Breza Stanisław (1752–1847), minister. Przyszedł na świat 10 VIII w Chorostku na Wołyniu (pow. ostrog.) w dobrach ks. Stanisława Jabłonowskiego jako syn Michała, stolnika lubaczowskiego, piszącego się »z Gorała«, a pieczętującego się herbem własnym, i Ewy z Żurawskich (czy Żuromskich). Uczył się w szkołach pijarów w Międzyrzeczu, a następnie w ich Collegium Nobilium w Warszawie. Wykształcenie uzupełnił w podróżach, które odbył w orszaku kasztelana krakowskiego Jabłonowskiego. Później zastępował go w interesach, widocznie pełniąc czynności sekretarza. Stąd zapewne jego znajomość z Józefem Wybickim, z którym razem posłował na sejm grodzieński r. 1784 z woj. gnieźnieńskiego. Naganiał tam Radę Nieustającą za zbyt hojne szafowanie remanentami i udzielanie wojskowej egzekutywy dekretom konsystorza dysydenckiego. Przeprowadził też odpowiednie rezolucje. W latach następnych urósł znacznie w opinji współobywateli na skutek bogatego ożenku. Dużą fortunę wniosła mu piękna Marja Antonina Radolińska, h. Leszczyc, chorążanka wschowska, zarazem zapewniając wpływowe koneksje, bo matka jej była z domu Raczyńska. Zawarcie tego związku przypada zapewne na okres sejmu czteroletniego, na który B. posłował z Gnieźnieńskiego w drugiej kadencji. Z przemówień owoczesnych parę ogłosił drukiem. Na sesji z 4 I 1791 robił uwagi w materji rządu i narzekał na trwonienie dochodów skarbowych, tak że mimo ich wzrostu nie starczyło na pełny etat wojska. 6 IV t. r. ubolewał nad upadkiem miast, domagał się dla nich niezależności sądowej, w dopuszczeniu ich zastępców do komisyj skarbowych i policji nie widział żadnej ujmy dla posłów szlachty, żądał, aby mieszczanom pozwolić nabywać dobra ziemskie i zakładać fabryki. Popierał oczywiście konstytucję 3 maja i należał do Towarzystwa jej Przyjaciół, wchodząc nawet do zarządu. 3 XI 1791 zabierał głos »w materji obierania kandydatów do rządowych komisyj«. Gdy walił się gmach Rzpltej, B. cofnął się z życia publicznego na wieś. Z wiosną 1794 kupił od kasztelana elbląskiego Gozimirskiego Wielkie i Małe Samoklęski z majątkami przyległemi w pow. wągrowieckim. Jego udział w insurekcji podczas wyprawy Dąbrowskiego do Wielkopolski musiał być skromny, skoro reskryptem z 24 XII 1794 został skazany na karę tylko 500 talarów. Później zamknął się jeszcze więcej w kręgu spraw rodzinnych. Snadź ciążył w dobie porozbiorowej ku Dreznu, skoro w r. 1798 uzyskał od tamtejszego dworu tytuł hrabiowski. Stosunki z Saksonją zapewne przyczyniły się do odnowienia znajomości z J. Wybickim, który po upadku idei legjonowej przebywał najczęściej w stolicy Wettinów. Stąd się poczęła dalsza karjera B-y. Wybicki w listopadzie 1806 powołał go na prezesa Izby administracyjnej w Poznaniu, a w styczniu 1807 wprowadził go na stanowisko dyrektora spraw wewnętrznych, zalecając Komisji Rządzącej w Warszawie. B. objął nowe funkcje 22 I, a od 7 II także zastępstwo dyrektora skarbu. Praca to była ogromna, trudna i odpowiedzialna. Pośrodku wojny wypadło organizować kraj, tworzyć hierarchję władz, wybierać podatki, dostarczać żywności i paszy dla Wielkiej Armji i wojsk ojczystych, dla tych ostatnich wydobyć rekruta i zaopatrzyć go doraźnie. 