okólnikiem, że na mocy reskryptu cesarskiego część diec. krakowskiej, należąca do Austrii, została wyłączona spod władzy bpa krakowskiego i kapituły, także aktom kapituły i koadiutora odmówiono uznania. Tymczasową jurysdykcję tej części diecezji objął Kierski. Dn. 20 IX 1783 cesarz Józef II wydał dekret, powołujący diec. tarnowską, wydzieloną z galicyjskiej części diec. krakowskiej. Ubezwłasnowolnienie S-a i kwestionowana pozycja Poniatowskiego ułatwiły austriackie zabiegi o zatwierdzenie dekretu cesarza przez Stolicę Apostolską i 13 III 1785 papież Pius VI wydał bullę powołującą nową diecezję. Po sześciu latach ubezwłasnowolnienia, spędzonych w Kielcach, S. 27 VII 1788 gwałtownie zachorował i w nocy z 29 na 30 VII t.r. zmarł, wypowiadając przedtem słowa przebaczenia. Pochowany został w katedrze wawelskiej. Z inicjatywy bratanka Stanisława i dziekana kapituły Michała Sołtyków wzniesiono w r. 1791 w katedralnej kaplicy Świętokrzyskiej pomnik ku czci S-a z apoteozą jego zesłania. Pomnik wykonał w r. 1790 ks. Sebastian Sierakowski. W kościele paraf. w Sławkowie powstał w r. 1789 pomnik z inicjatywy miejscowych obywateli.

S. jeszcze za życia był bohaterem licznych utworów publicystycznych, wierszy i dramatów, zwłaszcza związanych z literaturą czasów konfederacji barskiej. Od „Lamentu Ojczyzny nad wziętymi synami” (anonim z l. 1767/8), przez „Refleksje dla króla Stanisława” (anonim), „Zdania o biskupach na sejmie teraźniejszym przy wierze i wolności obstających 1767”, „Katechizm konfederacki”, „Odę, w której wolność z płaczem rozmawia…” po popularne w epoce komedie „Cnota uciemiężona” i „Perekińczyk”, w którym S. przedstawiony został jako „Dobromyślski”, niezłomny obrońca wolności i wiary, S. sławiony był z racji swej postawy i cierpień dla Kościoła i ojczyzny. Natomiast jego rolę na sejmach w l. 1766 i 1767 krytykowała m.in. współtworzona przez króla i Adama Naruszewicza broszura „Suum cuique” (1771), zarzucająca mu, że jak «Herostrates ogień podłożył […] na to, aby się sławnym uczynił». Dzieje niewoli czterech polskich więźniów przedstawił w wierszowanym pamiętniku bp J. A. Załuski („Przypadki niektóre…” W. 1773). Powrotowi S-a i współtowarzyszy z niewoli rosyjskiej poświęcili utwory powitalne m.in. Józef Minasowicz i Zygmunt Linowski, powstało nadto wiele utworów anonimowych. Na zamówienie Michała Sołtyka namalowano w Rzymie obraz Franciszka Smuglewicza „Powrót biskupa Kajetana Sołtyka z zesłania do Kaługi” (po r. 1772). Równocześnie jednak poza granicami Rzpltej rozszerzała się czarna legenda S-a, przedstawianego jako groźny fanatyk, obrońca ciemnoty i zacofania. Największy miał w tym udział Voltaire. Jeszcze w r. 1768 w eseju „Essai historique et critique sur les dissensions des Églises de Pologne par Joseph Bourdillion…” wymieniał on S-a wśród zwolenników tolerancji, wkrótce jednak, zapewne upomniany z Petersburga, przepraszał Katarzynę II, że był źle poinformowany i naprawiając swą «gafę», przedstawił S-a w dramacie „Les lois de Minos” (1772) jako fanatycznego kapłana Pharesa, składającego ofiary z ludzi. Zatarg z kapitułą i choroba S-a w r. 1782 wywołały również żywą polemikę i zaowocowały twórczością literacką i publicystyczną. Także po śmierci biskupa, w trakcie Sejmu Wielkiego, wykorzystywano jego postać do sporów i polemik: „Odezwa popiołów ś.p. J O Ks. Jmci Bpa Krakowskiego” wzywała Polaków do walki o wolność, wzorem Szwajcarów, lecz wyrażała zadowolenie z kierunku obrad sejmu, „Rozmowa Sołtyka, bpa krakowskiego z Garnyszem podkanclerzym na polach Elizejskich” była z kolei satyrą na Sejm Czteroletni i sojusz z Prusami, a „Rozmowa Sołtyka z Dekertem, prezydentem Warszawy” piętnowała dumę i zaślepienie szlachty. S. wspominany bywał później w licznych pamiętnikach z epoki, także w powieściach Józefa Ignacego Kraszewskiego z epok saskiej i stanisławowskiej. Adam Mickiewicz w wykładzie „Literatury słowiańskiej” z 15 II 1842, przytoczywszy za C. C. Rulhierem fragment «uniwersału» S-a mówił, że nigdzie w dziejach Europy nie znajdziemy tak trafnie wyrażonego uczucia patriotycznego (nie udało się jednak zlokalizować tego fragmentu w publikacjach S-a). Wiersz „Porwanie biskupa Sołtyka” umieściła w „Śpiewniku historycznym (1767–1863)” (1904) Maria Konopnicka.

