Gałuszka Józef Aleksander (1893–1939), poeta, syn Aleksandra i Salomei z Michalskich, ur. 17 III w Szczurowej (Małopolska). W r. 1919 ukończył gimnazjum realne w Krakowie, dalsze studia odbył na wydziale filozoficznym Un. Jag. Lata 1914–8 spędził w wojsku austriackim na frontach rosyjskim i włoskim, w r. 1920 w wojsku polskim, zwolniony w stopniu porucznika rezerwy. 17 IX 1929 zaślubił artystkę-malarkę i literatkę Edytę Mertlik. Od r. 1929 członek zarządu krakowskiego oddziału Związku Zawodowego Literatów Polskich. W ll. 1931–4 redagował w Krakowie »Gazetę Literacką«. Za twórczość poetycką odznaczony w r. 1920 nagrodą Ministerstwa Sztuki i Kultury za zbiory poezji: Promień i grom (wyd. 1920) i Biesiada kameleonów (1921), w r. 1933 nagrodą Związku Zawodowego Literatów Polskich w Krakowie, w r. 1934 nagrodą literacką miasta Krakowa. Oprócz wymienionych wydał następnie zbiory poezji: Uśmiechy Boga (1922), Dusza miasta (1922), Gwiazda komandorii (1925), Ludzie bez twarzy (1927), Głosy ziemi (1929), Cienie orłów (1932), oraz humorystyczne Figliki dla małej publiki (1936). Nadto późniejsze poezje i artykuły sprawozdawczo-literackie w czasopismach, zwłaszcza w »Gazecie Literackiej« i w katowickiej »Polonii«.
G. jako poeta w ll. 1920–30 cieszył się w Krakowie szeroką popularnością, czemu niemało sprzyjała własna sugestywna interpretacja deklamatorska utworów, odznaczających się żywą dynamiką dźwiękowej formy wiersza (Wiatr halny, Szarża ułańska, Królowie-dziadowie, Pogrzeb marszałka Focha).
W pierwszych zbiorach poetyckich G-i łatwo zauważyć nadmierne uleganie wpływom literackim, od Mickiewicza, poprzez Konopnicką, aż po Staffa. Talent poety samodzielniej się rozwijał począwszy od Gwiazdy komandorii. W dorobku poety »są – pisał w r. 1924 Rajmund Bergel – rzeczy niewątpliwie dobre i mocne, obok tylko przeciętnie poprawnych (Sonety krakowskie, Sonety tatrzańskie itp.), a wreszcie zgoła martwych (anemiczna, sensatywna, papierowa liryka erotyczna). Pod względem siły wyrazu, żywej obrazowości i napiętej, porywającej rytmiki wyróżnia się, jeden może z najlepszych wierszy G-i w ogóle, Wiatr halny (w Biesiadzie kameleonów). Na ogólnym wyglądzie zbiorów poety odbił się ujemnie brak autokrytycyzmu i staranniejszej selekcji utworów, grzeszących czasami aż banalnością myśli, fałszami obrazowania, pogonią za popisowymi efektami i nadużywaniem oklepanek. »Z perspektywy czasu – pisał w r. 1935 Zbigniew Grabowski – zdaje się wynikać, że G. to niewątpliwy talent wersyfikatorski, wyposażony w słowo jędrne i żywe, choć stale ciążące ku patosowi. G. komponuje tak jak gdyby miał mówić na uroczystościach narodowych. A jednak niesprawiedliwością było by odsądzać G-ę od talentu i od linii rozwojowej. Z wielkiej ilości jego wierszy dało by się wyłowić niejeden fragment całkiem dobrej i rzetelnej klasy. Ostatnie utwory poety wskazują nawet, że jego tendencja ku patosowi poczyna się tonować«. Wraz z krzepnięciem talentu pogłębiała się również pojęciowa strona twórczości G-i, jego uczucie człowieka. Tłem poecie najbliższym były Tatry i w ogóle przyroda. M. i. w Głosach ziemi dał pochwałę wsi, robót wiejskich i wiejskich zdarzeń. W stosunku do miasta usposobiony krytycznie, tym mocniej podkreślał ludzkie prawo do radości życia w różnych jego objawach.
We wrześniu 1939 powołany do wojska, pod wpływem klęski wojennej zginął śmiercią samobójczą 6 IX pod Annopolem. Zwłoki poety, staraniem wdowy, sprowadzono i pochowano na cmentarzu Zwierzynieckim w Krakowie.
Bergel Rajmund, Współczesny Kraków literacki. Część I. Lirycy, Kr. 1924, s. 36–45; Grabowski Zb., Poeci krakowscy, »Świat« 1934, nr 2; tegoż, Poezja pod Wawelem, »Tyg. Ilustr.« 1935, nr 4; Hulka-Laskowski P., Cienie orłów, »Gaz. Liter.« III, nr 5, luty 1932, s. 65–6 (tamże reprodukcja portretu St. Ign. Witkiewicza); Czachowski K., Obraz współcz. lit. pol. t. III, 1936, s. 114–5.
Kazimierz Czachowski