10 VI B. wymógł przecież, że go zwolniono z obowiązków skarbowych. I pozostałym wydołać stawało się niepodobieństwem prawie. B. miał urabiać opinję w duchu napoleońskim, gdy żołnierz francuski i sprzymierzony niemiecki uciemiężął mieszkańców. Walcząc z uciskiem i arbitralnością okupantów-oswobodzicieli, B. narażał się im, a nie sposób było zapobiec gwałtom, szczególnie bolesnym po zakończeniu kampanji, która nie spełniła dalekosiężnych nadziei Polaków. B. należał do Dyrektorjum Generalnego, które od 13 VII przez miesiąc zastępowało Komisję Rządzącą, gdy ta bawiła w Dreźnie. Zajęty sprawą delimitacji z Prusami, zostawił kłopoty żywnościowe osobnej Deputacji (od 23 IX 1807). A to tem chętniej, że pierwszy rezydent francuski Vincent i marszałek Davout, dowodzący korpusem pozostawionym nad Wisłą, oskarżali go o niechęć i intrygi. Dlatego przy ukonstytuowaniu władz Księstwa Warszawskiego rad był, że otrzymał nominację na ministra sekretarza stanu, a więc przydział do osoby króla saskiego. Wprawdzie i Davout i następny rezydent (Serra) usiłowali wysadzić go z siodła, ale napróżno. B., sprzymierzony z Łubieńskim, ministrem sprawiedliwości, i w porozumieniu ze spowiednikiem królewskim, cieszył się zaufaniem Fryderyka Augusta, któremu się nadał znakomicie do prowadzenia korespondencji polskiej. Wyrazem zadowolenia z usług jego było przydanie mu do złotego krzyża Legji Hon. z r. 1807 orderów Św. Stanisława i Orła Białego w r. 1809. Wówczas B. towarzyszył księciu warszawskiemu za pobytu jego w polskiej stolicy i był doradcą w sprawach odprawiającego się tam sejmu. Najazdu austrjackiego nie przeżył bezpośrednio, starał się tylko o wiadomości dla króla-księcia, z którym zresztą musiał uchodzić nawet z Drezna, chociaż na krótko. Mimo powiększenia Księstwa Warszawskiego Fryderyk August a także jego minister sekretarz stanu tracili na znaczeniu. Mdłe te indywidualności, doskonale z sobą harmonizujące, nie dorastały do wielkości chwili dziejowej. Okazało się to po klęsce wyprawy na Moskwę. B. odrazu zwątpił w przyszłość Polski napoleońskiej i szerzył defetyzm w korespondencji, utrzymywanej z krajem. Z wiosną 1813 był w Pradze, gdy tam udał się pod opiekę Austrji Fryderyk August, i pozostał pesymistą mimo zwycięstwa pod Lützen. Skoro tylko mógł, powrócił w Poznańskie i zabiegał o łaskę króla pruskiego, gdyż był zupełnie zrujnowany. Fryderyk Wilhelm III przyznał mu pensję dożywotnią od stycznia 1817 wysokości 1500 talarów rocznie w ratach kwartalnych, a po dziesięciu latach kazał mu przydać jeszcze 750 talarów (w ratach miesięcznych), gdyż tyle z pensji zabierali liczni jego wierzyciele. Przez swe stosunki B. uzyskał w r. 1817 dzierżawę ekonomji Długa Goślina w pow. obornickim na lat 12 kontraktem, przy którym żona występowała jako poręczycielka. Mimo to był nadal w ciągłych kłopotach finansowych. Dobra jego w przeważnej części zostały sprzedane na licytacji w r. 1827. Przebywał bądź w Działyniu pod Gnieznem bądź w Świątkowie w pow. wągrowieckim, gdzie ociemniały dokończył długiego żywota 7 II 1847. Trzej jego synowie bili się w wojnie narodowej 1831 r.
Archiwum B-y spłonęło prawie doszczętnie, ale dochowała się jego korespondencja urzędowa w Arch. Gł. w Warszawie, nadto fragmenty w zbiorach po J. Wybickim, porydzyńskich, w Bibl. Kras., rkp 4000 (gdzie listy Lubieńskiego do B-y ocalałe z pożaru) oraz Arch. Państw. w Poznaniu Nacz. Prez. XXXI F. 35, 35 a, akta hip. Dąbrowy i Inscript. posn. 1370, k. 46; rkp. Ossolineum 4192III; listy B-y do Stan. Potockiego (A. Pot.); Estreicher; W. Enc. Il.; Boniecki, II 117; Żychliński, VII 7; Borkowski, Almanach; Łoza; Wybicki, Życie moje; Niemcewicz, Pam. 1811–1820, I 10–1, 270; Rostworowski, Materjały; Handelsman, Pomiędzy Prusami a Rosją, W. 1922; tenże, Studja, W. 1911; tenże, Instr. i depesze rezyd. fr.; Smoleński, Ost. rok sejmu wielk.; Skałkowski, Tow. Przyj. konst. 3 maja, Kórnik 1930; Karwowski S., Geschichte des Hauses Radolin-Radoliński, 150; Dyaryusz tyg. Seymu grodz. r. 1784, 84–5, 89–91.
Adam Skałkowski