Ocen i charakterystyk S-a nie brakuje w pamiętnikach z epoki i w późniejszych wspomnieniach. Wydaje się, że dość przenikliwie scharakteryzował jego postać w r. 1764 Jan Nepomucen Poniński. W sporządzonym dla królewicza Ksawerego memoriale pisał, że: «[S.] uważa się za geniusza, ponieważ ma wiele wrodzonej inteligencji, łatwość pojmowania i przenikania rzeczy […]. Niczego nie uważa za niemożliwe czy przewyższające go. Jest wspaniały przez chwilę, nieznośny przez resztę czasu, dumny, twardy, porywczy, ignorant, nie umie zachowywać przyjaźni, ani zwodzić nieprzyjaciół. Schlebiając jego próżności można bezkarnie nim powodować. Chęć błyszczenia i odgrywania pierwszej roli są podstawą jego patriotyzmu i jego stanowczości» (Note de Poniński, B. Polska w Paryżu: rkp. 74). Inaczej postrzegano S-a po powrocie z zesłania. Pamiętający go z czasów swego dzieciństwa S. Wodzicki zanotował, że «był to […] człowiek złamany nieszczęściem, a świat go nie pojąwszy potępił».

Z oceną postaci S-a mieli trudności także historycy. Historiografia kościelna podkreśla jego rolę jako gorliwego obrońcy wiary katolickiej. Autor pierwszej naukowej monografii o S-u, Kazimierz Rudnicki, starał się usprawiedliwiać jego postępowanie. Silny nacisk położył na odważny sprzeciw S-a wobec żądań rosyjskich i poniesioną w związku z tym ofiarę. Zbytnią pobłażliwość zarzucili Rudnickiemu recenzenci, Adam Skałkowski i Władysław Konopczyński, podkreślając z kolei negatywną rolę S-a w czasach saskich, w dobie sejmu 1766 r. i konfederacji radomskiej oraz ujemne cechy jego charakteru – pychę i zakłamanie.

 

