INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY
iPSB
  wyszukiwanie zaawansowane
 
  wyszukiwanie proste
 
Biogram Postaci z tego okresu
 Stanisław Szczęsny (Feliks) Potocki h. Pilawa     

Stanisław Szczęsny (Feliks) Potocki h. Pilawa  

 
 
Biogram został opublikowany w latach 1984-1985 w XXVIII tomie Polskiego Słownika Biograficznego.

  

 
 
 
Spis treści:
 
 
 
 
 

Potocki Stanisław Szczęsny (Feliks) h. Pilawa (1751–1805), wojewoda ruski, generał artylerii kor., marszałek konfederacji targowickiej. Za młodu pisał się Stanisław, potem Stanisław Szczęsny; już za życia był znany i do historii przeszedł jako Szczęsny. Zapewne urodził się w Tartakowie i tam został ochrzczony 21 II 1752. Był jedynym synem Franciszka Salezego, woj. kijowskiego (zob.), i jego drugiej żony Anny Elżbiety z Potockich.

Edukował się w rodzinnym Krystynopolu pod kierunkiem matki, osoby znanej z despotyzmu i dziwactw. Sam P. w liście do Ignacego Potockiego (z r. 1773) wśród przyczyn swoich nieszczęść wymieniał «sposób edukacyi ostry, którą miałem». Wypada więc raczej wierzyć Hugonowi Kołłątajowi, który powołując się na «świadków oczywistych» (może swych krewnych Hulewiczów?) pisał, iż P. z «audiencji» u rodziców «zawsze wychodził połajany lub pobity», niż relacji Antoniego Chrząszczewskiego (oficjalisty tulczyńskiego z późniejszego pokolenia) o tym, jakoby matka wychowywała jedynaka «pieszczotliwie». Nauczycielem domowym P-ego był ks. Maurycy Wolf (Wolff), profesor poetyki waręskiego kolegium pijarskiego. Może uczeń zawdzięczał mu pewną kulturę literacką, bowiem P. pisywał wiersze i był dobrym stylistą. Jego polska pisownia była wadliwa (fonetyczna) francuska – nawet na tle ówczesnej praktyki – fatalna (te kłopoty z pisownią mogą świadczyć o dysleksji). Jako chłopiec został P. rotmistrzem, a w r. 1767 ojciec scedował mu bełskie starostwo grodowe.

W r. 1770, korzystając z zamieszania z czasów konfederacji barskiej, osiemnastoletni starosta nawiązał ukrywany przed rodzicami romans z szesnastoletnią Gertrudą Komorowską (zob. Potocka Gertruda) z Suszna (dość dalekie sąsiedztwo Krystynopola). Radzi takiej partii rodzice panny doprowadzili do potajemnego, lecz zawartego za formalnym indultem konsystorza chełmskiego, ślubu (26 XII 1770). Kiedy się o tym dowiedział ojciec P-ego, wziął syna pod ścisły nadzór i zmusił go do rozpoczęcia (6 II 1771) starań o unieważnienie małżeństwa. Z uległością przyjął P. ojcowską tezę o «uwiedzeniu» przez «ludzi podstępnych», wykorzystujących «głupstwo młodości» (zwroty te powtarzają się w listach Szczęsnego). W kwietniu został wyprawiony z Krystynopola do «cudzych krajów» pod dozorem gen. Karola Brühla (jest on mylony ze swym bratem, a szwagrem P-ego – Alojzym) i ks. Wolfa. W lecie 1771 dość długo przebywali «w kwarantannie» na pograniczu węgierskim w Zborowie (Zboro), skąd P. zaniósł manifest do konsystorza spiskiego. Potem przez wiele miesięcy mieszkali w Wiedniu, aby działać w sprawie rozwodowej, która oparła się o Rzym. Rzecz się przewlekała i zaplanowana przez ojca peregrynacja do Holandii, Anglii i Francji opóźniała. We wrześniu 1772 był P. z ks. Wolfem w Szwajcarii. Pisał tam dziennik podróży (zdaniem T. Korzona, który go znał, całkiem lakoniczny i nie interesujący). Wiadomość o śmierci ojca (F. S. Potocki zmarł 22 X 1772, jego żona 7 I t. r.) doszła P-ego podobno w Paryżu. Wracał przez Wiedeń (starania o galicyjskie starostwa po ojcu), w Krystynopolu stanął 17 XII 1772. Pod swoją opiekę wzięła P-ego jego ciotka Katarzyna z Potockich Kossakowska (zob.), z dalsza nad jego krokami czuwał Jerzy Mniszech, ojciec jedynaczki Józefiny, upatrzonej przez rodziców na żonę Szczęsnego jeszcze przed sprawą Gertrudy.

W pertraktacjach z Komorowskimi obie strony zarzekały się, że nie znają losu zaginionej Gertrudy (kiedy P. dowiedział się prawdy, wg Chrząszczewskiego usiłował popełnić samobójstwo). Dopiero na wiosnę 1773 Jakub Komorowski zaczął publicznie podnosić sprawę porwania córki przez ludzi F. S. Potockiego. W lipcu Komorowscy byli gotowi «we wszystkich kategoryjach» pójść na rękę P-emu, «tylko sześć milionów pretensyi założyli» (P. do I. Potockiego). Po odmowie takiej sumy Komorowski wniósł w sierpniu manifest w sprawie porwania córki. I. Potocki podjął się zredagować remanifest, co P. z wdzięcznością przyjął (już w maju ofiarował Ignacemu za procesowe usługi swój ogród z pałacykiem na Nowym Świecie w Warszawie). Po wniesieniu do grodu bełskiego remanifestu (13 IX 1773) P. w październiku podjął we Lwowie starania o przeniesienie sprawy do sądów galicyjskich (miała w nich stosunki ciotka Kossakowska). Do protektorów Szczęsnego należał i poseł austriacki w Warszawie – K. Reviczky. Odwołanie się od sądów polskich do austriackich naraziło P-ego na ostrą krytykę i sprawa została w kwietniu 1774 oddana wyłonionej przez delegację sejmową komisji. Równocześnie z tym procesem zakwestionowano tytuły własności P-ego do części dóbr humańskich. W obu tych sprawach P. ciężko się opłacał różnym figurom politycznym z czasu sejmu rozbiorowego (m. in. kanclerz Andrzej Młodziejowski dostał 100 000 złp., a Adam Poniński gwiazdę orderową za 5 000 dukatów i «pożyczkę» 20 000 dukatów). Wreszcie po różnych przetargach komisja wydała dekret (oblatowany 10 XI 1774), zaocznie skazujący obwinionych o porwanie i utopienie Gertrudy ludzi ze służby F. S. Potockiego, a syn miał zapłacić Komorowskim wysoką grzywnę za «niebaczność» ojca. Grzywna poszła na poczet polubownie ułożonych transakcji, którymi P. przekazał Komorowskiemu znaczny majątek. Po sądowym stwierdzeniu śmierci Gertrudy sprawa unieważnienia małżeństwa stała się bezprzedmiotową.

Równocześnie z procesami toczyła się gra o pozyskanie młodego arcymagnata. O jego rękę zabiegali dwaj ojcowie córek «na wydaniu»: marszałek Stanisław Lubomirski i królewski brat Kazimierz Poniatowski. Ten ostatni daleko się w awansach posunął, a Stanisław August w lutym 1774 dał P-emu urząd chorążego w. kor., wkrótce potem Order Św. Stanisława. Udzielenie rekuzy Lubomirskim i Poniatowskim było sprawą delikatną. «A tu sęk wydobyć się, aby zemsty nie ruszyli» – pisał w marcu do J. Mniszcha jego przyjaciel i mentor P-ego Dominik Cetner. Jednakże od dawna ukartowany ożenek Szczęsnego z Józefiną (zob. Potocka Józefina) nastąpił 1 XII 1774, zaraz po zakończeniu sprawy z Komorowskimi. Z pierwszych lat małżeństwa pochodzą tkliwe wiersze P-ego do żony (w l. 1775–89 urodziła ona dziesięcioro dzieci), oboje interesowali się w Dukli i Krystynopolu teatrem amatorskim, Szczęsny w listach do I. Potockiego zapewniał o swoim upodobaniu do spokojnego życia wiejskiego. Po śmierci J. Mniszcha (15 X 1778) Józefina odziedziczyła całą dukielską fortunę (z pałacem przy ul. Senatorskiej, który stał się warszawską rezydencją Potockich). Małżonkowie nie zamierzali jednak mieszkać w Galicji, czemu P. dawał motywację patriotyczną: «Abyś się wolnym urodził, dziecko, ojczyste rzucam mieszkanie, które zagarnął sąsiad zdradziecko w samowładności dzierżanie». Syn «ruskiego królika» bardzo źle znosił samowładność austriackiej administracji («obrzydłych dyrektoriatów»), oburzało go zabranie przez rząd galicyjskich starostw ojca. Był nieczuły na «honory i tytuły», które mu w marcu 1776 proponowano w Wiedniu, «abym tylko nie chciał mówić» (P. do J. Mniszcha). Nie chciał przyjąć Orderu Złotego Runa, jako że musiałby się zrzec orderów polskich (Orła Białego otrzymał w sierpniu 1775). Decyzję wyprzedania się z dóbr galicyjskich podjął już wiosną 1776. Zaraz po śmierci teścia sprzedał Duklę tanio (za milion złp.) Stadnickim. W l. 1775–8 wiele jeszcze przebywał w Krystynopolu (tutaj w r. 1776 dokonał działów majątkowych z siostrami, z których każdej przypadło po milionie). Wreszcie w r. 1781 wszystkie galicyjskie majątki z Krystynopolem i Tartakowem odstąpił Adamowi Ponińskiemu w zamian za spłatę długów ojca i ekspektatywę na emfiteuzę wielkiego star. zwinogródzkiego (woj. bracławskie), sąsiadującego z włością humańską.

Jeszcze przed ślubem P. dokonał objazdu dóbr ukraińskich i postanowił założyć rezydencję w Tulczynie. Zachowane rachunki z r. 1776 świadczą, że dwór tulczyński był już wówczas urządzony (zakup liberii dla 24 osób służby). W r. 1780 Potoccy mieszkali tam jeszcze w drewnianym domu. Wkrótce stanął wspaniały klasycystyczny pałac ze złotym napisem na fryzie: «By zawsze wolnym i cnotliwym był mieszkaniem – 1782 roku wystawiony». W r. 1786 rozpoczęto budowę okazałego kościoła Dominikanów (zarazem parafialnego). W długo jeszcze rozbudowywanym zespole pałacowo-ogrodowym (ogród zwał się «Chorosza») stanął m. in. budynek teatralny («operhauz»). Orkiestra składała się z miejscowych chłopów, dobrze wyszkolonych pod batutą Teodora Ferrari (czyli Fedorka Kowalczyka). Szczęsny przywiózł z Krystynopola sporą bibliotekę, którą Potoccy powiększyli do wielkiego księgozbioru. W Tulczynie była znana stadnina, P. sprowadził też rasowe bydło i owce. Pierwszy rozpowszechnił na Ukrainie topole włoskie. Skromna mieścina przemieniła się w ożywione miasto z fabrykami sukna, płótna, siodeł, powozów i broni palnej. Była to stolica jednego z największych i najbardziej terytorialnie zwartych latyfundiów magnackich, rozpostartego w większości w woj. bracławskim, częściowo na Podolu. «Państwo» P-ego składało się z włości humańskiej, dóbr tulczyńskich, brahiłowskich i mohylowskich oraz star. hajsyńskiego, do których z czasem doszły dobra daszkowskie, kalnickie i kowalowieckie, Gruszka oraz star. zwinogródzkie. Największy zespół stanowiła włość humańska, która rozrosła się dzięki kolonizacji i w r. 1794 liczyła 9 miast (Humań, Sokołówka, Buki, Targowica, Talne, Hołowaniec, Chaszczowata, Teplik, Bohopol) i 264 wsie. Mawiano, że do P-ego należała połowa woj. bracławskiego. Informację o 130 000 «osadników pańszczyźnianych» (Rolle, Korzon) wypada odnieść do po rosyjsku liczonych «dusz» (męskich). Sam P. pisał w r. 1789, że jest panem «kilkudziesięciu tysięcy familij», a wg jego zięcia Jana Potockiego ludność dóbr Szczęsnego liczyła przeszło 240 000 «dusz obojga płci». Roczną intratę P-ego szacowano na 1 500 000 3 000 000 złp. (spotyka się też fantastyczne liczby 5 000 000, a nawet 10 000 000). Na czasy P-ego przypadła pomyślna koniunktura gospodarcza na Ukrainie, ale też rozpowszechniona opinia widziała w nim dobrego gospodarza i ludzkiego pana. Dla Humania uzyskał w r. 1780 przywilej na dwutygodniowe jarmarki, w Mohylewie i Bohopolu założył domy kwarantannowe, ograniczał dzierżawy i zamieniał chłopom pańszczyzny na czynsze. Miał też w Humańszczyźnie wiele szlachty czynszowej. Żartował na temat swojego «skozaczenia», stylizował się na ukraińskiego wieśniaka – domatora. Był amatorem «rustikowania», ukraińskiego folkloru, chłopskich wesel i pierogów ze śmietaną. Prowadził życie wystawne, karmił i poił (słynna była tulczyńska kuchnia) wielki dwór i rzesze przyjaciół-klientów.

Kwitnące latyfundium P-ego stanowiło podstawę jego politycznego znaczenia, a «wieśniak» miał wielkie ambicje. Tulczyńscy oficjaliści, totumfaccy i nadworni literaci, jak Adam Moszczeński, Antoni Złotnicki, ks. Michał Sierakowski, Benedykt Hulewicz i Dyzma Bończa Tomaszewski, byli to ludzie do politycznych poruczeń. Zwłaszcza Moszczeński stał sic jakby «ministrem» dworu tulczyńskiegn. Ściśle kresowe położenie latyfundium na starych hajdamackich, ale i handlowych szlakach, na pograniczu z rosyjską Nową Serbią oraz tureckimi Jedysanem i Mołdawią, było przyczyną zarówno utrzymywania przez Potockich własnych wojsk nadwornych (z kozaków i szlachty czynszowej), jak i kwaterowania w ich dobrach i w ich sąsiedztwie oddziałów dywizji ukraińsko-podolskiej. Ówczesna południowo-wschodnia granica Rzpltej była też przepuszczalna dla wojsk rosyjskich, których obecność w tym regionie właśnie w czasach P-ego się nasilał w związku z czarnomorską polityką Katarzyny II i G. Potemkina. Szczęsny, który bogacił się na czarnomorskiej koniunkturze i na dostawach dla rosyjskiej armii, w 20 lat po rzezi humańskiej, w czasie paniki z wiosny 1789 czuł się w Humaniu bezpieczny, ale zapewniał, że wystarczy wkroczenie do Polski 5 000 Rosjan «jako nieprzyjaciół», żeby poruszyć 100 000 chłopstwa. «Jeżeli nasze gorące głowy będą chcieli koniecznie kraj w ostatnią zgubę pogrążyć zaczepieniem Moskwy, ja ręczę że Ruś będzie za Moskwą i te kraje, choćby się jeszcze i zostały, pustynią znowu będą» (do króla, 26 II i 1 III 1789). Ów humańsko-tulczyński horyzont zapewne w znacznej mierze określał stosunek P-ego do Rosji. Nader czuły na pochlebstwa, drażliwy i uraźliwy, w swych przekonaniach bardzo stały i uparty, pan na Tulczynie stał się równocześnie uległym rusofilem i zapamiętałym republikaninem. W warunkach królewsko-ambasadorskich współrządów w Warszawie kołysał się P. między opozycją magnacką i stronnictwem stackelbergowsko-dworskim.

