Dmochowski Franciszek Ksawery (1762–1808) poeta, działacz polityczny. Z drobnej szlachty mazowieckiej (h. Pobóg, z przydomkiem Warda), urodził się w Oprawczykach na Podlasiu 1 X lub 2 XII. Kształcił się u jezuitów, następnie u pijarów w Drohiczynie, do których kongregacji wstąpił w r. 1778; dalsze nauki pobierał w ich seminarium w Podolińcu na Spiszu. Licząc lat 21 rozpoczął zawód nauczyciela w szkołach pijarskich w Radomiu. W r. 1785 przeniesiony do Warszawy, miał z kolei powierzone wykłady wymowy i prawa obok lekcyj języka łacińskiego w wyższych klasach kolegium łomżyńskiego. Już wówczas zasłynął darem słowa w kazaniach odpustowych i na uroczystych pogrzebach. W r. 1788 wrócił na krótko do Radomia, aby już w następnym objąć w stołecznej szkole wydziałowej, oprócz przedmiotów dotąd traktowanych, nauki moralne i historię. Pogłębiał swą wiedzę i rozszerzał, od gruntownego studium literatury starożytnej przechodząc do filozofii racjonalistycznej i encyklopedystów. Widoczny był wpływ żywego ruchu umysłowego stolicy w owej dobie sejmu czteroletniego, oraz wielu sławionych później przez D-go »uczonych ludzi«, jak Teodora Wagi, G. Piramowicza, a zwłaszcza Kołłątaja. Ten ocenił zdolności młodego pijara z pierwocin jego pióra, jak Wiadomości o życiu i pismach Stanisława Konarskiego (1783), przekładu »Sądu Ostatecznego« Younga (1785) i ułomków »Raju utraconego« Miltona (1786), z ulotnych wierszyków w związku z poruszającą opinię sprawą Dogrumowej i z jego podręcznika do wykładu moralności pt. O cnotach towarzyskich i występkach im przeciwnych (1787), a przede wszystkim z jego poematu w czterech pieśniach o sztuce rymotwórczej (1788), dającego, wzorem Boileau, jakby kodeks »dobrego gustu« literackiego. Miał D. protektorów i w Naruszewiczu i w królu, którym dedykował swoje utwory, ale wkrótce zawładnął nim ksiądz referendarz lit. Kołłątaj. Wciągnął go do »Towarzystwa Krytycznego« (1789) i do grona najbliższych współpracowników osławionej »Kuźnicy«. Uzyskał dla niego nawet zwolnienie od obowiązków zakonnych i uposażenie w probostwie, gdzie mógł się wyręczać wikarym, w Kole czy Piątku. Jakoż D. po śmierci Jezierskiego został sekretarzem osobistym Kołłątaja. Jeszcze w roku 1790 wygłosił wielką »mowę o potrzebie i sposobie uczenia się łaciny przy otwarciu szkół warszawskich pijarów«, w której określił pożytek ze studium tego języka. Zdaniem jego nie na tym zależy, »aby nim pisać lub mówić, lecz na tym, aby czuć dobrze jego autorów i pięknościami łaciny ojczystą mowę zbogacać«. Wspaniały dał wzór takiego kultu starożytności, gdy zachęcony przez Trembeckiego wziął się do przekładu »Iliady« i I tom opublikował w r. 1791, żegnając się z zawodem nauczycielskim (25 VII). Życie polityczne zdało się pochłaniać go w zupełności. Pisał lub redagował broszury polemiczne, układał mowy dla posłów sejmowych i wiersze okolicznościowe, wydawał bezimiennie ulotki i pamflety. Serię ich otwiera (1789) Zakus nad zaciekami Wszechnicy Krakowskiej, czyli uwagi nad niektóremi tej Akademii dysertacjami, gdzie wyśmiano dziwolągi językowe niektórych profesorów i małą ich produktywność naukową. Przeciw jednemu z nich (Jackowi Przybylskiemu) jest nadto wymierzony Urywek z bicza kręconego w Krakowie… Zagadnienia obrony kraju i reform ustrojowych znalazły w D-im gorącego rzecznika. Umiejętnie zwalczał wrogów konstytucji 3. maja. Przekonywał nieświadomych rzeczy, a wydrwiwał zacietrzewionych. Kiedy zabierano się do prac nad nowym kodeksem, jemu zlecono ułożenie odezwy, wyjaśniającej zamiary prawodawców.
