Chmielnicki Jerzy (ur. 1640 † ok. 1681), najmłodszy syn Bohdana. Rok urodzenia wskazują: oświadczenie poselstwa kozackiego w Moskwie w maju 1657 r., że wybrany hetmanem J. ma lat 16, i wzmianka Kochowskiego, że w r. 1660 liczył lat 20. Naukę pobierał w kolegium kijowskim, które ukończył dopiero po śmierci ojca. Bohdan, widząc w nim swego następcę, już w chłopięcym wieku powoływał go do uczestnictwa w przyjmowaniu poselstw. W połowie kwietnia 1657 r. Rada starszyzny wybrała J-go hetmanem-następcą. Na wiadomość o wyprawie tatarskiej na Podole w czerwcu 1657 r. w celu przychwycenia cofającego się z Polski Rakoczego, stary hetman polecił synowi, stojącemu wówczas na czele oddziału pod Korsuniem, by ks. siedmiogrodzkiemu pospieszył na odsiecz. Ten pierwszy występ wojenny J-go zakończył się dlań sromotnie. Podburzeni przez posła moskiewskiego Żelabużskiego Kozacy zatrzymali się 1 VIII na Nalewajkowym brodzie (40 km od Międzyboża), oświadczyli, że dalej nie pójdą, i zmusili J-go do cofnięcia się pod Białą Cerkiew. Po śmierci Bohdana uznano, że 16-letniemu chłopcu nie można powierzać naczelnej władzy, oddano więc tymczasowo buławę J. Wyhowskiemu, »póki J. wyrośnie i przyjdzie do lat«. J. podporządkował się tej uchwale Rady kozackiej, lecz gdy wskutek zawarcia traktatu hadziackiego zaczęła się na Ukrainie gwałtowna agitacja przeciw Wyhowskiemu, wysłał Brzuchowieckiego na Sicz, by torował mu drogę do hetmaństwa. Działo się to w czasie, kiedy za instancją Wyhowskiego sejm polski 1659 r. nadał J-mu klejnot szlachecki oraz zatwierdził go w posiadaniu dóbr, nadanych jego ojcu, z wyjątkiem starostwa czehryńskiego. Brzuchowiecki zręcznie wywiązał się ze zlecenia i wkrótce, wskutek nacisku Zaporożców, Wyhowski na Radzie kozackiej pod Hermanówką został zmuszony do złożenia hetmańskiej buławy, którą wręczono J-mu. J. oświadczył gotowość utrzymania związku z Polską, lecz potem stawił się na wezwanie ks. Trubieckiego w Perejasławiu, gdzie 27 X 1659 r. został ponownie wybrany hetmanem i gdzie Rada kozacka przyjęła pod nazwą »dawnych artykułów B. Chmielnickiego« przedłożony przez ks. Trubieckiego falsyfikat, ograniczający autonomię Ukrainy. Starszyzna za późno zorientowała się w mistyfikacji, poselstwo, wysłane w listopadzie z protestem do Moskwy, nie uzyskało niczego i to znacznie ochłodziło stosunek J-go do rządu carskiego, tym bardziej, że car nie uwzględnił jego instancji za uwięzionymi szwagrami; akcja Bieniewskiego, który pracował potajemnie nad oderwaniem J-go od Moskwy, nie pozostała też bez wpływu. W r. 1660 Moskwa wznowiła wojnę z Polską. Wojewoda kijowski Szeremietiew wyprawił się na Wołyń, a za nim podążali Kozacy pod wodzą J-go. Między obu wojskami nie było zgodności, gdyż Szeremietiew brutalnie traktował starszyznę kozacką i osobiście obraził hetmana. We wrześniu zaczęła się kampania cudnowska: część wojska polsko-tatarskiego atakowała armię moskiewską pod Lubarem i Cudnowem, a równocześnie J. Lubomirski z