Czarnecki Karol (1804–1888), poeta, ziemianin, z osiadłych na Bracławszczyźnie, h. Prus III, wnuk kasztelana Jana Antoniego, piszącego się hrabią na Lubieszowie, syn Floriana i Anny ze Skarżyńskich, wykształcenie otrzymał zapewne domowe, lecz staranne, władał bowiem paru językami i okazywał zainteresowanie dla sztuki, nauki i literatury. W powstaniu 1830/1 r. był w randze podporucznika, ale bronił się przed zarzutem uczestnictwa w obradach klubowych i dlatego spodziewał się, że otrzyma amnestię. Robił o nią starania, schroniwszy się w Poznańskie (nie chcąc wszakże stawić się dla usprawiedliwienia się przed sądem w Kijowie). Wobec nikłych widoków zyskania od rządu rosyjskiego ułaskawienia Flottwell przynaglał go do wyjazdu. On tymczasem, bawiąc w Smogulcu, zyskał rękę bogatej tamtejszej dziedziczki Eleonory (Laury) Mielżyńskiej, córki generała Stanisława, pana na Pawłowicach. Małżeństwo bez miłości było nieszczęśliwe, ale doraźnie zabezpieczało emigranta przed wydaleniem. Ze względu na słabe zdrowie żony i sprawy majątkowe przedłużano mu prawo pobytu z roku na rok (dzięki zabiegom u dworu). W r. 1839 uzyskał w Berlinie pozwolenie nabycia majątku Chwaliszewa w pow. szubińskim, a ze zmianą na tronie nawet poddaństwo pruskie (1 XII 1840). W tym okresie zaznaczył swój udział w życiu kulturalnym, pokrywając koszta pierwszej w Poznaniu wystawy Tow. Sztuk Pięknych w r. 1836 i ogłaszając w r. 1845 rapsod historyczny w dwóch pieśniach pt. Szturm Gołańczy czyli poświęcenie Polki. Przedstawił tam bohaterską obronę przed Szwedami w r. 1658 zameczku w tej miejscowości, na podstawie zapisek w księdze metrykalnej kościoła gołanieckiego, historyka Pufendorfa i legendy. Budującej treści nie odpowiadała wartość wiersza, wszakże patriotyzm autora jednał mu życzliwość. Wówczas zaprzyjaźnił się z Libeltem. – Wkrótce jednak nastąpiła katastrofa, i to nie w następstwie wypadków r. 1846. Gdy inni szli do więzień za dążenia niepodległościowe, Cz. był ścigany pod koniec r. 1847 (listem gończym z 7 XII) za występki nieobyczajności. Uszedł gdzieś za granicę, a tymczasem na Pałukach tracił grunt pod nogami. Kilka folwarków gołanieckiego klucza spalono, rozkradano las, pola w znacznej części leżały ugorem, a Laura Cz. z córeczką, opuszczona, szukała innego opiekuna dla swej fortuny i dla siebie. Właśnie wrócił był pod schyłek r. 1845 z emigracji Józef Napoleon Czapski, oficer W. P., którego sprowadził brat stryjeczny, dziedzic Bukowca, i zalecił na administratora Gołańczy i Smogulca. Władze zgodziły się, a hr. Czapski nie tylko im się nie naraził wśród zawieruchy 1846 i 1848 r., ale zyskiwał względy taktem, wykształceniem i może swą wysoką godnością masońską. Wzbudził też, mimo lat pięćdziesięciu, gorącą miłość u nieszczęśliwej pani Laury, która, aby go poślubić, w r. 1850 rozwiodła się z mężem. Ten zjawił się w kraju, lecz wyrokiem sądu w Wągrowcu i apelacji w Bydgoszczy został skazany na półtoraroczną kaźń, którą odsiadywał w Koronowie po schyłek sierpnia 1853. Wypuszczenia go lękała się panicznie dawna żona, zwłaszcza, że tymczasem już owdowiała; mając synka Bogdana po swym drugim mężu. Pierwszy zdał się jej potworem, zdolnym do każdej zbrodni. Toteż (łącznie z opiekunem swej córki Leonem Mielżyńskini) podjęła starania, aby Cz-mu wzbronić pobytu w Poznańskiem. Gdy nie chciał poddać się takim warunkom, był przetrzymany w areszcie policyjnym, aż pod koniec października 1853 ministerstwo spraw wewnętrznych pozwoliło mu wrócić do swego Chwaliszewa. Rychło jednak w nowe popadł zatargi (wdzierając się do ławki kolatorskiej w kościele smoguleckim), a potem snadź nawrócił do dawnego nałogu, gdyż w r. 1870 był znowu zamknięty. Chwaliszewo poszło na subhastę, i przepadło 50.000 talarów, które na tej wsi zahipotekował do rozdziału wedle uznania Libelta między instytucje dobroczynne. Z tych lat pochodzi jego Rapsod narodowy czyli głosy przeszłości… do przyszłości. Zbiór ten wierszy (»wykończony na tysiącznicę istnienia Polski od Piasta a dan do druku w stuletniey jej rozszarpania i wynarodowiania… bez wynarodowienia«) zawiera »preludia«, »rapsodie« i »akorda«, w których, naśladując Niemcewicza i Pola, opiewa bohaterskie epizody dziejów naszych od czasów bajecznych po współczesne. W związku z tym były jego studia historyczne nad Czterema pokoleniami Jagiełłów i Wyzwolenie Polski spod jarzma Szwedów. Nie wiadomo, co się stało z tymi rękopisami, jak nieznane są dalsze koleje jego życia. Ślad gubi się na r. 1874, kiedy Libelt umożliwił mu wydanie przez Żupańskiego Rapsodu. Ten utwór mimo płomiennego patriotyzmu przebrzmiał bez echa, jak nikt nie wspomniał o zgonie autora.
Arch. Państw. w Poznaniu (Reg. I, Bydgoszcz VI B. b. s. 47) i tamt. województwa (Acta betreffend die politischen Verhältnisse der Grafen Joseph Napoleon und Franz Czapski); Listy Libelta z r. 1847, 1870 i 1874 w odpisach dyr. Wojtkowskiego z B. Nar. (rkp. 90); Czarniecki K., Herbarz polski; Tablica nagrobkowa w kościele oo. pijarów w Krakowie.
Adam Skałkowski