Cieszkowski Kajetan (Ćwiek) (1826–1877), organizator i dowódca oddziału w powstaniu styczniowym. Syn Ignacego, posła na sejmy Król. Pol. (1820–30), prezesa Tow. Kred. w wojew. podlaskim, i Albiny ze Świrskich. C. był ziemianinem; dzierżawił wioskę Kozią Górę w powiecie krasnostawskim, i dopiero żona Emilia z Kuczewskich wniosła mu w posagu, »oprócz sreber i klejnotów«, znaczny majątek ziemski, składający się ze Starościna, Biadaczki i Milina w pow. lubartowskim. C-scy osiedli w Starościnie, gdzie dali się poznać jako gorący patrioci. Bywali na słynnych zebraniach »entuzjastki« Narcyzy Żmichowskiej w Warszawie, a należąca również do tego samego grona literatka Eleonora Ziemięcka prowadziła w Starościnie szkółkę ludową. C., »zamaszysty w ruchach, rozprawiający głośno«, we wszystkim zdradzał usposobienie i popęd do wojaczki. To też, gdy wybuchło powstanie, zaczął formować oddział ochotników, nie szczędząc na to grosza z własnych funduszów. Dzielnie mu pomagała żona, głównie w przemycaniu broni, sporządzaniu mundurów, bielizny itp., a później jako kurierka, narażając często życie na niebezpieczeństwo. C. przybrał nazwisko »Ćwieka« i odtąd ochotników jego oddziału nazywano »ćwiekami«. Umundurowani jednakowo w szare kurty z żółtymi wyłogami, wyróżniali się »sercem i postawą wojskową«, męstwem i odwagą.
Rząd Narodowy w uznaniu zasług organizacyjnych C-go mianował go pułkownikiem, mimo że nie posiadał kwalifikacji wojskowych. C. wyręczał się jednak fachowcami, których sobie trafnie na szefów sztabu dobierał, a bardzo często wojował w połączeniu z innymi oddziałami, dowodzonymi przez zawodowych oficerów.
Po skończonej organizacji swego oddziału, liczącego około 200 ludzi, ruszył C. z końcem lipca 1863 w okolice Wąwolnicy, gdzie połączył się z Eminowiczem, a pod Łęczną z Ruckim. Ogółem liczono ich na 1.000 do 1.200 ludzi. Posuwając się na południe, zajęli 5 VIII Chełm, ale na wiadomość, że od Krasnegostawu maszeruje ku nim znaczny oddział nieprzyjacielski, Rucki, który objął naczelne dowództwo nad połączonymi polskimi oddziałami, ruszył naprzeciwko wroga, śmiałym atakiem wyparł go poza wioskę Depułtycze i ścigał na przestrzeni 12 wiorst. Po bitwie C. i Eminowicz, poróżniwszy się z Ruckim z powodu strat poniesionych przez tyralierów Ruckiego, przeszli w Radomskie, zaś Rucki ruszył na północ w lasy puchaczewskie.
Otrzymawszy rozkaz Rządu Narodowego przejścia w Sandomierskie, po przeprawie przez Wisłę stanęli Eminowicz i C. 21 VIII w Kowali. Tu natknęli się na przemagające siły nieprzyjacielskie, które odparto, co nie odbyło się bez strat w ludziach. W dwa dni później przyszło do trzygodzinnej niepomyślnej dla powstańców bitwy pod Wirem, w której również uczestniczył oddział Gromejki. C., zabrawszy 200 ludzi z oddziału Eminowicza, wycofał się na Przytyk do lasów bobrownickich, a odparłszy dragonów pod Puławami, powrócił w Lubelskie. W połączeniu z oddziałem strzelców Dolińskiego pobił C. oddział moskiewski pod Ireną, skąd ruszył na Biłgoraj, ściągając na siebie znaczne siły Moskali pod pułk. Miednikowem. Z ciężkiego położenia wyratował C-go podjazd powstańców z partii Borelowskiego, który uderzył z tyłu na nieprzygotowanego wroga.
W tym czasie C. się rozchorował i musiał opuścić pole walki. Oddziałem odtąd dowodził pułk. Walery Kozłowski, staczając na jego czele cały szereg większych bitew i potyczek. Z końcem grudnia zjawił się C. znów na terenie bojowym, ale nie czuł się widocznie na siłach, aby stanąć na czele oddziału, którym po Kozłowskim dowodził Gromejko, trzymając się z jego resztkami po dzień 20 I 1864.
Po upadku powstania, zrujnowany fizycznie i materialnie, znalazł się C. na bruku paryskim. Jakiś czas żył z resztek swojego majątku, które mu adwokat z Lublina przysyłał. Gdy się te zasiłki wyczerpały, został komisjonerem kupieckim, ale i tu nie doznał powodzenia. Gdy wreszcie żona go porzuciła, zaczął się załamywać. Na szczęście jednak skrzepił się znowu i wziął się do tłumaczenia komedii francuskich dla krakowskiego teatru. Miał podobno pisać komedie oryginalne, ale te nigdy nie ujrzały światła kinkietów, był również korespondentem »Gazety Narodowej«. Czując bliski koniec życia, przybył z Paryża do Krakowa w r. 1876, gdzie już w następnym roku 5 VII umarł na rozedmę płuc.
Giller w jedynym nekrologu, jaki poświęcono C-mu, napisał o nim: »była to natura szczera, w mowie jasny, w boju waleczny, typ szlachcica«.
Uruski, II 324; Giller, Historia, I 215; »Ruch Literacki«, Lw. 1877, II 31 (nekrolog pióra A. Gillera); Przy borowski, Ostatnie chwile, I 138; tenże, Dzieje, IV 352–3; Rostworowski, Wspomnienia, 82–6; Baranowski I., Pamiętniki, P. 1923; Zieliński, Bitwy i potyczki, 98–102, 113–5, 139–41; Bruchnalska M., Ciche bohaterki, 259–61 (o Cieszkowskiej); Grabówka (Frycz), Wspomnienia, 62–3; Brykczyński S., Moje wspomnienia; Cyrankiewicz, Przewodnik po cmentarzach krak.; Zapałowski, Pamiętniki.
Justyn Sokulski