Frenkiel Mieczysław (1859–1935), artysta dramatyczny, syn Aleksandra Jana, marymontczyka »chodzącego dzierżawami«, i Marii z Niwińskich, ur. 15 VII w Byszowie, w pow. sandomierskim. Dzieciństwo spędził w Bidzinach (pow. opatowski), w atmosferze tradycją rodzinną podtrzymywanego kultu wojska polskiego, ojcem bowiem dwóch kobiet, które w tych najwcześniejszych latach urabiały jego charakter: matki i ciotki Józefy, był Bernard Niwiński, uczestnik kampanii r. 1812 i 13., następnie podporucznik 3. pułku ułanów armii Król. Polskiego. Do tych wspomnień dawniejszych dołączały się świeże, gdyż zarówno pani Maria Frenklowa (»surowa, twarda, nieugięta niczym, skupiona i zamknięta w sobie«), jak i panna Józefa Niwińska (»nieuleczalna romantyczka, żywa, śmiała, wesoła, wieczna entuzjastka«) oddały się sprawie roku 63. pełniąc czynności sanitariuszek i łączniczek walczących w Sandomierskiem oddziałów. Uzbrojony w ten sposób przez te »dwie pierwsze nauczycielki życia i miłości dla ojczyzny« wyjechał F. do gimnazjum w Sandomierzu, a ukończywszy je w r. 1876 wstąpił na roczną praktykę do apteki Rakowskiego w Zawichoście, po czym zapisał się na wydział farmaceutyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Niedługo jednak trwały te studia rozpoczęte wbrew wrodzonym skłonnościom; ulegając im młody aspirant do zawodu aktorskiego znalazł się na jesieni r. 1878 w otwartej 24 IX t. r. Szkole Dramatycznej Emila Derynga. Przedmioty teoretyczne wykładali tu dorywczo: Piotr Chmielowski, Józef Kotarbiński, Kazimierz Zalewski (o Molierze) i Wojciech Gerson (kostiumologię); główny nacisk kładziono na ćwiczenia praktyczne pod kierunkiem dyrektora, który był dobrym pedagogiem. Zdobywszy dzięki temu solidne podstawy techniki aktorskiej wyróżnił się F. na popisie publicznym w d. 21 V 1879 jako Kryspin w kom. J. S. Jasińskiego pt. »Jedna chwila«, następnie uczestniczył w urządzanych począwszy od listopada t. r. co wtorek przedstawieniach, grając – jako pierwszą rolę – Pszeniczkiewicza w »Okrężnym« Korzeniowskiego. Po zajęciu w r. 1880 Teatru Granzowa, w którym odbywały się te widowiska, na Teatr Mały, Deryng z uczniami wyjechał na prowincję. W Kaliszu na F-a zwrócił uwagę Ignacy Kliszewski, wysyłany przez Stanisława Koźmiana na werbowanie aktorów, i zaangażował go do teatru krakowskiego. Czteroletni bez mała w nim pobyt młodego artysty, rozpoczęty występem d. 8 IX 1881 w roli Laszkiewicza w »Kościuszce pod Racławicami« i przerwany jedynie krótką gościną (od 31 V do pierwszych dni sierpnia 1882) w Pawłowsku i Petersburgu w imprezie Al. Łukowicza, który zawiózł nad Newę najcelniejsze siły zespołu krakowskiego, był dla F-a jakby dalszym ciągiem nauki praktycznej, w specjalny sposób wpływającej na rozwój jego talentu i kształtującej go ostatecznie według zasad tzw. szkoły krakowskiej. Na skutek przystąpienia w maju r. 1885 do »rokoszu aktorskiego«, wywołanego zatargiem z dyrekcją na tle finansowym, F. przeniósł się do Lwowa i wystąpił tu po raz pierwszy 7 VI w roli Koziatyńskiego w kom. Zalewskiego »Górą nasi«. Publiczność, zaskoczona odrębnym stylem gry, nie licującym z manierą aktorów miejscowych, przyjmowała go zrazu chłodno, stosunek taki jednak rychło się zmienił, toteż, pozyskawszy powszechne uznanie, zajął F. w zespole jedno z miejsc czołowych. Nie poprzestając na tym, marzył teraz o powrocie do Warszawy i o pierwszej scenie polskiej. Zdawało się, że myśl tę będzie mógł urzeczywistnić w r. 1887, otrzymawszy bowiem od Dyrekcji Teatrów Rządowych pozwolenie na trzy zwyczajowe występy, będące rodzajem egzaminu (kandydata i zarazem opinii krytyki tudzież publiczności), z wybitnym powodzeniem przeszedł przez tę próbę (w dn. 28 XI, 1 XII i 5 XII), ale mimo to nie został przyjęty. Po dwóch jednak latach, gdy po śmierci Żółkowskiego (zm. 25 XI 1889) nie było w Teatrze Rozmaitości nikogo, kto by mógł zastąpić genialnego artystę, pomyślano o F-u i zaangażowano go już bez starań z jego strony.