Po zakończeniu procesu z Komorowskimi P. był jeszcze uwikłany w różne spory prawne dotyczące jego dóbr ukraińskich. Mający mocną pozycję na dworze Józef Stempkowski podtrzymywał swoje roszczenia do Targowicy (jako rzekomej królewszczyzny), dla których rozpatrzenia sejm 1775 wyznaczył komisję. Przejmowanie w bezpośrednią administrację dóbr łączyło się też z rugowaniem zasiedziałych od czasów P. S. Potockiego posesorów. Najbardziej skomplikowany i długotrwały proces miał się wywiązać w sprawie Czarnej Kamionki, bowiem rugowany z niej przez Moszczeńskiego Dominik Gintowski odstąpił swe roszczenia rosyjskiemu generałowi Iwanowi (nie Zacharowi, jak w literaturze) Czernyszewowi. W pierwszych latach małżeństwa przypisywano duży wpływ na męża Józefinie, która z domu rodzinnego wyniosła «nienawiść» do króla (wspominała o tym po jego śmierci). Jesienią 1775 małżonkowie zbliżyli się z Ksawerym Branickim, właśnie wtedy wysuwającym się na czoło szukającej poparcia w Petersburgu opozycji. W kierownictwie opozycji ważne miejsce zajął również I. Potocki, ale stosunki między kuzynami uległy rozluźnieniu. Szczęsny był jeszcze dobrze widziany przez O. Stackelberga i w kwietniu 1776 ambasador radził królowi dać P-emu przy nastręczającej się sposobności jakieś stanowisko ministerialne, «aby zagrodzić drogę Ignacemu Potockiemu».

Za pośrednictwem żony P. zabiegał o poparcie Stackelberga do poselstwa z woj. bracławskiego na sejm 1776 r. i uzyskał tą drogą «list instancjonalny» (z 8 VI 1776) króla do kaszt. bracławskiego Marcina Grocholskiego (kasztelan i jego brat Franciszek stali na czele stronnictwa królewskiego w tym województwie). Wkrótce jednak doszły Stackelberga jakieś donosy na P-ego i zmienił zdanie ambasador, a zatem i król. Mimo ostrzeżeń uparty Szczęsny z liczną milicją nadworną ruszył do Winnicy, aby «forsować» sejmik, lecz 14 VII wojsko rosyjskie z F. Grocholskim zastąpiło mu drogę. Chorąży kor. spokojnie się wycofał, nadchodziły jednak ostrzeżenia, że przez kogoś podmówieni Rosjanie chcą zabrać wszystkie jego «milicyje i amunicyje». Zagrożony P. udał się więc do Warszawy i w czasie sejmu 1776 r. za sprawą Andrzeja Mokronowskiego doszło do ugody między Stempkowskim a Szczęsnym, który utrzymał się przy Targowicy. W pierwszym znanym swym liście do Stanisława Augusta (z 3 XI 1777) tłumaczył się P., że niesłusznie jest podejrzewany przez króla, jakoby «ślepo szedł za duchem partyi». Jest lojalny i kieruje się jedynie «poczciwością i sercem obywatelskim». W r. 1778 był zachęcany przez Stanisława Augusta do starania się o marszałkostwo Trybunału Kor., stanęła jednak na przeszkodzie kondemnata w procesie z Czernyszewem o Czarną Kamionkę. Z początkiem r. 1780 zrezygnował P. z chorąstwa kor. i znów tytułował się star. bełskim.

Pierwszą bardziej znaną inicjatywą publiczną P-ego był przedstawiony na sejmie 1780 r. przez A. Moszczeńskiego (posła kaliskiego) projekt, aby z dóbr humańskich utworzyć «majorat» (ordynację), utrzymujący regiment pieszy (400 głów) «dla ubezpieczenia Ukrainy od strony hultajstwa». Dziedzicznymi szefami regimentu, który wszedłby w skład komputu armii kor., mieli być kolejni ordynaci humańscy. Projekt, przekazany do rozpatrzenia Radzie Nieustającej, upadł jednak «jako obruszający równość szlachecką i nie wsparty przez Stackelberga» (J. U. Niemcewicz). Po tym niepowodzeniu P. w marcu 1781, także bezskutecznie, starał się u króla o zgodę na zakupienie od A. Ponińskiego urzędu podskarbiego w. kor. Wkrótce potem wyjechał z żoną «na kilka miesięcy» do Włoch. Był w Wenecji i w Rzymie. Potoccy pozostali dłużej we Włoszech, skąd powrócili w kwietniu 1782. W czasie tych podróży rzymski malarz P. G. Batoni wykonał portrety P-ego i jego żony. Ożenek byłego szwagra i brata stryjecznego żony Michała Jerzego Mniszcha z siostrzenicą króla Urszulą z Zamoyskich zbliżył P-ego do dworu. W dn. 28 IV 1782 otrzymał wakujące po śmierci Augusta Czartoryskiego woj. ruskie. Na sejmie t. r., na którym marszałek S. Lubomirski i jego zięciowie: Ignacy i Stanisław Kostka Potoccy oraz Seweryn Rzewuski przewodzili antykrólewskiej opozycji w sprawie ubezwłasnowolnienia obłąkanego bpa Kajetana Sołtyka, Szczęsny «od Potockich odpisał się i przeciw biskupowi krakowskiemu świadczył» (T. Ostrowski). Starł się wówczas ostro z Rzewuskim i poróżnił z kuzynami. Został na tym sejmie wybrany do Rady Nieustającej (był konsyliarzem Rady przez dwie kadencje: 1782–4 i 1784–6). W listopadzie przybył do Białegostoku, gdzie siostra króla Izabela Branicka podejmowała wracającego z podróży na Zachód w. ks. Pawła (pochwalił on P-ego za jego stanowisko w sprawie Sołtyka). W grudniu otrzymał od Katarzyny II Order Św. Andrzeja, a Stanisław August powołał go na wakujące po rezygnacji Jacka Małachowskiego miejsce w Komisji Edukacji Narodowej (w r. 1783 był obecny na 8 posiedzeniach, potem już tylko figurował w składzie Komisji do r. 1793).

Od czasu sejmu «sołtykowskiego» P. wydawał się być zaufanym człowiekiem Stanisława Augusta. Razem z M. J. Mniszchem prowadził roboty sejmikowe (deputackie) i prowincjonalną politykę personalną. Z ramienia króla miał śledzić konfederackie knowania w czasie kryzysu krymskiego, przypisywane Ksaweremu Branickiemu. Wzywał wówczas Stanisława Augusta do «wskrzeszenia narodu bez egzystencyi prawie będącego» poprzez alians z Rosją i powiększenie wojska do 50 000 (listy z 11 VII i 6 VIII 1783). Donosił, że regalista Józef Stempkowski «stygnie» i ma jakieś podejrzane konszachty z Branickim. Za poparciem Stackelberga na wiosnę 1784 P. kupił od tegoż Stempkowskicgo za 18 000 dukatów dowództwo dywizji ukraińsko-podolskiej z rangą generał-lejtnanta. Wyrobił sobie ordynans Departamentu Wojskowego, «rozwiązujący mu ręce w komendzie dywizji» (tak ujął to gen. Jan Komarzewski w liście do P-ego z 17 VI 1784). Najsilniejsza (główne zgrupowanie kawalerii narodowej) i kluczowa ze względu na swoją lokalizację na tureckim i rosyjskim pograniczu dywizja wojsk kor. miała odtąd sztab w Tulczynie. W okresie obaw przed najazdami «kup swawolnych» i epidemiami grożącymi z Mołdawii oraz żeby zapobiec zbiegostwu chłopów za granicę P. łączył z wojskiem kor. swoje własne milicje oraz inne miejscowe prywatne formacje. Zyskał sławę ducha opiekuńczego kresów południowych i dobroczyńcy swojej dywizji, której w potrzebie służył kredytem. Nawiązywał też bliskie stosunki osobiste, służbowe i handlowe z sąsiednimi komendami wojsk rosyjskich.

Tak umocniony, coraz gorzej znosił P. konkurencję w woj. bracławskim z Grocholskimi. Nie zadowalało go woj. ruskie, po rozbiorze okrojone do ziemi chełmskiej, chciałby ubiec M. Grocholskiego na drodze do woj. bracławskiego. W ostateczności zadowoliłby się bliższym spodziewanego wakansu woj. kijowskim, ale pod warunkiem, że Grocholski zostanie przeniesiony na kasztelanię kijowską, kasztelania zaś bracławska przypadnie jego protegowanemu – Bierzyńskiemu (Józefowi?). Wtedy mógłby «służyć królowi», a w rzeczywistości «burmistrzować» w obydwu ukraińskich województwach. Zadrażniła stosunki plotka, jakoby król powiedział F. Grocholskiemu, że wojewoda ruski to jest wół ze złotymi rogami, trzeba je wycierać, aby się nimi świecił, aby tym mu je zetrzeć» (P. do króla, 6 VIII 1784). Stanisław August i Grocholski odrzucili tę «bezczelną kalumnię» i P. pozornie został usatysfakcjonowany. Na «naradach gabinetowych» przed sejmem grodzieńskim 1784 r. aprobował P. projekt spłacenia długów królewskich ze środków skarbowych. Niespodziewanym więc ciosem dla Stanisława Augusta było jawne przejście P-ego na tym sejmie na stronę opozycji, prowadzonej przez Branickiego i I. Potockiego. Opowiadając się wraz z Ignacym przeciw spłaceniu długów królewskich, P. ostro skrytykował wydatki i otoczenie Stanisława Augusta. Entuzjastycznie została przyjęta «ofiara» – złożona znów za pośrednictwem Moszczeńskiego (posła inflanckiego) – wystawienia przez P-ego regimentu piechoty i przekazania Rzpltej 24 armat z zaprzęgami. Nie było już tym razem mowy o ordynacji humańskiej. «Regiment pod imieniem Potockich» miał być utrzymywany kosztem jego szefa Szczęsnego, dopóki będzie on komendantem dywizji ukraińsko-podolskiej. Potem miał przejść na utrzymanie Rzpltej, z tym, że szefostwo miało zawsze pozostawać w ręku któregoś z Potockich. Pułkownikiem został Moszczeński. Polski mundur regimentu (żupan i kontusz) stał się «mundurem przyjacielskim», który przywdziało wielu klientów i zwolenników P-ego.

Wkrótce po tym sejmie, 27 XII 1784 został P. wybrany na w. mistrza polskiej masonerii (Wielkiego Wschodu Narodowego), które to stanowisko wakowało po śmierci regalisty A. Mokronowskiego. Wcześniejsza kariera wolnomularska P-ego jest mało znana. Wg L. Hassa należał do loży «Świątynia Izis». Przez swoje koligacje z Mniszchami i Brühlami oraz pokrewieństwo z braćmi: Ignacym, Stanisławem Kostką i Janem Nepomucenem Potockimi, był Szczęsny rodzinnie powiązany z masońską elitą (jego żona też była członkinią adopcyjnej loży «Dobroczynność»). Wybór P-ego na w. mistrza był ponawiany czterokrotnie, tak iż piastował tę godność do 11 I 1789. Na posiedzeniach Wielkiego Wschodu pojawiał się rzadko, bywał wybierany zaocznie. W Tulczynie założył w r. 1786 lożę «Prawdziwy Patriotyzm». Zapewne tytuł w. mistrza przyczyniał się do kultu, jaki przez kilka lat szerzył się wokół postaci P-ego i jego obywatelskich cnót. Wśród panegiryków, którymi go okadzano (z poetów nie szczędzili ich: Ignacy Krasicki, Franciszek Kniaźnin, Franciszek Karpiński i J. U. Niemcewicz), nie brak druków masońskich, jak mowy w. mówcy Wielkiego Wschodu S. K. Potockiego z 2 I 1785 i 28 VI 1786 (obie odsyłaczowo podaje Estreicher pod Potocki Szczęsny, bez rozwiązania autorstwa; drugą – „Mowę w Społeczeństwie…” datujemy na podstawie niewątpliwie do niej odnoszącej się wzmianki W. Wilkoszewskiego).

Pogodzony z kuzynami i lożowymi «braćmi» Potockimi, coraz mocniej angażował się P. w działalność opozycji, która konsolidowała się wokół sprawy Dogrumowej i oglądała na Potemkina. W lipcu 1785 odwiedzili P-ego w Humaniu: Branicki i I. Potocki, który – zdaniem króla – był pośrednikiem między Szczęsnym i hetmanem. Zjazd w Humaniu stanowił początkowe ogniwo w łańcuchu spotkań, poprzedzających «dogrumowski» sejm 1786 r. Przed sejmem, w sierpniu, przybył do Tulczyna Adam Kazimierz Czartoryski. On i P. byli też przedmiotem szczególnych manifestacji opozycyjno-patriotycznych (kawalkady z Branickim jako wodzirejem) w czasie sejmu. Razem z hetmanem P. atakował w Izbie politykę wojskową króla i wygłosił republikańską orację O potrzebie ubezpieczenia wolności stanu rycerskiego (26 X), składając projekt w sprawie sejmikowania, «równający bogatego z ubogim» i przewidujący tajne głosowania, a skierowany przeciw aranżowaniu sejmików i wyborów przez dwór (z ostrzeżeniem przed «absolutyzmem»). W pożegnalnej rozmowie Stanisław August zarzucił P-emu, że «królowi chce odjąć do reszty wszelką w kraju influencyją», idąc za ludźmi, którzy go «nęcą aurą popularności». P. odpowiedział: «Moim własnym przekonaniem się rządzę» i pojechał na zjazd opozycji do Puław. Literackim śladem owego spotkania jest napisany przez P-ego patriotyczny Wiersz do księżnej Izabeli Czartoryskiej, wydrukowany razem z „Matką Spartanką” Kniaźnina, utworem wystawionym w Puławach (19 Xl 1786) z księżną w roli tytułowej i dedykowanym Szczęsnemu. Ta szeroka konstelacja polityczna, obejmująca zarówno P-ego, Branickiego i Seweryna Rzewuskiego, jak A. K. Czartoryskiego i I. Potockiego, rozpadła się na wiosnę 1787, kiedy to I. Potocki został w Kijowie odtrącony przez Potemkina, a P. wyróżniony łaskami i oczarowany przez Katarzynę.

Po kaniowskim spotkaniu Stanisława Augusta z Katarzyną P. powracającego króla wspaniale podejmował w Tulczynie (17–21 V 1787) i odwiedziny te upamiętnił wystawieniem obelisku oraz uwolnieniem mieszczan tulczyńskich od dworskich powinności i czynszów, co wywołało znów falę zachwytów nad dobroczynnością Szczęsnego. Pojednanie wojewody ze Stanisławem Augustem było pozorne. Wkrótce po wybuchu wojny rosyjsko-tureckiej Branicki z żoną był w Tulczynie i niewątpliwie uzgodniono plan działania, bowiem już 9 IX 1787 hetman napisał do Katarzyny w imieniu własnym i P-ego, proponując ponad głową króla sojusz wojenny, zawiązanie konfederacji i oddanie do dyspozycji Rosji wojsk Rzpltej oraz prywatnych zaciągów. W liście z 20 X do I. Potockiego pisał P. o potrzebie «podniesienia Polski trochę z tego letargu», przystąpienia do wojny i powiększenia wojska, «abyśmy na potem chciwości Niemców opierać się mogli, bo o Gdańsk i Wielkopolskę bać się potrzeba». W listopadzie projektował powiększenie «regimentu Potockich» z 400 do 650 głów i do tego regimentu dodać «w sposób legionu» szwadron 200 ułanów, który już ma «z szlachty zrekrutowany».

