Ejsmond Julian (1892–1930), poeta, bajkopisarz, nowelista myśliwski. Ur. 26 II w Warszawie, syn Franciszka Teodora (1859–1931) artysty malarza i Marii z Wieniawskich (ur. 1870), córki Juliana W-go (1834– 1912), ekonomisty, rolnika i pisarza (pseud. Jordan). Szkoły początkowe i średnie ukończył w Warszawie w r. 1911. Studia uniwersyteckie rozpoczął w Krakowie, uczęszczając na Wydział Filozoficzny (polonistyka) w ll. 1912/13 i 1913/14. Był uczniem Ign. Chrzanowskiego, ks. Pawlickiego, Windakiewicza. Po przerwie wojennej kończył studia w odrodzonej Wszechnicy Warszawskiej. Wstąpiwszy do formującej się armii polskiej, został w r. 1919 wysłany do Szkoły Wojskowej w Saint-Cyr. Rok ten był i z innych względów pamiętny w jego życiu: ożenił się (z Janiną Scheinkönig) i uzyskał pierwszą w odrodzonej Polsce nagrodę literacką, przyznaną mu przez Ministerstwo Kultury i Sztuki za przekład łacińskich utworów Jana Kochanowskiego (1919). Powróciwszy do kraju i wyszedłszy ze służby wojskowej w randze kapitana, poświęcił się zawodowej pracy literackiej. Równocześnie zwrócił baczniejszą uwagę na dziedzinę nęcącą go od dawna także jako nie dość wykorzystane źródło podniet literackich, na łowiectwo. Zainteresowania te zatoczyły krąg szeroki i dostarczyły mu nie tylko bogatego materiału do pracy twórczej, ale pchnęły go na drogę publicystyki łowieckiej, a nadto zaprowadziły do Ministerstwa Rolnictwa i Dóbr Państwowych na oficjalne stanowisko referenta spraw łowieckich. W pełni życia (38 lat) i rozmachu twórczego zginął nagle jako ofiara wypadku: zjeżdżając z Morskiego Oka szosą do Zakopanego wypadł na gwałtownym zakręcie z samochodu i doznał pęknięcia podstawy czaszki. Zmarł w parę dni potem, 29 VI. Osierocił dwóch synów: Juliana (ur. 1920 w Saint-Cyr) i Stanisława (ur. 1922).
E. urodził się i wychował w środowisku pełnym wysokiej kultury artystycznej. W najbliższej rodzinie miał jej żywe wzory (dziad znany pisarz-nowelista; ojciec znany malarz); od maleńkości przestawał z przedstawicielami sztuki i literatury, przesuwającymi się przez dom rodzicielski (Sienkiewicz, Rabski). Bardzo wcześnie wyszły na jaw jego skłonności poetyckie. Zaczął od bajeczek. Gdy miał lat 11, napisał wierszowany list do redakcji »Kuriera Warszawskiego«, załączając jedną ze swych bajeczek. Laskowski (El) wplótł oba te młodociane utwory w publikowane wtedy przez siebie »Bańki mydlane«, zachowując jednak na życzenie rodziców E-da jego incognito. W zbiorowej księdze maturzystów umieścił E. wiersz pt. U wrót życia, drukowany później w zbiorze »Bajki i prawdy«.
E. dojrzał w najbliższym kręgu Skamandra. Jego działalność literacka, bardzo różnorodna, obejmuje cztery główne działy: poezje, bajki, nowele (przeważnie myśliwskie) i utwory dla dzieci.
Wśród prawdziwych arcydzieł poezji (jak Moja pieśń poranna, »Świt«), przeważają utwory wybitnie liryczne (Miłość wieczna 1922). Skłonny do melancholicznego smutku, w ostatnich utworach osiągnął E. pogodę ducha. Dowodzi tego m. i. wybór poezji (W słońcu), opublikowany już po śmierci autora (1930). Do twórczości poetyckiej należy zaliczyć przekłady łacińskich wierszy Kochanowskiego i innych poetów naszych (Sarbiewskiego »Tęsknota do ojczyzny błękitnej« 1924) i starożytnych (Owidiusza »Sztuka kochania«, 1921, Petroniusza »Pieśni miłosne« 1924). Przekładów Kochanowskiego wyszło drugie wydanie, skrócone i ze zmienionym tytułem Pod lipą Czarnoleską 1930.
