Grabowski Jerzy (XVIII w. do pocz. XIX w.), gen. inspektor wojsk lit., na emigracji komendant wojsk Rzpltej rzymskiej w l. 1798–9. Był synem Jana Jerzego, marszałka konfederacji słuckiej, i pierwszej jego żony, Anny Rosenberg-Gruszczyńskiej. Względom króla dla drugiej małżonki ojca (Elżbiety Szydłowskiej) zapewne zawdzięczał w dużej mierze, że po nim, z szefa wojsk litewskich (1783), został generalnym inspektorem (1785). Po r. 1789 był tylko generał-lejtnantem, ale cieszył się zaufaniem Kościuszki, który apelował do jego patriotyzmu u wstępu insurekcji. Powołany do Deputacji Tajnej w Wilnie przygotowywał z raportów materiał dla Rady Najwyższej Litewskiej. Pod koniec maja Jasiński zlecił mu, w przewidywaniu zagrożenia Wilna, częściową ewakuację. Razem atakowali siły carskie pod Sołami (15 VI), ale zostali uprzedzeni i kosynierzy nie wytrzymali ognia ciężkiej artylerii. Następca Jasińskiego w naczelnej na Litwie komendzie, M. Wielhorski, zostawił G-ego w Wilnie ze szczupłą załogą, zaledwie 350 regularnego żołnierza i ok. tysiąca mieszczan uzbrojonych tylko w kosy i piki. Powiadomieni o tym gen. Knorring i faworyt carowej Zubow, pozostawiając połowę korpusu dla obserwacji Wielhorskiego, z drugą o świtaniu 19 lipca uderzyli na Wilno spodziewając się opanować je bez walki. Jednakże chociaż zajęli okopy, zostali odparci od bram, a komendanci ich zobowiązali się wobec G-ego powstrzymać nieprzyjaciela w ciągu nocy. Niemniej G. przewidywał konieczność kapitulacji miasta, aby uchronić je od zniszczenia (już zaczęła się ucieczka ludności za Wilię). Nazajutrz wszakże rozpaczliwa obrona Ostrej Bramy i śródmieścia oraz zbliżenie się odsieczy ocaliło tym razem jeszcze Wilno, a Kościuszko wyraził uznanie komendantowi, jego podwładnym i mieszczaństwu. G. ustąpił, a komenda dostała się generałowi Chlewińskiemu, który za powtórnym oblężeniem poddał miasto (12 VIII). G. był w tym czasie nieczynny, złożony chorobą biadał przed Jasińskim nad wygłodzeniem kraju i rozprzężeniem wojska z powodu błędów dowództwa. Przybyły na ratunek Mokronowski skierował go pod Merecz, aby niby kusząc się o odzyskanie Wilna szachował Knorringa. W czasie lustracji w Grodnie (29 IX) Kościuszko oddał mu dywizję nadnarwiańską (po Jasińskim). Objąwszy ją 3 X, G. znajdował w żołnierzach «chęć i zapał», a Kurpiów i cały kraj «zupełnie przygotowany do insurekcji», tylko o żywność i furaże było ciężko.
Tymczasem już w ciągu tygodnia rozstrzygnęły się losy powstania na pobojowisku maciejowickim. Naciskany przez wojska carskie i pruskie G. poddał się ze swą dwutysięczną kolumną księciu Anhalt w dolinie Narwi pod Piankami 1 XI. Z niewoli wydostał się po wstąpieniu na tron cara Pawła i przez Wiedeń podążył do Paryża, gdzie przybył w połowie sierpnia. Elegancki, z pańskim gestem, rychło wyrobił sobie stosunki zwłaszcza dzięki żonie Francuzce (ur. Béthisy), wpływowej w sferach Dyrektoriatu, dzięki przyjaźni z panią Tallien. Żona G-ego żywo przejmowała się losem legionistów polskich, więcej od męża, który nie miał odczucia ich ideowych założeń. Opuścił Paryż 5 X 1797 r. z myślą organizowania Legionów «litewskich» w Genui lub Wenecji na podobieństwo formacji Dąbrowskiego. Nie rozumiał, dlaczego rodacy upierali się przy mianie wojsk «posiłkowych», za co, gdy zatrzymał się w Mediolanie, srodze zwymyślał go J. Wielhorski. Ciążąc ku skrajnemu odłamowi emigracji, tzn. Deputacji paryskiej, wdał się w intrygę jej agentów, by zająć miejsce J. H. Dąbrowskiego. To mu się nie powiodło, natomiast w nowo powstałej Rzpltej Rzymskiej otrzymał misję sformowania na jej żołdzie legii z Polaków. I tu mu się nie udało, a na domiar skompromitował się przez stosunki z awanturnikiem, szulerem I. Chadźkiewiczem i zabrnął w długi. Wszakże groźba wojny z Napoleonem otwarła G-emu drogę do objęcia naczelnego dowództwa nad wszystkimi siłami państewka utworzonego na gruzach państwa kościelnego. Wprawdzie na przedwiośniu r. 1799 powstała jeszcze jedna republika na półwyspie apenińskim, Republika Partenopejska, ale wnet pod ciosami II koalicji runęły wszystkie te twory rewolucyjne. Odtąd nie było wiele miejsca dla ludzi tego typu, co G. Ostatni raz wspomniał go Kniaziewicz późną wiosną r. 1801 jako kandydata do objęcia po nim dowództwa nad Legią Naddunajską. Nie dostał go i zniknął z widowni.
Boniecki; – Askenazy Sz., Napoleon a Polska, W.–Kr. 1918–9 II, III; Korzon, Wewnętrzne dzieje, VI; Mościcki H., Gen. Jasiński i powstanie kościuszkowskie, W. 1917; tenże, Dzieje porozbiorowe Litwy i Rusi, Wilno 1913; Pachoński J., Wojna francusko-neapolitańska, Kr. 1947 I; Skałkowski A. M., O kokardę Legionów, Lw. 1912; – Akty powstania Kościuszki; Arch. Wybickiego; Niemcewicz J., Pamiętniki czasów moich, Wyd. J.
Dihm, W. 1957 II; Ogiński M., Mémoires, Paris 1826 I.
Adam Skałkowski