W tym czasie imperatorowa za pośrednictwem Potemkina otrzymała już szczegółowy projekt konfederacki. Proponowano rozpocząć od zaciągów (za rosyjskie pieniądze) szlacheckiej kawalerii narodowej, potem w oparciu o te zaciągi zawiązać konfederacje wojewódzkie i zbrojna konfederacja (pod kierunkiem Branickiego i P-ego) narzuci swoją wolę Warszawie. Katarzyna odrzuciła ten projekt, opowiadając się za bardzo zmodyfikowaną przez siebie wersją sojuszniczej oferty Stanisława Augusta. Polski korpus posiłkowy miał się składać z 3 brygad kawalerii narodowej (każda po 4 000 ludzi) pod dowództwem Branickiego, P-ego i («iżby króla pocieszyć») Stanisława Poniatowskiego. W styczniu 1788 Szczęsny należną mu ze skarbu za furaż dla wojska sumę 10 000 dukatów przeznaczył na fundusz dla wdów i sierot po poległych żołnierzach. W maju Branicki i P., goszcząc w Elizabetgradzie u Potemkina, powrócili do dawnego planu. Redaktorem projektu był Szczęsny (zachowały się jego odręczne bruliony). W swej frazeologii mniej antykrólewski, w treści projekt majowy był całkiem zbieżny z jesiennym. Miano zacząć od zaciągów wojska i konfederacji wojewódzkich, z kijowską, bracławską, podolską i wołyńską na czele. Skonfederowana Rzplta po wybraniu marszałka zaprosi króla do akcesu. Sejm «z tychże złożony osób, które konfederacyją podnosili», zawrze przymierze z Rosją, uchwali podatki na wojsko (50 000, z tego 30 000 do dyspozycji Rosji) i przeprowadzi zmiany ustrojowe «dla zabezpieczenia wolności i obywatelów». Potemkin wciąż sprzyjał planom konfederackim, ale Katarzyna ponownie projekt odrzuciła i poleciła wstrzymać się od wszelkich poczynań zwróconych przeciw królowi.

Równocześnie z tymi tajnymi zmowami i planami P. od września 1787 aż do czerwca 1788 w listach do króla i Stackelberga powracał do myśli powołania milicji wojewódzkich: bracławskiej, podolskiej i kijowskiej, pisał o potrzebie rozpoczęcia aukcji wojska poprzez konfederacje wojewódzkie, niemal w całości odsłaniał projekt elizabetgradzki. Król bardziej stanowczo, Stackelberg w formie oględniejszcj, oddalali te myśli. Grocholscy stłumili w woj. bracławskim podjętą już inicjatywę milicyjną. Szczęsny był bardzo rozżalony. Wciąż powtarzał, że – powstrzymując milicyjne i konfederackie inicjatywy wojewódzkie – zmarnowano moment entuzjazmu dla wojennego sojuszu z Rosją, a teraz dochodzą do głosu tylko drobne pretensje o furaże dla sołdatów i łąki wypasione przez rosyjskie wojska. Z wojskami tymi komendant dywizji ukraińsko-podolskiej był w najlepszych stosunkach. Dobrze pilnował tureckiej granicy, poza którą Rosjanie mogli bezpiecznie zakładać magazyny na polskim terytorium. W nagrodę otrzymał od Katarzyny w styczniu 1788 szpadę i epolety wysadzane brylantami. Stackelberg «ręczył» Stanisławowi Augustowi za Szczęsnego, mówiąc, «że się go da kierować pochlebstwem, że ma P. rozkaz od carowej na piśmie, aby był królowi posłuszny, że jego dobra są w mocy wojsk rosyjskich, że to jest okazyja, aby … odkraść głowę opozycyjnej partyi» (król do Debolego, 2 VII 1788). Ulegając tym naleganiom Stackelberga, król niechętnie zgodził się na kupno (za 20 000 dukatów) przez P-ego od jego szwagra – A. Brühla – rangi generała artylerii kor., któremu podlegał korpus artylerii i inżynierii, batalion fizylierów, warszawski arsenał, forteca kamieniecka i (wg wykładni Szczęsnego) wszystkie fortece w Koronie.

Łącząc dowództwo dywizji z generalstwem artylerii stawał się P. pierwszą osobą w polskiej armii, ważniejszą niż pozbawieni od r. 1776 komendy hetmani. P. zapewniał Branickiego, że nabył generalstwo artylerii dlatego, aby nie wpadło ono w ręce ks. Józefa Poniatowskiego. Ponieważ tego generalstwa nie można było łączyć z zasiadaniem w senacie, P. 16 VI 1788 zrezygnował z woj. ruskiego (wg powiedzenia I. Potockiego – «wolał fortecę jak krzesło»). Generał artylerii kor. (od 28 VII) powrócił więc do «stanu rycerskiego» i mógł posłować na sejm, do czego usilnie namawiał go Stackelberg, a czemu sprzyjał i król, licząc na «osiodłanie» Pego przez ambasadora, a obawiając się pozasejmowych poczynań Szczęsnego. P. wahał się i wymawiał, zasięgał rady Potemkina. Początkowo zachęcany przez stronników króla – myślał o kandydowaniu z Podola, ale natrafiwszy w tym na trudności ze strony A. K. Czartoryskiego, dał się wreszcie wybrać w swoim woj. bracławskim. Mandaty uzyskało dwóch tulczyńskich klientów: B. Hulewicz (z Wołynia) i A. Moszczeński (z woj. poznańskiego). Dość rozpowszechnione domysły, jakoby P. posłował z myślą o funkcji marszałka sejmowego, są bezpodstawne. Na przedsejmowych naradach obstawał przy zawiązaniu konfederacji nie w Radzie Nieustającej (co dawałoby przewagę królowi), lecz dopiero po otwarciu sejmu. Przyczynił się do pozyskania dla tej koncepcji Stackelberga, zdanie którego zdecydowało.

P. wszedł do sejmu w otaczającym go od kilku lat nimbie wielkiego patrioty. Hołd Szczęsnemu, «którego czyny powszechność uwielbia», złożył i Kołłątaj w „Listach Anonima”. Wobec eksplozji antyrosyjskich emocji stanął jednak P. wobec konieczności wyboru między popularnością a trzymaniem z Rosją. Przypadła mu też bardzo delikatna rola «języczka u wagi» między stronnictwem dworskim a opozycją, po stronie której znaleźli się zarówno kuzynowie Potoccy, jak i ludzie Branickiego. Na sesjach prowincjonalnych proponował P. aukcję wojska do 60 000. Został przelicytowany przez «hetmańskich», którzy przeprowadzili entuzjastyczną uchwałę (z 20 X) o armii stutysięcznej. Kiedy rozgorzała decydująca o dalszych losach sejmu debata w sprawie Departamentu Wojskowego, P. po długim wahaniu 30 X złożył – za pośrednictwem Moszczeńskiego – kompromisowy projekt pt. Poprawa władzy wojskowej (utrzymanie Departamentu i Rady Nieustającej, ale ściślejsze podporządkowanie ich sejmowi «zawsze gotowemu»). Dla tej ważnej innowacji ustrojowej uzyskano akceptacje Stackelberga. Po burzliwej debacie w Izbie projekt P-ego został zakulisowo uzgodniony z przywódcami opozycji (m. in. I. Potockim), którzy potem zmienili zdanie (spowodowało to ciężką urazę Szczęsnego do Ignacego). Na sesji 3 XI projekt został odrzucony i na miejsce Departamentu ustanowiono wyłonioną przez sejm Komisję Wojskową. W opinii publicznej dokonał się gwałtowny zwrot przeciw P-emu. Nawykły do panegiryków, stał się nagle przedmiotem ataków w rodzaju wiersza: «Ten, co go naród swym obrońcą mienił, już dziś to świetne imię na zdrajcę zamienił …». Kiedy Stackelberg, po odrzuceniu przez sejm jego protestu przeciw naruszeniu uchwałą z 3 XI rosyjskiej gwarancji, wzywał Stanisława Augusta do opuszczenia Warszawy i zawiązania rekonfederacji na Ukrainie, P. wyraził gotowość towarzyszenia królowi.

Bezskuteczne były gesty, za pomocą których P. starał sic odzyskać popularność: na sesji 5 XI obiecał własnym kosztem wystawić na Krakowskim Przedmieściu pomnik Stefana Czarnieckiego – «wzoru rycerza polskiego», a 24 XI przyrzekł dostarczyć «na przyszłym sejmie ordynaryjnym, lub prędzej», 10 000 sztuk broni za klejnoty, ofiarowane Rzpltej przez żonę «obywatelkę». Kiedy 15 XII Kazimierz Nestor Sapieha przedłożył ofiarę Karola Radziwiłła wystawienia «legionu» z 6 210 ludzi «na żołd Rzeczypospolitej», lecz z wieczystą lokacją w dobrach radziwiłłowskich i pod szefostwem ordynatów nieświeskich w randze generał-lejtnantów, nazajutrz S. K. Potocki – w imieniu chorego Szczęsnego – zgłosił gotowość wystawienia przez niego w przeciągu roku «legionu» z 10 000 żołnierzy, «zachowując sobie też same warunki» co Radziwiłł, a więc «konsystencyją tego legionu w dobrach swoich humańskich i tulczyńskich, fortragowanie wszystkich oficyjerów i szefostwo najwyższe nad tym legionem sobie i imieniowi swemu». Wg wydrukowanego projektu, «legion» P-ego miał się składać z 2 brygad kawalerii narodowej, 4 regimentów pieszych, 2 kompanii artylerii i pułku kozaków. O ile ofiara Radziwiłła (powiązanego z «partią pruską») spotkała się w sejmie z żywym odzewem, to projekt P-ego został przyjęty milczeniem i rozpatrzenie obu «ofiar» odesłano do czasu uchwalenia podatków i ułożenia etatu stutysięcznego wojska. Opinia, jakoby oferta P-ego była manewrem, mającym na celu utrącenie «ofiary radziwiłłowskiej» (obiektywnie taką rolę odegrała), nie wydaje się słuszna. W związku z projektem «legionu» P. proponował już kuzynowi Teodorowi Potockiemu «erygowanie regimentu».

Niezdrów, piętnowany paszkwilami, obrażony na sejm i na kuzynów, całkowicie poróżniony z Branickim i jego ludźmi, którzy chcąc przechwycić komendę nad wojskiem zaczęli szerzyć panikę w związku z grożącym jakoby buntem chłopskim na Ukrainie (celował w tym hetmański siostrzeniec K. N. Sapieha), gotował się P. do opuszczenia Warszawy. Zapewne licząc się z utratą popularności, zrzekł się kandydowania na w. mistrza Wielkiego Wschodu Narodowego na r. 1789 (jego następcą został dotychczasowy w. namiestnik – bardzo teraz popularny K. N. Sapieha). Kiedy król (z woli sejmu) mianował posłów za granicę, P. został 9 XII wyznaczony do Petersburga, ale od początku było wątpliwe, czy się tej trudnej misji podejmie. Na sesji 8 I 1789 doczekał się gruntownej krytyki dziedzicznych legionów magnackich i wniosku K. N. Sapiehy o usunięcie oddziałów rosyjskich z granic Rzpltej, a nazajutrz o ruszeniu z głębi kraju wojsk na Ukrainę w związku z grożącym buntem. P. natychmiast wyjechał, aby rozpoznać sytuację na miejscu.

Raporty P-ego, przez kilka miesięcy wytrwale zapewniające o bezpodstawności pogłosek o buntach chłopskich, spotykały się w Warszawie z nieufnością. Podejrzewano, iż oddany Rosji P. osłania moskiewską intrygę. Szczęsny otrzymał rozkaz Komisji Wojskowej (prezydował w niej Branicki) z 23 I 1789, aby nie wpuszczać oddziałów rosyjskich i usunąć komunikację pocztową feldmarszałka P. Rumiancewa. Nawykły do zażyłych stosunków z rosyjskimi generałami, P. w korespondencji z nimi krytykował rozkazy Komisji Wojskowej i zapewniał o swoim przywiązaniu do imperatorowej. Zupełnie nie licząc się z warszawską opinią, posłał Komisji kopię swojego w tym duchu napisanego listu do gen. Müllera (któremu Potemkin wraz z zastępstwem w dowodzeniu armią oczakowską przekazał kontakty z «nader życzliwie usposobionym dla naszych interesów» P-m). Król, Małachowski i I. Potocki starali się nie dopuścić do ujawnienia tego listu, ale stronnictwo hetmańskie postanowiło wyzyskać go dla skompromitowania P-ego i odebrania mu komendy. List został 10 III odczytany w sejmie przez Wojciecha Suchodolskiego, który zarzucił P-emu zdradę. W Izbie, obok Moszczeńskiego, najwymowniej bronił kuzyna S. K. Potocki, a nazajutrz I. Potocki postawił alternatywę: pozwanie P-ego przed sąd sejmowy, albo danie mu zadośćuczynienia za zniesławienie. Na wniosek króla stanęło na «satysfakcji» (w formie odpowiedniego pisma Małachowskiego do P-ego). Ale w kwietniu P. oddał szefostwo regimentu Potockich S. K. Potockiemu i na ręce króla złożył rezygnację z komendy dywizją. Król uprosił P-ego o cofnięcie dymisji, a S. K. Potocki nabył od T. Potockiego (któremu odstąpił szefostwo regimentu Potockich) rangę pułkownika (podniesioną do stopnia generał-majora) artylerii, stając się zastępcą Szczęsnego jako generała artylerii kor. i pozostając z nim w bliskim kontakcie korespondencyjnym.

W bardzo złym stanie fizycznego i psychicznego zdrowia P. jeszcze przez pół roku pełnił służbę na Ukrainie. Jego żona, przedstawiając S. K. Potockiemu «melancholię» i rozdrażnienie męża, pisała, że «jego wyobraźnia jest rozpalona, wszystko widzi na czarno, uważa iż jest przedmiotem najbardziej zawziętej nienawiści i prześladowania..., ojczyzna wydaje mu się chwiejącym gmachem, który wszystkich zagrzebie swymi ruinami». Kiedy w związku z pracami nad «formą rządu» zaczęto mówić o sukcesji tronu, w korespondencji z kuzynami Potockimi uderzył P. na alarm i rozwinął swój «systemat pure republikański». Otrzymawszy urlop, wybierał się z pożegnalną wizytą do Potemkina. W listopadzie wyjechał z kraju, przez kilka tygodni chorował w Preszburgu (Bratysławie), w grudniu 1789 przybył do Wiednia, który na blisko 2 lata stał się jego głównym miejscem zamieszkania (na wiosnę 1790 wyjeżdżał do Baden i Wenecji). W Wiedniu zbliżył się do P-ego Szymon Corticelli, były poseł polski w Austrii, a obecnie poufny korespondent Stanisława Augusta – dwuznaczna figura starająca się być «kanałem» między królem i «malkontentami» (jeszcze i w czerwcu 1792). Otrzymawszy od S. Rzewuskiego jego broszurę „O sukcesyi w Polszcze...”, solidaryzował się P. z autorem, ale pisał do niego w lutym 1790, że sam «ręce opuścił». Na wiosnę korespondował z S. K. Potockim w sprawie sprzedaży – po zniżonej cenie – obydwóch swoich rang (generała artylerii i generał-lejtnanta), jest bowiem zdecydowany poświęcić się «wychowaniu dzieci i interesom domowym».

W czerwcu 1790 poszedł jednak P. w ślady Rzewuskiego i rozpoczął działalność publicystyczną, w postaci listów adresowanych z Wiednia do B. Hulewicza (z 22 VI, 7, 14, 21 i 25 VIII oraz 15 IX 1790), a drukowanych i rozpowszechnianych w kraju przez adresata. Występował w nich przeciw przymierzu z Prusami (judzą Polaków przeciw Rosji i Austrii, aby doprowadzić do nowego rozbioru) i projektowi oddania im Gdańska i Torunia. Namiętnie krytykował wniesiony do sejmu „Projekt do formy rządu”, który «po większej części dąży do monarchizmu i wywrócenia naszej szlacheckiej Rzeczypospolitej». Domagał się co najmniej półrocznej deliberacji nad nim po województwach, bowiem przeprowadzenie go w sejmie byłoby «spiskiem przeciwko społeczności». Jeśli ten projekt się utrzyma, to «kto chce być wolnym, trzeba przestać być Polakiem». Oponował przeciw prorogacji sejmu i konfederacji na dalsze dwulecie. W owym czasie u boku P-ego stanął przybyły do Wiednia Rzewuski. Od początku sejmu drogi tych ludzi całkowicie się rozeszły (P. był przeciwnikiem władzy hetmańskiej, w obronie której Rzewuski szukał wsparcia i w Berlinie), ale teraz połączyła ich sprawa sukcesji. Wspólnie ogłosili Protestacyję przeciw sukcesyi tronu w Polszcze, datowaną 15 VIII w Wiedniu, a we wrześniu oblatowaną w księgach ziemskich bracławskich. Sterowani z Wiednia ludzie P-ego w sejmie (Hulewicz i Moszczeński) odnieśli sukces w sprawie Gdańska (uchwała z 6 IX 1790 o niezbywalności ziem Rzpltej), ale nadaremnie sprzeciwiali się wydaniu uniwersału do narodu, z zapytaniem o zdanie w kwestii następstwa po Stanisławie Auguście, oraz uchwale o prorogacji sejmu. W tej ostatniej sprawie Moszczeński na sesji 7 X uzyskał 6 kresek przeciwko 101. Po zaniesieniu (wraz z Hulewiczem) protestacji do grodu warszawskiego Moszczeński udał się do Wiednia, wioząc ze sobą listy (z 18 X) do P-ego od Branickiego (wzywający do powrotu do kraju i współdziałania) i S. Małachowskiego (usprawiedliwiający postępowanie sejmu). Podążył też do Wiednia S. K. Potocki z listem od króla. Miał się starać oddalić P-ego od Rzewuskiego, któremu przypisywano w Warszawie zgubny wpływ na Szczęsnego. Tymczasem P. już napisał Odezwę obywatela i posła do narodu..., datowaną „u Wód Badeńskich” 20 X 1790 i wniesioną 28 X do grodu warszawskiego.