Jako bajkopisarz był E. najzdolniejszym następcą Lemańskiego. Dwa zbiory: Bajki i prawdy 1912) i Bajki (1927) odznaczają się oryginalnością pomysłów i humorem, często ciętym, zwłaszcza w utworach satyrycznych. Ten humor ponosił go czasem zbyt daleko, a swobodna satyra zamieniała się na uszczypliwą ironię, co wywoływało ostre sprzeciwy (sprawa z Aleksandrem Przedrzymirskim) jako też konflikty urzędowe (chwilowa dymisja z Ministerstwa Rolnictwa).
Głównym elementem prac nowelistycznych E-da było łowiectwo. Jako myśliwy nie należał on wcale do tej zawodowej elity, która w języku francuskim posiada osobną nazwę (»grands fusils«). Ten klasyczny przedstawiciel upodobań humanistycznych nie posiadał nadto wyszkolenia przyrodniczego, tak potrzebnego w teorii i praktyce łowieckiej. Braki te wyrównywał intuicją i twórczą fantazją, pisząc o rysicy usiłującej się wraz z młodymi wydostać z opasanego »straszakami« miotu, czynił to tak, jakby sam urodził się i wyrósł w sercu puszczy. Tematy wciąż nowe, wrażenia i przygody myśliwskie, dla innych pospolite, talent E-da przerabiał na dzieła sztuki. Z wielkich naszych powieściopisarzy Weyssenhoff, a z pisarzy-myśliwych Stanisław Zaborowski wznieśli się wyżej w kompozycji i deskrypcji ale jako nowelista i poeta E. stworzył w literaturze polskiej dział na wskroś oryginalny. W jego opisach wytrawny praktyk lub uczony znawca faunistyki odkryje pewne nieścisłości. Nie umniejszy to artystycznego znaczenia jego dorobku.
Po opowiadaniach myśliwskich (Wspomnienia myśliwskie, Moje przygody łowieckie 1929) i innych drobniejszych zbiorkach (Nosił wilk razy kilka… 1926, Zabobony myśliwskie) przeszedł E. do poważniejszych kompozycji. W puszczy. Opowieści o sercu zwierzęcym z przedmową Weyssenhoffa (1927) jest pierwszą książką z zamierzonego cyklu. Jej przekład francuski pt. En forêt z przedmową Piotra Leheude ukazał się w Paryżu w r. 1930. Żywoty drzew. Druga księga »W puszczy« (1929) była następnym wydawnictwem z tego cyklu. Trzecia, Księga wód, czyli Trzecia księga »W puszczy«, została w tece niedokończona.
Współpracując z czynnikami rządowymi, postarał się E. o wydanie broszury propagandowej przeznaczonej dla zagranicy, o atrakcjach myśliwskich naszego kraju. Wyszła ona po polsku (Polska raj myśliwski 1930) i w trzech obcych językach (francuskim, angielskim i niemieckim). W kołach myśliwskich spotkała się z krytyką jako do pewnego stopnia sprzeczna z celami naszego łowiectwa, gdyż pobudki jej były raczej materialne (sprzedaż zagranicznym myśliwym tzw. »odstrzałów«), aniżeli ideowe.
Zasłużoną kartę ma E. w dziejach publicystyki łowieckiej. W r. 1923 stanął na czele redakcji połączonych 2 czasopism: »Przegląd Myśliwski« i »Łowiectwo Polskie« i wydawał w związku z tym »Bibliotekę Łowiecką« w postaci monografii pisanych przez znanych autorów. Gdy wznowiono wydawnictwo »Łowca Polskiego« (1924) jako organu Centralnego Związku Stowarzyszeń Łowieckich, E. połączył się z dawnym redaktorem Janem Sztolcmanem i redagował to czasopismo z nim wspólnie, po śmierci zaś Sztolcmana (1928) z Walentym Garczyńskim do dnia 13 III 1930, w którym ustąpił. Za jego współredakcji pismo wykazało znacznie większą ruchliwość i przybrało szatę ozdobniejszą. Ponadto wydawał E. kalendarze myśliwskie: Ilustr. Kalendarzyk na r. 1926 (ze swymi Bajkami), potem 3 roczniki »Kalendarza Myśliwskiego« (1928, 29 i 30).
