Bielawski Józef (1739–1809), komedjopisarz i poeta, naturalny syn hetmana polnego lit. Michała Józefa Massalskiego i nieznanej z imienia i nazwiska Żydówki; był »fligel-adjutantem buławy W. Księstwa Litewskiego«. Rozgłos w kraju, a poniekąd i w literaturze uzyskał dzięki temu, że na żądanie króla napisał komedję Natręci, wystawioną 19 XI 1765 r. na otwarcie teatru Narodowego. Komedja ta, na której znać wpływ francuski, pisana była pod okiem ks. Adama Czartoryskiego, który w przedmowie do komedji »Panna na wydaniu«, chwalił Natrętów i rokował autorowi piękne nadzieje. B. napisał jeszcze drugą komedję Dziwak, dedykowaną ks. Augustowi Czartoryskiemu, drukowaną i graną w r. 1766. Jakkolwiek pierwsza cieszyła się, jak widać ze świadectw współczesnych, nawet pewnem powodzeniem, to druga komedja B-go, znacznie słabsza, naraziła go na wiele ostrych krytyk i drwin. »Perwszy Bielawski – m. i. pisano – pychą nieznośną nadęty – dał przykład błazeństw takich przez swoje »Natręty«. B. stale zabiegał o łaskę A. Czartoryskiego, pisząc na jego cześć wiersze okolicznościowe, a przedewszystkiem starał się przypodobać królowi, za którego zapewne namową przebywał w r. 1768 w Paryżu, gdzie »połapał znajomości nietylko z nauczonemi, ale i z pierwszemi widowisk francuskich aktorami«, i skąd zwracał się do króla z prośbą o pomoc materjalną, także w l. 1781, 1786 i 1787. Jak wynika z ówczesnych listów, pisanych do króla, B. mimo braku talentu i niepowodzeń, czuł nieprzeparty pociąg do teatru i literatury. Napisał też szereg okolicznościowych drobnych utworów z okazji uroczystości 3 Maja, oraz powstania Kościuszki, lub wreszcie na cześć różnych znanych osobistości. Swe utwory ogłaszał w »Zabawach przyjemnych i pożytecznych«. Z biegiem lat zatracał i tak nikłą inwencję twórczą; paszkwile na jego osobę stawały się coraz częstsze. »Grecy mieli Homera, Rzym miał Wergilego, Włochy Danta i Tassa, Polska Bielawskiego«, urągano mu złośliwie, a Węgierski napisał mu za jego życia taki nagrobek: »Tu leży Bielawski, szanujcie tę ciszę, Bo, jak się obudzi, komedję napisze«. B. na każdą zaczepkę odpowiadał i tylko pomnażał w ten sposób liczbę satyrycznych paszkwili. Sam zresztą wierzył w swój talent: »Potomność mnie osądzi – pisał – i w przeciągu wieków – tak będę wspominany jak Tespis u Greków«.

 

Bernacki L., Teatr, dramat i muzyka za Stanisława Augusta, Lw. 1925; Dawni pisarze polscy, W. 2000 I; Kielski B., O wpływie Moliera, Kr. 1906, 40–42; Korbut G., Lit. pol., W. 1929, II 123; Pilat, Historja literatury polskiej, W. 1908, IV 74–5; Wójcicki, Cmentarz powązkowski, W. 1858, III 17–19; W. Enc. II.; Enc. Org.; Estreicher.         

Red.