Pierwszy raz ukazał się 5 II 1890 (Coquardier w kom. Valabrègue’a »Durand i Durand«), następnie 11 II (Papkin w »Zemście«), 12 II (Baron w »Hipnotyzmie« Fredry syna) i 15 II (Dzieńdzierzyński w »Rozbitkach«). Początki miał F. w Warszawie trudne z dwóch powodów: obarczony rolami po Żółkowskim, musiał walczyć z nieufnością pamiętających kreacje tamtego, jednocześnie zaś – podobnie jak przedtem we Lwowie – przezwyciężać uprzedzenia publiczności do właściwego mu, a dla niej dosyć obcego rodzaju gry, polegającego (jak utrzymywano nieco później) na »niedociaganiu skali komizmu lub charakterystyki, zanim zgrał się z tradycjami sceny warszawskiej«. Nie ulega wszakże wątpliwości, że w tym trwającym dwa lata procesie przystosowywania się do otoczenia F. nic nie utracił ze swej artystycznej indywidualności, na którą składały się najistotniejsze jego właściwości psychiczne, wsparte w dodatku przez doskonale odpowiadający im system szkoły krakowskiej. Aktorzy warszawscy zaczęli ulegać jej wpływom dopiero pod koniec stulecia, pomimo więc »zgrania się« z nimi F. długo jeszcze wyróżniał się w tym zespole odrębnym tonem. Talent jego w tych latach pogłębiał się i poszerzał w kierunku ról charakterystyczno – dramatycznych, Zdobywszy całkowite uznanie krytyki i miłość publiczności, oblegany przez autorów, zabiegających o przyjęcie roli w ich sztukach, zajął F. przodujące stanowisko na scenie warszawskiej i służył jej przez czterdzieści trzy lata. W ciągu tego czasu obchodził jubileusze: 18 V 1904 dwudziestopięciolecia swej pracy (Lechat w sztuce Oktawiusza Mirbeau »Interes przede wszystkim«), 11 II 1914 trzydziestopięciolecia (»Świetoszek« Moliera, rola tytułowa), 18 I 1928 pięćdziesięciolecia (Pan Piotr w »Zrzędności i Przekorze« i Podczaszyc w »Hrabinie« Moniuszki, akt III). Tegoż dnia przeszedł na emeryturę, grywał jednak jeszcze przez pięć lat, do r. 1932 włącznie. Ostatnią jego kreacją była rola tytułowa w »Panu Damazym«.
Poza pracą w teatrze F. był bardzo czynny jako artysta estradowy, niezwykle popularny i wyzyskiwany przez organizatorów imprez na cele dobroczynne. Repertuar jego w tym zakresie, obracający się zrazu w kole przeważnie banalnych monologów, osiągnął z czasem wyższy poziom i obejmował utwory z dziedziny eposu oraz fragmenty i drobne wiersze, w których w całej pełni objawiała się bądź strona uczuciowa talentu artysty (»Smierć Podbipięty«, »Stary kapral« Berangera), bądź też przemożna vis comica (Odyńca i Słowackiego »Czy to pies, czy to bies?«). Niemałe zasługi położył F. jako pedagog, nauczając nie tylko w istniejących kolejno w Warszawie szkołach dramatycznych, ale również i na pensji p. Rudzkiej tudzież na Wydziale Prawnym Uniwersytetu Warszawskiego, na którym, objąwszy w październiku r. 1925 lektorat dykcji i wymowy, wykładał przez lat siedem.