J. Sobieskim przypuścili gwałtowny szturm do obozu kozackiego pod Słobodyszczem. J., znalazłszy się po raz pierwszy w zgiełku walki, przerażony ślubował, że gdy wyjdzie cało, zrzeknie się buławy i wstąpi do klasztoru. Jakoż zaraz po odparciu szturmu nawiązał rokowania, które doprowadziły do zawarcia traktatu na podstawie paktów hadziackich z wyjątkiem postanowień, dotyczących księstwa ruskiego; 29 X złożył przysięgę wierności królowi. Szeremietiew musiał kapitulować i dostał się do niewoli tatarskiej. W Korsuniu na Radzie kozackiej, która zatwierdziła umowę cudnowską, J. chciał złożyć buławę, lecz pod wpływem Bieniewskiego cofnął swój zamiar. Tymczasem pułki lewobrzeżne, pozostające pod wpływem moskiewskim, ogłosiły J. Somkę, wuja J-go, »nakaźnym« (tymczasowym) hetmanem. Między obu hetmanami wywiązała się wojna. W lecie 1662 r. J. z pomocą wojska polskiego i ordy obległ Somkę w Perejasławiu, lecz z nadejściem odsieczy moskiewskiej musiał ustąpić, a cofając się, poniósł naprzeciw Kaniowa dotkliwą klęskę; byłby stracił i Czehryń, gdyby nie uratowały go świeże posiłki tatarskie. Widząc zniszczenie kraju, spowodowane ustawicznymi walkami i nieudolnością J-go, Zaporożcy wezwali go, by złożył buławę. J. usłuchał, zrzekł się hetmaństwa i 16 I 1663 r. w nowoskickim klasztorze pod Czehryniem przywdział szaty zakonne, przyjmując imię Gedeona.
W klasztorze korzystał z pozostawionej mu swobody ruchu i często wyjeżdżał, bawiąc bądź w Kijowie, bądź w Korsuniu, bądź w Smile, bądź wreszcie u siostry w Horodyszczach. Wnet otrzymał godność archimandryty i w tym charakterze witał w październiku 1663 r. w Białej Cerkwi króla J. Kazimierza, wyprawiającego się na Zadnieprze. Bezpośrednio przedtem odbyły się wybory nowego metropolity kijowskiego. Sfery rządowe polskie pragnęły widzieć na tym stanowisku J-go, by nie dopuścić do wyboru Józefa Tukalskiego, lecz J. uchylił się od kandydatury. Wzięto mu to za złe, a gdy w dodatku P. Tetera, ówczesny hetman Ukrainy Prawobrzeżnej, oskarżył go o knowania ze starszyzną kozacką, król wydał rozkaz aresztowania J-go. Z początkiem r. 1664 wywieziono go do Warszawy, a następnie osadzono w twierdzy w Malborgu, gdzie przebywał przez trzy lata Wróciwszy w r. 1667 na Ukrainę, osiadł w klasztorze humańskim. W tym czasie Humań stał się ośrodkiem politycznych knowań. Gdy hetman P. Doroszenko poddał się pod protekcję sułtana, wystąpiła przeciw niemu część pułków prawobrzeżnych, początkowo pod wodzą Suchowienki, a później pułkownika humańskiego M. Chanenki, którego w lipcu 1669 r. wybrano hetmanem. W walce, która rozgorzała skutkiem tego, J. stanął po stronie Suchowienki i Chanenki i towarzyszył temu ostatniemu w wyprawie przeciw Doroszence pod Stebłów (k. Kaniowa). Ta wyprawa skończyła się rozgromem Chanenki, przy czym J. wpadł w ręce Tatarów białogrodzkich, którzy odesłali go do Konstantynopola. Tam osadzono go nie w więzieniu Jedykule, jak błędnie podaje Samowydeć, lecz w jednym z greckich klasztorów.
