Gamrat Piotr h. Sulima (1487–1545), biskup krakowski i arcybiskup gnieźnieński, ur. się w Samoklęskach (pow. jasielski) z ojca Stanisława, wójta w Osieku i Pilznie, właściciela Samoklęsk, dzierżawcy królewszczyzn: Mrokowa, Tarchów, oraz z matki Katarzyny Balówny z Nowego Tańca. Pierwsze nauki pobierał najpewniej w szkole początkowej w mieście rodzinnym (niewykluczone, iż w siedzibie wójtowstwa). W r. 1500 wpisał się na Uniwersytet Krakowski. Jak długo trwały studia, ustalić nie podobna. Ok. r. 1507 »za staraniem przyjaciół« dostał się na dwór Erazma Ciołka udającego się do Rzymu. Uzupełniał tam swoje studia pod kierunkiem profesorów zaangażowanych przez Ciołka dla kształcenia młodzieży bawiącej na jego dworze. Będąc ochmistrzem G. zręcznie nawiązywał stosunki z osobistościami ze świata politycznego i kościelnego. Erazm wyróżnił go godnościami kościelnymi, jak probostwem w Wyszkowie (1509–18), 1519 scholasterią płocką, po bracie G-a Mikołaju. Po śmierci swego protektora (9 IX 1522) jakiś czas pozostał w Rzymie dla likwidacji spraw, po czym wrócił do Polski w grudniu 1522. R. 1524 otrzymał od królowej Bony ekspektatywę na kanonię gnieźnieńską (instalowany dopiero 2 VIII 1526). Z kolei przybyły mu prebendy kościelne: 1528 dziekania płocka, w 1529 scholasteria warszawska. Był wykonawcą testamentu Ciołka.
Beneficja kościelne zawdzięczał także orędownictwu królowej Bony. Pomagały mu: znajomość języka włoskiego, doświadczenia pozyskane na gruncie rzymskim, a najważniejsze to to, że jego orędownik, Ciołek, był najlepiej zapisany w pamięci Bony. Wszak był promotorem samego małżeństwa, odbywał poselstwo do matki Bony Izabelli, pozyskał dla królowej od Stolicy Apostolskiej ważne prawa beneficjalne. Najstarszy brat G-a Mikołaj był również zaufanym »służebnikiem« królowej w czasie swego dłuższego pobytu w Rzymie. Bezpośrednio zalecał młodego prałata sekretarz Ciołka, później królowej, Włoch Karol Antoni de Monte Cinere, z czasem kanonik pułtuski, współpracownik G-a w kapitule płockiej.
Bona, bardzo szybko zorientowawszy się w stosunkach polskich, przy pomocy dobranych zwolenników realizowała swoje zamierzenia dynastyczne i państwowe. Wśród tych ludzi znalazł się obok Krzyckiego, Kmity i G. Należał on do najpewniejszych, dzięki uczciwości, wierności i bezwzględnemu posłuchowi. W r. 1532 mianowany dzięki poparciu Chojeńskiego generalnym administratorem i komisarzem królewszczyzn na Mazowszu, sprawował ten urząd do r. 1538, »zyskując sobie miłość i życzliwość« ludzką oraz pochwały Bony. Sprawa uregulowania granic prusko-mazowieckich zbliżyła go do ks. Albrechta, z którym nawiązał korespondencję, zachowując w stosunku do niego jednak zupełną niezależność.
1531 (13 I) mianowany biskupem kamienieckim z prawem zatrzymania posiadanych prebend, do których przybyła w następnym roku godność dziekana warszawskiego. W diecezji nie pojawił się przez cały pięcioletni okres sprawowania rządów. Zamienił probostwo św. Floriana w Krakowie na św. Michała w Płocku. W 1535 r. przeniósł się na stolicę biskupią w Przemyślu. Rządy za nieobecnego w dalszym ciągu pasterza sprawowali wikariusze generalni: Stanisław Biliński i Piotr Starzechowski. W r. 1538 promowany na biskupa płockiego, objął faktyczne rządy 8 II t. r. Mimo że krótka, działalność jego okazała się owocną, np. wzniósł pod zamkiem w Pułtusku kościółek pod wezwaniem św. Marii Magdaleny. Tam znalazły pomieszczenie portrety biskupów płockich.
