Czachowski Dionizy (1810–1863), pułkownik i naczelnik wojenny woj. sandomierskiego w powstaniu styczniowym. Na początku w. XVIII byli Cz-scy właścicielami majątków ziemskich w wdztwach: brzesko-kujawskim, warszawskim i płockim, a przez związki małżeńskie weszli w posiadanie dużych fortun na Ukrainie i na Podolu. Józef Cz. i Joanna z Krzyżanowskich, rodzice Dionizego, byli już tylko właścicielami Niedabyla i Starej Wsi w pow. radomskim. W Niedabylu urodził się Dionizy 6 IV. Przez matkę, która była rodzoną siostrą Justyny z Krzyżanowskich, żony Mikołaja Chopina, był Cz. spokrewniony z Fryderykiem Chopinem. Po sprzedaży majątku i rychłej stracie rodziców wychowaniem małoletniego Dionizego zajęła się ciotka Scholastyka z Cz-ich Badowska Gimnazjum pijarskie prawdopodobnie ukończył w r. 1829 w Radomiu. W ciągu lat paru dzierżawił różne majątki w Radomskim.
O udziale Cz-go w powstaniu listopadowym nie wiemy nic pewnego, żeniaczka jego z Eufemią Kaliszówną, córką właścicieli ziemskich w r. 1831, wskazuje raczej, że wówczas za broń nie chwycił.
Odziedziczywszy w r. 1839 po swej babce Katarzynie z Humięckich Cz-skiej znaczny majątek Worobijówkę na Ukrainie w pow. kaniowskim, wkrótce się tam przeniósł z całą rodziną, składającą się oprócz żony z córek, Józefy, Marianny, Julii i syna Karola. W Worobijówce przychodzą jeszcze na świat dzieci: Klementyna, Adolf i Eufemia. W r. 1849 owdowiał, a dorobiwszy się na kresach znacznej fortuny, przeniósł się z końcem r. 1860 w Sandomierskie. W okresie manifestacyjnym należał do organizacji narodowej i na pogrzebie pięciu poległych wystąpił już z kokardą na ramieniu jako delegat woj. sandomierskiego. W przewidywaniu orężnej z wrogiem walki nabył Cz. jesienią r. 1862 od władz rosyjskich większą ilość wybrakowanych koni, które, przyuczone do obrotów wojennych, były dla powstania cennym nabytkiem.
Jakoż gdy uderzyła godzina czynu, wyruszył Cz. na punkt zborny pod Świętym Krzyżem, gdzie organizował się oddział Prędowskiego. Osobiste zalety Cz-go, jak wrodzona odwaga, znajomość terenu, nieugięta wola i żelazne zdrowie, kwalifikowały go mimo braku wykształcenia wojskowego jak najlepiej. Pod Langiewiczem mianowany przejściowo szefem sztabu, dowodził następnie trzecim batalionem, który pod jego ręką odznaczał się karnością i męstwem. Na czele tegoż wysunięty do Suchedniowa celem zabezpieczenia organizowania się oddziału Langiewicza w Wąchocku, wykazał Cz. niepospolity talent, odpierając zawczasu przemoc rosyjską, dzięki czemu Langiewicz mógł opuścić ze swym jeszcze niezorganizowanym oddziałem tę miejscowość, niedogodną do przyjęcia bitwy. Akcji Cz-go zawdzięczał również Langiewicz wycofanie się swoje spod klasztoru świętokrzyskiego do Staszowa, gdzie znów Cz. wytrzymał przez dłuższy czas ogień nieprzyjacielskiej piechoty, którą zmusił do odwrotu. W wielkiej bitwie pod Małogoszczem (24 II) batalion Cz-go zasłaniał również odwrót Langiewicza bardzo skutecznie. Bił się następnie Cz. mężnie pod Pieskową Skałą, pod Chrobrzem, wreszcie pod Grochowiskami. Walcząc tam na prawym skrzydle linii bojowej, uderzył całą siłą na nieprzyjacielskie kolumny, przebił się przez nie i mimo straty kilkudziesięciu ludzi dostał się do lasu, opuszczając rozsypujący się korpusik dyktatora.