Za rządów Targowiczan D. na wezwanie Kołłątaja pospieszył w listopadzie 1792 do Lipska. Tu współpracował w wydaniu książki »O ustanowieniu i upadku konstytucji 3. maja«. Miał sobie powierzone napisanie czterech rozdziałów i czuwanie nad redakcją całości. Z zadania pod względem stylistycznym wywiązał się świetnie. Pamflet ten, krzywdzący zwłaszcza króla, wpłynął przemożnie na opinię współczesnych i potomnych. Rehabilitując przywódców stronnictwa »patriotycznego«, torował drogę myśli powstańczej. D. zapewne redagował także różne odezwy i akta insurekcyjne na emigracji układane. Wyprzedził o dobę Kościuszkę w Krakowie i przygotował ogłoszenie go naczelnikiem 24 III. Uczestniczył niewątpliwie w pamiętnych dnia tego scenach na rynku i ratuszu, jak w następnych czynnościach zaimprowizowanego rządu, mając zlecone budzenie ducha patriotycznego. Przypisuje się mu autorstwo Pieśni ochotników, Hymnu do Boga w teraźniejszych okolicznościach i innych utworów niecących zapał i wiarę. Tenże wydział »instrukcji« powierzono mu w powołanej do życia w Warszawie Najwyższej Radzie Narodowej, którego działalność polegała oczywiście nie tyle na dozorze szkół, co urabianiu opinii. Po wypadkach z 28 VI, kiedy pospólstwo stołeczne wdarło się do więzień i wieszało bez sądu oskarżonych o występki przeciw ojczyźnie, D. miał ustąpić, ale ostatecznie pozostał w Najw. Radzie Nar., chociaż ta musiała powściągać jego radykalne zapędy. I tak wstrzymano druk dokumentów z archiwum legacji rosyjskiej w »Gazecie Rządowej«, którą D. zaczął wydawać od 1 VII. Ostatni jej numer ukazał się 3 XI w przededniu upadku Pragi.
D. uszedł do Galicji a stamtąd do Wenecji. Tu należał do skrajnego odłamu emigracji, jak i w Paryżu, dokąd przybył latem 1795. Te żywioły zgrupował w Deputacji i rychło przeciwstawił się umiarkowanym z Agencji, kierowanej przez Barssa. Zrazu jeszcze próbowano współdziałać. I tak D. z Wybickim i La Rochem wydał »Mémoires pour servir à l’histoire des révolutions de Pologne, particulièrement à celle de 1794«. Lecz wnet, już nie licząc się ze zdaniem tamtych rodaków, wystąpił bardzo stanowczo a niepolitycznie w Discours prononcé à la barre de la Convention par les réfugiés polonais au nom de leur nation, 22 septembre 1795. Mimo złego przyjęcia wielokrotnie jeszcze apelował do opinii Francji, ogłaszając Idées sur la Pologne et sur les suites que doit avoir le partage de ce pays (1796) i Précis des causes de la destruction de la Pologne et des motifs qui nécessitent sa restauration (1797). Zalety jego pióra kaziła jednak zaciekłość, z jaką zwalczał przeciwników, nie tylko w pismach kierowanych do władz francuskich, ale i w paszkwilach drukowanych. Jego polemika z Wybickim była jeszcze rzeczowa w Réflexions sur une brochure intitulée: Kościuszko au peuple français. Natomiast karygodny był atak na Dąbrowskiego w otwartym liście, ogłoszonym po francusku i po polsku z wiosną 1798 pod zmyślonym imieniem Jana Woytyńskiego. Swary te uciszyło przybycie Kościuszki, a gdy rozgorzały na nowo wśród klęsk roku 1799, D. już się od nich odsunął. Powędrował z Paryża do zacisznej Getyngi i tam, zarabiając na życie, kształcił się dalej. Wrócił do przekładu »Iliady«, a z początkiem r. 1800 arcybiskup Krasicki, osłoniwszy go wobec władz pruskich, »ofiarował mu swój dom za przytułek i los życia obmyślić przyrzekał«. Wprawdzie ta opieka ustała ze śmiercią protektora, ale D. już nie zszedł z właściwej drogi. Rozwinął bardzo płodną działalność jako sekretarz Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk i jako wydawca pism Krasickiego (1803–4) i Franciszka Karpińskiego (1806), a zwłaszcza jako redaktor »Nowego Pamiętnika Warszawskiego« którego 20 tomów opublikował w ciągu pięciu lat (1801–5).