Poddanie się Doroszenki Samojłowiczowi, pozostającemu pod zwierzchnością Moskwy hetmanowi Lewobrzeża 1676 r., znowu wyniosło J-go na widownię dziejową. Rząd turecki wysunął go jako swego kandydata do buławy, patriarcha carogrodzki zwolnił go od ślubów zakonnych, a sułtan nadał mu godność »księcia sarmackiego«. Z wiosną 1677 r. wyprawiono J-go wraz z turecką armią pod dowództwem Ibrahima-Szejtana na Ukrainę, by na korzyść Turcji rozwinął agitację wśród Kozaków i ludności. Lecz jego uniwersały nie znalazły posłuchu, a atak turecki na Czehryń nie miał powodzenia. Dopiero w roku następnym, przybywszy z większymi siłami pod wodzą w. wezyra, Turcy zdobyli i zrujnowali Czehryń. Odchodząc z powrotem, w. wezyr polecił J-mu wraz z Tatarami dokończyć pacyfikacji Ukrainy. J. wyruszył wzdłuż Dniepru na północ, zrujnował Kaniów, Czerkasy, Korsuń, Stebłów i in. miasta. Na darmo archimandryta czernihowski J. Galatowski starał się wpłynąć na swego dawnego ucznia, by przerwał dzieło zniszczenia i wrócił do klasztoru. J. przeprawił się nawet na Zadnieprze, szerząc i tam pożogę i zniszczenie. Jego pomocnikiem w tym dziele był nie Paweł Janenko Ch., jak mylnie podają Antonowicz i Wasilenko, lecz syn tegoż, zwany Janenczenkiem. Ludność wyrzynano, bądź uprowadzano w jasyr; kto mógł, ratował się ucieczką. Cała smuga kraju między średnim Bohem i Dnieprem przemieniła się w pustkowie, a traktat bakczysarajski, zawarty w r. 1680 między Moskwą, Krymem i Turcją, postanowił ten stan utrwalić. »Książę sarmacki« osiadł w Niemirowie, mając przy sobie ok. 1000 ludzi straży przybocznej, złożonej z Tatarów i zbieraniny różnych narodowości. Ponieważ zrujnowany i wyludniony kraj nie mógł dostarczyć środków na utrzymanie dworu i wojska, J. chwytał się różnych sposobów, by od ludzi bogatszych wycisnąć jak najwięcej pieniędzy. Nie ufał nikomu, a gwałtownością zrażał sobie najwierniejszych pomocników. W napadach szału ukarał bez najmniejszego powodu śmiercią trzech pułkowników; Janenczenko uciekł od niego do Lwowa. Wreszcie w r. 1681 rząd turecki odwołał go do Konstantynopola. Co się z nim dalej stało, gdzie i kiedy umarł, nie zostało dotychczas wyjaśnione. Akceptowane przez Antonowicza i Rawitę-Gawrońskiego opowiadanie A. Rollego o sądzie baszów nad J-m w sprawie handlarza Oruna i o zaduszeniu go w Kamieńcu Pod., oparte na relacji jakiegoś Ormianina, ma cechy apokryfu.
J. był fizycznie upośledzony, cierpiał na epilepsję i to odbiło się na jego stanie psychicznym. W jego charakterze kojarzyły się rażące przeciwieństwa: lękliwa nieśmiałość i brutalna gwałtowność, brak samodzielności i upór. Był w ogóle osobistością nienormalną i wcale nie nadawał się do roli, do której zmuszały go okoliczności dziejowe.
Posiadamy dwa wizerunki J-go: współczesną rycinę Bonaciny, przedstawiającą go w wieku starszym, o rysach dość podobnych do Bohdana z ryciny Hondiusa, i rysunek w kronice Wełyczki w wieku młodocianym, w pancerzu.
Kostomarow, Getmanstwo Wygowskago, Getmanstwo J. Chmielnickago, Ruina (Istoricz. monogr., II, XII, XV); Karpow, Kriticz. obzor razrabotki istocznikow, Moskwa 1870; Rolle A., Książę Sarmacji (Opowiadania histor., Lw. 1878, ser. I, wyd. 2); Antonowicz i Bec, Istor. diejatieli jugo-zap. Rossii, Kijów 1883; Markiewicz A., (Russk. biograficz. słowar s. v.); W(asilenko) M. (Encikłop. Słowar Brokhauza-Jefrona s. v.); K(orzon) T. (W. Enc. Il.); Rawita-Gawroński Fr., Ostatni Chmielniczenko (na okładce: »Książę kozacki«), P. 1919; Akty zap. Rossii, V; Akty już. i zap. Rossii, V–IX, XI, XIII; Pamiatniki izd. kiewsk. wriemien. kommiss. III i IV; Sękowski, Collectanea, W. 1825, II. Relacje, pamiętniki i kroniki zob. art. Chmielnicki Bohdan Zenobi; prócz tego: Diariusz wojny z Szeremetem (Grabowski, Ojcz. spominki, Kr. 1845, I; Gordon P., Tagebuch, Moskwa 1849, II; Bellum polono-moschicum ad Cudnow (Arch. Komis. Histor. ser. I, t. VII, Kr. 1894).
Miron Korduba