Enoch Juliusz Kazimierz Mamert (1822–1880), działacz polityczny i publicysta. Syn znakomitego lekarza Jakuba i Felicji Flatau ze Złotowa, staraniem swych rodziców chrzestnych wcześnie wyrwany ze środowiska żydowskiego w Kutnie, z gimnazjum warszawskiego skierowany został (niezgodnie z jego usposobieniem) do korpusu inżynierów w Petersburgu. Stamtąd, poznawszy się na jego uzdolnieniach prawniczych, wydobył go naczelny prokurator IX departamentu Senatu Rządzącego This, przybierając go za sekretarza. Przy nim został referentem już w r.1852, kształcąc się bądź praktycznie, bądź na kursach Uniwersytetu Warszawskiego. Jako członek Heroldii Królestwa Polskiego stosownie do stopnia osiągniętego w karierze urzędniczej, uzyskał szlachectwo z herbem Topaz. W okres pomikołajowski wszedł już jako radca stanu i naczelny prokurator. Od r. 1845 żonaty z Laurą Brodowską, obracał się w kołach towarzyskich, które urabiały i wyrażały opinię stołeczną, a gdzie obok wysokiej biurokracji i burżuazji spotykał wybitnych przedstawicieli ziemiaństwa. Ta znajomość wielkiego świata podnosiła go w oczach następcy Paskiewicza na zamku warszawskim; stąd nadawane mu przezwisko »faktora« Gorczakowa, chociaż ten głównych pomocników miał w szefie sztabu Kotzebuem i swym doradcy politycznym Muchanowie. Dopiero po wypadkach z lutego 1861 przeważył wpływ E-a wobec dezorientacji władz rosyjskich. W memoriale z 2 marca przedłożył plan reform, które zdaniem pozostałej jeszcze elity biurokracji polskiej mogły uspokoić społeczeństwo. On też wskazał Wielopolskiego jako mogącego podjąć się tego zadania, zapośredniczył w układach z nim i stał się nieocenionym jego współpracownikiem, przewodnikiem w nieznanym mu dotąd świecie, »chodzącym komentarzem margrabiego«, tak wobec rodaków jak zwłaszcza najwyższych sfer petersburskich. »Mówił łatwo i dobrze, patetycznym zakrojem i z wielką pewnością siebie; przy tym był bardzo dowcipny i pełen werwy, nierzadko kostyczny… Miał redakcję łatwą i treściwą, wcale nie biurokratyczną; przy doskonałej znajomości urzędowego porządku i przepisów obowiązujących, w kilka minut robił więcej, niż kto inny w ciągu kilku godzin«. Wedle oceny znających dobrze jego tryb życia i działalność »ojcował przyjściu na świat autonomicznych rządów w Królestwie«. Jako sekretarz Rady Stanu najskuteczniej wspierał Wielopolskiego, który w poufnej korespondencji z Petersburga określał go mianem »małego przyjaciela« (przez aluzję do wątłej budowy). Po zwycięstwie margrabiego otrzymał tytuł sekretarza Jego Cesarskiej Mości, z tąż godnością także w Radzie Administracyjnej i wstęgą św. Stanisława. »Namiętnie lubiąc wielki świat« za powrotem do Warszawy Wielopolskiego i przybyciem w. ks. Konstantego »znalazł się w swoim żywiole« na dworze zakrawającym na królewski, w ognisku spraw i interesów kraju«. Niemniej zachował niezależność zdania i może pod schyłek rządów margrabiego skłaniał się do myśli poświęcenia go wrogiej opinii, by ją przejednać dla idei pracy organicznej. Bezinteresowny, »wyszedł z urzędu ubogim« bezpośrednio po upadku Wielopolskiego (marzec 1863). Urlop zrazu zdrowotny zmienił się na wygnanie, lubo E. do końca życia nie przestał spodziewać się powołania z powrotem do służby krajowej i utrzymywał stosunki ze sferami dworskimi i ministerialnymi. Chcąc położyć kres prześladowaniom w następstwie nieszczęsnego powstania, wysuwał plan ugody, według którego żywioł polski zaboru rosyjskiego miałby się skupić w autonomicznym Królestwie Kongresowym, gdzieby się wycofał z zachodnich gubernii cesarstwa i mógł rozwijać swą kulturę rodzimą. W Paryżu (1864) zaprzyjaźniony z ambasadorem Orłowem, w salonach i u wód obcując z wybitnymi postaciami politycznymi, jak i ze świata finansjery, przemysłu, literatury i nauki, a także z elitą naszej emigracji, orientował się i zabierał głos w wielkich zagadnieniach spółczesnych, roztrząsając je w druku z punktu widzenia rosyjskiej racji stanu, ale zawsze z troską o przyszłość ojczystą. Był szermierzem idei układu państwowego w Europie wedle narodowości. W czasie wojny 1870 schronił się do Londynu. Za powrotem nie czuł się swojsko w upokorzonej Francji republikańskiej, a choroba trawiąca jego organizm robiła postępy. Nie zdołał już przygotować wydania swych pism politycznych i korespondencji, toteż w historiografii wspominano go tylko w związku z rolą dziejową Aleksandra Wielopolskiego.
Z nekrologów mu poświęconych wartość pierwszorzędną zachował podany przez »Przegląd Lwowski« w r. 1880 (X 454–6). W manuskrypcie praca A. Skałkowskiego pt. »Juliusz Enoch w świetle swych pism politycznych i jego memoriały z lat 1861–4«. Jest ona oparta na papierach archiwum rodzinnego Stablewskich, którzy posiadali także portret E-a i nader rzadkie jego wydawnictwa, ogłaszane na prawach rękopisów. Wiadomość o nich w pomienionym studium. Memoriał z 2 marca 1861 umieścił Henryk Lisicki w II t. monografii poświęconej Aleksandrowi Wielopolskiemu. Genezę tego dokumentu wyjaśnił E. w Odpowiedzi na drezdeńską broszurę (Karwickiego) Suum cuique. Szczegóły w III tomie studium A. M. Skałkowskiego, Aleksander Wielopolski w świetle archiwów rodzinnych. Por. też Spasowicz, Dzieła III; Przyborowski, Historia dwóch lat II; Berg M. W., Zapiski o powstaniu pol.; Grabiec-Dąbrowski, Ostatni szlachcic II.
Adam M. Skałkowski