Pociągało F-la pisarstwo i w Krakowie zaczął próbować sił w tym kierunku. Z tego, co napisał w późniejszych latach, niewiele było drukowane, a są to rzeczy nienajgorsze, niemal bez wyjątku w rodzaju gawęd żołnierskich, ze szczerym sentymentem odtwarzających typy wojskowych z czasów Królestwa Kongresowego. W oracjach okolicznościowych i przemówieniach bankietowych posługiwał się swoiście i bez głębszej znajomości rzeczy archaizowaną polszczyzną. Takim również językiem napisał Bajkę, ilustrację słowną do żywych obrazów, którą sam recytował na popołudniowym przedstawieniu w T. Wielkim 1 XII 1895.
W styczniu r. 1933 F. uległ atakowi sklerotyczno-uremicznemu. Uratowany od śmierci, rozpoczął żywot wegetacyjny: zachował wprawdzie całkowitą świadomość, utracił jednak częściowo swobodę mówienia i nie potrafił ani czytać, ani pisać. Stan taki zakończył zgon 19 IV 1935. Zwłoki spoczęły na cmentarzu Powązkowskim. W październiku r. 1936 zawiązał się komitet budowy pomnika M. F. na jego grobie, a w dwa lata potem odbyło się poświęcenie popiersia dłuta St. K. Ostrowskiego. Wśród odznaczeń posiadał F. komandorię orderu Polonia restituta i francuską legię honorową.
Talent F-a był nawskroś subiektywny, ściśle zespolony z jego warunkami fizycznymi i właściwościami duchowymi, a przeto całkowicie im podległy. Podobnie jak niegdyś Żółkowski, również i F. »pozostajac niezmiennie sobą był równocześnie tym, kogo grał«. Jako aktor wybitnie rasowy ujawniał on wszystkie cechy natury i temperamentu polskiego, skrystalizowane w typie powstałym z tego, co nazwano »napoleońskością Frenkla«. Przemawiała ona charakterystycznymi rysami nie tylko w kreowanej przez artystę postaci wiarusa Flambeau (»Orlątko« Rostanda), ale i w wielu rolach z repertuaru rodzimego. Bardzo rozległa skala jego talentu obejmowała zarówno wszystkie stopnie komizmu jak i tony liryczne, a nawet głęboko dramatyczne. Budując swe role z pomocą środków jak najprostszych, wywoływał F. silne wrażenie czy to szczerością uczucia (np. w jednej z wcześniejszych kreacji jako dzierżawca Kulesza w »Hardych duszach« Sarneckiego według powieści Orzeszkowej »Bene nati«), czy też stonowaną ekspresją dramatyczną (m. in. w roli Brukwy w sztuce Krzywoszewskiego pt. »Przywódca«). Ta jednak strona talentu F-a miała granice, poza które nie mógł on sięgać; dowiodła tego rola Wojewody w »Mazepie«, jedyna, która mu się zdecydowanie nie udała. Wszystkie natomiast elementy jego osobowości artystycznej zabłysnęły w całej pełni w roli Cyrana de Bergerac, stanowiącej punkt szczytowy w karierze tego wielkiego aktora. Był on poza tym jedynym zapewne w dziejach teatru polskiego, który miał w swoim repertuarze tak znaczną ilość ról w sztukach Moliera i Fredry, mianowicie pierwszych sześć, drugich osiemnaście w czternastu komediach. Na ewolucję w grze aktorskiej na scenie warszawskiej, mimo zastrzeżeń, z jakimi początkowo spotkał się, wywarł F. pewien wpływ, nie tak jednak poważny, jak następnie Śliwicki i Żelazowski, którym zresztą pomagał w tym nowy »modernistyczny« repertuar, wymagający odmiennych sposobów ekspresji, w dużym co prawda stopniu istniejących już w zasadach szkoły krakowskiej, tj. tej, która ostatecznie wykształciła zarówno ich, jak i F-a.
F. posiadał w wysokim stopniu to, co Francuzi nazywają »le physique du métier«: postać mocno wyciosaną, trafnie określoną jako »gwardyjska«, twarz idealnie dla komika modelowaną, z charakterystycznym nosem, zapewniającym według Fr. Sarceya tego rodzaju artyście co najmniej trzy czwarte powodzenia. Z takimi warunkami zewnętrznymi kontrastowały jego właściwości duchowe: »miękkie« i wrażliwe serce, brak zarozumiałości i dyskrecja. A przy tym wszystkim miał F. naturę bardzo towarzyską, poczucie humoru i przedni dowcip, jednające mu ogromną wziętość; toteż był on niemal jedynym z aktorów warszawskich, który, zerwawszy z tradycyjnym w tym świecie odseparowaniem się od reszty społeczeństwa, chętnie przebywał wśród ludzi spoza teatru i brał udział w życiu publicznym.