Pracą, o której można by powiedzieć, że przekraczała siły E-da, było wygotowanie projektu nowego prawa łowieckiego. Potrzeba takiego prawa była widoczna. Najgorzej przedstawiały się stosunki w b. Królestwie Kongresowym, gdzie pokutowały jeszcze przestarzałe przepisy carskie. W Wielkopolsce ustawa pruska nie odpowiadała potrzebom kraju. Jedynie Galicja posiadała własną, autonomiczną ustawę łowiecką z r. 1876, opracowaną i uzupełnianą później (1898) przez wytrawnych myśliwych i prawników. Zadanie ujednostajnienia przepisów dla całego obszaru Polski było trudne; wymagało uwzględnienia różnic geograficznych i klimatycznych rozległego kraju i drobiazgowej znajomości biologii zwierząt. E., powołany z tytułu swego urzędu do redakcji nowego prawa, podjął to zadanie, zapewne w przekonaniu, że lepiej wydać ustawę niedoskonałą, aniżeli zbyt długo, ze szkodą gospodarczą kraju, czekać na doskonalszą. Rozporządzenie Prezydenta RPP o nowym prawie łowieckim z dnia 3 XII 1927 ogłoszone zostało w Dz. U. R. P. nr 110, poz. 934. Spotkało się ono z dość silną krytyką, szczególnie ze strony Małopolskiego Tow. Łowieckiego, co w końcu dało powód do rewizji ustawy i uchwalenia projektu nowelizacji. Druga wojna światowa przeszkodziła jej zatwierdzeniu.
Osobną rubrykę w literackim dorobku E-da stanowią pisma dla dzieci. Znajomość psychologii dziecka, umiejętność przemawiania do wyobraźni małych czytelników, to jeszcze jeden dowód wielostronności i ruchliwości talentu E-da. Baśń o ziemnych ludkach (1914 i 1929), Opowieść o Janku kominiarczyku i o dymiącym piecu króla Stasia (1925), W zbożu, opowieść o polnych szczurkach (1925), Przygody wiewióreczki (1929), – to pierwsze wydawnictwa z dziecięcej biblioteczki. Już. po śmierci autora wyszły (1931) dalsze, staraniem wdowy: Patrząc na moich synków, Bajka o roześmianym Staśku, Mali myśliwi, Janek w puszczy.
Wreszcie spuścizna pośmiertna, prócz wykończonego rękopisu: Skarbiec myśliwego, obejmowała liczne materiały i zaczęte prace, jak: Bajki (tom II), Poezje liryczne, Zbiór felietonów (wierszem i prozą). Historia łowiectwa na ziemiach polskich, monografia słonki, monografia bobra i wspomniana już Księga wód. Z tej spuścizny pochodzi wydany w r. 1935 zbiór bajek (Stół i Nożyce), jako też druk bibliofilski Perły liryczne (1939).
Enc. Trzaski; Czachowski K., Obraz współczesnej literatury polskiej (1884–1933), I–III, Lw. 1934–36; W. Il. Enc. Powsz. (Gutenberg) t. IV, 192 i XIX, 249 (art. K. Czachowskiego); »Il. Kur. Codz.«, 1927, Dod. nauk. do nru 100 (ocena Bajek); E., Wspomnienia myśl., Bibl. Dzieł Wyborowych, s. 109 (geneza Biblioteki Łow.); »Łowiec Polski« 1924, nr 2, s. 11; 1928 (Wydział Wykon. P. Zw. Stow. Łow. z 9 V; nadzw. pos.; Wydz. Wyk. nr 29); 1930, nr 2, s. 34; nr 12, s.251; Wydz. Wyk. 19 VII, nr 29, s. 593 (uczczenie pam.) Janta-Połczyński Al., Na śmierć J. E-da, tamże, 1930, nr 30; »Łowiec« (Lwów), 1928, artykuły w rubr. Prawo łowieckie wg spisu rzeczy; Ziembicki W., tamże, oceny prac E-da w rubr. Notatki bibliograficzne, passim; »Łowiec« redakcja 1930, s. 205 (doniesienie o śmierci E-da); Koźmian-Rejcher St., tamże 1930, s. 211 (wspomnienie pośmiertne); Ziembicki W., W tragiczną rocznicę. Wspomnienie poświęcone twórczości J. E-da, tamże, 1931, nr 15 i odb.; Mniszek-Tcchórznicki M., Poeta-pisarz-myśliwy (odczyt przez radio) 1935; Arch. U. J.; informacje listowne od matki E-da (30 IV 47); informacje listowne i ustne innych osób (prof. Janusz Domaniewski, prof. Jan Parandowski, Jerzy Dylewski); własne wspomnienia i notatki autora artykułu.
Witołd Ziembicki