W tym czasie przeszedł na protestantyzm, aby móc się ożenić z dawną uczennicą i pomocnicą w pracach literackich, Izabelą Mikorską. Dorobił się tyle, że mógł nabyć w stolicy przy ul. Pawiej »pałac bez piętra« (z ogrodem i oficyną) i przyjmować przedstawicieli ruchu umysłowego na »uczonych« obiadach. Popierał gorliwie teatr narodowy, a najbardziej zasłużył się jako tłumacz arcydzieł literatury, szczególnie rzymskiej, greckiej i francuskiej. Szerzył kult Wergiliusza i Horacego, a przekładał także Tibulla, Propercjusza i Lukana. Nie przyjął wezwania na sekretarza Uniwersytetu Wileńskiego ani na katedrę literatury polskiej, ale zajmował się żywo organizacją szkół pod zaborem rosyjskim i był w ciągłej korespondencji z Kołłątajem. – Później, nabywszy (w części za posag żony) na Kujawach majątek Świesz, przeniósł się tam od r. 1806 i w cieniu lip jego ogrodu obcował z ukochanymi klasykami, kojąc ich lekturą cierpienia wzmagającej się choroby płucnej, przykrości rodzinne i zawody polityczne. Wraz z »jakobinami« nie został dopuszczony do rządów w Księstwie Warszawskim, a na domiar podawano w wątpliwość legalność jego małżeństwa. Ścierał się gorąco z dawnymi antagonistami, Stanisławem Potockim i Wybickim. Po jednym z takich zatargów, wracając z Warszawy na wieś, pod Błoniem 20 VI 1808 zakończył życie na skutek krwotoku.
Przyjaciele, odprowadzający zwłoki jego na cmentarz Powązkowski i składający hołd jego pamięci w Tow. Przyj. Nauk, wielbili tego, który tłumaczył starożytnych »na zaszczyt mowy słowiańskiej«. Rozumiała to i żona, wydając (w r. 1809) »Eneidę«, i syn w zbiorze »Pism rozmaitych« ojca poświęcając I tom jego przekładom. Z tych najcenniejszy przekład »Iliady«, »wszedł do literatury narodowej« i »na nim czuć piękno poezji uczyli się wszyscy nasi romantycy« z Mickiewiczem na czele.
Askenazy-Dzwonkowski, Akty powstania; Boniecki IV; Bielski Sz., Vita et scripta quorundam e congregatione cler. reg. scholarum piarum, W. 1812; Wójcicki, Cmentarz Pow., W. 1855, I, II; Dmochowski Fr. S., Wspomnienia, W. 1858; Kołłątaj, Listy, P. 1872, II; Wybicki, Życie moje, Kr. 1927; Korbut, Literatura, W. 1918, II; Kraushar, Tow. Warsz. P. N., Kr.-W. 1900; Skałkowski, O kokardę leg., Lw. 1912; Smoleński Wł., Tow. nauk. i lit., W. 1887; Kuźnica Kołłątajowska, Kr. 1885; Emigracja pol., W.1911; Sinko T., Pomoce naukowe Dmochowskiego przy tłumaczeniu Iliady, »Eos« XXVI; Głaszczkówna H., Ks. Fr. Ks. Dmochowski (rkp.).
Adam M. Skałkowski