Podążył teraz forsownymi marszami, ocierając się o placówki ros. oddziałów Czengierego, w kierunku wschodnim i stanął znów w lasach świętokrzyskich. Mianowany przez Rząd Narodowy naczelnikiem wojennym woj. sandomierskiego, powołał pod swoje rozkazy wszystkie oddziały, operujące na tym obszarze. Nadciągnął więc Kononowicz, przybył niesforny Gryliński, a od południa przyłączył się świetnie wyekwipowany oddział galicyjski pod Łopackim, wreszcie oddziałki Wiszniewskiego, Figietty’ego i Stamirowskiego. Eminowicz, b. oficer austr., mianowany szefem sztabu, i Dobrogojski, b. oficer ros., zajęli się musztrą ochotniczych szeregów. Na czele zjednoczonych oddziałów urządził Cz. demonstracyjny marsz w stronę Iłży, siejąc przestrach w okolicznych załogach rosyjskich. Wieczorem 15 IV zajęły zjednoczone oddziały miasteczko Grabowiec i okolicę. Siły polskie liczyły w owej chwili około 2000 ludzi, z czego 540 przypadało na oddział Cz-go. Na wiadomość jednak o dośrodkowym ruchu oddziałów rosyjskich z Radomia, Opatowa i Staszowa Cz. wyszedł z Grabowca, pragnąc ocalić miasto przed zemstą wrogów. Gryliński, niezadowolony z tego kroku polskiego dowódcy, odłączył się ze swoim oddziałem i już nazajutrz został przez Klewcowa rozbity. Pozbywszy się niektórych oddziałów na skutek rozkazu Cz-go, odłączył się również Kononowicz. Cz. manewrował w puszczy iłżeckiej, a wyszedłszy stamtąd, natknął się pod Stefankowem (22 IV) na silny oddział rosyjski Dońca-Chmielnickiego, którego pobił na głowę, lecz stracił w boju znakomitego oficera i instruktora Grzmota-Dobrogojskiego. Po wykonaniu kilku wyroków śmierci na szpiegach, co było następstwem odwetu za gwałty, mordy i rabunki Rosjan, Cz. wymknął się przed pościgiem i uszedł w lasy radoszyckie. Z oddziałem swoim i Łopackiego pod Markowskim poszedł teraz Cz. na Zwoleń, Tarłów, Ożarów, stąd ruszył w kierunku półn.-zach., gdzie pod Borią i Jeziorkiem (4–5 maja) stoczył zwycięską bitwę z Klewcowem. Pod Rzeczniowem dokonał reorganizacji zjednoczonych oddziałów, tworząc trzy bataliony pod dow. Dolnickiego, Rogojskiego i Markowskiego; zaskoczony tu w marszu przez Rosjan, gdy walczący wspólnie w tej bitwie oddział Jankowskiego odłączył się od głównej kolumny, poniósł Cz. klęskę, a ratując resztki swoich sił, cofał się na wschód ku Wiśle. W Solcu rozpoczęła się dezercja w oddziale Łopackiego, Cz. więc rozbroił oddział, kazał broń zakopać i na czele 45 kawalerzystów zamierzał przejść w Lubelskie. Po sześciodniowej rozłące przybiegł Dolnicki z resztkami swego batalionu i poddał się pod dowództwo Cz-go. Po dokonaniu poboru ochotników w Ciepielowie pomaszerował Cz. w lasy radomskie i koneckie; wykonał demonstracyjny ruch w stronę Radomia, a następnie pod Białobrzegami (29 V) w kilkugodzinnej bitwie zmusił nieprzyjaciela do spiesznego odwrotu.
Dn. 6 VI bił się Cz. pod Bukownem w okolicach Przytyka ze znaczną kolumną ros. pod komendą pułk. Bułatowicza, 8 VI pod Rusinowem, 9 VI pod Rudą Przysuską, 10 VI pod Bobrzą w pobliżu Kielc. Wreszcie uparcie ścigany przez Ernrotha z Radomia i Czengierego z Kielc, pobity pod Ratajami, rozpuścił swój oddział w lasach wąchockich. Po sześciomiesięcznych trudach należał się temu »starcowi zagorzałemu do szaleństwa« spoczynek.