Po śmierci Chojeńskiego prekonizowany na biskupa krakowskiego, 1538 (24 VII), odbył uroczysty ingres 26 X t. r., witany uroczystą mową przez S. Maciejowskiego. Prowadził ożywioną działalność w kierunku zwalczania herezji: utworzył urząd inkwizytora z rocznym wynagrodzeniem 40 grzyw., powołał na urząd kaznodzieji katedralnego »męża wymowy polskiej sławnego«, L. Słończewskiego, nałożył na wszystkich kanoników obowiązek wygłaszania kazań. Zadecydował o wyniku procesu Weiglowej, skazując ją na spalenie. Przeprowadził ważne reformy administracyjne w dobrach kościelnych. Ogłosił specjalny odpust dla skrzepienia wiary. Jakkolwiek pragnął utrzymywać z kapitułą jak najlepsze stosunki, nie uniknął gwałtownych ataków ze strony jej członków, J. Naropińskiego i J. Myszkowskiego.
W r. 1541 został G. arcybiskupem gnieźnieńskim, przy równoczesnym zatrzymaniu stolicy krakowskiej na instancję obojga królestwa, na razie na rok. Prawo to przedłużano mu dwukrotnie, a wreszcie w r. 1544 przyznano dożywotnio. Niewątpliwie łączenie obu godności miało na celu polityczne umocnienie G-a i zatrzymanie go przy boku Bony, której był nieodstępnym doradcą. Dn. 23 V 1541 objął rządy diecezji przez swego pełnomocnika, kan. Stanisława Borka. Faktyczny uroczysty ingres odbył dopiero 22 X 1543. Zaraz w początkach swych rządów z okazji 35-letniego panowania Zygmunta I przygotował jubileusz, który miał trwać cały rok. Wydał orędzie do wszystkich biskupów, polecając nakłaniać i wzywać wiernych do składania ofiar na wojnę z poganami. Po wspomnianym ingresie wziął udział w generalnej kapitule i zajął się żywo sprawami diecezji. Działalność synodalna G-a zaznaczyła się już w r. 1539 na synodzie prowincjonalnym w Piotrkowie, zwołanym przez prymasa J. Latalskiego. G. wyrecytował tam płomienną mowę (napisaną przez Hozjusza) wzywając duchowieństwo do poprawy obyczajów i ofiarności na rzecz państwa. Następny synod, odpowiednio przygotowany na sesjach kapitulnych krakowskich (jakkolwiek słabo obesłany), miał miejsce 17 X 1542. Uchwały zebrane przez Kromera, ujęte w kilka grup, najlepiej ilustrują szeroki zasięg poruszanych tamże spraw. A więc 1. reforma szkół i szkolnictwa z uwzględnieniem potrzeby zakładania bibliotek; konieczność odpowiedniej pomocy dla Akademii Krakowskiej. 2. poprawa obyczajów duchowieństwa, wprowadzenie odpowiednich kaznodziejów i inkwizytorów, poprawa stosunku biskupów do niższego duchowieństwa. 3. zakaz budowania cerkwi schizmatyckich na Litwie, wysiedlenie Żydów z Krakowa. 4. obrona Kościoła przeciw zakusom reformatorskim, rozgraniczenie sądownictwa świeckiego od duchownego. Nie minęły dwa lata, kiedy z inicjatywy G-a odbył się w r. 1544 synod diecezjalny krakowski z szeregiem uchwał związanych z potrzebami samej tylko diecezji. W tymże samym roku miał miejsce również synod prowincjonalny w Piotrkowie, odbywany w czasach nader ciężkich dla prymasa na skutek śmierci brata, Jana. Synod ten powtórzył przeważnie uchwały poprzedniego synodu piotrkowskiego.
Na forum politycznym G., jako zdecydowany zwolennik i adherent Bony, miał sposobność wykazać swe zdolności w okresie dokonujących się przemian struktury społecznej lat czterdziestych, kiedy kończyło się przemożne dotąd stanowisko senatu, a punkt ciężkości przesunął się na średnią szlachtę. Równocześnie Bona zmierzała do osłabienia senatu i sejmu i poddania ich swoim wpływom. Dokonać zaś tego pragnęła przez zaufanych popleczników, zwłaszcza G-a. Posiadał on bowiem potrzebne po temu zdolności, duże doświadczenie, oparte na wieloletniej pracy sejmowej i sejmikowej. Przez bezpośrednie stykanie się z przedstawicielami sfer szlacheckich, badanie nurtujących nastrojów, działał na rzecz Bony. Wybór środków w danym wypadku był mu obojętny. Tak np. po rokoszu lwowskim na sejmie w r. 1538 wymową i ugaszczaniem posłów nakłonił ich do złagodzenia opozycji, która groziła rewoltą przeciw Zygmuntowi i Bonie. Podobnej roli podjął się na sejmach po r. 1540. Wypróbowany orędownik stałej »obrony potocznej« i obmyślania nieodzownych na nią środków materialnych, opartych na systemie równomiernych świadczeń ze strony wszystkich stanów, stale ją propagował. Znalazło to dobitny wyraz w piśmie Kromera p. n. Census…, opracowanym z polecenia G-ta, prawdopodobnie na sejm piotrkowski w r. 1544. Domagał się tam stałej kontrybucji od duchowieństwa na rzecz wyprawy tureckiej.