W listopadzie r. 1890 F. ożenił się ze swoją koleżanką ze szkoły Derynga Stanisławą Pysznikówną, ur. w Warszawie 9 IV 1863, córką Stanisława Pysznika, właściciela restauracji, i Marii ze Skorupków. Była ona nieprzeciętnie uzdolnioną aktorką do ról naiwnych. Kolejne etapy w jej karierze artystycznej ściśle odpowiadały przebiegowi jego kariery: zaangażowani razem do Krakowa w r. 1881, razem występowali nad Newą i również jednocześnie przenieśli się w trzy lata potem do Lwowa. Po ślubie Pysznikówna opuściła scenę. Zmarła 25 III 1945 w Krakowie w Domu Starców przy ul. Loretańskiej.
Ich syn Tadeusz, ur. w Warszawie w r. 1896, rychło porzuciwszy studia na Wydziale Prawnym Uniwersytetu Warszawskiego, wstąpił na scenę w r. 1918; grywając role charakterystyczne z czasem stał się w Teatrze Rozmaitości (następnie Narodowym) siłą bardzo użyteczną. Jego debiut autorski: sztuka w 3 a. pt. Grzech Napoleona, tegoż samego roku, w tymże teatrze, nie powiódł się. Dużą wziętością cieszył się w ll. 1921–2 w Krakowie w Teatrze »Bagatela«. Książka, którą napisał o swym wielkim ojcu, nie posiada wartości dokumentarnej, ponieważ prawie wszystkie podane w niej fakty są fantastycznie przeinaczone; pożyteczna natomiast jest przez to, że zawiera jedyny wybór nowel jego ojca. Tadeusz F. został rozstrzelany w r. 1943 na Palmirach.
Z rodzeństwa Mieczysława jedna z sióstr, Michalina, posiadająca głos mezzosopranowy, była śpiewaczką operową. Ur. 29 IX 1868 w Przepiórowie (w pow. opatowskim), kształciła się w śpiewie w Dreźnie w szkole Souvestre’a. Początkowo występowała w Petersburgu, Moskwie i Kijowie, następnie dłuższy czas przebywała we Lwowie. W r. 1898 została zaangażowana do opery warszawskiej (pierwszy raz 23 I jako Amneris w »Aidzie«). 11 II 1923 odbył się w T. Wielkim jubileusz dwudziestopięciolecia jej pracy na tej scenie. Zmarła w Warszawie 11 III 1927.
Portret ol. M. F-a pendzla Konrada Krzyżanowskiego w Muz. Nar. w W. Z kilku portretów, malowanych przez jego przyjaciela Stanisława Lenca, nie wiadomo, czy, i które, ocalały; były one niejednokrotnie reprodukowane, dwa z nich ostatnio w »Świecie« 1938 nr 50; tamże kilka spośród niezliczonej ilości karykatur F-a, rysowanych tak samo przez Lenca. Dobry wybór fotografii (»cywilnych« i w rolach) reprodukowany w obu poświęconych F-owi książkach.
Uruski (Niwiński h. Paprzyca); Frenkiel T. M. F., W. 1939 (przedtem, z opuszczeniem dwóch rozdziałów, druk. w »Kronice Polski i Świata« 1938, nry 1, 3, 4, 6–11, 13, 17, 20); M. F. 1878–1928, wyd. staraniem komit. jubil. pod red. Eug. Świerczewskiego, W. 1928; Pepłowski St., Teatr p. we Lwowie, II, Lw. 1891; Owerłło P., Z tamtej strony rampy, W. 1936; liczne artykuły w czasopismach z okazji jubileuszów, w nrach pod odpowiednimi datami; «Kurier Warszawski 1879 nr 137, 1890 nry 37, 44, 1895 nr 333; »Kurier Poranny« 1879 nr 171.
Mieczysław Rulikowski
Powyższy tekst różni się w pewnych szczegółach od biogramu opublikowanego pierwotnie w Polskim Słowniku Biograficznym. Jest to wersja zaktualizowana, uwzględniająca publikowane w późniejszych tomach PSB poprawki i uzupełnienia.