Skierowana na listopadowe sejmiki poselskie Odezwa występowała przeciw «ustawnemu sejmowaniu … temu gwałtownemu prawodawstwa potokowi», a zwłaszcza przeciw wyznaczeniu następcy za życia króla. Pan na Tulczynie deklarował: «Cóż nas wolnymi czynić może i co nam wolność czyni miłą? Oto beśpieczeństwo osób, majątków i przywilejów naszych. Prawdziwie wolny obywatel wśród domu swojego beśpiecznie mówić powinien: Oto ja z tym całym majątkiem wolny i niepodległy jestem; ta księga praw, co na moim stole leży, jest moją regułą i tarczą. Wiem pewnie czym jestem, wiem co mam za obronę ojczyzny mojej udzielić, więcej nikt mi rozkazać nie może … Pan mi się rodzić nie może». Ogłosił też P. w tym czasie anonimowo drukiem antymonarchiczną bajkę wierszowaną – Tchórze (za sprawą obawiających się drapieżników tchórzy wprowadzono w zwierzyńcu rządy «pana dziedzicznego», który zwierzyniec zamienił w więzienie). Na sejmiku listopadowym w Winnicy zwolennicy P-ego ostro się starli z Grocholskimi (król właśnie posunął Marcina z kasztelanii na woj. bracławskie). Z ludzi P-ego wybrano na posłów: z woj. bracławskiego Ignacego Moszczeńskiego (brata Adama) i Jana Świejkowskicgo, a z woj. wołyńskiego – Jana Zagórskiego. Głuchy na wezwania do powrotu do kraju i Izby, kierowane zarówno przez jego adherentów, jak przez króla i marszałka sejmowego, P. wystosował 23 XI patetyczne (przeznaczone do druku) listy do Stanisława Augusta i Małachowskiego. Niech król nie zasłania się tym, że szanuje «wiekszoliczność zdań wolnych obywateli», bowiem «większoliczność» może być «zwiedziona». Król i marszałek powinni tak pokierować sejmem, aby zyskali sławę «fundatorów Rzeczypospolitej», która «trwałą naszą będzie królową, a naczelnik Rzeczypospolitej nie dziedziczny, nie dożywotni, ale doczesny niech będzie, mniejsza jak się nazywać ma».

Jeśli pominąć efemeryczny projekt Teodora Wessla i Jana Nepomucena Ponińskiego z czasu bezkrólewia 1763 (projekt ten mógł być znany P-emu, jedyny dochowany jego tekst znajduje się bowiem w pochodzących z archiwum tulczyńskiego papierach jego teścia – Jerzego Mniszcha), P. był pierwszym polskim politykiem dążącym już nie do ograniczenia, lecz do zniesienia władzy królewskiej. Pierwsza jego znana wypowiedź na ten temat pochodzi jeszcze sprzed Sejmu Czteroletniego. W liście do S. Rzewuskiego (z 11 VIII 1788) pisał, że po śmierci Stanisława Augusta powinni kolejno prezydować «na krótki czas» przedstawiciele wszystkich województw. Wówczas «władza i wolność nie wojowaliby ze sobą ustawnie». Dopóki P. liczył się z pozycją Stanisława Augusta w «systemie rosyjskim», powściągał nieco swój republikanizm. Dał mu swobodny upust po upadku królewsko-ambasadorskich rządów. Twierdził, iż «zawsze» uważał królów za «nieprzyjaciół wolności» (do Seweryna Potockiego, 26 X 1789). Zapewniał, że «jak prędko zaczął myśleć o ojczyźnie i wolności», widział «szkodliwość królów w Rzeczypospolitej» (do Rzewuskiego – 26 II 1790). Dziwił się, czemu «nazywający się patriotami» oglądają się na Anglię, a nie wezmą wzoru z Wenecjan, Holendrów, a zwłaszcza Amerykanów. Na argumenty, że rozległość kraju, jego «forma podłużna, czy bardziej triangularna [mapa po pierwszym rozbiorze – E. R.] nie jest zdatna do rządu republikanckiego», znajdował P. odpowiedź w koncepcji federacji prowincji (Odezwa obywatela). Republikanizm P-ego łączył się z motywacją, że silny rząd monarchiczny w Polsce jest niezgodny z interesami sąsiadów, a «wolność nasza jest potrzebna do systematu trwałej spokojności Europy» (do Hulewicza, 25 VIII). Drwił z oskarżeń, iż «duchem moskiewskim mówi», że ma obiecaną Wołoszczyznę lub polską koronę. Tłumaczył swoją dotychczasową działalność (najobszerniej w ogłoszonym drukiem Liście odpowiednim do Michała Zaleskiego, z 4 XII 1790), konkludując: «Kto zna moje serce i moje postępowanie, wierzyć temu nie będzie, żebym ja biegał po sąsiedzkich dworach, szukając, któren mnie wysadzić zechce do steru spraw ojczyzny mojej».

Wypuściwszy tę serię otwartych listów i manifestów, wyjechał P. do Stuttgartu (był tu 20 XII), a «od nowego roku» bawił w Strasburgu, skąd 26 I 1791 udał się do Paryża. Był tam jeszcze w połowie marca, a w połowie kwietnia widzimy go znów w Strasburgu. Szymon Askenazy wylansował sensacyjną wiadomość, jakoby P. został 24 XII 1790 afiliowany w Paryżu do Klubu Jakobinów. Zapis księcia Chartres: «j’ai endossé mr Potocki», należy jednak odnieść do krajczyca Jana Potockiego, o którym wiadomo, że znajdował się wówczas w Paryżu i bywał na posiedzeniach jakobinów. Czteromiesięczny pobyt P-ego w rewolucyjnej Francji (do Strasburga sprowadził rodzinę i zorganizował edukację dzieci) jest zastanawiający. W związku z Francją w Odezwie obywatela jednym tchem piętnował jako «ludzkości nieprzyjaciół» tych «innowatorów», co «odwieczne rzeczypospolite w monarchie, a nawzajem odwieczne monarchie w rzeczypospolite przeistoczyć usiłują». W korespondencji z S. K. Potockim przypisywał jednak Francuzom walkę o «wolność», a na początku 1791 r. Francja nie była jeszcze jakobińską republiką. Znalazłszy się w tym kraju obserwował go z mieszanymi uczuciami. Podobały mu się «przystojnie republikańskie» sesje strasburskiego magistratu, gwardia narodowa, obieralność księży przez parafian. We Francji monarchia jest «strzaskaną machiną», lecz charakter Francuzów wydawał sic P-emu «mało sposobny dla republikantów» i przyszłość ustrojowa tego kraju niepewna. Jako rzecz «straszną» widział niekarność w wojsku (konflikty między żołnierzami i szlacheckim korpusem oficerskim). Ale poza Paryżem «pospólstwo jest łatwe do osiodłania». O spotkanych we Francji «dworakach warszawskich» pisał, że «są zajadli demokraty. Uczą się może robić rewolucyję. U nas by była arcyszczęśliwa dla króla, bo zniósłszy szlachtę, nad pospólstwem panowałby absolutnie». Wyniósłszy z Francji przesłanki targowickiego sloganu o «monarchiczno-demokratycznym rządzie», magnat-republikanin wybierał się do Anglii i Holandii. Zapowiadał, że w czasie tego sejmu, w którym «niczemu się oprzeć nie można», nie wróci już do Polski. Spodziewał się, że nie zostanie jednak wprowadzona sukcesja tronu, a wówczas pozostanie otwarta droga do «poprawy».

Oddalenie i rezygnacja P-ego bardzo denerwowały pozostałego w Wiedniu Rzewuskiego. Oczekiwał on wojny (a wówczas «robota pewna w Polszcze»), wzywał do czujności i powrotu. Szczęsny spodziewał się raczej nie wojny (wystąpienia Prus i Anglii przeciw Rosji), lecz pokoju między Turcją a Austrią i Rosją. W listach pisanych z Paryża 10 i 14 III 1791 rozważał jednak obie te możliwości, jako sposobność ustanowienia w Polsce «trwałej Rzeczypospolitej bez króla». Jeśli dojdzie do wojny, to on pospieszy do kraju. Należy «dworom cesarskim» (Austrii i Rosji) obiecywać «dywersyje silne z naszej strony», a im bardziej «rząd teraźniejszy warszawski» zwiąże się z Prusami, tym łatwiej będzie narzucić «Warszawie» republikańską konstytucję. W razie kongresu pokojowego należy przekonać mocarstwa, że ta konstytucja zapewni im spokój, jako że korona polska nieraz już była przyczyną wojen i «będzie zawsze zawadnym kamieniem dla sąsiadów». I rozwinął P. swoją koncepcję republiki federalnej. Usunie ona źródło wewnętrznych «konfliktów» między «wcale różnymi interesami województw ruskich, Litwy i Wielkopolski». Rzplta powinna się składać z «trzech wolnych i udzielnych prowincji»: «Polski wschodniej [czyli województw ruskich], zachodniej i Litwy». Każda miałaby swój «partykularny» rząd, wojsko i sądy, a ponad nimi stałaby «Rada Rzeczypospolitej i dwóch konsulów». Tak zorganizowana Rzplta nie będzie mogła popaść pod jedną «influencyję … jak miota nią teraz pruska». Projekt był przeznaczony dla dworu wiedeńskiego, na którym Rzewuski miał «inspirować» ingerencję w sprawy polskie. Hetman czynił to od dawna (zawsze w duchu obsesyjnych starań o przywrócenie prerogatyw buławy) i bezskutecznie. Rychło jednak uzyskał P. dla swoicii planów twardszy grunt.

Potemkin, który w r. 1790 wciąż snuł plany strategiczne, konfederackie i aneksyjne, związane z południowo-wschodnimi województwami Rzpltej, na wyjezdnym z Jass do Petersburga napisał 19 II 1791 i posłał przez barona (K. Bühlera?) do P-ego list, który doszedł adresata dopiero 16 IV w Strasburgu. Znamy jedynie bruliony listów Szczęsnego do księcia i barona, datowane 20 IV. Zapewniał, że bez wahania pospieszy do Potemkina na jego wezwanie, jeśli imperatorowa zatroszczy się «o szczęście zbłąkanego narodu [nation égarée]». Listy te świadczą, że P. jeszcze przed ustanowieniem Konstytucji 3 maja wszedł już na drogę prowadzącą do targowicy. Zaniechawszy planowanych podróży, dn. 4 V przybył do Wiednia. Otrzymawszy wiadomość o Ustawie Rządowej, napisał 14 V list do Potemkina. Opuścił Francję, aby zbliżyć się do księcia w oczekiwaniu tego, co imperatorowa uczyni dla «zachowania Rzeczypospolitej», ale oto dowiedział się, że jest ona obalona przez króla. Jest w kraju wielu «malkontentów», lecz są sterroryzowani i potrzebują wsparcia Rosji. Należy rozpocząć od skonfederowania województw: wołyńskiego, podolskiego, kijowskiego i bracławskiego. Druga konfederacja powstanie na Litwie. Te prowincje utworzą swoje rządy cywilne, wojskowe i sądowe. Zaprotestują przeciw narzuconej przez króla konstytucji i pociągną za sobą inne województwa. «Rewolucję zakończy kongres skonfederowanych prowincji, które przyjmą nazwę Niezależnych i Zjednoczonych Prowincji Rzeczypospolitej Polskiej» [Provinces Indépendantes et Unies de la République de Pologne]. Można nawet królowi zachować jego tytuł, będzie jednak tylko prezydentem kongresu, «po jego zaś śmierci urząd prezydenta stanie się dwuletni». Polska otrzyma «rząd federalny» i udzielne prowincje «nigdy nie poddadzą się woli jednego». Niech Potemkin zyska sławę «wyzwoliciela uciśnionego narodu».

Wprawdzie już w październiku 1790 Katarzyna pisała do Potemkina: «Skoro Bóg obdarzy nas pokojem [z Turcją], utworzymy rekonfederację». Imperatorowa znajdowała, iż «partia zawsze się znajdzie, skoro będzie potrzebna». Ale po wpłynięciu do Petersburga oferty P-ego (towarzyszył jej memoriał Rzewuskiego z odmiennymi postulatami ustrojowymi) Katarzyna już wiedziała, kto będzie stał na czele partii, i w reskrypcie dla Potemkina z 29 VII 1791 opracowała plan działania. Plan przewidywał i możliwość nowego rozbioru do spółki z Prusami (co miało być utrzymywane przed wszystkimi Polakami w tajemnicy). Katarzynie było na razie obojętne, czy konfederaci zechcą wprowadzić «federativnoe pravitelstvo», czy też przywrócić władzę hetmańską «jako hamulec władzy królewskiej». Niech P. utworzy możliwie liczne stronnictwo, które wezwie rosyjskie wojsko na mocy gwarancji. Byłoby rzeczą «przyzwoitszą» wejście wojsk już po zawiązaniu się w kraju konfederacji, ale to może się okazać trudne. «Najwłaściwszą porą dla odkrycia naszych działań będzie powrót wojsk po zawarciu pokoju z Turcją». W niedatowanym brulionie listu do imperatorowej P. prosił, aby – jeśli Rzplta nie odzyska wolności – «nieszczęśliwy ojciec z dziesięciorgiem dzieci mógł jako ojczyznę obrać kraje, które mają szczęście być rządzonymi przez Wielką Katarzynę». W lipcowym reskrypcie znalazło się też zapewnienie, «że nie tylko w Imperium naszym damy schronienie i obronę patriotom od wszelkich prześladowań», lecz również Rosja postara się, aby mogli oni być bezpieczni w granicach sprzymierzonej Austrii, w której może wypadnie im pozostać, «dopóki rzecz cała lepiej nie dojrzeje». Z tym reskryptem Potemkin w sierpniu opuścił Petersburg. Książę zapadał na zdrowiu, rokowania z Turkami się przeciągały; spotkanie w Jassach miało nastąpić dopiero w październiku. W miesiącach oczekiwania P. i Rzewuski nie wtajemniczali w swoje plany «malkontentów», odwiedzających ich w Wiedniu, ograniczając się do szerzenia antykonstytucyjnej agitacji. P. miał wielu korespondentów, ośrodkiem publikacji stał się Lwów.