Portrety S-a: epitafijny w katedrze gnieźnieńskiej, portrety w: kościele paraf. w Sławkowie, pędzla Franciszka Smuglewicza (?) obramowany płaskorzeźbami ze scenami z życia biskupa, w krużgankach kościoła Franciszkanów w Kr., pędzla Marcelego Bacciarellego w Państ. Zbiorach Sztuki na Wawelu, pędzla Jana Chrzciciela Lampiego w Muz. Narod. w W., pędzla Jana Oczejawskiego w klasztorze reformatów w Wieliczce, pędzla nieznanego malarza w klasztorze misjonarzy w Kr. na Stradomiu; – Estreicher; Enc. Kośc.; Encyklopedia Krakowa, Kr. 2000; Enc. Wiedzy o Książce; Podr. Enc. Kośc.; Hierarchia catholica medii aevi; PSB (Bogusławski Wojciech, Fontana Jakub, Garnysz Maciej, Mniszech Jerzy August, Olechowski Józef, Podoski Gabriel, Poniatowski Kazimierz, Poniatowski Michał, Poniński Jan Nepomucen, Potkański Franciszek, Pułaski Józef, Reytan Tadeusz, Rzewuski Seweryn, Rzewuski Wacław, Schröger Efraim, Sierakowski Sebastian, Sierakowski Wacław); Słown. Artystów Pol. (Brygierski Antoni); Słown. Pol. Teologów Katol., IV; Katalog zabytków sztuki w Pol., III z. 4, IV cz. 1–2, V z. 2, 3; Łętowski, Katalog bpów krak.; Wieteska J., Katalog prałatów kapituły łowickiej; Wiśniewski, Katalog prałatów sandomierskich, s. 172–5, 178–9; Korytkowski, Prałaci gnieźn.; – Adamczyk L., Rynek w Kielcach, Kielce 1993; Bartczakowa A., Jakub Fontana, architekt warszawski XVIII wieku, W. 1970; Bąkowski K., Teatr krakowski 1780–1815, Kr. 1907; Bocheński A., Wędrówki po dziejach przemysłu polskiego, W. 19871; Bogusławski W., Aktorzy warszawscy, W. 1961; Chotkowski W., Historia polityczna kościoła w Galicji za rządów Marii Teresy, Kr. 1909 I–II; Czeppe M., Kamaryla Pana z Dukli, W. 1998; taż, Współpraca biskupa Kajetana Sołtyka z kamarylą Jerzego Mniszcha. Próba charakterystyki, w: Między Barokiem a Oświeceniem, „Rozpr. i Mater. Ośrodka Badań Nauk. im. W. Kętrzyńskiego w Olsztynie” [1996] nr 147; Daranowska-Łukaszewska J., Kto jest autorem nagrobka bpa Kajetana Sołtyka w katedrze na Wawelu, „Studia Waweliana” T. 1: 1992; Dzieje miasta Nowego Sącza, W.–Kr. 19921; Dzieje UJ, I–II; Fabre J., Stanislas-Auguste Poniatowski et l’Europe des Lumières, Paris 1952; Gaczoł A., Wieliczka. Dzieje miasta, Kr. 1990; Goliński Z., Ignacy Krasicki, W. 1979; Grodziski S., Gubernium Lwowskie a kuria krakowska po pierwszym rozbiorze Polski, „Analecta Cracoviensia” T. 7: 1975; tenże, Historia ustroju społeczno-politycznego Galicji 1772–1848, Wr. 1971, s. 112–17; Guldon Z., Wijaczka J., Procesy o mordy rytualne w Polsce w XVIXVIII w., Kielce 1995; Jabłoński Z., Dzieje teatru w Krakowie w latach 1781–1830, Kr. 1980; Klimowicz M., Początki teatru stanisławowskiego 1765–1773, W. 1965; Konopczyński W., Do charakterystyki biskupa Sołtyka, „Kwart. Hist.” T. 24: 1910; tenże, Kazimierz Pułaski, Kr. 1931; tenże, Liberum veto, Kr. 1918; tenże, Od Sobieskiego do Kościuszki, Kr. 1921; tenże, Polscy pisarze polityczni XVIII wieku, W. 1966; tenże, Polska w dobie wojny siedmioletniej, W. 1909, Kr. 1911; tenże, Stanisław Konarski, W. 1928; Kraszewski J. I., Starościna bełska, Lw. 1876 II 73–7; Kraushar A., Frank i frankiści, Kr. 1895 s. 169; tenże, Książę Repnin i Polska w pierwszym czteroleciu panowania