Jako stronnik Bony, był zwalczany wówczas przez potężnych adherentów austriackich. Swe stanowisko w polityce zagranicznej sformułował w memoriale przedłożonym królowi przed sejmem 1542. Wobec groźnych wydarzeń, jakie zawisły nad pobliskimi Węgrami (terenem ścierania się interesów austriackich, tureckich oraz Zapolyów), proponował utrzymanie za wszelką cenę pokoju i przyjaznych stosunków z Turcją, i to w tajemnicy przed Habsburgami, aby na wypadek ataku tureckiego na Polskę uzyskać od nich pomoc. Równocześnie z inicjatywy G-a sejm piotrkowski 1542 zwrócił się do króla z żądaniem nawiązania układów z Francją, sprzymierzoną z Turcją. Programu wschodniego, nie krył G. w kancelarii, lecz jawnie go propagował, np. na sejmiku w Środzie (zapewne przed sejmem 1544).
Mimo wielu zastrzeżeń, jakie w odniesieniu do osoby G-a mieli zarówno współcześni jak i potomni (Górski, Starowolski i i.), nikt nie odmówi mu wielkich zasług kulturalnych. W pierwszym rzędzie ujawnił duże zainteresowanie dla Akademii Krakowskiej. Zasłużył się przez powołanie do Polski uczonego prawnika, wychowanka Bolonii, znakomitego latynisty, nader płodnego poety Piotra Roizjusza-Hiszpana; w literackiej spuściźnie Roizjusza znalazł też G. poczesne miejsce. Starania o szkołę krakowską wystąpiły na wspomnianym już synodzie 1542, którego uchwały domagały się zwiększenia dochodów profesorom oraz pozyskania z zagranicy legisty i dwóch humanistów. Na 5 najlepiej uposażonych biskupów nakładano obowiązek stałej dotacji dla uniwersytetu. Sam G. uiszczał 100 dukatów rocznie. Podobne wezwanie wystosował też do króla. Szczególną opieką otoczył znakomitego, zapoznanego teologa krakowskiego Mateusza z Kościana, któremu ułatwił wyjazd do Rzymu, mianował go swym kapelanem i spowiednikiem, wreszcie wydatnie orędował wydaniu jego pism. Popierał Kl. Janickiego, jego przyjaciela Franciszka Niconitiusa z Dalmacji, protonotariusza apostolskiego i referendarza G-a dr Jakuba Montanusa, dra Jakuba z Biskupic, poetę Marszewskiego. Starał się skupić wokół siebie prawdziwą elitę umysłową stolicy, która gromadziła się u niego na ucztach i zebraniach. Obok wymienionych zjawiali się tam: Seweryn Boner, Zygmunt z Tężycy, kan. B. Gądkowski. Na czoło klienteli G-a wysunął się Marcin Kromer, wspomagany po śmierci Chojeńskiego wydatnie na studiach w Bolonii. Po powrocie do kraju stanął obok prymasa jako jego najbliższy współpracownik w utwierdzaniu wiary przez wydawanie szeregu pism, przygotowanie synodu 1542, niebawem jako członek kapituły, poseł do Rzymu. Przede wszystkim stworzył G. temu największemu historykowi w. XVI »otium litterarium«, tj. zapewnił byt. Do autorów składających swe utwory G-i należał znany grecysta i muzykolog Jerzy Libanus, prowincjał oo. dominikanów Marcin Sporn i inni. Mecenat G-a był jego ambicją życiową, chęcią zyskania humanistycznej sławy u współczesnych i potomnych.