Wkrótce po uchwaleniu Konstytucji Stanisław August, Małachowski oraz Ignacy i Seweryn Potoccy posłali przez Moszczeńskiego do Wiednia listy (wszystkie datowane 13 V 1791), w których apelowali do obywatelskiej cnoty P-ego i wzywali go do powrotu. W swych patetycznych odpowiedziach Szczęsny zarzucił królowi złamanie przysięgi na pakta konwenta, Ignacemu – «ohydę familii naszej, która dotąd wierna Rzpltej, teraz narzędziem się stała jej zguby», Sewerynowi polecił szukać nabywców na swe dobra. Wszystkie cztery «responsy» (datowane 30 V 1791) ogłosił P. drukiem. Na sesji sejmowej 22 VI podniesiono sprawę wezwania bawiących za granicą oficerów do powrotu i wykonania przysięgi na Konstytucję. Przeważyła jednak polityka nie przyciskania do muru samowolnego magnata. Jedynie ciotka Kossakowska – «praczka Potockich» – w swych listach (z 1 i 20 VII) beształa P-ego bez ogródek. W lecie sprowadził on do Wiednia żonę z dziećmi i wynajął na półtora roku pałac Lobkowitzów. Wówczas to J. Ch. Lampi stał się malarzem rodziny Szczęsnego, która miała się jeszcze powiększyć (jedenaste dziecko Józefiny urodziło się 21 V 1792, u Żychlińskiego błędnie: 1793). Rozgłaszał P. o projekcie ekspatriacji, wyprzedaży dóbr w Polsce i kupienia majątków w krajach monarchii habsburskiej. Transakcje majątkowe były pretekstem jego wyjazdu na przełomie września i października 1791; potajemnie przemknął się przez Galicję do Jass, gdzie stanął 15 X (nazajutrz dołączył Rzewuski). Nie zastał Potemkina, który w malignie kazał się tegoż dnia wywieźć w stronę Mikołajowa i nazajutrz zmarł na stepie. Przerażonych przybyszów wziął w opiekę powiernik Potemkina – gen. W. S. Popow. Napisawszy listy do Katarzyny (zagrożony przez «klikę antyrosyjską» P. – «tyleż ojciec co obywatel» – błagał o protekcję «dla dziesięciorga dzieci i ich dziedzictwa»), wyjechali 20 X do Jazłowca. Dla zatarcia śladów kręcili się po Podolu Galicyjskim i Bukowinie, gdzie się znajdowali, kiedy 13 XI przybył do Jass negocjator pokoju z Turcją A. Bezborodko. Zastał on już w Jassach Branickiego, który przybył tu na krótko w związku ze sprawą spadku dla żony po Potemkinie.

Pierwsze spotkanie Bezborodki z P-m i Rzewuskim odbyło się jeszcze potajemnie, pod pretekstem polowania w okolicach Jass (w Czerdaku), ale zjechawszy 19 XI do Jass polscy panowie postanowili ze względu na obecność Branickiego występować już otwarcie. Bezborodko domagał się planu działania oraz informacji o osobach, na które można liczyć. Otrzymywał ogólnikowe zapewnienia, że «jedna iskra wystarczy, aby cały kraj wybuchnął płomieniem», że «armię króla» będzie łatwo zmusić do kapitulacji, o ile sama nie przejdzie na stronę republikanów. Ale nazwiska padały skąpo i uznano, że dla ujawnienia prawdziwych nastrojów społeczeństwa potrzebne będzie wsparcie stutysięcznej armii rosyjskiej. W przedkładanych przez P-ego i Rzewuskiego w grudniu i styczniu memoriałach znów pojawiały się rozbieżne koncepcje ustrojowe (federalna P-ego i hetmańska Rzewuskiego). Polacy byli zgodni co do tego, że trzeba unieważnić wszystkie «nielegalne» poczynania sejmu i że «wyzwolona» Rzplta niezwłocznie zwiąże się wieczystym przymierzem z Rosją, która zagwarantuje integralność jej terytorium. W tym czasie czterdziestoletni P. wszedł w bardzo silne i trwałe więzy romansowe z przebywającą w Jassach osieroconą faworytą Potemkina – Zofią Wittową (zob. Potocka Zofia). Zaważyło to na często chwiejnych stanach psychicznych Szczęsnego, który «z mruka stał się przez te amory gadativus» (Deboli). W dn. 9 I 1792 w orszaku Bezborodki uczestniczył P. w ceremonii podpisania traktatu kończącego wojnę rosyjsko-turecką.

Kiedy wiadomość o pobycie P-ego i Rzewuskiego w Jassach dotarła do Warszawy, po burzliwej dwudniowej debacie sejm 25 X 1791 podjął uchwałę, na mocy której Komisja Wojskowa rozkazem z 29 X wezwała P-ego, aby w przeciągu 3 miesięcy od tej daty powrócił do służby i złożył przysięgę na Konstytucję. Wobec milczenia Szczęsnego Komisja wystosowała nowy ordynans 5 XII, a nazajutrz znów namiętnie debatowano w sejmie w sprawie pobytu hetmana i generała w Jassach, w związku z czym uchwalono «deklarację» o pozywaniu przed sąd sejmowy osób wnoszących «manifesty i protestacje» przeciw Konstytucji. P. odpisał Komisji, że gdyby 3 maja był w Warszawie, to wniósłby protestację. Teraz jest «protestującym się posłem», co go zwalnia od obowiązków wojskowych. «Na rząd, co by nie był republikański w Polsce, żadna moc na świecie przysiąc przymusić mnie nie zdoła». Równocześnie z trzecim rozkazem Komisji (z 2 I 1792) Stanisław August napisał przyjacielski i błagalny list do P-ego z wezwaniem do powrotu. Więcej miał powiedzieć doręczyciel listu – S. K. Potocki, który przybył do Jass 13 I, już po podpisaniu traktatu pokojowego. W Warszawie wciąż przypisywano Rzewuskiemu rolę człowieka, który opętał P-ego, i kuzyn miał się starać Szczęsnego spod tego wpływu wyzwolić. Niczego nie dokonał. Podobno P. bladł, czerwienił się i miał łzy w oczach czytając list króla, był uprzejmy dla kuzyna i źle się wyrażał o Rzewuskim, ale – wg słów S. K. Potockiego – «nic nie zmieni jego poglądu na sprawę, której męczennikiem byłby szczęśliwy zostać».

Wreszcie 27 I sejm uchwalił wniosek J. U. Niemcewicza o skasowaniu buławy Rzewuskiego i odebraniu wojskowych rang P-emu (tego dnia żaden z Potockich nie był obecny w Izbie; król opowiadał się za dalszym odroczeniem terminu submisji). Nazajutrz po tej sesji Stanisław August wezwał konfidenta P-ego – Józefa Rozana, aby powiadomił Szczęsnego, że nominacji na odebrane mu rangi dokona dopiero za miesiąc, czekając jeszcze na submisję. Nadzieje wiązano z sejmikami lutowymi, mającymi stanowić niejako szlacheckie referendum w sprawie Konstytucji. Na sejmikach tych ludzie P-ego z miernymi wynikami agitowali przeciw Ustawie Rządowej w woj. bracławskim oraz na Podolu i Wołyniu (rozpowszechniano drukowane listy P-ego i broszurę tulczyńskiego literata – D. Bończy Tomaszewskiego). Po sejmikach król znów wezwał Rozana (24 II), sugerując, że P. ma teraz możność honorowego wyjścia z sytuacji, uznając Konstytucję, przeciw której występował dotąd w mniemaniu, że nie ma ona za sobą większości narodu. Obiecał załatwić wówczas w sejmie sprawę rang i prosił o «rezolucję» przed 15 III. Z nominacjami na odebrane P-emu rangi zwlekał też aż do czasu ostatecznej utraty złudzeń co do możliwości «nawrócenia» Szczęsnego. Generałem artylerii kor. został (12 III) ustawiony już służbowo do awansu i najbardziej «strawny» dla kuzyna S. K. Potocki (w liście do P-ego z 16 III zapewniał go, że rangę piastuje tymczasowo i w każdej chwili gotów ją zwrócić), a dopiero 19 III rangę generał-lejtnanta otrzymał Józef Poniatowski, który już od r. 1790 zastępował Szczęsnego w dowodzeniu dywizją.

Tymczasem P., do którego dołączyło w Jassach kilku jego klientów, otrzymał wezwanie i wyruszył przez Chersoń (dokąd odprowadził Zofię Wittową) do Petersburga, gdzie – nazajutrz po przybyciu Rzewuskiego – stanął w nocy z 15 na 16 III. Przebywał tam już Szymon Kossakowski, który stał się zaufanym człowiekiem faworyta imperatorowej P. Zubowa i spośród Polaków odegrał największą rolę w przygotowaniu interwencyjno-konfederackiej akcji. Wkrótce przybył Branicki i kilku pomniejszych malkontentów. Czternastoosobowe grono Polaków w Petersburgu bardzo było ze sobą skłócone w sprawie zasad przyszłego rządu Rzpltej, ale Rosjanie nie przejmowali się tymi drobiazgami i sama Katarzyna ułożyła projekt («zasady») przyszłej konstytucji, utrzymany w duchu dawnej anarchii i konfliktu władz. W Petersburgu najwięcej ceremonialnych względów okazywano P-emu, ale tamtejsze towarzystwo (wg relacji Debolego) pokpiwało sobie z niego («Z Potockim, kto tu pogadał, powiada że głupi» i «gorączkę cierpi»). Deboli doszedł do przekonania, że «zawładnął» Szczęsnym Kossakowski i «że gdyby mu koziołki kazano wywracać, on na to przystanie». Wzięty w tryby będącej już na pełnych obrotach rosyjskiej machiny, był P. figurantem i trudno określić jego doradczy czy redakcyjny wkład przy narodzinach konfederacji, zwanej targowicką. W Petersburgu 27 IV 1792 podpisano i zaprzysiężono akt Konfederacji Generalnej Koronnej (składającej się z marszałka P-ego, 2 hetmanów jako wodzów wojsk Rzpltej, 9 konsyliarzy i sekretarza), zaopatrzony datą: «W Targowicy dnia 14 maja 1792». Obok upamiętnienia nazwy tego najbardziej pogranicznego miasteczka Humańszczyzny z osobą marszałka wiąże się niebłaha okoliczność, iż miał on przy sobie 7 klientów, z których 6 zostało konsyliarzami Generalności (kaszt. Antoni Czetwertyński, 4 posłów na sejm: A. Złotnicki, A. Moszczeński, J. Świejkowski i J. Zagórski, oraz Leon Hulewicz), a siódmy – D. Bończa Tomaszewski – został sekretarzem konfederacji. Szczęsnemu podlegała też formalnie nie istniejąca jeszcze konfederacja litewska (jedynym jej «zalążkiem» w Petersburgu był generał w rosyjskiej służbie – Kossakowski) do czasu nierychłego utworzenia własnej Generalności. Pograniczne dobra P-ego na Ukrainie (Humańszczyzna) i na Podolu (Brahiłów i Mohylów) miały być przyczółkami inwazji i konfederacji. Do obozów rosyjskich pospieszyli: Złotnicki, Moszczeński i Świejkowski, aby zawiązać konfederacje lokalne na Podolu i w woj. bracławskim.

Wojska rosyjskie przekroczyły granicę w nocy z 18 na 19 V i wysłannicy P-ego znaleźli się w fatalnej sytuacji. Nie tylko na Podolu, ale nawet w Humańszczyźnie nikt nie chciał przystępować do konfederacji. Zawodziła administracja dóbr i dzierżawcy. W Targowicy z wielką biedą Moszczeński 24 V nakłonił do akcesu 89 osób «z sieraczkowego motłochu». Szczęsny wyjechał z Petersburga 7 V i 20 V stanął w Elizabetgradzie, gdzie wystawiał pisma ze sfałszowanym miejscem (Targowica) i datami. Jednakże wojska sojusznicze spełniały swoje zadanie i 3 VI mógł P. przybyć do Humania, skąd przez Brahiłów, Niemirów i Winnicę dotarł do Tulczyna, gdzie był 11 VI uroczyście witany i przez miesiąc rezydował (połączył się tu z Zofią Wittową). Generalność (liczba konsyliarzy stopniowo rosła) zaczęła jako tako urzędować. Marszałek otoczył się kamarylą zauszników (A. Czetwertyński, A. Moszczeński, duszpasterz targowicy M. Sierakowski, Piotr Borzęcki), posługiwał się też swoim najstarszym synem Szczęsnym Jerzym, «adiutantem do boku marszałka». Chciał P., aby wszystko przechodziło przez jego ręce, a równocześnie dostęp do niego był trudny. Z Tulczyna posypały się uniwersały, pierwszy z nich zakazywał drukowania pism przeciwnych konfederacji. Nad ważniejszymi sprawami czuwał rezydent Katarzyny przy Generalności Bühler, który miał utrzymywać chwiejną równowagę między P-m a hetmanami oraz powstrzymywać od zbyt gwałtowanych wystąpień przeciw królowi. Osobista polityka Szczęsnego dotyczyła głównie spraw wojskowych i obsadzania lokalnych konfederacji swoimi ludźmi.

Wobec zupełnego załamania się nadziei, że wojsko kor. będzie przechodzić na stronę konfederacji, miał P. wielkie ambicje utworzenia niezależnej od hetmanów armii konfederackiej (zwał ją pierwotnie «legionami»), z którą wszedłby za Rosjanami do Warszawy. Organizację powierzył Złotnickiemu, pieniądze awansował z własnej szkatuły. W Tulczynie erygowano 2 brygady kawalerii narodowej, 3 pułki lekkokonne i «regiment pieszy pod imieniem konfederacji wolnych». Formowanie oddziałów (wcielano do nich też przekazywanych przez Rosjan jeńców) natrafiało na wielkie trudności, największe z korpusem oficerskim. W końcu sierpnia stan wojska konfederackiego dochodził do 3 000 ludzi (przeważnie bez mundurów i koni). Dowództwo nad tą zbieraniną przejął po Złotnickim awansowany z wicebrygadiera na generał-majora Józef Rudnicki, jedyny nieco znaczniejszy zdrajca z armii kor. Przy tworzeniu pierwszych lokalnych konfederacji ścierały się wpływy P-ego i Branickiego. «Strefą» Szczęsnego były województwa: bracławskie (Moszczeński), podolskie (Złotnicki) i kijowskie. W to ostatnie wtargnął Branicki i po różnych trudnościach stanął kompromis: P. formalnie sam objął laskę marszałkowską, ale czynnym na miejscu zastępcą mianował Mikołaja Kaleńskiego – człowieka hetmana. Próby skonfederowania Wołynia przez wysłanników P-ego (J. Zagórskiego i B. Hulewicza) natrafiły na skuteczne przeciwdziałania Branickiego i woj. wołyńskie stało się bazą hetmana.

Opuściwszy Tulczyn (13 VII), udał się P. przez Brahiłów do Nowego Konstantynowa, gdzie (przynaglony instrukcją Katarzyny dla Bühlera) podpisał serię ostrych zarządzeń. Tak więc 16 VII wydał rozkaz Rudnickiemu, aby jeńców odmawiających przysięgi na konfederację odsyłał pod sąd do fortecy w Białejcerkwi, a 18 VII uniwersały: znoszący «znaki» (Virtuti Militari) i rangi wojskowe, nadane po objęciu dowództwa przez króla, oraz zapowiadający karanie sekwestrem dóbr obywateli nie podporządkowujących się konfederacji, konfiskatą dóbr – stawiających opór, a «na gardle» – szpiegów «partyi spiskowej 3 maja». Z Nowego Konstantynowa skierował też 21 VII pozwy przed sąd konfederacki dla Małachowskiego, K. N. Sapiehy i I. Potockiego. W tym czasie doszła P-ego wysunięta przez Kołłątaja (13 VII) za pośrednictwem Leona i Benedykta Hulewiczów propozycja pojednania z królem. Spowodowało to jedynie urazę Szczęsnego do Hulewiczów (pozew przeciw Kołłątajowi został wystawiony 2 VIII). Z końcem lipca P. przybył wraz z Generalnością do Dubna, gdzie przebywał blisko miesiąc. Akces króla, przystępującego 23 VII do konfederacji «wraz z wojskiem», był dla P-ego niemiłym zaskoczeniem. Na wezwanie Stanisława Augusta do «współdziałania dla dobra ojczyzny» Szczęsny odpowiedział listem z 2 VIII, w brutalnych słowach wytykając królowi zarówno pasmo jego przestępstw względem Rzpltej (od sejmu 1776 r. począwszy), jak nieszczerości wobec Rosji. «Konfederacyja Generalna tak W. K. Mość przystępującego żąda widzieć, jakim król polski być powinien, to jest jak głowę stanów Rzeczypospolitej, a nie jak hetmana». Odrzucenie akcesu króla, uzgodnionego w Warszawie z J. Bułhakowem, zostało podjęte wbrew opinii Bühlera. W listach do Katarzyny i Zubowa (datowanych 1 VIII) rozpisał się P. na temat perfidii Stanisława Augusta. Jeśli człowiek tyle zawdzięczający Rosji tak sobie postąpił jako król, to każdy, któremu «nazwa króla zamąci w głowie», będzie niebezpieczny.