Stanisława Augusta, Kr. 1897 I–II; Kriegseisen W., Ewangelicy polscy i litewscy w epoce saskiej, W. 1996; Kula W., Szkice o manufakturach, W. 1956 cz. 3 s. 492, 508; Kumor B., Diecezja tarnowska, Kr. 1985; tenże, Dzieje diecezji krakowskiej do r. 1795, Kr. 1999 I–II; tenże, Nowe przyczynki do biografii biskupa Ignacego Krasickiego, „Arch. Liter.” T. 9: 1965; Librowski S., Konferencje biskupów w XVIII w., „Archiwa, Biblioteki i Muzea Kośc.” T. 47: 1983 s. 247, 251, 273, 281–2, 289–99; Loret M., Życie polskie w Rzymie w XVIII w., W. 1930; Łubieńska C., Sprawa dysydencka 1764–1766, W. 1911; Łukowski G. T., The szlachta and the Confederacy of Radom 1764–1767/68, „Antemurale” (Rzym) T. 21: 1977; Maciejewski J., Literatura barska, w: Przemiany tradycji barskiej, Kr. 1970; tenże, Zdanie o biskupach z 1767 r., w: Kultura i literatura dawnej Polski, W. 1968; Mejbaum W., O tron Stanisława Augusta, Lw. 1914; Michalski J., Rejtan i dylematy Polaków w dobie pierwszego rozbioru, „Kwart. Hist.” R. 93: 1987; tenże, Schyłek konfederacji barskiej, Wr. 1970; tenże, „Warszawa”, czyli o antystołecznych nastrojach w czasach Stanisława Augusta, „Studia Warsz.” T. 12: 1972; Müller W., Diecezja krakowska w relacjach biskupów z XVII–XVIII w., „Roczniki Human. KUL” T. 13: 1965 z. 2; Nosov B., Russkaja politika v dissidentskom voprose v Pol’še 1762–1766 g., w: Pol’ša i Evropa v XVIII veke, Moskva 1999 s. 59, 66, 68–78, 84; Nowak J., Biskup Kajetan Sołtyk w poezji politycznej Sejmu Czteroletniego, „Pam. Koła Kielczan” (Kielce) T. 6: 1935; Ornamenta ecclesiae. Sztuka sakralna diecezji kieleckiej, Kielce 2000; Pastor L., Geschichte der Päpste, Freiburg 1931 XVI cz. 1; Pęckowski M., Józef Olechowski, archidiakon i sufragan krakowski 1935–1806, Kr. 1926; Pieniążek-Samek M., Przemiany kolegiaty (obecnie katedry) kieleckiej w epoce baroku w świetle inwentarzy, Cz. II: w. XVIII, „Roczn. Muz. Narod. w Kielcach” T. 20: 2000; Platt J., Naruszewicz w kręgu biblioteki Załuskich, „Arch. Liter.” T. 18: 1973; Pomeau R., Une tragédie polonaise de Voltaire: Les Lois de Minos, w: Le Siècle de Rousseau et sa postérité. Mélanges offerts à Ewa Rzadkowska, W. 1998; Rostworowski E., Dębica i Bar, „Studia Hist.” R. 13: 1970 z. 3; tenże, Wolter a Polska, „Kwart. Hist.” R. 75: 1968; Rudnicki K., Biskup Kajetan Sołtyk 1715–1788, W. 1906; Siedziby biskupów krakowskich na terenie dawnego województwa sandomierskiego. Materiały z sesji naukowej…, Kielce 1997; Siewierz, Czeladź, Koziegłowy. Studia z dziejów księstwa siewierskiego, Kat. 1994; Skałkowski A., O cześć imienia polskiego, Lw. 1908; Stecki T., Wołyń pod względem statystycznym, historycznym i archeologicznym, Lw. 1864 I 148; Stefanowska Z., Konfederaci barscy w twórczości Mickiewicza, w: Przemiany tradycji barskiej, Kr. 1970; Szwedowska J., Muzyka w czasopismach polskich XVIII w. Okres saski, Kr. 1974; taż, Okres stanisławowski, Kr. 1984; Swieykowski E., Monografia Dukli, w: Studia do historii sztuki i kultury wieku XVIII w Polsce, Kr. 1903 I; Tarnów, dzieje miasta i regionu, Red. F. Kiryk, Tarnów 1983 II; Teatr Narodowy 1765–1796, W. 1967; Tomkowicz S., Galeria portretów biskupów krakowskich w krużgankach klasztoru