Cz. udał się do Krakowa, zamieszkał w kolegium pijarskim, potem przebywał w Dąbrówce pod Nowym Sączem, wreszcie w Mielcu, w którego okolicy formował się dla niego nowy oddział. W początkach września popadł Cz. w jakiś bliżej nieznany zatarg z gen. Bosakiem i został przezeń zawieszony w obowiązkach dowódcy, ale widocznie niesnaski musiały się jakoś ułożyć, skoro 20 X przeszedł Wisłę na czele oddziału, składającego się z blisko 800 ludzi, posunął się na północ, gdzie za wsią Rybnicą czekała go zasadzka, którą obejściem wroga z tyłu i dzielnym natarciem kawalerii unicestwił i posunął się ku Jurkowicom. Tu z nastaniem zmroku Cz., posuwając się na samym czole kolumny, odsunął się nieco od piechoty; w tę lukę wpadł niespodzianie nieprzyjaciel i odciął go zupełnie od reszty oddziału. To odłączenie się Cz-go miało smutne następstwa, gdyż oddział mimo nadludzkich wysiłków i męstwa pozostałych przy oddziale oficerów został rozbity. Cz. na czele kilkudziesięciu jeźdźców zwrócił się na północ, a nie mogąc dojść do porozumienia ze spotkanymi po drodze oddziałami Eminowicza, Rudowskiego i Gromejki, przeszedł na terytorium woj. lubelskiego, ale wkrótce zawrócił i 5 XI przeszedł Wisłę pod Solcem, kierując się na Lipsko. Wieczorem stanęli powstańcy polscy we wsi Krempa, położonej może o milę od tego miasteczka. Tutaj rankiem 6 XI zaskoczyli ich dragoni rosyjscy, posiłkowani piechotą na wozach. Po zaciętej obronie Cz., opuszczony przez część oddziału, z kilkunastu jeźdźcami usiłował wydobyć się z matni. O jakieś 3 km od Krempy dopadnięty przez dragonów, po nowej rozpaczliwej walce poległ.
Rosjanie wywieźli zwłoki bohatera do Radomia, a sprawdziwszy w triumfie tożsamość osoby zabitego, wydali je rodzinie. Został pochowany na wyraźny rozkaz władz rosyjskich na cmentarzu wiejskim w Bukównie.
Cz. należy do najwybitniejszych wodzów powstania styczniowego. Odważny partyzant, wykonawca poleceń trudnych, uparty żołnierz, surowy przełożony, sam zresztą trochę niekarny, stosował względem wroga prawo odwetu, przez co ściągnął na siebie szczególniejszą jego nienawiść i miano okrutnika. Mimo przekroczenia 53. roku życia, odznaczał się odpornością organizmu na wszelkie trudy i niewygody.
Portret Cz-go z okresu manifestacyjnego reprodukowany w wielu dziełach o roku 1863.
Bentkowski, Notatki osobiste; Berg, Zapiski, III; Chołodecki, Dowódcy; Długosz, Czachowski; Drążkiewicz, Wspomnienia; Grabiec, Rok 1863; Janowski, Pamiętniki, I, II; Jarmund, W obozie Cz-go (W czterdziestą rocznicę); Kolumna, Pamiątka, II; Paszkowski W. J., Pułkownik Dionizy Cz.; Przyborowski, Dzieje, II, IV, V; Szpotański, Ludzie styczniowi (»Kurier Warsz.« 1933); Syroczyński, Sprzed 50 lat (relacja Józefa Męcińskiego na str. 70–73); toż samo w piśmie »Wiarus« zesz. 24 z 20 VIII 1918; Tokarz W., Kraków w czasie powst. styczn., II; Wiśniewski F., W oddziale Cz-go (w 40 rocznicę); Ożegalski, Wspomnienia; Wiśniewski J. ks., Bitwa pod Stefankowem (poemat); Wiśniewski W., Wspomnienia kapitana; Wydawnictwo mater. do hist. powst. styczn., III; Zapałowski, Pamiętniki, I; Zieliński, Bitwy i potyczki. Informacje ustne od Kazimierza Cz-go w Krakowie.
Justyn Sokulski