Po akcesie Stanisława Augusta i ustaniu działań wojennych nie podbite orężem województwa konfederowały się przy królu. Targowiczanie obawiali się, że odzyska on swoją dawną pozycję w «systemie rosyjskim». Jednakże petersburska Rada Państwa, która 26 VII zaakceptowała akces króla, 13 VIII zmieniła zdanie. Wyszły reskrypty aprobujące list P-ego do Stanisława Augusta i nakazujące przekazać komendę nad wojskiem hetmanom (co nastąpiło 20 VIII). Mając w tej sprawie stanowcze poparcie Rosji, wymusił P. na królu podpisanie 25 VIII powtórnego akcesu wg formuły przez siebie podyktowanej (z potępieniem «konfederacyi i sejmu rewolucyjnego warszawskiego» oraz «rzadu monarchiczno-demokratycznego»). Szczęsny pragnął przenieść konfederackie władze do Warszawy (pozyskał dla tej myśli Bühlera), lecz Katarzyna się sprzeciwiła, przeznaczając Brześć Lit. na miejsce połączenia konfederacji kor. z litewską. Wyruszył więc P. 26 VIII z Dubna i wraz z Generalnością posuwał się przez Torczyn, Rożyn, Lubomlę (podejmował ich tu Branicki), Terespol do Brześcia (gdzie stanął 6 IX), siejąc po drodze uniwersałami. Wydany 29 VIII w Lubomli zaostrzał rygory przeciw Orderowi Virtuti Militari, co było dalszym upokorzeniem dla króla i zbulwersowało wojskowych. W tej sprawie Stanisław August i Kościuszko napisali 6 IX listy do P-ego. Amerykańskiemu generałowi marszałek odpowiedział uprzejmie, ale oczywiście nie ustąpił «w okoliczności krzyżyków, co je król bezprawnie rozdaje» (list Kościuszki i swój «respons» ogłosił drukiem).

Akt zjednoczenia konfederacji dokonał się w Brześciu 11 IX, po czym wyznaczono poselstwo do Petersburga, mające prosić o traktat wieczystego przymierza. Ułożono budżet wojska (22 IX), przyznający P-emu gażę generała artylerii kor. «za przeszłość i na przyszłość». Stosunki między marszałkiem i hetmanami były złe. Ich komendę P. uważał za konstytucyjne prowizorium. Skłócony z P-m Branicki 23 IX złożył sprawowaną od miesiąca komendę, którą Rzewuski przejął jedynie na tydzień, obaj hetmani kor. mieli bowiem jechać z poselstwem do Petersburga. Dowództwo nad armią objął więc 1 X sam P. z przydaną mu delegacją i miał zajmować to stanowisko przez 3 miesiące. «Politykę Szczęsnego w wojsku cechuje absolutny brak decyzji, zwlekanie z odpowiedziami na raporty dywizjonerów, beztroska, lenistwo prawie» (W. Tokarz). Tak było i w innych dziedzinach. Ludzie mający w Brześciu sprawy do P-ego «musieli po kilka godzin przesiadywać w przedpokoju, dopóki doczekali się audiencyi, a żaden z nich o niczym tam nie dowiedział się» (J. Świętorzecki do I. Potockiego, 26 IX 1792). Po likwidacji konstytucyjnych władz zasypywany papierowymi uniwersałami kraj pogrążył się w chaosie, a Rosja trzymała sprawy w zawieszeniu. P. ponawiał prośby o przeniesienie konfederacji do Warszawy i rozmyślał nad nową konstytucją. Projekt jej przekazał Bühlerowi i skomentował w listach do Katarzyny i Zubowa (z 6 X).

Republika federalna otrzymała kształt bardzo «geometryczny» i nie liczący się zupełnie z dawnymi podziałami administracyjnymi. Składa się ona z 3 prowincji: Małopolski, Wielkopolski (do której są włączone dawne województwa małopolskie: krakowskie, sandomierskie i lubelskie) oraz Litwy. Każda prowincja ma 10 województw, każde województwo – 3 powiaty. Województwa i powiaty mają być «co do liczby dymów równe» i równe też mają być dochody prowincji. Każda z nich ma 4 «udzielne» komisje rządowe (edukacyjna, policji, wojskowa i skarbowa) oraz assesorię połączoną z sądem referendarskim, armię piętnastotysięczną, trybunał i uniwersytet («akademię») z równą ilością szkół. Prowincje mają pełne garnitury ministrów (2 marszałków, 2 hetmanów, 2 podskarbich i 2 kanclerzy), którzy kolejno zasiadają w połowie w rządach prowincjonalnych, w połowie w Radzie Dozorczej Rzpltej. Wszystkie urzędy są obieralne, z zachowaniem postępowania po kolejnych szczeblach kariery urzędniczej. Po wyborach posłów odbędą oni «zjazd przedsejmowy prowincjonalny», na którym przeprowadzą kontrolę ciał rządowych i ułożą jedną dla całej prowincji instrukcję na sejm. W senacie zasiada 30 wojewodów i 90 kasztelanów (nie ma wzmianki o biskupach, bo i trudno ich było wybierać na sejmikach). W województwach urzędują komisje porządkowe i sądy ziemskie, w powiatach – sądy pierwszej instancji. O królu mówią jedynie wzmianki o sejmie elekcyjnym i przedsejmowych «propozycjach od tronu». Udostępniając ten projekt Kazimierzowi Platerowi Moszczeński objaśnił, że «hetmani strasznymi być nie mogą» przez to, że będzie ich sześciu i że «pomimo całej usilności» Rzewuskiego P. dąży do tego, aby każdy z hetmanów «w swojej prowincyi» kolejno prezydował w Komisji Wojskowej i był komendantem prowincjonalnej armii pod zwierzchnością tejże Komisji. Katarzynie P. przedstawił swój projekt jako «oparty na starych zasadach», z usunięciem starych wad i «potwornej władzy osób i urzędów znienawidzonych przez naród». Wciąż nie liczył się z anarchicznymi «zasadami», ułożonymi przez imperatorową; pogodził się jedynie z utrzymaniem pozbawionego władzy urzędu królewskiego.

W liście do Zubowa wprowadził P. modyfikację do projektu przekazanego Bühlerowi. Rozpatrzywszy się w sytuacji skarbowej i chcąc dogodzić szlachcie przez zniesienie podatku dziesiątego grosza, uznał, że Polska nie może mieć więcej niż 36 000 regularnego wojska (po 12 000 w prowincji) ani utrzymywać milicji wojewódzkich, które pierwotnie chciał związać z urzędem «strażnika praw» (custos legum). Ów «strażnik» miał być w swojej prowincji prezesem Komisji Edukacyjnej i poprzez podległe mu wojewódzkie komisje porządkowe utrzymywać «rodzaj łagodnej [douce] i miłej szlachcie policji». Ten urząd i komisje, «ustanowione przez system rosyjski, natchnęłyby wszystkich urzędników przywiązaniem do tego systemu i szerzyły je w szkołach i umysłach uczniów». Trzeba odmienić upodobania Polaków, «zwracając nasze lekkomyślne i wojownicze duchy ku naukom i sztukom». Sam P. chciałby zostać «strażnikiem praw» w Małopolsce (czyli prowincji województw ruskich), «zajmującej pierwsze miejsce [la première place] w Rzeczypospolitej» (czyżby tu miała się znajdować stolica federacji?), i założyć tam nową akademię (krakowska znalazłaby się w Wielkopolsce), przez co «ściągnąłby na siebie oczy wszystkich» i służył przykładem.

Wkrótce po wysłaniu tych listów P. udał się do Siedlec, dóbr kuzynki króla – hetmanowej Aleksandry Ogińskiej, gdzie 11–12 X spotkał się z prymasem Michałem Poniatowskim i Joachimem Chreptowiczem. Ta próba porozumienia między królem i P-m nie przyniosła jakichś widocznych wyników. Stanisław August, do którego w tym czasie emigranci wystosowali memoriał z programem antytargowickiego porozumienia się z Rosją, w odpowiedzi przedstawił im swoją bezsilność i doradził, aby w swych publikacjach apelowali «do duszy Szczęsnego, do jego patriotyzmu i honoru» (do S. Piattolego, 7 XI). Zatrzymała się wówczas na kilka dni (5–9 XI) w Warszawie jadąca z Wiednia do męża Józefina Potocka, której król wielkie względy okazywał. «Szczęsna» została jednak bardzo zimno przyjęta przez warszawską publiczność, a P. stał pod pręgierzem patriotycznej opinii (najdotkliwsze pismo satyryczne wystosował w Wiedniu Niemcewicz: „Fragment Biblie Targowickiej – Księgi Szczęsnowe”). Po powrocie z Siedlec P. otrzymał deprymującą odpowiedź Katarzyny (z 16 X), która jego projekt nazwała «szkicem, na temat którego nie może się jeszcze wypowiedzieć», a przez Bühlera poleciła, aby ów niezgodny z jej «zasadami» projekt trzymać w dyskrecji. Konfederacja ma pozostawać z dala «od zdradzieckich wpływów dworu warszawskiego» i obradować w Grodnie. Ówczesne niezadowolenie Katarzyny z P-ego przedstawiano później jako przyczynę zatamowania będących rzekomo na dobrej drodze rokowań o sojusz polsko-rosyjski (Rzewuski), a nawet jako źródło rozbioru (Sievers w rozmowie ze Stanisławem Augustem). Jeśli nawet Rosjanie tak rzecz przedstawiali, były to oczywiście preteksty.

P. przybył 25 X do Grodna, gdzie podobno przywitała go szubienica z napisem: «Nagroda Szczęsnemu Potockiemu», a później chybiony strzał zamachowca. «Często bywał tak smutny i zdumiony, że zagajając sesyją albo tłumacząc się z czego nie mógł trafić, znaleźć o czym zaczął, jak ma skończyć» (J. Dembowski do I. Potockiego, 10, 13 i 24 XI). Słał też Szczęsny donosy do Zubowa na szerzący się w Polsce «jakobinizm» (listy z 15 i 24 XI). Nadal zajmował się sprawą targowickiej konstytucji, którą Generalność miała narzucić przyszłemu sejmowi. Powołano 17 XII «deputację do formy rządu», z działalnością której i jej członka Michała Walewskiego należy łączyć niedatowany druk pt. „Plan nowego rządu”. Tego obszernego projektu, w znacznej mierze osnutego na koncepcjach P-ego, nie można uznać za jego osobiste dzieło (jak to uczynił J. Wąsicki, kompilując bałamutną całość z „Planu” i wcześniejszego projektu Szczęsnego). W liście do Walewskiego z 19 XII wyraził P. pogląd, że emigranci są gotowi do pojednania, «jeśli nas sąsiedzi jako naród udzielny traktować będą». A więc «nie mają się o co gniewać, bo jako z narodem wolnym i udzielnym już sąsiedzi nasi postępują i jako takiemu do urządzenia Rzpltej niepodległej dopomogą».

Poselstwo konfederackie wróciło w grudniu z niczym i bez Branickiego, który już pozostał w Petersburgu. Obrażony na P-ego Rzewuski odsunął się od konfederacji i spraw wojskowych. W sprawach konstytucyjnych P. listem z 26 XII pouczał hetmana, że całkowite nawracanie do «przeszłości» działałoby jedynie na rzecz zwolenników Konstytucji 3 maja. «A mieliby tym łatwości więcej, że opinii podbijać im nie potrzeba, bo już jest za nimi». Nadal jednak P. nie liczył się z opinią, wydając 29 XII noworoczną odezwę do wojska, pełną antykonstytucyjnej retoryki. Na tę odezwę zareagował Józef Poniatowski listem z Wiednia do Szczęsnego (9 I 1793), pisząc m. in., iż «upodlił żołnierza..., który wie, że czołganie się przed obcymi dało W. Panu władzę, nie wola narodu». Po obraźliwej odpowiedzi P-ego Poniatowski wyzwał go na pojedynek (P. wyznaczył później ks. Józefowi «plac» w Petersburgu, co ten uznał za propozycję dla niego «arcyśmieszną»). Na noworoczne życzenia Szczęsnego ciotka Kossakowska odpowiedziała (5 I) przypomnieniem mu testamentu jego ojca, konfederata radomskiego, który «protestował się przed Bogiem i Ojczyzną, że zwiedziony był przez ten naród, którego J. W. Pan użyłeś przeciwko Ojczyźnie». Rozchodzące się już w grudniu pogłoski o nowym rozbiorze P. lekceważył; ulegając żądaniom Rosjan, tak «dyslokował» wojsko, jak to było dla przyszłych zaborców dogodne.

Nota o wkroczeniu Prusaków do Wielkopolski doszła do Grodna 20 I 1793. Szczęsny płakał i napisał list do Katarzyny. Wkrótce w drodze do Warszawy przybył nowy ambasador rosyjski J. Sievers, który przywiózł dla Szczęsnowej Potockiej Order Św. Katarzyny (w instrukcji dla Sieversa Katarzyna określiła P-ego jako jedynego z targowiczan pragnącego łączyć szczęście ojczyzny z dogodnością jej sąsiadów bez «korystoljubnych vidov»). Na sesji 31 I Rzewuski gromko przemawiał przeciw Prusakom i P. opowiedział się za oddaniem władzy nad wojskiem hetmanom (Rzewuskiemu i Kossakowskiemu), co też na mocy prawa z r. 1775 Generalność uczyniła. Szczęsny ofiarował «na obrońców ojczyzny» 10 000 dukatów (te same, które w r. 1788 przeznaczył na fundusz dla żołnierskich wdów i sierot). Na naleganie targowiczan Sievers zezwolił im ogłosić 3 II «Protestację … przeciw gwałtownemu wtargnieniu wojsk pruskich», ale już po jego wyjeździe P. podpisał 11 II „Uniwersał do narodu względem gotowości do pospolitego ruszenia”, który kończył się niemal trzeciomajową nutą: «Zapomnij o przeszłem – zwracali się targowiczanie do króla – nie wspominajmy kto błądził … Ocalenie Rzeczypospolitej niech będzie króla i narodu hasłem». Zdobywszy się na ten krok, P. tłumaczył Bühlerowi, że „Uniwersał” wydano jedynie, aby uspokoić opinię publiczną i że to był «najniewinniejszy ze sposobów do tego się nadających» (Bühler do Zubowa, 12 II). Na sesji 13 II na wniosek P-ego uchwalono pisać do króla z wezwaniem, «aby światłem swoim Konfederacyję Generalną zasilić raczył». Tak więc P. w tym krytycznym momencie chował się za buławami i koroną. Rychło zresztą pod naciskiem Rosjan odwołano „Uniwersał” i rozkazy o ruchach wojsk przeciw Prusakom.

Wśród tych konwulsji targowicy bp Ignacy Massalski 11 II pobłogosławił ślub córek P-ego: Pelagii z Franciszkiem Sapiehą (synem marszałka konfederacji lit. Aleksandra) i Ludwiki z Józefem Kossakowskim (bratankiem Szymona). Swatką tego drugiego ożenku była imperatorowa. Zaraz po weselu Szczęsnowa Potocka wyjechała z młodymi Sapiehami do Petersburga. Na to tylko czekała Zofia Wittowa, aby udać się z Warszawy do Grodna. P. już 7 II prosił o wyznaczenie mu zastępcy (motywując chorobą), co wywołało popłoch i protesty. Sievers go przekonał, żeby czekał w Grodnie na przybycie sposobnego do zastępstwa Michała Walewskiego (w tej sprawie ambasador miał się posłużyć i wpływem Wittowej). Zatrzymany w Grodnie, P. «z desperacji w karty grał dzień i noc» (J. Dembowski, 20 II). Do Sieversa słał listy z prośbami o polskie ordery i awansy w polskiej armii dla swoich przyjaciół, o pieniądze należne mu za dostawy dla wojsk rosyjskich oraz o restytucję ze skarbu Rzpltej sumy 18 000 dukatów, które wyłożył na broń «w czasie zeszłego sejmu». Równocześnie przy pomocy J. Rozana i Michała Ossowskiego regulował swoje sprawy majątkowe i ściągał pieniądze (już 8 II wyrobił sobie w Generalności zwrot 256 000 złp. «za erekcję pułku humańskiego»). Wreszcie na sesji 1 III przedstawił list Katarzyny, wzywający go do Petersburga. Po kilkudniowych sporach postanowiono nadać tej dezercji formę poselstwa. Otrzymał P. 7 III instrukcję, polecającą mu układać się co do warunków przymierza z Rosją i stosownej do nich «formy rządu naszego republikańskiego» oraz zawierającą mętnie zredagowane zdanie w sprawie zaprzysiężonej «całości granic Rzplitej». Wobec ciągłej nieobecności w Grodnie Walewskiego, jako pierwszego zastępcę P-ego zaprzysiężono 11 III Antoniego Czetwertyńskiego.