OO. Franciszkanów, Kr. 1905 s. 206–23; Wadowski A., Kościoły lubelskie, Kr. 1907; Wiśniewski J., Historyczny opis kościołów, miast, zabytków i pamiątek w pow. olkuskim, Marjówka 1935 s. 446; Wolska B., Poezja polityczna czasów pierwszego rozbioru i sejmu delegacyjnego 1772–1775, Wr. 1982; taż, Wokół Sołtyka. Trzy utwory polityczne z czasów konfederacji barskiej, „Arch. Liter.” T. 22: 1978; Wołoszyński R. W., Polska w opiniach Francuzów w XVIII w., W. 1964; Zielińska T., Szlacheccy właściciele nieruchomości w miastach w XVIII w., W. 1987; Zielińska Z., Republikanizm spod znaku buławy, W. 1988; Żórawska-Witkowska A., Muzyka na dworze i w teatrze Stanisława Augusta, W. 1995; – Corpus Inscriptionum Pol., I, V; Diariusze sejmowe z XVIII w., W. 1912 II; Friese Ch. G., De episcopatu Kijoviensi, W. 1763; Girtler K., Opowiadania, Kr. 1971; Kitowicz J., Opis obyczajów, Wr. 1970; tenże, Pamiętniki, czyli historia polska, W. 1971; Kołłątaj H., Stan oświecenia w Polsce w ostatnich latach panowania Augusta III, Wr. 1953; Korespondencja Józefa Andrzeja Załuskiego. 1724–1736, Wr. 1967; Kossakowski J., Pamiętniki […] biskupa inflanckiego 1738–1788, W. 1891; Listy Katarzyny z Potockich Kossakowskiej, kasztelanowej kamieńskiej 1754–1800, P. 1883; Literatura barska. Antologia, Oprac. J. Maciejewski, Wr. 1976; Lubomirski S., Pod władzą księcia Repnina, W. 1971; Magier, Estetyka Warszawy; Matuszewicz, Diariusz, I–II; Mémoires du roi Stanislas-Auguste; Ostrowski T., Poufne wieści z oświeconej Warszawy, Wr. 1972; Puttkamer W., Polityka i ustrój konfederacji barskiej, Oprac. W. Konopczyński, „Arch. Kom. Hist.” T. 14: 1930; Rzewuski L., Kronika Podhorecka, Kr. 1860; Sbornik Russ. Ist. Obšč., T. 87; Wodzicki S., Wspomnienia z przeszłości od roku 1768 do roku 1840, Kr. 1873; Zagadki Sejmu Czteroletniego, W. 1996; – „Kur. Pol.” 1760 nr z 13 VIII; – B. Czart.: rkp. 687, 700, 739, 1180, 1991 (Ch. de Broglie do ks. Ludwika Conti, 23 XII 1752), rkp. 2098 s. 491, 555–558, rkp. 3835, 3837–3840, 3844, 3847–3850, 3852–3853, 3858–3862, 3868–3869; B. Jag.: rkp. 131, 3349, 5357 t. 10 k. 19, rkp. 5434, 5501 s. 31, 74, rkp. 5504, 5514, 5919, 7593 IV; B. Narod.: rkp. 3237, 3238, 3250, 3259, 3260, 3261, 3262; B. Nauk. PAU i PAN w Kr.: rkp. 1133, 1142 t. I, II, rkp. 2220 s. 126–127; B. Ossol: rkp. 557, 714, 11837, 13732; – Przybyszewski B., Katalog kanoników katedry krakowskiej w XVIII wieku, (w druku); – Informacje Bolesława Kumora z L. i Marty Pieniążek-Samek z Kielc.

Maria Czeppe

 
 
 
Za treści publikowane na forum Wydawca serwisu nie ponosi odpowiedzialności i są one wyłącznie opiniami osób, które je zamieszczają. Wydawca udostępnia przystępny mechanizm zgłaszania nadużyć i w przypadku takiego zgłoszenia Wydawca będzie reagował niezwłocznie. Aby zgłosić post naruszający prawo lub standardy współżycia społecznego wystarczy kliknąć ikonę flagi, która znajduje się po prawej stronie każdego wpisu.
 
 

Postaci z tego okresu

 

Aleksander Orłowski

1777-03-09 - 1832-03-01
malarz
 

Franciszek Smuglewicz

1745-10-06 - 1807-09-18
malarz
 
więcej  
  Wyślij materiały Wyślij ankietę
 
     
Mecenas
 
Uzywamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.