Był też G. znakomitym bibliofilem. W jego bibliotece znalazły się bogate i cenne pontyfikały, mszały, kanony biskupie. Iluminacja rękopisów i oprawa foliałów świadczy o wielkim smaku artystycznym ich właściciela. Na zajmowanych stanowiskach rozwinął niesłychany splendor i przepych, tak właściwy czasom Odrodzenia. Dwór G-ta liczył około 180 osób, mógł współzawodniczyć z królewskim. Składali się nań: dworzanie wyżsi i niżsi, kapelani, sekretarze, notariusze, klerycy, opiewana nawet w utworach literackich sławna kapela prymasowska, wreszcie gwardia. Na ślubie Zygmunta Augusta z Elżbietą roty G-a w liczbie 200 jeźdźców wystąpiły z własnymi proporcami, herbami. Zgromadził G. ponadto imponujący skarbiec paramentów kościelnych: pierścieni, krzyżów biskupich, relikwiarzy, pastorałów, kap złotolitych, mitr, sandałów. Nie brakło tam i dzieł sztuki: obrazów, rzeźb, arrasów, kobierców, wyrobów ze złota i srebra. Nic dziwnego, że wydatków na te bogactwa i odpowiadający im tryb życia nie mogły pokryć nawet duże dochody.
G. umarł 27 VIII 1545, pochowany w kaplicy katedralnej w Krakowie. Staraniem Bony stanął jego piękny pomnik nagrobny, dłuta Jana Marii Padovana. Obok wielkich zalet, jak zamiłowania humanistyczne i upodobania artystyczne, zręczność i umiejętność pozyskiwania ludzi, nie brakło mu i dużych wad. Długoletnia przyjaźń z Dorotą z Sobockich Dzierzgowską (powiernicą Bony) gorszyła już współczesnych, jak również nadmierna rozrzutność, skłonność do życia hulaszczego (sławne obżarstwo). W jego charakterze, umysłowości i moralności znachodzimy wiele sprzeczności. Rozumu i zdolności mu nie brakło; statysta z głową otwartą, potrafił iść przebojem. Potomność nie oceniła go obiektywnie, wyolbrzymiano jego wady i przewiny, przemilczano niewątpliwe zasługi, zwłaszcza w dziedzinie programu polityki zagranicznej. Doceniono na ogół znaczenie G-a jako mecenasa i humanisty.
Niesiecki; Korytkowski J., Arcybiskupi gnieźnieńscy… III, P. 1889; Łętowski L., Katalog bisk. prał. krak. II, Kr. 1852; Hartleb K., P. Gamrat w świetle nieznanego życiorysu, Lw. 1938; Rec. Pociecha W. »Kw. Hist.« 1939, I; Hartleb K., Żywot bisk. G. i kwestia aut. tego utworu, Lw. 1925; Hartleb K., Jan z Ocieszyna Ocieski… Lw. 1917; Kolankowski L., Polska Jagiellonów, Lw. 1936; Hartleb K., Dział. kult. bisk. dypl. E. Ciołka, Lw. 1929; Pociecha W., Bona Sforza (Pol. Sł. Biogr. t. I/3; Pociecha W., Jan Chojeński ib., t. III; Barycz H., Hist. Uniw. Jag., Kr. 1935; Sarna W., Biskupi przem. ob. łac., Przemyśl 1903; Polkowski I. ks., Spadek po prym. P. Gamracie, Kr.; Juszyński M., Dykcjonarz poet. pol., Kr. 1820; Nakielski, Miechovia 1634; Łubieński St., Series vitae…, Ep. Ploc., Kr. 1642; Starowolski S., Vitae antist. Crac., Kr. 1655; Naramowski A. J., Facies rer. Sarmat., Wil. 1726; Nowowiejski A. J., Płock, monografia historyczna, Płock 1931; Rzepnicki Fr., Vitae pres. Pol., P. 1761–3; M. R. P. S., III, IV; Acta Tom. X–XIII; Alb. Stud. ed. Chmiel II; Decreta et constit. synod. Piotrcoviae A. D. 1542; P. Gamrati arch. gnesn. vita Auct. Padnievio (druk. Hartleb l. c. Dodatek); Census M. Cromeri… (dr. ib.); T. Górskiego w Bibl. Ord. Zam.; Koresp. Albrechta Herz. Briefarch. B. 2; Zbiory Kom. Hist. PAU; Rkp. Czart. 275, 271, 278, 280, 283, 1597, 1698, 1599, 1606; Rkp. Ossol. 618, 77, 2304; Bibl. Nar. Lat. Q. XVII, Lat. F. IV, 146, Rkp. B. Jag. F. IV, Haus-Hof. u. Staats-arch. Wiedeń, Pol. Fasc. III.
Kazimierz Hartleb