Wyjechał P. z Grodna 15 III 1793, w Petersburgu przebywał około 3 miesiące. Podobno kiedy na posłuchaniu u Katarzyny zaczął coś mówić o swojej ojczyźnie, usłyszał: «Pana ojczyzna jest tutaj» (J. Dembowski, 28 IV 1793), czy też: «Notre patrie est içi» (Jan Potocki). Literatura historyczna poszła za wersją tej rozmowy podaną przez Niemcewicza. Jednakże Szczęsny, którego wszystkie majątki po rozbiorze znalazły się w granicach cesarstwa, jeszcze wówczas nie przyjął rosyjskiego poddaństwa (Jan Potocki twierdzi, że widząc boleść P-ego, nawet mu nie mówiono o złożeniu przysięgi poddańczej). Do Generalności napisał 25 IV: «Rozumiem, że już N. Konfederacyja nie egzystuje, kiedy odebrano sumieniowi naszemu najdroższe prawo zaprzysiężone, to jest całość kraju». Prosił jednak tę «nie egzystującą» Generalność o zwolnienie z poselstwa dla poratowania zdrowia (zwolnienie to otrzymał pismem z 11 V 1793). W listach do bpa Józefa Kossakowskiego (z 26 V) i kanclerza Antoniego Sułkowskiego (z 13 VI) o katastrofę obwiniał Sejm Czteroletni, ale już nie posługując się republikańską retoryką («Czyny nagłe i nieprzezorne dla słabego ciała» zwróciły przeciw niemu «niechęć przemocnych sąsiadów»). Biskupowi oświadczał: «Nie mam ojczyzny, zostałem kosmopolitą, obywatelem świata … tułaczem». Prosił też o ułatwienie mu sprzedaży rang wojskowych, które gotów odstąpić za niewielką sumę. Inaczej do kanclerza, a był to list oficjalny. Wyjazd za granicę motywował P. chorobą, deklarując: «Wszędzie i zawsze nigdy Polakiem być nie przestanę». Zatrzymał też rangę generał-lejtnanta, na której za staraniem O. Igelströma miał być utrzymany w czasie redukcji wojska w lutym 1794.

W maju 1793 zawarł P. układ z żoną, powierzając jej zarząd przekazanego dzieciom całego majątku z obowiązkiem posyłania mu za granicę 50 000 dukatów rocznie. W lipcu drogą morską przybył przez Lubekę do Hamburga, gdzie zakupił dom i sprowadził Wittową. Dwuletni pobyt P-ego w tym mieście jest mało znany. Niewiarygodną informację podał Askenazy, jakoby Szczęsny urządzał «bankiety» na cześć sukcesów «broni rewolucyjnej francuskiej» (rzecz się opiera na mętnej wzmiance hochsztaplera Wojciecha Turskiego z r. 1795 o «une fête splendide», wydanej jakoby przez P-ego z okazji wyparcia Anglików z Tulonu w listopadzie 1793). Swój pogląd na ówczesne stadium «okropnej i obrzydłej rewolucyi francuskiej» wypowiedział P. w pisanym z Hamburga (2 I 1794) liście do Rzewuskiego, w którym chwalił sobie «życie tutaj wygodne». Otrzymawszy w maju 1794 wiadomość o powstaniu wileńskim i powieszeniu S. Kossakowskiego, zastanawiał się – pisząc do brata hetmana, Michała (teścia swej córki) – jak resztę rodziny «wyrwać z rąk tych drapieżnych wilków». Po warszawskich egzekucjach i samosądach wzywał córkę Pelagię Sapieżynę: «Uciekaj jak najprędzej z tych miejsc zbroczonych krwią, od tych scen straszliwych». Ubodła P-ego wiadomość, podana w „Neue Zeitung” z 4 VII 1794, jakoby w papierach ambasady rosyjskiej w Warszawie znaleziono dowody jego zależności finansowej od Rosji. Ogłosił natychmiast sprostowanie, iż powszechnie wiadomo, że nie tylko nigdy nie brał obcych pieniędzy, ale łożył krocie na cele publiczne. Deklarował się równocześnie jako zwolennik wciąż jego zdaniem aktualnej idei przymierza Polski z Rosją. Pozwany do stawienia się wraz z innymi «hersztami spisku targowickiego» przed Sąd Najwyższy Kryminalny i 9 IX zaocznie skazany na karę śmierci (29 IX wykonano ją symbolicznie przez zawieszenie na szubienicy portretu), złożył 25 X oświadczenie Katarzynie, że wśród szerzącej się w całej Europie rewolucyjnej zarazy jedyną ostoją jest jej imperium i «nie powinien mieć innej ojczyzny». Zrzeka się więc rangi polskiego generała i prosi imperatorową o zaszczyt «noszenia munduru jej wojska».

Po korespondencyjnym ustaleniu swoich planów z Zubowem P. w lecie 1795 przyjechał z Hamburga do Petersburga (chyba wtedy otrzymał rangę generała en cheff i Order Aleksandra Newskiego). W sierpniu przybył do swych dóbr ukraińskich i wkrótce rozpoczął sprawę rozwodową z Józefiną. Pani Wittowa, która z Hamburga wyjechała osobno, po uzyskaniu unieważnienia swojego małżeństwa, z początkiem r. 1796 była już w Humaniu. Kiedy Józefina przeniosła się na stałe do Petersburga, Szczęsny zamieszkał w Tulczynie z Zofią, z którą – po ukończeniu swojej sprawy rozwodowej – zawarł 17 IV 1798 związek małżeński w podwójnym: katolickim i prawosławnym (ze względu na wyznanie Zofii) obrzędzie. Po powrocie z Hamburga P. był zadowolony ze stosunków społeczno-gospodarczych na Ukrainie pod rosyjskim panowaniem: «Osobliwie gdzie są otwarte gubernie, jak tutejsza wosniesieńska, żadnej i najmniejszej w naszej ekonomice nie mamy przeszkody; dziedzicom prawa i rządy całkiem nie tylko zachowane, ale i polepszone» (do Rzewuskiego, 4 I 1796). Porządkował zaniedbane od r. 1789 sprawy majątkowe i przeprowadził (nie wiadomo dokładnie, w jakim czasie) generalne przeniesienie swoich poddanych z pańszczyzny na czynsze (po śmierci P-ego spadkobiercy przywrócili pańszczyznę). Wspierał usuniętych przez rząd z Humania bazylianów; wystarał się o ich powrót i odnowienie szkoły. Od r. 1796 prowadzono wielkie prace nad założeniem Zofiówki – wspaniałego parku pod Humaniem. Projektantem i kierownikiem robót był dawny podkomendny generała artylerii i towarzysz P-ego w Hamburgu – gdańszczanin kpt. Ludwik Metzell. W tulczyńskim pałacu życie było wystawne. Polacy mieszali się z Rosjanami i francuskimi emigrantami. W l. 1800–5 działał teatr prowadzony przez fachowego «antreprenera» Antoniego Żmijowskiego. Z tym okresem historii Tulczyna wiążą się nazwiska Jana Potockiego (od r. 1799 zięcia Szczęsnego) i Stanisława Trembeckiego, którego P. sprowadził na stałą rezydencję.

Wzmiankując w liście do Rzewuskiego abdykację Stanisława Augusta, nie chciał P. już mówić «o przeszłej Polszcze i Polakach. Znikło już i to państwo, i to imię, jak znikło tyle innych w dziejach świata. Ja już jestem Rosjaninem na zawsze». Otaczał się byłymi targowiczananii, których uposażał darowiznami i dzierżawami wiosek, a za Jana Świejkowskiego wydał swoją córkę Oktawię. Do dawnych tulczyńskich klientów i ekskonsyliarzy dołączył na stałe targowicki generał J. Rudnicki, bardziej przejściowo obłąkaniec «złotej wolności» – Jan Suchorzewski. Zapewne w tym gronie przeżuwano jednak niełatwą do zapomnienia przeszłość. Sam P. spodziewał się, że Trembecki napisze apologię jego działalności politycznej. Apologię taką opublikował, już po śmierci Szczęsnego, Jan Potocki w obszernym przypisie do francuskiego tłumaczenia „Sofijówki” Trembeckiego. Zięć dał wersję postępowania swego teścia miarodajną dla tulczyńskich rozważań przeszłości i jej zniekształceń. Relacje o schyłku życia P-ego mówią o jego zdziwaczeniu i stronieniu od ludzi. Były też konkretne utrapienia, których początek stanowi wydalenie w r. 1799 z Petersburga za długi najstarszego i ulubionego syna – Szczęsnego Jerzego, szambelana dworu rosyjskiego, słynnego karciarza i hulaki. Odesłanemu do Tulczyna synowi dał P. dobra mohylowskie i kupił dla niego od Wincentego Potockiego Niemirów. Szczęsny Jerzy przebywał jednak w Tulczynie i nawiązał romans z macochą. Mniej więcej równoczesną z wykryciem tego romansu zgryzotą był zajadły proces, wytoczony P-emu w r. 1804 przez Złotnickiego, teraz ustosunkowanego generała rosyjskiego. Złotnicki w swoich manifestach dotkliwie rozdrapywał targowickie sprawy, ze szczególną skwapliwością wydobywając poczynania byłego marszałka skierowane przeciwko Czartoryskim (ks. Adam Jerzy, przyjaciel Aleksandra I, był już ministrem). Udręczony i chory, P. jesienią 1804 sprowadził do Tulczyna Tadeusza Grabiankę – podolskiego mistyka i martynistę, założyciela sekty Naród Boży vel Nowy Izrael. Obawiając się otrucia, w ostatnich miesiącach życia P. jadł tylko to, co mu córki «na fajerkach w jego oczach przyrządzały» (N. Kicka). Cierpiał na manię prześladowczą.

W napisanej przez Niemcewicza satyrze ,,Treny, to jest narzekanie Szczęsnowe” powtarzają się włożone w usta P-ego refreny: «Biada mnie głupiemu», «Biada mnie głupiemu i zapamiętałemu w pysze». W jednym z antytargowickich wierszy radzi się wprost zamknąć P-ego «do czubków z głupimi». Szczęsny nie był w dzisiejszym tego słowa rozumieniu głupcem, natomiast występowały u niego objawy psychopatyczne. Cierpiał też na «chorobę piersiową», często są wzmianki o jego słabościach, spazmach, pluciu krwią itp. Miał twarz smutną, był małomówny, wysławiał się z trudnością, tracił wątek, popadał w roztargnienia i «ponure zadumy» (stany depresyjne, których początek wiązano ze sprawą Gertrudy), to znów stawał się podniecony i zapalczywy. W jego listach i pismach dostrzega się natręctwo myśli obsesyjnych o swoistej logice. Ten depresjonista był człowiekiem bardzo upartym, choć w działaniu ociężałym. Rozpowszechniona była opinia, że różni ludzie (żona Józefina, Ignacy Potocki, S. Rzewuski, Sz. Kossakowski) kolejno «władali» P-m. Wydaje się jednak, że było to bardziej pobudzanie do aktywności niż nadawanie jej kierunku. Najbardziej obiegowy pogląd o «nalewaniu głowy» Szczęsnemu przez Rzewuskiego jest o tyle błędny, że P. w l. 1790–3 zachował zupełną niezależność myślową od hetmana. W rzeczywistości Szczęsny w stosunku do swoich rodaków był człowiekiem wybitnie «samowładnym», natomiast co najmniej od r. 1787 «władała» nim Katarzyna oraz Stackelberg, Potemkin, Popow, Bezborodko, Zubow, Bühler i Sievers. Nie władali wprawdzie jego koncepcjami ustrojowymi, lecz kierowali postępowaniem, które uważał za zgodne z racją stanu pana na Tulczynie, a zatem i z racją stanu Rzpltej. Współcześni powszechnie przypisywali P-emu dążenie do otrzymania z rąk imperatorowej królewskiej korony. Widocznie było to dla nich najbardziej naturalne umotywowanie postępowania człowieka «zapamiętałego w pysze». Jednakże syn «ruskiego królika», który zakończył swoje wytrwałe budowanie majątkowej, politycznej i wojskowej potęgi na Ukrainie aspiracją do urzędu «strażnika praw» udzielnej prowincji, a któremu dla urzeczywistnienia jego wydumanej republiki federalnej brakowało poparcia we własnym kraju, nie z myślą o koronie na wiosnę 1791 przekroczył Rubikon zdrady.

Zmarł P. w Tulczynie w marcu 1805 na wadę w lędźwiach («un vice dans les lombes» – J. Potocki) – wg Chrząszczewskiego «gnicie nerek». Ogólnie podawana data dzienna: 15 III, nie zgadza się z aktami parafialnymi i napisem na trumnie: 14 III. Bazylianin Julian Michalewski 31 III wygłosił mowę pogrzebową przy «złożeniu ciała na katafalku w kościele dominikanów». Wspaniały kościół Dominikanów, który w r. 1818 J. U. Niemcewicz oglądał i opisał jako dzieło i miejsce spoczynku P-ego, nie był jeszcze ukończony, lub też nie był w nim ukończony grobowiec. Wg Chrząszczewskiego trumnę Szczęsnego złożono tymczasowo w kaplicy cmentarnej, do której dostali się złodzieje i obdarli zwłoki z kosztownego munduru rosyjskiego generała en cheff. Ów spoczynek w kaplicy nie trwał długo, bowiem 19 VI 1805 «translatum est corpus» P-ego i «depositus est in Sepulchro Ecclesiae» (Extracta ex Libris Deftinctorum Ecclesiae Tulczynensis). Dokumenty stwierdzają następne przeniesienie trumny P-ego w r. 1874 z kościoła prawosławnego (kościół Dominikanów został zamieniony w r. 1833 na cerkiew) do tulczyńskiego katolickiego kościoła parafialnego. Była to rozbudowana dawna kaplica cmentarna. Wg Chrząszczewskiego (nie podaje daty) i Leona Potockiego (26 VI 1826) miał się odbyć drugi uroczysty pogrzeb, w którym złożono trumnę P-ego w wybudowanym jakoby dopiero przez spadkobierców murowanym kościele Dominikanów, postawionym na miejscu zburzonego kościoła drewnianego tychże dominikanów (mieli kościół w Tulczynie od XVII w.). Jeśli to podanie odpowiada prawdzie, to trumna P-ego odbyła wędrówkę z katafalku u dominikanów do kaplicy cmentarnej, z tej do kościoła drewnianego, a w r. 1826 (1816?) do ukończonego przez rodzinę kościoła murowanego.

W małżeństwie z P-m Józefina z Mniszchów urodziła jedenaścioro dzieci, Zofia 1. v. Wittowa – pięcioro (troje przedślubnych: Konstanty – ur. 1793, Mikołaj – ur. 1794 i Helena – ur. 1797, zmarło w dzieciństwie). W odniesieniu do niektórych dzieci z obydwu małżeństw kredensowa plotka (Chrząszczewski) kwestionuje ojcostwo P-ego. Dziećmi Józefiny były: Pelagia (1775–1846), 1.v. Franciszkowa Sapieżyna, 2. v. Pawłowa Sapieżyna, Szczęsny Jerzy (1776–1810), Ludwika (1778–1850), żona Józefa Dominika Kossakowskiego (zob.), Wiktoria (1780–1826), żona 1. v. Oktawiusza, księcia de Choiseul Gouffier, 2. v. Bachmetiewowa, Róża (1782–1862), żona 1. v. Antoniego Potockiego (zob.), 2. v. Władysława Grzegorza Branickiego (zob.), Konstancja (1783–1852), żona 1. v. Jana Potockiego (zob.), 2. v. Edwarda Raczyńskiego (zob.), Stanisław (1785–1831), senator i wielki mistrz obrzędów dworu rosyjskiego, Oktawia (1783–1844), Janowa Świejkowska, Jarosław (Żerosław, 1787–1838), marszałek dworu rosyjskiego, fundator komandorii maltańskiej, Włodzimierz (zob.) i Idalia (1792–1859), Mikołajowa Sapieżyna. Z małżeństwa z Zofią pozostali: Aleksander (zob.), Mieczysław (zob.), Zofia Kisielewowa (zob.), Olga (zm. 1861), żona rosyjskiego generała Lwa Aleksandrowicza Naryszkina, i Bolesław (zob.).

Wiersze P-ego zebrała i wydała Elżbieta Aleksandrowska („Wiersze Józefa Koblańskiego i Stanisława Szczęsnego Potockiego – zapominanych poetów Oświecenia”, Wr. 1980), a z obfitej korespondencji nieco listów wydali: Franciszek Pułaski (Listy Szczęsnego Potockiego do Katarzyny II i Zubowa, „Kwart. Hist.” R. 17: 1903) i Emanuel Rostworowski („Korespondencja Szczęsnego Potockiego z Sewerynem Rzewuskim”, „Przegl. Hist.” R. 45: 1954). Postać, której wiele miejsca poświęciła ówczesna satyra polityczna (celował tu Niemcewicz, który poza „Fragmentem Biblii …” i „Trenami” napisał o Szczęsnym pieśń epiczną wydaną z rękopisu przez I. Chrzanowskiego), poza wątkiem Gertrudy nie zainteresowała powieściopisarzy. Natomiast P-m i jego rodziną zajęli się, idąc za Antonim Chrząszczewskim, szperacze i gawędziarze: J. I. Kraszewski (jego „Starościna bełska” nie jest powieścią), Henryk Rzewuski, Antoni Rolle, Adam Czartkowski i Jan Czernecki oraz Jerzy Łojek. W historiografii działalność P-ego była przedstawiana fragmentarycznie. Obok szczegółowych ustaleń źródłowych spotyka się «portretowe» ogólniki, wywodzące się z pisarstwa w rodzaju „Pamiętników” i „Żywotów” Niemcewicza. Monograficzne opracowanie nastręcza trudności z powodu rozproszenia źródeł, lub niełatwego do nich dostępu. Ogromne archiwum P-cgo (a gromadził je z właściwą sobie pedanterią) spadkobiercy zostawili przypadkowym losom. Niektóre większe zespoły z tego archiwum trafiły do Krakowa (B. Czart., B. PAN, Arch. Krzeszowickie Potockich i Arch. Sanguszków w Arch. Państw. w Kr.), fragmenty i kopiariusze są rozsiane po różnych zbiorach krajowych i radzieckich. Wielkie tulczyńskie archiwum gospodarcze (a także dużo korespondencji rodzinnej) znajduje się w Kijowie, a istotne dla spraw politycznych materiały – w Moskwie.

 

Portret P-ego, malowany przez J. Ch. Lampiego starszego, w Muz. Narod. w W.; tegoż pędzla portret z dwoma synami znajdował się w Łańcucie (replika warsztatowa w Muz. Narod. w W.); Szkic (Lampiego) pośmiertnej apoteozy w Muz. Narod. w Kr.; Wykonany w r. 1807, wg nieznanego portretu Lampiego, miedzioryt J. S. Klaulera w różnych zbiorach (m. in. w Muz. Narod. w Kr.) – Opracowanie i reprodukcje tych portretów: Nowak Z., Portrety St. Szcz. Potockiego i jego rodziny malowane przez J. Ch. Lampiego starszego, „Roczn. Muz. Narod. w W.” T. 17: 1973. Najwcześniejszą i najczęściej reprodukowaną podobizną P-ego jest miedzioryt D. Kunego, wykonany w r. 1783 wg obrazu P. G. Batoniego (m. in. w Muz. Narod. w Kr.); – Estreicher, (ponadto: Kopia responsu na list jw. generała Kościuszki dn. 10 IX 1792 z Brześcia; List jw. Szczęsnego Potockiego do… Sułkowskiego kanclerza w. kor. pod dniem 13 junii z Petersburga pisany: Wystawienie nowego regimentu na usługi Rzeczy Pospolitej przez…, b. m. 1782); Nowy Korbut (Oświecenie); Łoza, Hist. Orderu Orła Białego; tenże, Słownik Architektów; PSB, (Czetwertyński Antoni, Hulewicz Benedykt, Metzell Ludwik, Moszczeński Adam, Poniński Jan); Słown. Geogr., (Bohopol, Brahiłów, Daszków, Dukla, Humań, Kalnik, Krystynopol, Mohylów, Niemirów, Targowica, Tulczyn, Zwinogródka); Żychliński, XI, XIV; – Askenazy Sz., Dwa stulecia, W. 1903 I 260–8, 439–43; tenże, Napoleon a Polska, W. 1918 I; tenże, Przymierze polsko-pruskie, W. 1918; Bańkowski P., Polskie archiwa magnackie w Centralnym Państwowym Archiwum Historycznym w Kijowie, „Archeion” T. 40: 1964; Chrzanowski I., Z dziejów satyry polskiej XVIII wieku, W. 1909 s. 213–20; Czartkowski A., Pan na Tulczynie, Lw. 1925; Czernecki J., Mały król na Rusi i jego stolica Krystynopol, Kr. 1939; Dembiński B., Polska na przełomie, Lw. [1913]; Deruga A., Kościół prawosławny a sprawa „buntów” w 1789 r., „Ateneum Wil.” R. 13: 1938 s. 212, 233, 242; Hass L., Sekta farmazonii warszawskiej, W. 1980; Iłowajski D., Sejm grodzieński roku 1793, P. 1872 s. 86; Jobert A., Komisja Edukacji Narodowej w Polsce, Wr. 1979; Kaleta R., Oświeceni i sentymentalni, Wr. 1971; Kalinka W., Ostatnie lata panowania Stanisława Augusta, Kr. 1891 II (Dokumenta…) 7–9, 27–9, 52–4, 110, 115, 122, 128–32, 135–6; tenże, Sejm Czteroletni, Kr. 1895 I 69, 72, 75, 81–2, 106, 114, 125–8, 130–40, 143–5, 148, 155, 160–2, 164–5, 174, 196, 202, 208, 221, 232–4, 243–4, 276–7, 292, 327–8, 339–40, 347, 435, 437, 439–44, 447 450, 454, 458, 464, 468, 478, 488–9, 505, 619, 624–7, II 576, 585–6, 608–9, 630, 632–3; Korzon, Wewnętrzne dzieje, I–IV; tenże, Rękopis historyczny – Manuskrypt do historii domu tulczynieckiego Potockich, „Przegl. Bibliogr.-Archeol.” 1881 t. 2 s. 176–9; Kraszewski J. I., Polska w czasie trzech rozbiorów, W. 1902 I 262, 311, II 40–1, 144–55, III 249; tenże, Starościna bełzka, W. 1885 I–II; Krzyżanowski S., Tulczyn, Kr. 1862; Lord R. H., Drugi rozbiór Polski, W. 1973; Łojek J., Dzieje pięknej Bitynki, W. 1975 (podob.); tenże, Potomkowie Szczęsnego, W. 1980; tenże, Upadek Konstytucji 3 maja, Wr. 1976: Mann Z., Stanisław August na Sejmie Ostatnim, W. 1938; Michalski J., Sejmiki poselskie 1788, „Przegl. Hist.” T. 51: 1960 s. 335–6, 338–40, 347–8, 356; Morawski K. M., Ignacy Potocki, W. 1911; Nowak J., Satyra polityczna konfederacji targowickiej, Kr. 1935; tenże, Satyra polityczna Sejmu Czteroletniego, Kr. 1933; Rabowicz E., Stanisław Trembecki w świetle nowych źródeł, Wr. 1965; [Rolle J.] Dr Antoni J., Wybór pism, Kr. 1966 I–II; Rostworowski E., Ostatni król Rzeczypospolitej, W. 1966; tenże, Sprawa aukcji wojska na tle sytuacji politycznej przed Sejmem Czteroletnim, W. 1957; Schnaydrowa B., Fragment zbiorów tulczyńskich w rękopisach Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, „Roczn. B. PAN w Kr.” T. 15: 1969; Serczyk W., Projekty i realizacja reform gospodarczych w dobrach Szczęsnego Potockiego, Zesz. Nauk. UJ. Nr 56, Kr. 1962; tenże, Włość humańska w drugiej połowie XVIII w., tamże. Nr 35, Kr. 1961; Smoleński W., Konfederacja targowicka, Kr. 1903; tenże, Ostatni rok Sejmu Wielkiego, Kr. 1897; Sobol R., Z dziejów teatru Potockich w Tulczynie, „Pam. Teatr.” R. 15: 1966; Solov’ev S., Istorija padenija Polši, Moskva 1863 s. 182, 266, 271, 299, 302; Szujski J., Dzieje Polski, Lw. 1866 IV 688; Tokarz W., Ostatnie lata Hugona Kołłątaja, Kr. 1905 I–II; tenże, Rozprawy i szkice, W. 1959 I–II; Wąsicki J., Konfederacja targowicka i ostatni sejm Rzeczypospolitej, P. 1952 s. 42–51; – Chrząszczewski A., Pamiętnik oficjalisty Potockich z Tulczyna, Wr. 1976; Czacki M., Wspomnienia z roku 1788 po 1792, P. 1802 s. 45–9; Diariusz sejmu… 1788 I cz. 1–2 i II cz. 1 (sesje z 2, 3, 5 i 24 XI, 10 XII 1788, 8 i 9 I 1789); Kałuski W., Mowa przy założeniu pierwszego kamienia na kościół parochialny ks. dominikanów w Tulczynie… 12 V 1780; Kicka N., Pamiętniki, W. 1972; Kitowicz J., Pamiętniki czyli historia polska, W. 1971; Korespondencja krajowa Stanisława Augusta, P. 1872 s. 25–39, 72, 92, 94–5, 99–100, 102, 119–21, 155–6, 217–18; Kołłątaj H., Stan oświecenia w Polsce, Bibl. Narod. S. I. Nr 44, Wr. 1953; Kossakowska K., Listy, P. 1883 (nie ma tu korespondencji ze Szczęsnym); Kościuszko T., Kopia listu… do jw Potockiego generała artylerii kor. dn. 6 IX 1792 z Warszawy pisanego (wyd. przy „Kopii responsu” P-ego); Krasicki I., Pisma poetyckie, W. 1976 I–II; Michalewski J., Mowa pogrzebowa… przy złożeniu ciała na katafalku… dnia 31 marca; Naruszewicz A., Diariusz podróży Stanisława Augusta króla na Ukrainę w r. 1787, W. 1805 s. 303–7; Niemcewicz J. U., Pamiętniki czasów moich, W. 1957 I–II; tenże, Pamiętniki…, Paryż 1848 s. 192; tenże, Podróże historyczne, Paryż 1858 s. 307; tenże, Żywoty znacznych w XVIII wieku ludzi, Kr. 1904 s. 59–64; Ochocki J. Duklan, Pamiętniki, Wil. 1857 I 172–6, 270–5; Ostrowski T., Poufne wieści z oświeconej Warszawy, Wr. 1972; Plan nowego rządu, [b. m. 1793]; Plater K. K., Diariusz podróży z Warszawy do Petersburga w r. 1792 odbytej, „Czas” – Dod. Miesięczny” 1856 t. 4 s. 672–6, 682–5; tenże, Podróż króla Stanisława Augusta do Kaniowa w r. 1787, Wil. 1860 s. 120, 293–8; Polska Stanisławowska w oczach cudzoziemców, W. 1903 1–11; Potocki L., Urywek ze wspomnień…, P. 1876 s. 86–109; Rok nadziei i rok klęski 1791–1792 – Korespondecja Stanisława Augusta z posłem polskim w Petersburgu, W. 1904; Sbornik Russ. Ist. Obšč., XXVII, XXIX, XLII, XLVII; Stanisław August, Listy króla… do Szczęsnego Potockiego z lat 1768–1792, „Roczn. Tow. Hist.-Liter. w Paryżu” 1868 [druk. 1869]; Summariusz czynności Konfederacji Generalnej Targowickiej Kor. od dnia 14 V 1792…, nr 11, 226, 252; Summariusz czynności Konfederacji Generalnej Obojga Narodów od dnia 11 IX 1792…, nr 40, 207, 222, 223, 319, 330, 331, 344, 348, 350, 351, 365, 381, 382, 406, 405 (sic – odtąd pomyłka w numeracji), 406, 413, 420, 531, 539; Tajna korespondencja z Warszawy 1792–1794 do Ignacego Potockiego, W. 1961; Trembecki S., Sophiowka – Poème polonais…, Vienne 1815 s. 132–46 (życiorys Szczęsnego pióra Jana Potockiego); Vol. leg., VIII 565, IX 1, 7; Wilkoszewski W., Rys historyczno-chronologiczny Towarzystwa Wolnego Mularstwa w Polsce, Londyn 1968, s. 54–6 (poza indeksem); Zaleski M., Pamiętnik…, P. 1879 s. 186–9, 203; – AGAD: Arch. Publ. Potockich 264, 279, 279a/330, Arch. Radziwiłłów Dz. V/12269, Zbiór Branickich z Suchej – Archiwalia 79 t. I, IV, Zbiór Popielów 90, 414, 417, 419; Arch. Państw. w Kr. Oddz. na Wawelu: Arch. Krzeszowickie Potockich – Zbiory 50, 54, 55 (dawne Arch. Potockich Domowe 213, 214, 231), Arch. Podhoreckie II 2/84, Arch. Sanguszków 771; B. Czart.: rkp. 662, 682, 683, 723, 735, 929, 971, 2622, 2888–2890, 3172, 3470–3475, 3869–3874; B. Jag.: rkp. 3589, 4436 I–II, 6766 II, 7822 IV; B. Narod.: BOZ rkp. 1321; B. Ossol: rkp. 6851; B. PAN w Kr.: rkp. 336, 1425; Deržavnyj archiv Vynnic’koї oblasti w Winnicy: F. 507 op. 1 spr. 16 nr 439 k. 384v–5, spr. 8 nr 75 k. 358–9 (nadesłał Oleg Rosowiecki z Kijowa); – Informacje Jerzego Michalskiego odnoszące się do l. 1775–6.

Emanuel Rostworowski

 
 

Powiązane zdjęcia

   

Powiązane artykuły

 

Księstwo Warszawskie

Po pokonaniu – w grudniu 1805 roku – armii austriacko-rosyjskiej pod Austerlitz (Sławkowo na Morawach) cesarz Napoleon I zawarł pośpiesznie pokój z Austrią, rezygnując z kontynuowania......
 

Chmura tagów

 
Za treści publikowane na forum Wydawca serwisu nie ponosi odpowiedzialności i są one wyłącznie opiniami osób, które je zamieszczają. Wydawca udostępnia przystępny mechanizm zgłaszania nadużyć i w przypadku takiego zgłoszenia Wydawca będzie reagował niezwłocznie. Aby zgłosić post naruszający prawo lub standardy współżycia społecznego wystarczy kliknąć ikonę flagi, która znajduje się po prawej stronie każdego wpisu.

Media

 
 

Postaci z tego okresu

 

w biogramy.pl

 
 

Aleksander Kokular

1793-01-09 - 1846-04-06
kolekcjoner
 
więcej  

Postaci z tego okresu

 

w ipsb

 

Euzebiusz Tomasz Słowacki h. Leliwa

14 lub 15 listopada 1773 - 1814-11-10
teoretyk literatury
 

Ludwik Roszkowski

1736-02-19 - 1781-11-16
jezuita
 
więcej  
  Wyślij materiały Wyślij ankietę
 
     
Mecenas
 
Uzywamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Informację o realizacji Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO) przez FINA znajdziesz tutaj.